HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Władze Białorusi po raz kolejny próbują sprzedać zabytkową ikonę należącą do ks. Henryka Okołotowicza, byłego więźnia politycznego. Zwycięzca poprzedniej – lipcowej aukcji – nie uiścił opłaty, dlatego obiekt – datowany na XVIII wiek i mający status cennego zabytku – ponownie trafił na licytację, tym razem z obniżoną ceną wywoławczą. To kolejny element trwającego od miesięcy procesu wyprzedaży majątku duchownego, prowadzonego przez państwo już po jego wywiezieniu do Rzymu.

Ikona „Zmartwychwstanie Chrystusa z grobu”, malowana olejem na drewnie i mająca wymiary 31 na 31 centymetrów, została ponownie wystawiona na aukcję za 2400 rubli. W lipcu jej cena wywoławcza wynosiła 3200 rubli, jednak zwycięzca tamtych licytacji nie sfinalizował transakcji. W opisie lotu podkreślono historyczną i artystyczną wartość obiektu, wskazując, że stanowi on część dziedzictwa kulturowego.

To kolejny przypadek, gdy władze próbują sprzedać przedmioty należące do ks. Okołotowicza. W ostatnich miesiącach na aukcje trafiały już jego samochody, cztery inne ikony oraz działka w rejonie baranowickim. W sierpniu ogłoszono również licytację jego Volkswagena Transportera z 2007 roku, wyznaczoną na 15 września.

Proces wyprzedaży majątku duchownego trwa mimo jego zwolnienia z kolonii karnej w listopadzie 2025 roku i przymusowego wyjazdu do Rzymu. Ks. Okołotowicz został zatrzymany w 2023 roku i oskarżony o „zdradę państwa”, do której się nie przyznał . W czasie uwięzienia zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, w tym chorobą onkologiczną i skutkami przebytych operacji. Po jego wywiezieniu z Białorusi działania wobec niego przybrały formę ekonomicznego nacisku – poprzez systematyczne przejmowanie i wystawianie na sprzedaż jego własności.

Znadniemna.pl na podstawie Svaboda.org, na zdjęciu: wystawiona na aukcję zabytkowa ikona „Zmartwychwstanie Chrystusa z grobu”, należąca do ks. Henryka Okołotowicza, fot.: e-auction.by

Władze Białorusi po raz kolejny próbują sprzedać zabytkową ikonę należącą do ks. Henryka Okołotowicza, byłego więźnia politycznego. Zwycięzca poprzedniej - lipcowej aukcji - nie uiścił opłaty, dlatego obiekt – datowany na XVIII wiek i mający status cennego zabytku – ponownie trafił na licytację, tym razem

Kilka tygodni po tym, jak wierni dowiedzieli się, że dominikanie nie będą mogli dalej posługiwać w Mohylewie, metropolita mińsko‑mohylewski abp Józef Staniewski ogłosił utworzenie kapituły kolegiackiej przy konkatedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Decyzję tę ogłoszono 6 września w Białyniczach, podczas uroczystości związanych z 265. rocznicą koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Białynickiej. Nowa kapituła ma zapewnić stabilność duszpasterską i kontynuację życia religijnego po odejściu zakonników.

W połowie sierpnia wierni usłyszeli, że dominikanie, obecni w Mohylewie niemal dwadzieścia lat, nie otrzymali zgody władz państwowych na dalszą posługę. O. Roman Schulz, który przez lata organizował Mohylewski Kongres Różańcowy, rozwijał kult św. królowej Jadwigi i był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci lokalnego Kościoła, pożegnał się z parafią 15 sierpnia, podczas uroczystości Wniebowzięcia NMP. Zgodnie z obowiązującymi na Białorusi przepisami, zakon może prowadzić pełną działalność duszpasterską tylko wtedy, gdy w parafii pracuje co najmniej dwóch zakonników. W obecnych warunkach nie było to możliwe, dlatego parafia musiała zostać przekazana kapłanom diecezjalnym. Odejście dominikanów pozostawiło w Mohylewie wyraźną lukę duszpasterską, a dla wielu wiernych było wydarzeniem bolesnym i symbolicznym.

