HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

16 października przypada 48. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Tego dnia w 1978 roku metropolita krakowski został wybrany papieżem i przyjął imię Jan Paweł II, zapisując się w historii jako pierwszy od ponad czterech i pół wieku biskup Rzymu pochodzący spoza Włoch.

Wieczór, który przeszedł do historii

Wieczorem 16 października 1978 roku biały dym unoszący się nad Kaplicą Sykstyńską obwieścił światu wybór nowego papieża. W ósmym głosowaniu kardynałowie powierzyli najwyższy urząd w Kościele katolickim 58-letniemu arcybiskupowi Krakowa, Karolowi Wojtyle. Było to wydarzenie bez precedensu, ponieważ po raz pierwszy od 455 lat papieżem został duchowny niebędący Włochem.

Wybór Polaka wywołał ogromne poruszenie nie tylko w ojczyźnie nowego papieża, lecz także w całej Europie Środkowo-Wschodniej, znajdującej się wówczas pod wpływem systemów komunistycznych. Dla milionów ludzi był znakiem nadziei i dowodem, że głos narodów żyjących za żelazną kurtyną może zostać usłyszany na całym świecie.

Pontyfikat wolności i solidarności

Pontyfikat Jana Pawła II trwał ponad 26 lat i należał do najdłuższych w dziejach Kościoła. Polski papież pozostawił po sobie bogate dziedzictwo duchowe, społeczne i kulturowe. Dla milionów wiernych na całym świecie był autorytetem moralnym, który przypominał o godności człowieka, solidarności, wolności i odpowiedzialności za dobro wspólne.

Szczególne miejsce w nauczaniu papieża zajmowały narody Europy Środkowo-Wschodniej. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał znaczenie wolności sumienia, prawa narodów do zachowania własnej tożsamości oraz potrzebę budowania porozumienia ponad granicami i historycznymi podziałami.

Bliska sercu papieża Białoruś

Szczególne miejsce w pontyfikacie Jana Pawła II zajmowała również Białoruś. Papież wspierał odradzanie się życia religijnego po dziesięcioleciach komunistycznych prześladowań, a Kościół katolicki na Białorusi odzyskał możliwość swobodnego rozwoju.

Dla wielu mieszkających tam Polaków i Białorusinów słowa papieża były źródłem otuchy oraz przypomnieniem o znaczeniu wiary, wolności i narodowej tożsamości. W pamięci licznych wiernych na Białorusi pozostał jako duchowy patron przemian, które umożliwiły odbudowę parafii, rozwój życia religijnego oraz powrót do otwartego manifestowania wiary. Także dzisiaj jego nauczanie pozostaje ważnym punktem odniesienia dla środowisk polskich działających nad Niemnem, Świsłoczą, Prypecią i Bugiem.

Autorytet ponad podziałami

Rocznica wyboru papieża Polaka jest również obchodzona jako Dzień Papieża Jana Pawła II, ustanowiony przez Sejm RP w hołdzie dla jego osoby i dziedzictwa. Święto przypada co roku 16 października, przypominając o wydarzeniu, które stało się jednym z najważniejszych momentów w historii współczesnej Polski.

Po blisko pół wieku od tamtego historycznego wieczoru postać Jana Pawła II pozostaje ważnym punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń Polaków, Białorusinów i innych narodów naszej części Europy. Dla jednych jest przede wszystkim przywódcą religijnym, dla innych – symbolem walki o wolność i godność człowieka. Niezależnie od światopoglądowych czy politycznych sporów jego nauczanie o solidarności, odpowiedzialności i szacunku dla drugiego człowieka wciąż pozostaje aktualne.

W świecie naznaczonym konfliktami i podziałami papież z Krakowa nadal postrzegany jest jako jeden z tych autorytetów, których przesłanie potrafi łączyć ludzi ponad granicami państw, narodowościami i różnicami pokoleniowymi.

Znadniemna.pl, na zdjęciu: Jan Paweł II. Dla Polaków i Białorusinów pontyfikat papieża z Krakowa stał się symbolem odrodzenia wolności religijnej i narodowej tożsamości, fot.: Wikimedia Commons (domena publiczna)

16 października przypada 48. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Tego dnia w 1978 roku metropolita krakowski został wybrany papieżem i przyjął imię Jan Paweł II, zapisując się w historii jako pierwszy od ponad czterech i pół wieku biskup Rzymu pochodzący spoza Włoch. Wieczór,

15 października 1817 roku w szwajcarskiej Solurze zmarł Tadeusz Kościuszko. Choć dla całego świata pozostaje symbolem walki o wolność, a Polacy i Amerykanie widzą w nim jednego ze swoich największych bohaterów narodowych, jego korzenie tkwią głęboko na Kresach dawnej Rzeczypospolitej. Dzisiejsza rocznica to dobra okazja, by przypomnieć o poleskim pochodzeniu Naczelnika oraz o tym, jak pamięć o „szlachcicu z Mereczowszczyzny” łączy dziś Polskę, Litwę i Białoruś.

Gdy myślimy o Tadeuszu Kościuszce, przed oczami stają nam najczęściej krakowski Rynek, przysięga w sukmanie, bitwa pod Racławicami czy amerykańska twierdza West Point. Jednak ta wielka, transatlantycka biografia miała swój początek na Polesiu. Przyszły bohater dwóch kontynentów przyszedł na świat w majątku Mereczowszczyzna, na terenach dzisiejszego obwodu brzeskiego na Białorusi, a ochrzczony został w pobliskim Kosowie Poleskim.

