HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Urodzony w Motolu – dziś niewielkiej miejscowości w granicach współczesnej Białorusi – Lejzor Czyż, znany później jako Leonard Chess, wyrósł na jedną z najważniejszych postaci w historii światowego bluesa i rock and rolla. Jego droga z poleskiej prowincji do Chicago odmieniła światową muzykę, a Chess Records stała się kuźnią talentów, które zdefiniowały brzmienie XX wieku.

Miasteczko (teraz – agromiasteczko) Motol, położone w województwie poleskim II Rzeczypospolitej, a obecnie leżące w granicach obwodu brzeskiego na Białorusi, stało się miejscem narodzin Leonarda Chessa (Lejzora Czyża), który po emigracji do USA w 1928 roku stał się współtwórcą legendarnej wytwórni Chess Records. Wraz z bratem Philem prowadził kluby muzyczne na południu Chicago, gdzie zetknął się z afroamerykańskimi twórcami nowego, elektrycznego bluesa. Przełom nastąpił w 1947 roku, gdy zainwestował w Aristocrat Records, przekształconą później w Chess Records – firmę, która wypromowała Muddy’ego Watersa, Howlin’ Wolfa, Sonny’ego Boya Williamsona, Bo Diddleya, Chucka Berry’ego, Ettę James i wielu innych.

Chess był nie tylko wydawcą, lecz także aktywnym współtwórcą chicagowskiej sceny muzycznej. Wspierał lokalne stacje radiowe, budował sieć kontaktów i kreował brzmienie, które zainspirowało pokolenia artystów w USA i Europie. Jego intuicja, energia i gotowość do ryzyka sprawiły, że stał się jedną z ikon amerykańskiego przemysłu muzycznego.

Więcej o tej niezwykłej postaci przeczytacie Państwo na stronie „Ech Polesia” pod LINKIEM.

Znadniemna.pl za witryną „Echa Polesia”

Urodzony w Motolu – dziś niewielkiej miejscowości w granicach współczesnej Białorusi – Lejzor Czyż, znany później jako Leonard Chess, wyrósł na jedną z najważniejszych postaci w historii światowego bluesa i rock and rolla. Jego droga z poleskiej prowincji do Chicago odmieniła światową muzykę, a Chess

Podczas audiencji generalnej w Watykanie, w środę 12 sierpnia, papież Leon XIV przypomniał Polakom, że sierpień jest miesiącem rocznic szczególnie ważnych dla ich historii i duchowej tożsamości. Ojciec Święty podkreślił, że zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia 1920 roku „odmieniło losy Polski i Europy”, a świadectwo św. Maksymiliana Kolbego pozostaje jednym z najjaśniejszych znaków chrześcijańskiej miłości.

Zwracając się do polskich pielgrzymów zgromadzonych w Bazylice Świętego Piotra, papież powiedział:

„Sierpień, to miesiąc ważnych dla was rocznic. Dzięki wstawiennictwu Maryi 15 sierpnia 1920 roku dokonało się zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, które odmieniło losy Polski i Europy”.

Leon XIV przypomniał również o męczeństwie św. Maksymiliana Marii Kolbego, którego wspomnienie liturgiczne obchodzone jest 14 sierpnia, w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

„W wigilię Wniebowzięcia obchodzone jest wspomnienie liturgiczne świętego Maksymiliana Marii Kolbego, który oddał życie za współwięźnia w niemieckim nazistowskim obozie Auschwitz. Niech wspominanie tych wydarzeń kieruje nasze kroki na drogę pokoju, wskazywaną przez Niepokalaną. Wszystkim wam błogosławię” – dodał papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że pamięć o sierpniowych rocznicach powinna inspirować do budowania pokoju i odpowiedzialności za dobro wspólne, zwłaszcza w świecie pełnym napięć i konfliktów.

Bitwa Warszawska, nazywana także Cudem nad Wisłą, została stoczona w dniach 13–25 sierpnia 1920 roku między nacierającą Armią Czerwoną a Wojskiem Polskim. Zwycięstwo polskich żołnierzy zatrzymało marsz rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią i przesądziło o zachowaniu niepodległości kraju. Brytyjski polityk i dyplomata Edgar Vincent D’Abernon uznał ją za 18. przełomową bitwę w historii świata, podkreślając jej znaczenie dla losów całej Europy.

Papież Leon XIV, nawiązując do tych wydarzeń, zachęcił Polaków, by sierpniowe rocznice umacniały ich w nadziei, wdzięczności i trosce o pokój.