W tym kontekście abp Staniewski ogłosił powołanie kapituły kolegiackiej. Uczynił to w Białyniczach, miejscu od wieków związanym z kultem maryjnym. W swoim słowie nazwał Białynicze „historycznym miejscem mohylewskiej ziemi, gdzie Najświętsza Maryja Panna postawiła swój tron i gdzie przez stulecia dokonywały się liczne cuda za Jej wstawiennictwem”. Przypomniał, że uroczystość odbywa się w 265. rocznicę koronacji cudownego obrazu papieskimi koronami oraz w 35. rocznicę odrodzenia struktur Kościoła katolickiego na Białorusi. Cytując hymn do Matki Bożej Białynickiej, mówił o „słońcu nadziei” jaśniejącym nad mohylewską ziemią, a przywołując świadectwa kapucyna brata Wacława Nowakowskiego, podkreślał, że spojrzenie Maryi z cudownego obrazu „przenikało duszę, wlewając wiarę, nadzieję i miłość”.

Arcybiskup przypomniał także słowa poetów, którzy przez wieki inspirowali się białynickim sanktuarium. Dziewiętnastowieczna polska poetka Gabriela Puzynina nazywała Białynicze „tronem Maryi”, a współczesna białoruska literatka Danuta Bicziel prosiła: „Matko z Bożych Białynicz, rozświetl Białoruś jasnością Twoją”. W swoim słowie hierarcha odwołał się również do nauczania Soboru Watykańskiego II, przypominając, że Maryja „świeci pielgrzymującemu ludowi Bożemu jako znak pewnej nadziei i pociechy”, oraz do duchowości św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, który pisał, że „przez Maryję rozpoczęło się zbawienie świata i przez Maryję ma się ono dopełnić”. Arcybiskup zachęcił wiernych, aby w tym duchu odnawiali swoje „fiat” wobec Boga, tak jak Maryja odnawiała je w każdym momencie życia.

Po zakończeniu uroczystości abp Staniewski podziękował obecnemu w Białyniczach nuncjuszowi apostolskiemu abp. Ignazio Ceffalia, biskupom, kapłanom, osobom konsekrowanym, pielgrzymom, chórowi, wolontariuszom oraz wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji święta. Szczególne słowa wdzięczności skierował do proboszcza ks. Józefa Sierpejki i parafian za ich oddanie i miłość do Matki Bożej.

W obecności cudownego obrazu Matki Bożej Białynickiej arcybiskup ogłosił powstanie kapituły kolegiackiej przy mohylewskiej konkatedrze. Jej patronami zostali Matka Boża Białynicka, Królowa Białorusi, oraz św. Antoni z Padwy, od XVI wieku czczony jako opiekun Mohylewa. Arcybiskup podkreślił, że oboje będą duchowymi filarami kapituły, jej obroną i inspiracją w służbie Bogu i ludziom. Pierwszym mianowanym kanonikiem został biskup Aleksander Jaszewski SDB, który obejmie funkcję dziekana kapituły. Jego nominacja jest wyrazem uznania dla wieloletniej pracy duszpasterskiej, troski o mohylewską ziemię i oddania kultowi Matki Bożej Białynickiej. Kolejni kanonicy, zarówno gremialni, jak i honorowi, zostaną powołani po zakończeniu przygotowań i konsultacji, aby nowe gremium mogło rozwijać się w duchu odpowiedzialności i wierności tradycji Kościoła.

Na zakończenie uroczystości arcybiskup zawierzył mohylewską ziemię opiece Matki Bożej Białynickiej, prosząc o mocną wiarę dla rodzin, szczególnie młodzieży, oraz o odwagę dla kobiet. Modlitwę zakończył słowami: „O Białynicka Dziewo Maryjo, Królowo Białorusi, prowadź nas drogą Twojego Syna”.

Znadniemna.pl na podstawie Catholic.by, na zdjęciu: Kontrkatedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mohylewie, fot.: Wikipedia

Kilka tygodni po tym, jak wierni dowiedzieli się, że dominikanie nie będą mogli dalej posługiwać w Mohylewie, metropolita mińsko‑mohylewski abp Józef Staniewski ogłosił utworzenie kapituły kolegiackiej przy konkatedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Decyzję tę ogłoszono 6 września w Białyniczach, podczas uroczystości związanych z 265. rocznicą

Urodzona na Białorusi łuczniczka Karina Kozłowska została największą bohaterką XC Mistrzostw Polski Seniorów, które odbyły się w Białymstoku w dniach od 3 do 6 września 2026 roku. Nasza krajanka zdobyła aż siedem złotych medali, triumfując na wszystkich kluczowych dystansach oraz w konkurencjach drużynowych i mieszanych. Jej spektakularny sukces jest zwieńczeniem niezwykle krętej drogi — od represji w białoruskiej kadrze, przez emigrację w 2022 roku, aż po odbudowanie kariery sportowej w Polsce.