To właśnie tam, wśród poleskich lasów i bagien, kształtowała się tożsamość człowieka, który pod koniec życia określił siebie słowami: „Ja, urodzony Litwin”. W ówczesnym rozumieniu oznaczało to mieszkańca Wielkiego Księstwa Litewskiego, stanowiącego część wielonarodowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Rodzina Kościuszków wywodziła się ze szlachty zamieszkującej ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego, a według części badaczy jej korzenie mogły mieć również charakter rusiński. Sam Tadeusz dorastał na pograniczu kultur i tradycji, gdzie przenikały się wpływy polskie, litewskie i ruskie, a także tradycje katolickie, prawosławne i unickie.

Doświadczenia wyniesione z kresowego pogranicza oraz obserwacja położenia najuboższych warstw społeczeństwa ukształtowały jego wyjątkową wrażliwość społeczną. Przekonanie, że wolność należy się każdemu człowiekowi, niezależnie od pochodzenia, stanu czy koloru skóry, realizował później zarówno w Ameryce, jak i w Rzeczypospolitej. W Stanach Zjednoczonych opowiadał się przeciw niewolnictwu, a swój amerykański majątek zamierzał przeznaczyć na wykup i edukację afroamerykańskich niewolników. W kraju zaś ogłosił w 1794 roku Uniwersał Połaniecki, przyznający chłopom ograniczoną wolność osobistą i zwiększający ich ochronę prawną.

Nie była to jedynie polityczna deklaracja. Kościuszko otwarcie podkreślał, że walczy o wolność wszystkich mieszkańców Rzeczypospolitej. „Za samą szlachtę bić się nie będę. Chcę wolności dla całego narodu i dla niej wystawię tylko me życie” – powiedział w czasie insurekcji, dając wyraz przekonaniu, które do dziś pozostaje jednym z najważniejszych elementów jego spuścizny.

Współcześnie postać Kościuszki nabiera szczególnego, ponadgranicznego znaczenia. Na Białorusi, mimo skomplikowanej polityki historycznej państwa, pozostaje on ważnym punktem odniesienia dla wielu badaczy, działaczy społecznych i przedstawicieli środowisk demokratycznych. W języku białoruskim funkcjonuje jako Тадэвуш Касцюшка, a odbudowany dworek w Mereczowszczyźnie przez lata był jednym z najważniejszych miejsc pamięci związanych z jego życiem.

Dziś, w 209. rocznicę śmierci Naczelnika, warto spojrzeć na Tadeusza Kościuszkę nie tylko jako na bohatera narodowego Polski i Stanów Zjednoczonych. Był on również dziedzicem wielokulturowej spuścizny dawnej Rzeczypospolitej, człowiekiem urodzonym na Polesiu, wychowanym w tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego i wiernym idei wolności dla wszystkich. Dlatego pamięć o „szlachcicu z Mereczowszczyzny” pozostaje jednym z nielicznych historycznych punktów odniesienia, które mogą dziś łączyć Polaków, Litwinów i Białorusinów ponad współczesnymi granicami.

Opr. Adolf Gorzkowski/Znadniemna.pl, ilustracja: „Tadeusz Kościuszko” – grafika Wilhelma Sandera, Polona, domena publiczna

15 października 1817 roku w szwajcarskiej Solurze zmarł Tadeusz Kościuszko. Choć dla całego świata pozostaje symbolem walki o wolność, a Polacy i Amerykanie widzą w nim jednego ze swoich największych bohaterów narodowych, jego korzenie tkwią głęboko na Kresach dawnej Rzeczypospolitej. Dzisiejsza rocznica to dobra okazja,

Inicjatywa „Chrześcijańska Wizja” poinformowała o wystawieniu na sprzedaż kolejnej części majątku należącego do ks. Henryka Okołotowicza – katolickiego duchownego skazanego przez białoruski reżim za rzekomą „zdradę stanu”. Mimo jego uwolnienia i wyjazdu do Watykanu, konfiskata mienia jest kontynuowana.

Na państwową aukcję trafiła przyczepa marki Rydwan A1300 z 2012 roku. Jednocześnie po raz kolejny wystawiono na sprzedaż działkę należącą do duchownego w miejscowości Nowaja Mysz koło Baranowicz. To kolejny etap przejmowania i wyprzedaży majątku kapłana, która trwa pomimo zwolnienia go z więzienia i opuszczenia przez niego Białorusi.

Ks. Henryk Okołotowicz, proboszcz parafii św. Józefa w Wołożynie, został zatrzymany przez funkcjonariuszy KGB w listopadzie 2023 roku. Po ponad roku spędzonym w areszcie śledczym stanął przed sądem w procesie prowadzonym za zamkniętymi drzwiami. W grudniu 2024 roku został skazany na 11 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze pod zarzutem rzekomej zdrady państwa. Szczegóły sprawy nigdy nie zostały ujawnione opinii publicznej.

Duchowny był uznawany przez środowiska obrony praw człowieka za więźnia politycznego. Jego sprawa stała się jednym z najbardziej znanych przykładów represji wymierzonych w Kościół katolicki na Białorusi po protestach społecznych z 2020 roku.

Podobny los spotkał oblata o. Andrzeja Juchniewicza, proboszcza parafii Matki Bożej Fatimskiej w Szumilinie. Zakonnik został zatrzymany w 2024 roku, a następnie skazany na 13 lat więzienia w procesie, który również budził poważne wątpliwości obserwatorów.

