HomeHistoriaOdbicie więźniów w Pińsku – akcja „Ponurego”

Odbicie więźniów w Pińsku – akcja „Ponurego”

Dziś 78. rocznica jednej z najsłynniejszych i najbardziej spektakularnych akcji Polskiego Państwa Podziemnego – rozbicia niemieckiego więzienia w Pińsku. Akcję przeprowadził oddział cichociemnego, Jana Piwnika „Ponurego” – legendarnego dowódcy partyzanckich zgrupowań walczących w Górach Świętokrzyskich.
– Jasio był to człowiek odważny do szaleństwa, a ponadto mający szczęśliwą rękę. Trudno było wybrać lepszego kandydata do przeprowadzenia takiej akcji – wspominał odbicie więźniów z Pińska mjr Tadeusz Klimkowski.

W nocy z 7 na 8 listopada 1941 roku niedaleko Sochaczewa wylądował skoczek spadochronowy z Anglii, cichociemny, por. Jan Piwnik ps. Ponury. Przeszkolony w dywersji, w walce partyzanckiej, w obsługiwaniu radiostacji, znał się na nowoczesnej broni i technikach wywiadu. W Armii Krajowej mogły go czekać różne przydziały.

Na początek trafił do zadań sabotażowych, w ramach specjalnej dywersyjnej organizacji AK „Wachlarz”. 18 stycznia 1943 roku dokonał śmiałego ataku na więzienie w Pińsku i odbił trzymanych tam żołnierzy AK.

Plan akcji

W listopadzie 1942 roku Niemcy aresztowali trzech oficerów AK. Jednym z nich był cichociemny – porucznik Mieczysław Eckhardt ps. Bocian, który pełnił wówczas ważną funkcję w ramach szerokiej akcji dywersyjnej AK na wschodzie, noszącej kryptonim „Wachlarz”.

Kiedy wiadomość ta dotarła do Warszawy, Komendant Główny AK, gen. Stefan Grot-Rowecki wydał rozkaz uwolnienia aresztowanych. Wykonać to trudne zadanie miał kapitan Jan Piwnik „Ponury”.

– Jasio był to człowiek odważny do szaleństwa, a ponadto mający szczęśliwą rękę. Trudno było wybrać lepszego kandydata do przeprowadzenia takiej akcji – wspominał kolega „Ponurego”, mjr Tadeusz Klimowski.

Aby nic nie zawiodło, akcję trzeba było dobrze i szczegółowo zaplanować. Z terenu nadszedł meldunek, że gestapo osadziło ich w więzieniu w Pińsku. Ludzie „Ponurego” zbadali na miejscu możliwości odbicia aresztowanych i nawiązali z nimi łączność.

Atak na więzienie w Pińsku

Por. Jan Piwnik zorganizował grupę bojową składającą się z kilkudziesięciu osób, uzbrojoną w granaty i pistolety maszynowe. 18 stycznia 1943 roku z Warszawy wyruszyły dwa samochody, które popołudniu dotarły do Pińska.

Jeden z samochodów podjechał wprost pod bramę i „Ponury” wraz z towarzyszem (obaj w mundurach SS) zażądali jej otwarcia. Ponieważ strażnik zwlekał, porucznik wydarł się i sklął go po niemiecku tak dosadnie, że brama natychmiast została otwarta. Po powaleniu strażnika i zamknięciu bramy reszta żołnierzy ruszyła do wykonania zadania. Opanowano kancelarię więzienia i zdobyto klucze do cel.

„Ponury” na czele kilku żołnierzy wpadł do budynku więzienia i otwierał cele, a w tych, których nie można było otworzyć wyłamywano drzwi. Więźniowie wybiegali na korytarz i kierowali się na podwórze. W niedługim czasie znaleziono dwóch oficerów AK i odprowadzono ich do czekającego samochodu.

Niestety dla porucznika Mieczysława Eckhardta ratunek przyszedł o kilkanaście godzin za późno. – Torturowany na śledztwie, czując, że może się załamać i wydać swych kolegów i podkomendnych, powiesił się w celi na sznurze sporządzonym z własnej koszuli. Stało się to ostatniej nocy, która poprzedzała akcję „Ponurego” i odbicie więźniów – mówił mjr Tadeusz Klimowski.

Gdy otwarto drzwi ostatniej celi i reszta więźniów przeszła na podwórze, „Ponury” poinformował ich, że są wolni i że muszą sami poszukać sobie kryjówek. Przed opuszczeniem więzienia strażnikom zagrożono, że gdyby podnieśli alarm, zostaną obrzuceni granatami.

Grupa bojowa „Ponurego” wraz z dwoma odbitymi więźniami ruszyła w stronę Brześcia nad Bugiem. Ledwo odjechali od więzienia, pękła opona w jednym z samochodów. Dalsza jazda bez zmiany opony była niemożliwa. Samochód został oblany benzyną i podpalony. Część żołnierzy musiała odbyć dalszą drogę piechotą.

Akcja piękna i brawurowa

Odbici oficerowie trafili do przygotowanej wcześniej kryjówki i tam odpoczywali przez dwa dni. Gdy największe zagrożenie minęło, odbitych oficerów przerzucono przez granicę. Zaopatrzeni w fałszywe dokumenty dojechali szczęśliwie do Warszawy i zameldowali się w komendzie głównej AK.

– Odbicie więźniów w odległym Pińsku, przeprowadzone tak małymi siłami, planowane i wykonane z Warszawy, stanowi jedną z pięknych i szczególnie brawurowych pozycji w bogatym rejestrze bojowych osiągnięć Armii Krajowej – oceniał historyk Józef Garliński.

Za organizację akcji „Ponury” został oznaczony orderem Virtuti Militari. Dekoracji osobiście dokonał gen. Stefan Grot-Rowecki. Na przykładzie akcji pod Pińskiem na szkoleniach dywersyjnych pokazywano, jak powinna wyglądać poprawna akcja.

Jan Piwnik zginął walce z Niemcami pod wsią Jewłasze na Nowogródczyźnie 16 czerwca 1944 roku. W październiku 2010 roku Bronisław Komorowski odznaczył „Ponurego” Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. 31 października 2012 roku został on pośmiertnie awansowany na stopień pułkownika Wojska Polskiego.

Znadniemna.pl za polskieradio24.pl

No comments

Skomentuj