Kozłowska jeszcze kilka lat temu była jedną z najważniejszych zawodniczek białoruskiej reprezentacji. Startowała na Igrzyskach Europejskich 2019, zdobywając srebro, oraz na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, gdzie zajęła czwarte miejsce w rywalizacji drużynowej.

Jej problemy zaczęły się po wyborach 2020 roku. Podpisała List białoruskich sportowców przeciwko przemocy i fałszowaniu wyników wyborów, co natychmiast ściągnęło na nią uwagę służb. Po powrocie z Tokio była poddawana presji, kontrolom i „testom lojalności”.

Po wybuchu wojny Rosji przeciwko Ukrainie sytuacja sportowców w Białorusi jeszcze bardziej się zaostrzyła. Władze zaczęły wymagać od zawodników jednoznacznych deklaracji politycznych. Kozłowska odmówiła. Wkrótce została zwolniona dyscyplinarnie z Instytutu Naukowo‑Badawczego Ministerstwa Obrony, gdzie była formalnie zatrudniona jako sportowiec.

W kwietniu 2022 roku opuściła Białoruś w tajemnicy, nie informując nawet rodziny. Po przyjeździe do Polski znalazła wsparcie w klubie Łucznik Żywiec, który pomógł jej w legalizacji pobytu, zapewnił mieszkanie i umożliwił powrót do treningów. W 2023 roku otrzymała polskie obywatelstwo i została powołna do kadry narodowej.

Droga do odbudowania formy nie była prosta — po zmianie kraju i środowiska sportowego przyszło chwilowe załamanie wyników i konflikt z trenerem. Kozłowska jednak nie zrezygnowała.

W 2026 roku nastąpił przełom. Jej forma rosła z zawodów na zawody, aż podczas wrześniowych Mistrzostw Polski Seniorów w Białymstoku osiągnęła historyczny wynik: siedem złotych medali — na dystansach 30, 50, 60 i 70 metrów, w mikście, w drużynie, oraz w głównej konkurencji indywidualnej.

Karina Kozłowska na najwyższym stopniu podium w konkurencji indywidualnej, fot.: archery.pl

Oficjalne wyniki Polskiego Związku Łuczniczego potwierdzają jej absolutną dominację — Kozłowska była najlepsza w każdej konkurencji, w której wystartowała.

Znadniemna.pl na podstawie Archery.pl, na zdjęciu: Karina Kozłowska, fot.: facebook.com

Urodzona na Białorusi łuczniczka Karina Kozłowska została największą bohaterką XC Mistrzostw Polski Seniorów, które odbyły się w Białymstoku w dniach od 3 do 6 września 2026 roku. Nasza krajanka zdobyła aż siedem złotych medali, triumfując na wszystkich kluczowych dystansach oraz w konkurencjach drużynowych i mieszanych.

Po ponad pięciu latach więzienia i kwietniowym uwolnieniu w ramach wymiany między Mińskiem a Warszawą Andrzej Poczobut ponownie przekroczył granicę Białorusi – informuje „Gazeta Wyborcza”. Działacz polskiej mniejszości i korespondent „Wyborczej”, skazany w 2023 roku na osiem lat kolonii za swoje publikacje i poglądy, wrócił do Grodna — choć, jak zapowiada, już za tydzień planuje ponownie przyjechać do Polski.

Powrót Poczobuta jest wydarzeniem symbolicznym dla polskiej społeczności na Białorusi. Dziennikarz został zatrzymany w marcu 2021 roku, a następnie oskarżony o „rozpalanie wrogości” i „działania godzące w bezpieczeństwo państwa”. Władze uczyniły z jego tekstów i wypowiedzi — zwłaszcza dotyczących historii i polsko‑białoruskich relacji — pretekst do procesu o charakterze politycznym, będącego częścią szerszej kampanii przeciwko niezależnym środowiskom i miejscowym Polakom.