Przełom nastąpił jesienią 2025 roku. Po rozmowach prowadzonych między Stolicą Apostolską a władzami w Mińsku obaj duchowni zostali ułaskawieni przez Alaksandra Łukaszenkę i zwolnieni z kolonii karnych. Istotną rolę w tym procesie odegrały działania dyplomatyczne Watykanu, w tym wizyta kard. Claudio Gugerottiego na Białorusi.

Po opuszczeniu więzienia ks. Okołotowicz i o. Juchniewicz wyjechali z Białorusi i udali się do Watykanu. Trwająca wyprzedaż majątku pierwszego z kapłanów pokazuje jednak, że skutki represji zastosowanych wobec niego przez białoruskie władze nie zostały dotąd w pełni cofnięte.

Znadniemna.pl na podstawie „Chrześcijańska Wizja”, na zdjęciu: wystawione na aukcję działka i przyczepa będące własnością ks. Henryka Okołotowicza. Fot.: e-auction.by

Inicjatywa „Chrześcijańska Wizja” poinformowała o wystawieniu na sprzedaż kolejnej części majątku należącego do ks. Henryka Okołotowicza – katolickiego duchownego skazanego przez białoruski reżim za rzekomą „zdradę stanu”. Mimo jego uwolnienia i wyjazdu do Watykanu, konfiskata mienia jest kontynuowana. Na państwową aukcję trafiła przyczepa marki Rydwan A1300

Papież Leon XIV pomyślnie przechodzi rekonwalescencję po operacji usunięcia guzka z płuca. Najnowszy komunikat Watykanu informuje, że wyniki badań Ojca Świętego mieszczą się w normie, a proces powrotu do zdrowia przebiega zgodnie z planem.

Watykan przekazał 14 października najnowsze informacje dotyczące stanu zdrowia papieża Leona XIV, który od wtorku przebywa w rzymskiej Poliklinice Gemelli po zabiegu chirurgicznym usunięcia zmiany wykrytej w płucu. Według komunikatu podpisanego przez lekarzy prowadzących, badania krwi oraz prześwietlenie klatki piersiowej potwierdziły prawidłowy przebieg rekonwalescencji, a wszystkie parametry pozostają w normie dla pacjenta po tego typu operacji.

Jak poinformowano, Ojciec Święty rozpoczął fizjoterapię oddechową, zaczął poruszać się po sali szpitalnej i wrócił do regularnego przyjmowania posiłków. Rzecznik Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni dodał, że papież jest w dobrym nastroju. Tego samego dnia Leon XIV odprawił także Mszę św. w kaplicy przygotowanej na dziesiątym piętrze kliniki Gemelli.

Problemy zdrowotne papieża ujawniono 11 października, gdy podczas modlitwy Anioł Pański pontyfik sam poinformował wiernych o wykryciu  u niego niewielkiego, dobrze zlokalizowanego guzka w płucu. Jak podkreślał, zmiana została wykryta na bardzo wczesnym etapie podczas rutynowych badań kontrolnych, a lekarze zalecili jej chirurgiczne usunięcie.

Operację przeprowadzono 13 października w Poliklinice Gemelli w Rzymie. Watykan podał po zabiegu, że przebiegł on zgodnie z planem i zakończył się pomyślnie, a papież powrócił do swojej sali szpitalnej.

Informacje o poprawiającym się stanie zdrowia Leona XIV spotkały się z ulgą wiernych na całym świecie. W wielu diecezjach i parafiach nadal trwają modlitwy w intencji szybkiego powrotu Ojca Świętego do pełni sił oraz do regularnych obowiązków duszpasterskich.

Znadniemna.pl na podstawie Vaticannews.va, na zdjęciu: Poliklinika Gemelli w Rzymie, fot.: vaticannews.va

Papież Leon XIV pomyślnie przechodzi rekonwalescencję po operacji usunięcia guzka z płuca. Najnowszy komunikat Watykanu informuje, że wyniki badań Ojca Świętego mieszczą się w normie, a proces powrotu do zdrowia przebiega zgodnie z planem. Watykan przekazał 14 października najnowsze informacje dotyczące stanu zdrowia papieża Leona XIV,

Przypadająca dzisiaj 162. rocznica urodzin Stefana Żeromskiego staje się doskonałą okazją do ponownego odczytania jego dzieł i refleksji nad pozostawionym przez niego dziedzictwem. Pamięć o autorze „Przedwiośnia” przywołuje najczęściej obrazy walki o niepodległość, troski o ubogich i odpowiedzialności inteligencji za los narodu.Rzadziej natomiast zwraca się uwagę na jego zainteresowanie Kresami, które zajmowały istotne miejsce w jego wizji Polski i jej historycznej misji. Jak pisał wybitny krytyk literacki Wacław Borowy, Żeromski „był tym, wobec którego niemożliwa była obojętność” – jego głos ważył najwięcej w debatach o kształcie młodego państwa.

Choć Żeromski nie był pisarzem urodzonym na ziemiach dzisiejszej Białorusi, doskonale rozumiał znaczenie tych terenów dla dziejów Rzeczypospolitej. Należał do pokolenia wychowanego w epoce zaborów, dla którego Wilno, Grodno, Nowogródek czy Mińsk nie były odległymi nazwami na mapie, lecz częścią wspólnego dziedzictwa narodowego. W pamięci jego współczesnych ziemie te pozostawały żywym świadectwem wielowiekowej historii państwa, które przez stulecia jednoczyło różne narody, języki i wyznania.