Znadniemna.pl na podstawie Vaticannews.va, na zdjęciu: Papież podczas audiencji ogólnej, fot.: VATICAN MEDIA

Podczas audiencji generalnej w Watykanie, w środę 12 sierpnia, papież Leon XIV przypomniał Polakom, że sierpień jest miesiącem rocznic szczególnie ważnych dla ich historii i duchowej tożsamości. Ojciec Święty podkreślił, że zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia 1920 roku „odmieniło losy Polski i Europy”, a

Podczas dzisiejszej audiencji generalnej w Watykanie biskup grodzieński Włodzimierz Hulaj spotkał się w bazylice św. Piotra z papieżem Leonem XIV. Przy tej okazji zwierzchnik diecezji grodzieńskiej przekazał Ojcu Świętemu pozdrowienia od duchowieństwa i wiernych diecezji, która w tym roku obchodzi 35‑lecie powstania.

Biskup Włodzimierz, przebywający obecnie w Rzymie, po raz pierwszy uczestniczył 12 sierpnia w audiencji generalnej papieża Leona XIV. Ze względu na letnie upały spotkanie odbyło się wyjątkowo w bazylice św. Piotra. Papież poświęcił swoją katechezę liturgicznemu rokowi, podkreślając centralne znaczenie niedzielnej Eucharystii w życiu każdego wierzącego.

Leon XIV zwrócił uwagę, że uświęcenie niedzieli wymaga realnego uczestnictwa w Eucharystii, którego nie może zastąpić wyłącznie obecność wirtualna. Zachęcił również do tworzenia takich warunków duszpasterskich, aby w niedzielnej Mszy mogli uczestniczyć także ci, którzy tego dnia muszą pracować.

W swojej katechezie papież omówił rozwój roku liturgicznego: od cotygodniowej Paschy, przez doroczne obchody Zmartwychwstania, aż po ukształtowanie cyklu Bożego Narodzenia, kultu maryjnego, wspomnień męczenników i innych świętych. Przypomniał, że rok liturgiczny prowadzi wiernych od oczekiwania na Mesjasza, przez pełnię tajemnicy paschalnej, aż do przedsmaku przyszłej chwały — stanowiąc podstawowy punkt odniesienia dla całej działalności duszpasterskiej.

Po zakończeniu audiencji papież tradycyjnie pozdrowił obecnych hierarchów i spotkał się z biskupem grodzieńskim, który po raz pierwszy uczestniczył w audiencji generalnej. Biskup Włodzimierz przekazał Ojcu Świętemu pozdrowienia od duchowieństwa i wiernych diecezji oraz zapewnił go o modlitwie.

Tego samego dnia biskup spotkał się również z pielgrzymami z Lidy, którzy pod przewodnictwem ks. kanonika Witalija Sidoraka odbywają pielgrzymkę dziękczynną z okazji 35‑lecia odrodzenia struktur Kościoła katolickiego na Białorusi, w tym diecezji grodzieńskiej.

Znadniemna.pl na podstawie Grodnensis.by, fot.: Służba prasowa Diecezji Grodzieńskiej

Podczas dzisiejszej audiencji generalnej w Watykanie biskup grodzieński Włodzimierz Hulaj spotkał się w bazylice św. Piotra z papieżem Leonem XIV. Przy tej okazji zwierzchnik diecezji grodzieńskiej przekazał Ojcu Świętemu pozdrowienia od duchowieństwa i wiernych diecezji, która w tym roku obchodzi 35‑lecie powstania. Biskup Włodzimierz, przebywający obecnie

Podczas badań prowadzonych na ulicy Małej Trojeckiej w Grodnie archeolodzy odsłonili fragmenty świątyni, które najprawdopodobniej są częścią kościoła Świętej Trójcy działającego w Grodnie od końca XVI do połowy XVII wieku. Odkryciu towarzyszyły nietypowe pochówki oraz rzadkie znaleziska, w tym ślady trepanacji, która zdążyła się zagoić.

Archeolodzy prowadzący prace na terenie dawnego cmentarza natrafili na fragmenty fundamentów świątyni. Układ murów oraz kontekst znalezisk wskazują, że może to być pozostałość kościoła Świętej Trójcy, jednego z ważnych obiektów katolickich w Grodnie epoki nowożytnej. Obok odsłoniętych struktur odkryto pochówki o nietypowej organizacji — rozmieszczone według wyraźnej, nieznanej wcześniej struktury, odmiennie niż w typowych nekropoliach XVI–XVII wieku.