W lutym 2023 roku sąd skazał go na osiem lat kolonii karnej. Poczobut spędził w więzieniu ponad pięć lat, aż do 28 kwietnia 2026 roku, kiedy został uwolniony w ramach wymiany między Polską a Białorusią i przekazany stronie polskiej. Mimo że po wyjściu na wolność mógł pozostać w Polsce, wielokrotnie podkreślał, że jego dom jest w Grodnie — i teraz wrócił tam, gdzie żyje jego rodzina i gdzie od lat działa polska społeczność.

Jego decyzja jest odbierana jako wyraz lojalności wobec lokalnej wspólnoty Polaków, która od dawna znajduje się pod presją władz.

Znadniemna.pl na podstawie Wyborcza.pl, na zdjęciu: Andrzej Poczobut w Grodnie 8 września 2026 roku, fot.: x.com/poczobut

Po ponad pięciu latach więzienia i kwietniowym uwolnieniu w ramach wymiany między Mińskiem a Warszawą Andrzej Poczobut ponownie przekroczył granicę Białorusi - informuje „Gazeta Wyborcza”. Działacz polskiej mniejszości i korespondent „Wyborczej”, skazany w 2023 roku na osiem lat kolonii za swoje publikacje i poglądy, wrócił

W 2025 roku liczba pierwszych zezwoleń na pobyt dla obywateli Białorusi spadła o 15,5 proc., a niemal cały ruch migracyjny koncentruje się w Polsce i na Litwie.

W 2025 roku kraje Unii Europejskiej wydały Białorusinom 147,6 tys. pierwszych zezwoleń na pobyt – o ponad 27 tys. mniej niż rok wcześniej i ponad dwukrotnie mniej niż w rekordowym 2022 roku. Dane Eurostatu pokazują, że Polska pozostaje głównym kierunkiem migracji, odpowiadając za 87 proc. wszystkich dokumentów, a Litwa za kolejne 8 proc.. Łącznie te dwa państwa wystawiły 95 proc. wszystkich zezwoleń dla obywateli Białorusi.

Spadek liczby dokumentów dotyczy niemal wyłącznie Polski i Litwy. W Polsce liczba zezwoleń zmniejszyła się z 151,1 tys. do 128,5 tys., a na Litwie – z 15,8 tys. do 11,9 tys. W pozostałych krajach UE nie odnotowano podobnego trendu: Niemcy i Włochy zanotowały wzrost, a Hiszpania utrzymała poziom z poprzedniego roku.

Najczęstszą podstawą uzyskania pierwszego pozwolenia pozostaje praca – w 2025 roku wydano na tej podstawie 83,6 tys. dokumentów, czyli 56,6 proc. wszystkich. Wyraźnie wzrosła natomiast migracja rodzinna, która jako jedyna zanotowała wzrost – z 6730 do 8102 zezwoleń. Spadły natomiast pozwolenia związane z nauką oraz kategoria „inne powody”.

Struktura demograficzna pozostaje stabilna: dwie trzecie nowych migrantów to mężczyźni, a prawie 80 proc. osób mieści się w wieku 20–59 lat, co potwierdza dominację migracji zarobkowej. Najliczniejszą grupę stanowią osoby w wieku 35–39 lat.

Choć liczba nowych zezwoleń maleje, nie oznacza to powrotów do kraju. Eurostat rejestruje wyłącznie nowe dokumenty, a nie wszystkich Białorusinów już mieszkających w UE. Szacunki dotyczące emigracji po 2020 roku pozostają rozbieżne – od 200 do nawet 600 tys. osób.

 Znadniemna.pl na podstawie Belsat.eu, fot.: Nasha Niva

W 2025 roku liczba pierwszych zezwoleń na pobyt dla obywateli Białorusi spadła o 15,5 proc., a niemal cały ruch migracyjny koncentruje się w Polsce i na Litwie. W 2025 roku kraje Unii Europejskiej wydały Białorusinom 147,6 tys. pierwszych zezwoleń na pobyt – o ponad 27 tys.

Przed Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku w poniedziałek, 7 września, odbył się protest cudzoziemców, w tym licznej grupy Białorusinów. Uczestnicy domagali się skrócenia czasu rozpatrywania wniosków o legalizację pobytu oraz większej przejrzystości działań administracji.