Dla Żeromskiego Polska nie była wyłącznie państwem określonym granicami politycznymi. Była przede wszystkim wspólnotą kultury, pamięci i wartości. Dlatego z tak wielką uwagą spoglądał na Kresy, w których dostrzegał nie tylko przestrzeń historyczną, ale również symbol spotkania wielu tradycji współtworzących cywilizację dawnej Rzeczypospolitej. Ziemie dzisiejszej Białorusi, należące niegdyś do Wielkiego Księstwa Litewskiego, zajmowały w tej wizji miejsce szczególne. To tutaj powstawały dzieła kultury polskiej, białoruskiej i litewskiej, tutaj krzyżowały się losy narodów połączonych wspólną historią.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zainteresowanie Żeromskiego sprawami wschodnimi jeszcze się pogłębiło. Początek XX wieku przyniósł bowiem pytania, na które nie istniały łatwe odpowiedzi. Jak powinno wyglądać odrodzone państwo? W jaki sposób budować relacje między narodami zamieszkującymi dawne ziemie Rzeczypospolitej? Jak pogodzić pamięć historyczną z nowymi aspiracjami politycznymi mieszkańców tych terenów? W swojej dojrzałej publicystyce z lat 1920–1925 Żeromski bezkompromisowo diagnozował te wyzwania. Badacze literatury podkreślają, że główną cechą jego pisarstwa było „podejmowanie tematyki jak najbardziej przykrej i bolesnej dla polskiego sumienia”. Sam autor tłumaczył tę postawę wprost na kartach „Sułkowskiego”:

„Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości”.

Pisarz rozumiał, że przyszłość nie może opierać się wyłącznie na wspomnieniu dawnej potęgi. Z charakterystyczną dla siebie wrażliwością społeczną dostrzegał problemy zwykłych ludzi, niezależnie od ich pochodzenia czy narodowości. Właśnie dlatego jego spojrzenie na Kresy wykraczało poza polityczne spory o granice. Interesował go przede wszystkim człowiek, jego godność, prawo do rozwoju i uczestnictwa w życiu wspólnoty. Absolutnym fundamentem jego światopoglądu pozostawało przekonanie, które najpełniej wyraził w „Ludziach bezdomnych”:

„Człowiek – jest to rzecz święta, której krzywdzić nikomu nie wolno. Granica krzywdy leży w sumieniu, leży w sercu ludzkim”.

W refleksji tej odnaleźć można także przesłanie „Przedwiośnia”. Powieść, uznawana za jedno z najważniejszych dzieł II Rzeczypospolitej, jest nie tylko opowieścią o dojrzewaniu głównego bohatera, lecz także wielkim pytaniem o kształt odrodzonej ojczyzny. Żeromski ukazuje naród stojący na progu nowej epoki, zmuszony do zmierzenia się z wyzwaniami społecznymi, politycznymi i moralnymi. Przekroczenie granicy państwowej i zderzenie się z ponurą rzeczywistością młodego kraju owocuje jednym z najsłynniejszych, pełnych goryczy pytań w polskiej literaturze: „Gdzież są twoje szklane domy?”. W tle tych głębokich rozważań obecne pozostają także losy ziem wschodnich, które przez wieki współtworzyły polską historię i kulturę.

Dla współczesnych Polaków mieszkających na Białorusi myśl Żeromskiego może mieć szczególną wartość. Przypomina bowiem, że dziedzictwo Kresów nie jest jedynie zamkniętym rozdziałem przeszłości, lecz częścią szerszej opowieści o kulturze, pamięci i odpowiedzialności za wspólne dobro. Autor „Przedwiośnia” dostrzegał w tych ziemiach nie peryferie, ale jeden z fundamentów historycznego doświadczenia Rzeczypospolitej. Znawcy jego twórczości zauważają, że Żeromski nigdy nie podawał czytelnikowi gotowych, łatwych rozwiązań, lecz zmuszał do samodzielnej refleksji nad moralną kondycją społeczeństwa.

Dlatego w rocznicę urodzin Stefana Żeromskiego warto spojrzeć na niego nie tylko jak na wybitnego powieściopisarza i sumienie swojej epoki. Warto dostrzec również myśliciela, który rozumiał znaczenie Kresów dla polskiej tożsamości i który wierzył, że przyszłość narodów Europy Środkowo-Wschodniej powinna opierać się na pamięci, wzajemnym szacunku i odpowiedzialności za wspólne dziedzictwo. W tym właśnie tkwi aktualność jego przesłania także dziś, gdy ziemie dawnej Rzeczypospolitej pozostają przestrzenią spotkania historii, kultury i pamięci wielu narodów.

Opr. Kazimierz Sadowski/Znadniemna.pl, ilustracja: grafika na bazie portretu patrona V LO w Gdańsku, opracowana cyfrowo przy użyciu AI

Przypadająca dzisiaj 162. rocznica urodzin Stefana Żeromskiego staje się doskonałą okazją do ponownego odczytania jego dzieł i refleksji nad pozostawionym przez niego dziedzictwem. Pamięć o autorze „Przedwiośnia” przywołuje najczęściej obrazy walki o niepodległość, troski o ubogich i odpowiedzialności inteligencji za los narodu.Rzadziej natomiast zwraca się

Najnowsze dane Urzędu do Spraw Cudzoziemców potwierdzają, że struktura migracji zza wschodniej granicy do Polski przechodzi głęboką transformację. Podczas gdy liczba obywateli Ukrainy objętych ochroną czasową wciąż oscyluje wokół 940 tysięcy osób przy jednoczesnym odpływie uchodźców na Zachód, a wnioski obywateli Rosji o azyl drastycznie maleją i stanowią marginalny odsetek spraw, obywatele Białorusi coraz częściej rezygnują z procedur stricte uchodźczych na rzecz długoterminowych i stabilnych form legalizacji pobytu, które umożliwiają im trwałe osiedlenie się w kraju nad Wisłą.