Wśród artefaktów znaleziono medaliony oraz przedmioty związane z indywidualnymi kultami, datowane na XVII–XIX stulecie. Według archeologów nekropolia funkcjonowała krótko i była bezpośrednio związana z działalnością kościoła; porzucono ją prawdopodobnie po jego zniknięciu świątyni.

Odkrycie wpisuje się w szerszy kontekst badań prowadzonych od kwietnia, kiedy to robotnicy budujący centrum handlowo‑administracyjne natrafili na szczątki ponad 20 osób. Po wstrzymaniu prac archeolodzy wydobyli szczątki 22 osób — kobiet, mężczyzn i dzieci w różnym wieku — co potwierdziło, że na Małej Trojeckiej znajdowała się nieznana wcześniej nekropolia z XVI–XVII wieku.

Znadniemna.pl na podstawie Hrodna.life, na zdjęciu: prace archeologiczne na Małej Trojeckiej w Grodnie, fot.: BelTA

Podczas badań prowadzonych na ulicy Małej Trojeckiej w Grodnie archeolodzy odsłonili fragmenty świątyni, które najprawdopodobniej są częścią kościoła Świętej Trójcy działającego w Grodnie od końca XVI do połowy XVII wieku. Odkryciu towarzyszyły nietypowe pochówki oraz rzadkie znaleziska, w tym ślady trepanacji, która zdążyła się zagoić. Archeolodzy

Liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych w Polsce osiągnęła rekordowe 1,34 mln osób. W najnowszych danych ZUS szczególnie wyróżniają się Białorusini — jedna z najszybciej rosnących grup pracowników, których liczba zwiększyła się w ciągu roku o ponad 20 tysięcy.

Według opublikowanych statystyk ZUS liczba obcokrajowców pracujących legalnie w Polsce wzrosła do 1,34 mln, co stanowi kolejny historyczny rekord. Choć największą grupę nadal stanowią Ukraińcy, to właśnie Białorusini odnotowali jeden z najbardziej dynamicznych wzrostów. W ciągu roku ich liczba zwiększyła się o ponad 20 tys. osób, co czyni Białoruś nowym wiceliderem wzrostu wśród państw, z których przyjeżdżają pracownicy.

Z danych wynika, że Białorusini utrzymują stabilną i rosnącą obecność na polskim rynku pracy, mimo trudnej sytuacji politycznej i gospodarczej w swoim kraju. Coraz częściej znajdują zatrudnienie w sektorach wymagających wysokich kwalifikacji, ale także w branżach technicznych i usługowych, gdzie zapotrzebowanie na pracowników pozostaje wysokie. Eksperci podkreślają, że migracja z Białorusi ma charakter trwały — wielu przybyszy decyduje się na długoterminowy pobyt w Polsce, a część z nich sprowadza tu rodziny.

Wzrost liczby ubezpieczonych Białorusinów potwierdza, że Polska pozostaje jednym z głównych kierunków migracji zarobkowej dla obywateli tego kraju — zarówno z powodów ekonomicznych, jak i politycznych. To trend, który w najbliższych latach może się jeszcze umacniać.

Znadniemna.pl na podstawie Bankier.pl, ilustracja: Cudzoziemcy zasilają ZUS. Coraz więcej pracy, coraz więcej składek (zdj. ilustracyjne), fot.: Arkadiusz Ziołek/East News

Liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych w Polsce osiągnęła rekordowe 1,34 mln osób. W najnowszych danych ZUS szczególnie wyróżniają się Białorusini — jedna z najszybciej rosnących grup pracowników, których liczba zwiększyła się w ciągu roku o ponad 20 tysięcy. Według opublikowanych statystyk ZUS liczba obcokrajowców pracujących

80‑letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz, hospitalizowany w Mińsku z powodu poważnych problemów kardiologicznych, został wypisany ze szpitala po udanej operacji i zapobiegnięciu groźnemu dla życia nawrotowi zawału.

Po długim pobycie w mińskiej placówce medycznej stan zasłużonego hierarchy uległ poprawie, co pozwoliło lekarzom na przeprowadzenie kolejnej interwencji kardiologicznej. Jak informują wierni, u arcybiskupa wykonano zabieg wszczepienia nowych stentów oraz udrożnienia wcześniej założonych. Choć procedura nie należy do najbardziej skomplikowanych, w wieku 80 lat wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Kondrusiewicz, który już wcześniej przeszedł zawał, tym razem również zdołał uniknąć najgorszego — dzięki szybkiemu rozpoznaniu niewydolności serca lekarze zapobiegli kolejnemu incydentowi.