Choć problem przewlekłych postępowań migracyjnych narastał od miesięcy, dopiero teraz cudzoziemcy zdecydowali się na masową, publiczną demonstrację. Wielu z nich przyjechało do Gdańska z różnych części województwa, podkreślając, że brak decyzji administracyjnych blokuje ich życie zawodowe i rodzinne. W relacjach uczestników powtarzało się jedno: niepewność stała się codziennością, a próby uzyskania informacji w urzędzie kończą się milczeniem lub kolejnymi odroczeniami.

W kolejnych wystąpieniach podkreślano, że problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz tysięcy osób, które od dawna próbują uregulować swój status w Polsce. Wielu protestujących mówiło o sytuacjach, w których brak decyzji uniemożliwia podpisanie umowy o pracę, przedłużenie najmu mieszkania czy wyjazd za granicę. Cudzoziemcy zwracali uwagę, że w praktyce żyją w stanie zawieszenia, a każda wizyta w urzędzie kończy się jedynie informacją o „konieczności dalszego oczekiwania”.

Wśród zgromadzonych dominowali Białorusini, którzy przypominali, że dla osób uciekających przed represjami przewlekłość postępowań ma szczególnie dotkliwe konsekwencje. Wielu z nich przyjechało do Polski po wydarzeniach 2020 roku, licząc na stabilność i możliwość odbudowania życia. Teraz, jak mówili, czują się bezradni wobec urzędniczej ciszy, która utrudnia im integrację i odbiera poczucie bezpieczeństwa.

Z relacji opisujących przebieg wydarzenia wynika, że protest przebiegał spokojnie, a jego uczestnicy wielokrotnie podkreślali, że zależy im na dialogu z administracją. Wskazywali, że urząd wojewódzki powinien nie tylko przyspieszyć rozpatrywanie wniosków, lecz także poprawić komunikację z cudzoziemcami — zwłaszcza w sytuacjach, gdy sprawy trwają ponad rok. W tym kontekście warto przywołać ustalenia „Dziennika Bałtyckiego”, który opisał przypadki oczekiwania na kartę pobytu sięgające nawet 28 miesięcy. To pokazuje, że problem ma charakter systemowy i dotyka szerokiej grupy osób próbujących zalegalizować pobyt w Polsce, nie tylko uczestników gdańskiego protestu.

Na zakończenie zgromadzenia przedstawiciele inicjatywy zapowiedzieli, że będą monitorować reakcję władz i w razie braku zmian planują kolejne protesty. Podkreślili, że ich działania nie są wymierzone przeciwko Polsce, lecz mają zwrócić uwagę na realne problemy, które utrudniają życie ludziom chcącym tu pracować, studiować i budować przyszłość.

Znadniemna.pl na podstawie Dziennikbaltycki.pl na zdjęciu: protestujący przed Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku, fot.: Mostmedia.io

Przed Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku w poniedziałek, 7 września, odbył się protest cudzoziemców, w tym licznej grupy Białorusinów. Uczestnicy domagali się skrócenia czasu rozpatrywania wniosków o legalizację pobytu oraz większej przejrzystości działań administracji. Choć problem przewlekłych postępowań migracyjnych narastał od miesięcy, dopiero teraz cudzoziemcy zdecydowali

Na terenie dawnego katolickiego cmentarza przy kościele św. Rocha w Mińsku trwa budowa kolejnego obiektu. Władze nie ujawniają przeznaczenia inwestycji, a wierni wciąż nie otrzymali informacji o losie ekshumowanych szczątków.

Choć teren Złotej Górki przez lata pozostawał miejscem pamięci i był formalnie przypisany do parafii św. Rocha, w 2025 roku został nagle przejęty przez państwo i objęty intensywnymi pracami budowlanymi. W krótkim czasie zniknął parafialny skwer, pojawiły się ogrodzenia, a na miejscu dawnego cmentarza wyrosła konstrukcja pierwszego dużego budynku. Równolegle prowadzono prace ziemne, podczas których wydobyto szczątki osób pochowanych tam w minionych stuleciach — jednak mimo próśb parafian do dziś nie przekazano żadnej informacji o ich ponownym pochówku ani o miejscu, w którym zostały złożone.