Ponad 129 tys. obywateli Białorusi posiada obecnie dokumenty uprawniające do pobytu w Polsce. Najnowsze dane pokazują, że obok osób korzystających z ochrony międzynarodowej rośnie grupa Białorusinów uzyskujących pobyt stały oraz status rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej.

Spadek liczby wniosków o ochronę międzynarodową

Najnowsze dane polskiego Urzędu do Spraw Cudzoziemców pokazują, że we wrześniu ochronę międzynarodową otrzymało 24 obywateli Białorusi. Status uchodźcy przyznano 21 osobom, a trzy otrzymały ochronę uzupełniającą. Jednocześnie 52 wnioski zakończyły się odmową, a 12 postępowań zostało umorzonych lub zawieszonych.

Od początku roku polskie władze rozpatrzyły już 1098 spraw dotyczących obywateli Białorusi ubiegających się o ochronę międzynarodową. W rezultacie status uchodźcy uzyskały 302 osoby, ochronę uzupełniającą otrzymało 380 osób, a 266 wniosków zakończyło się odmową. Dla porównania, w analogicznych procedurach uchodźczych Rosjanie stanowią obecnie zaledwie około 9% wszystkich wnioskodawców w Polsce, a dynamika składania przez nich nowych wniosków wykazuje silną tendencję spadkową.

Stabilizacja i stały pobyt: Białorusini na tle sąsiadów

Znacznie pełniejszy obraz obecności Białorusinów w Polsce dają jednak dane dotyczące legalizacji pobytu. Na 1 października dokumenty uprawniające do pobytu posiadało dokładnie 129,8 tys. obywateli Białorusi. Wśród nich było 74 573 posiadaczy zezwoleń na pobyt czasowy oraz 41 152 osoby posiadające pobyt stały. Kolejne 9748 osób korzystało z ochrony uzupełniającej, 2700 miało status rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej, a 1272 osoby posiadały status uchodźcy.

Zupełnie inną specyfiką charakteryzuje się grupa migrantów z Ukrainy – choć są oni zdecydowanie najliczniejszą społecznością narodową w Polsce, to ich status opiera się w głównej mierze na ochronie czasowej, która obejmuje niemal 940 tysięcy osób. Statystyki pokazują też, że odczuwalna część ukraińskich uchodźców decyduje się na relokację z Polski do innych państw członkowskich Unii Europejskiej, głównie do Niemiec.

Kolejne etapy legalizacji i polskie dokumenty podróży

Dane wskazują, że znacząca część białoruskiej emigracji w Polsce płynnie przechodzi kolejne etapy oficjalnej legalizacji pobytu. Od początku roku obywatelom Białorusi wydano 17 480 zezwoleń na pobyt czasowy, 2759 zezwoleń na pobyt stały oraz 810 statusów rezydenta długoterminowego UE.

Szczególnym rozwiązaniem skierowanym do obywateli Białorusi są także polskie dokumenty podróży wydawane osobom, które z przyczyn politycznych nie mogą bezpiecznie odnowić paszportu w białoruskich urzędach konsularnych. Od początku roku polskie władze wydały już 5680 takich blankietów. Według prognoz Urzędu do Spraw Cudzoziemców do końca roku ich liczba może przekroczyć próg 7,5 tysiąca.

Choć we wrześniu liczba nowych, pozytywnych decyzji o przyznaniu ochrony międzynarodowej była niższa niż miesiąc wcześniej, statystyki dobitnie pokazują, że Polska pozostaje jednym z kluczowych kierunków emigracji Białorusinów. Jednocześnie coraz większą rolę odgrywają nie tymczasowe procedury azylowe, lecz docelowe, długoterminowe formy legalizacji pobytu, umożliwiające pełne włączenie się w polskie życie społeczno-gospodarcze i bezpieczne funkcjonowanie na stałe.

Znadniemna.pl na podstawie danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców, zdjęciu ilustracyjne, źródło: Reform.news

Najnowsze dane Urzędu do Spraw Cudzoziemców potwierdzają, że struktura migracji zza wschodniej granicy do Polski przechodzi głęboką transformację. Podczas gdy liczba obywateli Ukrainy objętych ochroną czasową wciąż oscyluje wokół 940 tysięcy osób przy jednoczesnym odpływie uchodźców na Zachód, a wnioski obywateli Rosji o azyl drastycznie

Katolicy w Mińsku mogą wkrótce stanąć przed kolejnym problemem. Państwowe przedsiębiorstwo „Mińska Spadczyna” rozpoczęło procedurę wyboru wykonawcy kompleksowej rekonstrukcji kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego na Cmentarzu Kalwaryjskim. Skala zaplanowanych prac wskazuje na to, że świątynia może zostać zamknięta dla wiernych na wiele miesięcy, a nawet na ponad rok.