Hierarcha, za którego zdrowie wierni nieustannie się modlą, dobrze zniósł operację i obecnie przechodzi rehabilitację. Warto przypomnieć, że oprócz problemów kardiologicznych arcybiskup zmaga się także z chorobą onkologiczną, której nawrót leczy od blisko półtora roku.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz, fot.: Katolik.life

80‑letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz, hospitalizowany w Mińsku z powodu poważnych problemów kardiologicznych, został wypisany ze szpitala po udanej operacji i zapobiegnięciu groźnemu dla życia nawrotowi zawału. Po długim pobycie w mińskiej placówce medycznej stan zasłużonego hierarchy uległ poprawie, co pozwoliło lekarzom na przeprowadzenie kolejnej interwencji

Przed zbliżającym się rozpoczęciem nowego roku szkolnego Ministerstwo Edukacji Białorusi rozesłało do szkół instrukcyjno‑metodyczny list, w którym określono, jak nauczyciele mają przedstawiać wybrane tematy z historii kraju. W dokumencie zapisano, że ocena wydarzeń i postaci historycznych powinna „odpowiadać zasadom historycznej polityki Republiki Białoruś”. To jedno zdanie wyznacza kierunek całej reformy: historia ma przestać być przestrzenią poznania, a stać się narzędziem politycznej kontroli i kształtowania pożądanej świadomości społecznej.

Najbardziej widoczne zmiany dotyczą reinterpretacji tradycji Rzeczypospolitej. Konstanty Kalinowski, jedna z kluczowych postaci białoruskiego ruchu narodowego, zostanie przedstawiony jako „bojownik o polskie interesy”, a jego pisane po białorusku „Mužyckaja prauda” i „Listy spod szubienicy” mają stać się jedynie dowodem na „terrorystyczne” działania przeciw rosyjskiej administracji. Władze próbują w ten sposób odciąć białoruską pamięć od tradycji oporu wobec imperialnej dominacji i wpisać ją w schemat „polskiego spisku”.

Rzeczpospolita ma być nazywana wyłącznie „polskim państwem”, co pozwala przedstawiać jej obecność na ziemiach białoruskich jako obcą i kolonizatorską. Jednocześnie okres przynależności do Imperium Rosyjskiego opisuje się jako czas „zatrzymania polonizacji” i „rozwoju narodowo‑duchowych tradycji”. To świadome odwrócenie znaczeń: zamiast rusyfikacji, likwidacji autonomii i represji, uczniowie mają słyszeć o „kształtowaniu białoruskiej państwowości”.

Zmienia się także sposób przedstawiania kluczowych postaci. Tadeusz Kościuszko, dotąd obecny w białoruskiej tradycji jako bohater związany z ziemią brzeską, zostaje określony jako „patriota Polski”, którego działania miały rzekomo zagrażać „zachowaniu narodu białoruskiego”. Powstania 1830–1831 i 1863–1864 przedstawiane będą jako wyłącznie polskie próby odbudowy państwa, bez jakiegokolwiek odniesienia do udziału ludności białoruskiej.

Wojna 1812 roku ma być wykładana jako „wojna ojczyźniana dla Białorusi”, zgodnie z rosyjską narracją. Udział lokalnej szlachty w armii Napoleona interpretowany będzie jako „marzenia o odnowieniu polskiej państwowości”, a więc jako działanie sprzeczne z interesem Białorusi. To kolejny element budowania obrazu Polski jako siły destrukcyjnej, a Rosji — jako gwaranta stabilności.

Nawet temat stalinizmu został podporządkowany nowej logice. Choć represji nie usunięto całkowicie, przedstawia się je jako „zniekształcenia zasad sprawiedliwości”, a nie systemowy terror. Jednocześnie akcentuje się „poczucie wspólnej rodziny” i „patriotyczne przekonania”, które miały rzekomo rozwijać się w społeczeństwie BSRR. To klasyczna technika manipulacyjna polityków nostalgujących za ZSRR: represje były incydentem, a system sowiecki — projektem modernizacyjnym.