Mury pierwszego budynku zostały już wzniesione na zaplanowaną wysokość, fot.: Katolik.life

Gdy pierwszy budynek osiągnął niemal pełną wysokość, tuż obok rozpoczęto prace nad kolejnym obiektem. W dokumentach inwestycja figuruje jako „budowa budynku wielofunkcyjnego przy ul. Złota Górka 5 i 5a w Mińsku. Drugi etap prac”, a pierwsze wzmianki o niej pojawiły się w sierpniu 2026 roku w systemie zamówień publicznych. Na publicznej mapie katastralnej teren budowy nie jest w ogóle oznaczony — widnieje tam jedynie mikroskopijna działka o powierzchni 0,007 ha, co nie odpowiada rzeczywistej skali prac.

źródło ilustracji: Katolik.life

Według nieoficjalnych informacji nowy obiekt może być przeznaczony dla struktur bezpieczeństwa — jako kolejny budynek Akademii Bezpieczeństwa Narodowego, instytucji podległej KGB. Brak jawnych danych, utajnienie dokumentacji oraz milczenie władz wobec pytań wiernych dotyczących szczątków z cmentarza pogłębiają niepokój mińskich katolików, którzy — zgodnie z nauką Kościoła — mają moralny obowiązek troski o miejsca pochówku wszystkich zmarłych, także tych bezimiennych, oraz zapewnienia im należnego szacunku i godnego spoczynku.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: Na terenie dawnego cmentarza katolickiego powstaje kolejny budynek, fot.: Katolik.life

Na terenie dawnego katolickiego cmentarza przy kościele św. Rocha w Mińsku trwa budowa kolejnego obiektu. Władze nie ujawniają przeznaczenia inwestycji, a wierni wciąż nie otrzymali informacji o losie ekshumowanych szczątków. Choć teren Złotej Górki przez lata pozostawał miejscem pamięci i był formalnie przypisany do parafii św.

Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego poinformował o anulowaniu zezwoleń na pobyt czasowy i wydaleniu z kraju 22 obywateli Białorusi zatrudnionych w jednej z firm technologicznych działających na terenie Litwy. Według służb osoby te stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, a ich aktywność miała być powiązana z rosyjskim i białoruskim przemysłem zbrojeniowym. Wydalonym nałożono pięcioletni zakaz wjazdu do strefy Schengen.

Decyzja jest efektem międzynarodowego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Europejską, litewską Służbę ds. Badania Przestępstw Finansowych oraz Departament Bezpieczeństwa Państwowego. Ustalono, że firma uczestnicząca w unijnym projekcie Agencji UE ds. Programu Kosmicznego, dotyczącym rozwoju precyzyjnej nawigacji satelitarnej Galileo dla rolnictwa, wyłudziła 447 272 euro, ukrywając swoje powiązania z rosyjskimi i białoruskimi strukturami zbrojeniowymi. Wileński Okręgowy Sąd Rejonowy skazał już dwóch obywateli Białorusi za oszustwo finansowe związane z tym procederem.

Wydarzenia na Litwie wpisują się w szerszy kontekst zaostrzonych procedur weryfikacyjnych wobec obywateli Białorusi, które realizują również polskie służby. Choć Warszawa przedłużyła ułatwienia dotyczące wydawania polskich dokumentów podróży dla osób represjonowanych do końca 2026 roku, priorytetem pozostaje bezpieczeństwo państwa. Polskie organy regularnie eliminują zagrożenia o charakterze infiltracyjnym i wywiadowczym. W lutym bieżącego roku, dzięki współpracy ABW, niemieckiego BfV oraz litewskiego VSD, zatrzymano w Polsce obywatela Białorusi Pawla T., któremu postawiono zarzuty działania na rzecz białoruskiego wywiadu wojskowego na terenie państw NATO. Równolegle rośnie liczba deportacji oraz odmów udzielenia ochrony międzynarodowej – w pierwszej połowie 2026 roku Straż Graniczna wykryła 863 przypadki nielegalnego pobytu obywateli Białorusi, a od stycznia do połowy marca deportowano 192 osoby. Po raz pierwszy od 2020 roku liczba odmów przyznania ochrony przewyższyła decyzje pozytywne, co wynika z rygorystycznej weryfikacji wniosków.