Gdy wierni wciąż czekają na ponowne otwarcie mińskiego Czerwonego Kościoła pw. św. Szymona i św. Heleny, pojawiają się informacje o możliwym wyłączeniu z użytkowania kolejnej ważnej katolickiej świątyni w stolicy Białorusi. Chodzi o kościół Podwyższenia Krzyża Świętego na historycznym Cmentarzu Kalwaryjskim – jeden z najstarszych czynnych kościołów katolickich w Mińsku.

Jak zauważył portal Katolik.life, przedsiębiorstwo „Mińska Spadczyna”, będące właścicielem obiektu, ogłosiło przetarg na wybór generalnego wykonawcy rekonstrukcji kościoła, sześciu kaplic grobowych oraz zabytkowej bramy wejściowej na teren nekropolii. Z dokumentacji wynika, że roboty budowlano-montażowe mają rozpocząć się 1 grudnia 2026 roku i potrwać do listopada 2027 roku. Koszt inwestycji oszacowano na około 7,3 mln rubli białoruskich, które mają zostać pokryte z budżetu miasta.

Zakres prac jest bardzo szeroki. Obejmuje m.in. renowację elewacji, restaurację tablic pamiątkowych, wymianę pokrycia dachowego, odtworzenie historycznych elementów odwodnienia oraz wymianę okien i drzwi z zachowaniem ich pierwotnego wyglądu. Zmiany czekają również wnętrze świątyni, w którym przewidziano wymianę posadzki, a także demontaż i odtworzenie części elementów prezbiterium oraz konstrukcji chóru.

Choć świątynia rzeczywiście nosi ślady upływu czasu i wymaga remontu, planowane roboty mogą oznaczać konieczność zawieszenia życia parafialnego w dotychczasowej formie. Według obserwatorów funkcjonowanie kościoła podczas realizacji tak rozległych prac wydaje się praktycznie niemożliwe.

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego jest jednym z najważniejszych zabytków katolickich Mińska. Obecna neogotycka świątynia została wzniesiona w latach 1839–1841 w centrum Cmentarza Kalwaryjskiego. W czasach sowieckich była zamknięta, lecz po zwrocie wiernym stała się jednym z najważniejszych ośrodków życia katolickiego w białoruskiej stolicy.

Informacja o planowanym zamknięciu Kalwarii budzi niepokój również dlatego, że od jesieni 2022 roku niedostępny dla wiernych pozostaje Czerwony Kościół. Po pożarze, który oficjalnie miał zostać spowodowany awarią instalacji elektrycznej, świątynię zamknięto, a następnie rozpoczęto długotrwałą rekonstrukcję. Według informacji władz zakończenie prac przewidziano dopiero na 2027 rok. Nadal nie ma jednak pełnej jasności co do warunków powrotu parafii do swojej świątyni.

Jeśli kościół na Kalwarii rzeczywiście zostanie wyłączony z użytkowania na czas remontu, katolicka społeczność Mińska może przez pewien okres funkcjonować bez dwóch najbardziej rozpoznawalnych świątyń stolicy. Dla wielu wiernych będzie to kolejny test cierpliwości i przywiązania do miejsc, które od dziesięcioleci stanowią ważne centra życia religijnego, a także polskiego dziedzictwa kulturowego na Białorusi.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: kościoł Podwyższenia Krzyża Świętego na Cmentarzu Kalwaryjskim fot.: katolik.life

Katolicy w Mińsku mogą wkrótce stanąć przed kolejnym problemem. Państwowe przedsiębiorstwo „Mińska Spadczyna” rozpoczęło procedurę wyboru wykonawcy kompleksowej rekonstrukcji kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego na Cmentarzu Kalwaryjskim. Skala zaplanowanych prac wskazuje na to, że świątynia może zostać zamknięta dla wiernych na wiele miesięcy, a nawet na

Dzisiaj, 14 października, przypada Dzień Edukacji Narodowej, upamiętniający powołanie Komisji Edukacji Narodowej, pierwszego w Europie ministerstwa oświaty. To święto jest okazją do wyrażenia wdzięczności nauczycielom, którzy nie tylko przekazują wiedzę, ale także kształtują postawy, pielęgnują pamięć historyczną i pomagają zachować narodową tożsamość.

Dzień Edukacji Narodowej od lat kojarzy się przede wszystkim z podziękowaniami składanymi pedagogom za ich codzienny trud. To właśnie nauczyciele wprowadzają młode pokolenia w świat nauki, pomagają odkryвать talenty oraz uczą odpowiedzialności za siebie i wspólnotę. Ich praca nie kończy się wraz z ostatnim dzwonkiem. Często stają się przewodnikami, wychowawcami i autorytetami, których wpływ pozostaje odczuwalny przez całe życie uczniów.

Szczególne znaczenie zawód nauczyciela miał i nadal ma w środowiskach polskich poza granicami kraju. W historii Polaków mieszkających na dawnych Kresach pedagodzy niejednokrotnie pełnili rolę strażników języka ojczystego, kultury i narodowej pamięci. Dzięki ich zaangażowaniu kolejne pokolenia mogły poznawać historię swoich przodków, literaturę i tradycje, zachowując więź z polskim dziedzictwem.

Także współcześnie nauczyciele polskich szkół społecznych, punktów nauczania języka polskiego oraz niezrzeszeni pedagodzy, działający w środowiskach polskich na Białorusi, pełnią szczególną misję strażników języka, kultury i pamięci narodowej, przekazując te wartości młodemu pokoleniu pomimo niesprzyjających warunków. Nauczyciele pomagają dzieciom i młodzieży poznawać język przodków, rozwijać zainteresowania oraz budować poczucie przynależności do wspólnoty opartej na wspólnych wartościach i kulturze.

Komisja Edukacji Narodowej, utworzona w 1773 roku, była jedną z najważniejszych reform Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Z jej działalnością związani byli wybitni reformatorzy epoki, wśród nich ks. Hugo Kołłątaj, współtwórca nowoczesnych koncepcji edukacyjnych i jeden z głównych architektów zmian w polskim szkolnictwie. KEN dążyła nie tylko do uporządkowania systemu nauczania, lecz także do wychowania świadomych obywateli, zdolnych do odpowiedzialnego działania na rzecz dobra wspólnego. Wiele z tych ideałów pozostaje aktualnych również dzisiaj.

Dziedzictwo Komisji Edukacji Narodowej przypomina, że edukacja jest czymś więcej niż przekazywaniem wiedzy. To również kształtowanie postaw, budowanie wspólnoty oraz troska o wartości, które kolejne pokolenia przejmują od swoich poprzedników.

W Dniu Edukacji Narodowej warto pamiętać o wszystkich nauczycielach, wychowawcach i pracownikach oświaty. To dzięki ich cierpliwości, wiedzy i zaangażowaniu kolejne pokolenia mogą rozwijać swoje talenty, zdobywać wykształcenie oraz poznawać korzenie, z których wyrastają.

Wszystkim nauczycielom składamy serdeczne podziękowania za ich pracę oraz życzymy satysfakcji z wykonywanej misji, zdrowia, wytrwałości i wielu sukcesów w życiu zawodowym oraz osobistym.

Znadniemna.pl, ilustracja: ks. Hugo Kołłątaj (1750-1812) – jeden z najwybitniejszych reformatorów polskiej oświaty, współtwórca programu edukacyjnego Komisji Edukacji Narodowej, źródło: Wikipedia/ domena publiczna

Dzisiaj, 14 października, przypada Dzień Edukacji Narodowej, upamiętniający powołanie Komisji Edukacji Narodowej, pierwszego w Europie ministerstwa oświaty. To święto jest okazją do wyrażenia wdzięczności nauczycielom, którzy nie tylko przekazują wiedzę, ale także kształtują postawy, pielęgnują pamięć historyczną i pomagają zachować narodową tożsamość. Dzień Edukacji Narodowej od

12 i 13 października 1943 roku żołnierze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyli swoją pierwszą bitwę na ziemi białoruskiej w rejonie miejscowości Lenino.

W 83. rocznicę tego krwawego chrztu bojowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie oddano hołd poległym, z których co czwarty żołnierz stracił życie, odniósł rany lub trafił do niewoli. Dla wielu Polaków po sowieckich łagrach i zesłaniach zostanie „Kościuszkowcem” było jedyną szansą na walkę z okupantem i powrót do Ojczyzny. Bitwa pod Lenino, choć operacyjnie trudna, na stałe wpisała się w historię, a rocznica krwawego starcia w okresie PRL obchodzona była jako Dzień Wojska Polskiego.

Szef UdSKiOR: „Krwi żołnierskiej nie wolno dzielić”

Podczas stołecznych uroczystości głos zabrał szef UdSKiOR, minister Lech Parell, który podkreślił, że pamięć o froncie wschodnim bywała po 1989 roku spychana na margines i traktowana jako kłopotliwa. Zadeklarował potrzebę przywrócenia równowagi i uczciwej pamięci o ludziach, zaznaczając: „Krwi żołnierskiej nie wolno dzielić na lepszą i gorszą”. Podkreślił, że czystych motywacji żołnierzy pragnących walczyć o Polskę nie należy utożsamiać z późniejszą propagandą czy stalinizmem.

Minister zwrócił się do współczesnych żołnierzy, zaznaczając, że mają prawo być dumni z męstwa frontowców, oraz zaapelował o narodowe pojednanie i unikanie podziałów wokół historii, wskazując, że w panteonie narodowym jest miejsce zarówno dla żołnierzy spod Monte Cassino, jak i spod Lenino.

Głos MON i wręczenie odznaczeń

Stanowisko o uniwersalnym wymiarze poświęcenia polskiego żołnierza, który „przelewał tę samą, czerwoną, polską krew”, wsparł również sekretarz stanu w MON Stanisław Wziątek, a w imieniu weteranów głos zabrał płk Czesław Lewandowski.

Ważnym punktem obchodów było wręczenie odznaczeń zasłużonym weteranom przez ministra Lecha Parella:

  • Medal „Pro Bono Poloniae” otrzymał pan Stanisław Sikorski.
  • Medal „Pro Patria” odebrał por. Edward Róg, którego symboliczny szlak bojowy wiódł od zesłania na Ural przez wyzwalanie Warszawy i Kołobrzeg aż po Berlin.

Uroczystość na placu Piłsudskiego zakończyło odczytanie Apelu Pamięci, salwa honorowa oraz złożenie wieńców na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza.

Znadniemna.pl na podstawie UdSKiOR, na zdjęciu: uroczystość złożenia wieńców przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie z okazji rocznicy bitwy pod Lenino, fot.: facebook.com/lech.parell

12 i 13 października 1943 roku żołnierze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyli swoją pierwszą bitwę na ziemi białoruskiej w rejonie miejscowości Lenino. W 83. rocznicę tego krwawego chrztu bojowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie oddano hołd poległym, z których co czwarty żołnierz stracił

Jeszcze kilka lat temu Kościół katolicki na Białorusi znajdował się w otwartym sporze z władzami. Dziś coraz częściej mówi o współpracy, uczestniczy w wydarzeniach organizowanych przez państwo i unika tematów budzących konflikt z reżimem. Niniejszy artykuł został przygotowany na podstawie szczegółowej analizy niezależnej inicjatywy „Chrześcijańska Wizja” i jest próbą odpowiedzi na  pytanie: czy jest to pragmatyczna strategia ochrony wspólnoty wiernych, czy też cena, jaką Kościół płaci za możliwość dalszego funkcjonowania w państwie autorytarnym?