Restrykcyjne podejście polskich władz jest odpowiedzią na presję migracyjną sterowaną przez Mińsk oraz na działania hybrydowe wymierzone w państwa Unii Europejskiej. Polska utrzymuje czasowe zawieszenie przyjmowania wniosków o azyl bezpośrednio na granicy z Białorusią, uznając to za konieczne w obliczu zagrożeń dla bezpieczeństwa wewnętrznego. Zarówno litewski przypadek, jak i działania operacyjne w Polsce pokazują, że sektor technologiczny oraz kanały migracyjne są wykorzystywane przez reżim Aleksandra Łukaszenki i Federację Rosyjską do omijania sankcji, wyłudzania funduszy oraz prowadzenia działań dywersyjnych na terenie Unii Europejskiej.

Znadniemna.pl na podstawie LRT.lt, Gov.pl, Prokuratura Europejska (EPPO), Agencja UE ds. Programu Kosmicznego (EUSPA), Straż Graniczna RPilustracja: logo Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego Litwy, źródło: vsd.lt

 

Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego poinformował o anulowaniu zezwoleń na pobyt czasowy i wydaleniu z kraju 22 obywateli Białorusi zatrudnionych w jednej z firm technologicznych działających na terenie Litwy. Według służb osoby te stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, a ich aktywność miała być powiązana z

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, odebrał w niedzielę, 6 września, w Sopocie tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Uroczystość odbyła się podczas Koncertu dla Mieszkańców w Operze Leśnej. Było to drugie wyróżnienie w ciągu trzech dni — 4 września Poczobut został także Honorowym Obywatelem Opola.

Wicenaczelny „Gazety Wyborczej” Bartosz Wieliński w laudacji, wygłoszonej na cześć bohatera uroczystości, podkreślił, że Poczobut „po ponad pięciu latach odosobnienia zachował godność i odpowiedzialność, a dziś wraca do sprawy, której poświęcił znaczącą część życia”. Sam Poczobut mówił o pierwszych tygodniach po uwolnieniu: „To nie przypadek, że zaraz po wyjściu ze szpitala przyjechałem właśnie tutaj. W atmosferze serdeczności i wsparcia na nowo poczułem wiatr wolności”.

Laudację na cześć Andrzeja Poczobuta wygłosił jego szef i kolega z „Gazety Wyborczej” – zastępca redaktora naczelnego tego czasopisma Bartosz Wieliński

Wcześniej, w przestrzeni Mamuszki 14, odbyło się otwarte spotkanie z mieszkańcami Sopotu pod hasłem „Czym jest wolność?”. Poczobut potwierdził tam, że mimo ryzyka wróci na Białoruś w najbliższych dniach. „To już niebawem. To jest ostatnie takie większe przedsięwzięcie, w którym uczestniczę. Później wracam na Białoruś. Mi się wydaje, że to jest coś naturalnego — dlatego, że wracam do domu” — powiedział.

Podczas spotkania w przestrzeni Mamuszki 14 przemawia prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim

Wśród gości spotkania z Andrzejem Poczobutem w przestrzeni Mamuszki 14 była m.in. prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

Wśród gości spotkania z Andrzejem Poczobutem na Mamuszki 14 nie zabrakło polityków Europejskiego formatu. Na zdjęciu (drugi od lewej): poseł do Parlamentu Europejskiego z Sopotu Janusz Lewandowski, w latach 2010-2014 – Komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego

Sala Słoneczna w przestrzeni Mamuszki 14 w Sopocie była wypełniona po brzegi

Podczas spotkania odniesiono się także do decyzji Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi, która obradowała w sobotę, 5 września, w Białymstoku. Przewodnicząca ZPB Andżelika Borys poinformowała o przeniesieniu zjazdu organizacji z połowy września na marzec 2027 r. ze względów bezpieczeństwa. „Musimy chronić naszych ludzi. Ryzyko jest zbyt duże” — powiedziała, wskazując na zagrożenie represjami wobec delegatów i gości po ich powrocie na Białoruś.

Mimo tej decyzji Poczobut podtrzymał własny plan wyjazdu. „Jadę na Białoruś, do domu. Chcę, by sprawa, której poświęciłem znaczącą część życia, funkcjonowała i by związek się rozwijał” — mówił w Sopocie.