Głęboki kryzys po zrywie wolnościowym

Po protestach z 2020 roku relacje między Kościołem katolickim a państwem znalazły się w najgłębszym kryzysie od czasu odzyskania przez Białoruś niepodległości. Konflikt wokół niewpuszczania do kraju abp. Tadeusza Kondrusiewicza, represje wobec części duchownych oraz zamknięcie mińskiego Czerwonego Kościoła sprawiły, że wielu wiernych postrzegało Kościół jako jedno z ostatnich środowisk zachowujących dystans wobec władzy.

W ostatnich dwóch latach nastąpiła jednak wyraźna zmiana tonu. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że część kościelnych hierarchów stawia na demonstracyjne podkreślanie lojalności wobec państwa. Dotyczy to zarówno uczestnictwa w wydarzeniach organizowanych przez administrację państwową, jak i przejmowania języka obecnego w oficjalnej ideologii.

Język reżimu pod kościelnymi sklepieniami

W kościelnych wystąpieniach coraz częściej pojawiają się odniesienia tożsame z oficjalną państwową propagandą. Mowa o sformułowaniach dotyczących „pokoju i dobrobytu”, „jedności narodu”, zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej czy tzw. „ludobójstwa narodu białoruskiego” z rąk niemieckich okupantów oraz polskiego podziemia akowskiego. Szczególnie widoczne jest to w działalności metropolity mińsko-mohylewskiego abp. Józefa Staniewskiego, który regularnie podkreśla znaczenie współpracy Kościoła z państwem.

Sama obecność duchownych w przestrzeni publicznej nie jest niczym niezwykłym. Problem pojawia się wtedy, gdy granica między duszpasterstwem a państwową narracją staje się coraz mniej wyraźna. Symbolicznym przykładem stała się odprawiona w ramach dożynek październikowa Msza w Szkłowie, celebrowana przez bp. Aleksandra Jaszewskiego, podczas której publicznie modlono się za Aleksandra Łukaszenkę i wysokich urzędników państwowych.

Lojalność bez wzajemności

Zwrot w relacjach z władzami rodzi jednak zasadnicze pytanie: co Kościół otrzymał w zamian za demonstracyjną lojalność?

Trudno wskazać konkretne sukcesy. Los Czerwonego Kościoła w Mińsku nadal pozostaje niepewny. Władze nie zrezygnowały też z ograniczania działalności księży zza granicy, głównie z Polski. Co więcej, sam abp Józef Staniewski przyznał w rozmowie z białoruską redakcją Vatican News, że księża z Polski coraz częściej nie otrzymują zezwoleń na dalszą posługę, co pogłębia problem braków kadrowych w wielu parafiach.

To właśnie ten paradoks wydaje się dziś najważniejszy. Im częściej słyszymy o dobrej współpracy Kościoła z państwem, tym mniej widać dowodów na to, że państwo gotowe jest rozwiązywać najważniejsze problemy Kościoła.

Strategia Watykanu i ryzyko utraty głosu

W tej sytuacji warto postawić pytanie o rolę Watykanu. Nie ma podstaw, by twierdzić, że Stolica Apostolska zachęca białoruskich hierarchów do przejmowania elementów reżimowej ideologii państwowej. Można jednak przypuszczać, że kieruje się logiką zachowania struktur kościelnych i unikania otwartego konfliktu z władzami. Podobna strategia była stosowana przez Kościół powszechny także w innych państwach autorytarnych.

Taka polityka ma jednak swoją cenę. Kościół może przetrwać represje, a nawet funkcjonować w warunkach ograniczonej wolności. Znacznie trudniej zachować niezależność, gdy nacisk przybiera formę partnerstwa i współpracy.

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, czy państwo próbuje włączyć Kościół w swój system. Coraz więcej sygnałów wskazuje, że mamy do czynienia z takim właśnie procesem. Pytanie brzmi raczej, czy próbując zapewnić sobie spokojniejsze warunki działania, Kościół nie ryzykuje utraty własnego głosu. A właśnie ten głos, szczególnie w czasach kryzysu, stanowi o jego znaczeniu bardziej niż przychylność władz czy miejsce przy oficjalnym stole.

Znadniemna.pl na podstawie „Chrześcijańskiej Wizji”, na zdjęciu: abp Józef Staniewski, naczelny mufti Białorusi Abu Bekir Szabanowicz i rabin Grigorij Abramowicz na koncercie poświęconym Dniu Jedności Narodów Białorusi i Rosji, fot.: Instagram rabina Grigorija Abramowicza

Jeszcze kilka lat temu Kościół katolicki na Białorusi znajdował się w otwartym sporze z władzami. Dziś coraz częściej mówi o współpracy, uczestniczy w wydarzeniach organizowanych przez państwo i unika tematów budzących konflikt z reżimem. Niniejszy artykuł został przygotowany na podstawie szczegółowej analizy niezależnej inicjatywy „Chrześcijańska

Przejdź do treści