W Sopocie Andrzej Poczobut potwierdził swój zamiar powrotu na Białoruś, pomimo tego, że Zjazd Związku Polaków na Białorusi został przeniesiony na marzec 2027 roku ze względu na represje, które mogą grozić delegatom i gościom zjazdu za udział w wydarzeniu, organizowanym przez nielegalne stowarzyszenie

Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Sopotu jest — jak podkreślają władze miasta — wyrazem solidarności z represjonowanymi Polakami na Białorusi oraz uznaniem dla działalności Poczobuta, który pozostaje jednym z najważniejszych rzeczników polskości na Wschodzie.

Znadniemna.pl, na zdjęciu tytułowym: Andrzej Poczobut odebrał Honorowe Obywatelstwo Sopotu, fot.: Facebook.com/MiastoSopot

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, odebrał w niedzielę, 6 września, w Sopocie tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Uroczystość odbyła się podczas Koncertu dla Mieszkańców w Operze Leśnej. Było to drugie wyróżnienie w ciągu trzech dni — 4 września Poczobut został także Honorowym

Od rana w całej Polsce, a także w polskich ośrodkach za granicą, trwała piętnasta edycja Narodowego Czytania. Tegoroczną lekturą były „Dziady” Adama Mickiewicza, a główne wydarzenie – zgodnie z tradycją – odbyło się na Skwerze Adama Mickiewicza w Warszawie.

Prezydent RP Karol Nawrocki wraz z Małżonką Martą Nawrocką zainaugurowali akcję, podkreślając, że dramat Mickiewicza jest jednym z najważniejszych tekstów polskiej kultury, a jego przesłanie o wspólnocie, pamięci i odpowiedzialności pozostaje aktualne także dziś. W inauguracji wziął udział również Prezydent Litwy Gitanas Nausėda, który odczytał fragment utworu, akcentując znaczenie „Dziadów” w tradycji regionu.

W całym kraju odbywały się setki lokalnych wydarzeń. W Nisku młodzież Regionalnego Centrum Edukacji Zawodowej przygotowała własne interpretacje fragmentów dramatu, w Zduńskiej Woli mieszkańcy spotkali się na skwerze Pawła Królikowskiego, a w Potęgowie czytano II część „Dziadów”, angażując przedstawicieli różnych środowisk. W Silvarium w Poczopku lektura zabrzmiała w wyjątkowej leśnej scenerii, co nadało wydarzeniu niemal obrzędowy charakter. W Warszawie, poza centralną inauguracją, czytano Mickiewicza w bibliotekach, muzeach i instytucjach kultury; Stacja Muzeum przygotowała specjalną akcję „Dziady za złotówkę”, zachęcając do udziału także najmłodszych.

Równolegle trwały wydarzenia w ponad czterdziestu krajach świata. W polskich szkołach, parafiach, ambasadach i ośrodkach kultury czytano fragmenty dramatu, często w połączeniu z krótkimi prelekcjami o historii utworu i jego miejscu w polskiej tradycji. Organizatorzy podkreślali, że Narodowe Czytanie stało się jednym z najważniejszych corocznych wydarzeń kulturalnych, które łączy Polaków niezależnie od miejsca zamieszkania.

Tegorocznej edycji towarzyszy także publikacja audiobooka „Dziadów”, udostępnianego co środę na oficjalnym kanale Narodowego Czytania, co pozwala dotrzeć do odbiorców, którzy nie mogą uczestniczyć w wydarzeniach stacjonarnych. Wspólne czytanie Mickiewicza po raz kolejny pokazało, że Narodowe Czytanie jest nie tylko akcją promującą literaturę, lecz także formą budowania wspólnoty i pielęgnowania pamięci o najważniejszych dziełach polskiej kultury.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl, fot.: Alicja Stefaniuk/KPRP

Od rana w całej Polsce, a także w polskich ośrodkach za granicą, trwała piętnasta edycja Narodowego Czytania. Tegoroczną lekturą były „Dziady” Adama Mickiewicza, a główne wydarzenie – zgodnie z tradycją – odbyło się na Skwerze Adama Mickiewicza w Warszawie. Prezydent RP Karol Nawrocki wraz z Małżonką

Przejdź do treści