Kulminacją zmian jest nowy przedmiot „Historia Białorusi w kontekście historii światowej”. W opisie wydarzeń, które miały miejsce po wyborach prezydenckich 2020 roku, uczniowie dowiedzą się o „próbie zamachu stanu” i „ingerencji Zachodu”, a rozdział o Rosji napisany został w tonie niemal hagiograficznym, z pochwałami pod adresem rosyjskiego przywództwa na czele z Władimirem Putinem oraz krytyką USA, UE i Ukrainy. To już nie jest historia w kontekście światowym, lecz historia podporządkowana bieżącej geopolitycznej narracji Mińska i Moskwy.

Zmiany w programie nauczania stanowią element szerszego procesu: przebudowy pamięci zbiorowej i stworzenia nowego modelu świadomości historycznej młodego pokolenia. W tym modelu Białoruś ma być odwiecznie związana z Rosją, a Polska i Polacy mają być przedstawiani jako zagrożenie dla jej tożsamości. To nie tylko deformacja faktów, lecz świadome kształtowanie przyszłych postaw społecznych.

Znadniemna.pl na podstawie Euroradio.fm, źródło ilustracji: сш15могилев.бел

Przed zbliżającym się rozpoczęciem nowego roku szkolnego Ministerstwo Edukacji Białorusi rozesłało do szkół instrukcyjno‑metodyczny list, w którym określono, jak nauczyciele mają przedstawiać wybrane tematy z historii kraju. W dokumencie zapisano, że ocena wydarzeń i postaci historycznych powinna „odpowiadać zasadom historycznej polityki Republiki Białoruś”. To jedno

Dzisiaj rano, w wieku 79 lat, odszedł do Pana Aleksander Milinkiewicz – jeden z najważniejszych liderów białoruskiej demokratycznej opozycji, laureat Nagrody Sacharowa, działacz społeczny, naukowiec, a zarazem przyjaciel Polaków na Białorusi. Związek Polaków na Białorusi uhonorował go tytułem Członka Honorowego ZPB, doceniając jego wieloletnie wsparcie, życzliwość i odwagę w obronie praw mniejszości polskiej. Jego śmierć kończy epokę ludzi, którzy potrafili łączyć narody, a nie dzielić.

Wiadomość o śmierci Aleksandra Milinkiewicza przekazali jego bliscy. Od listopada 2025 roku polityk zmagał się z ciężkimi konsekwencjami operacji na zwężonej tętnicy szyjnej, która była w 80 procentach zamknięta przez zakrzep. Po zabiegu długo pozostawał w stanie ciężkim, przechodził rehabilitację, ale mimo choroby pozostawał w kontakcie z przyjaciółmi i środowiskami, którym przez lata służył. Odszedł człowiek, którego nazwisko dla wielu Białorusinów było synonimem nadziei.

Milinkiewicz był wspólnym kandydatem demokratycznej opozycji w wyborach prezydenckich 2006 roku. W latach 2006–2016 kierował ruchem „O Wolność”. Współtworzył też „Wolny Białoruski Uniwersytet” w Warszawie – instytucję, która miała dać młodym Białorusinom przestrzeń do nauki i wolnej debaty. Jego działalność była zawsze głęboko zakorzeniona w przekonaniu, że wolność jest wartością wspólną, a nie przywilejem.

Był także człowiekiem, który rozumiał znaczenie pamięci i kultury. Przez wiele lat popularyzował historię i dziedzictwo Grodna – miasta, które kochał i któremu poświęcił ogromną część swojej pracy. W 2006 roku otrzymał Nagrodę im. Andrieja Sacharowa przyznawaną przez Parlament Europejski za obronę wolności myśli. To wyróżnienie nie zmieniło go – pozostał skromny, życzliwy, otwarty na ludzi.

Dla Polaków na Białorusi był kimś więcej niż politykiem. Był sprzymierzeńcem, rzecznikiem i przyjacielem. Wspierał Związek Polaków na Białorusi (ZPB) w najtrudniejszych momentach, bronił prawa do nauki języka polskiego, do pielęgnowania tradycji, do godnego życia w kraju, który coraz bardziej oddalał się od europejskich standardów. ZPB uhonorował go tytułem Członka Honorowego – wyróżnieniem nadawanym tylko tym, którzy w sposób wyjątkowy zasłużyli się dla polskiej społeczności. Milinkiewicz przyjął wyróżnienie z wdzięcznością, mówiąc, że „Polacy na Białorusi są częścią mojego Grodna, mojej historii i mojego życia”.

Jego odejście jest bolesne, bo odchodzi człowiek, który potrafił mówić o wolności bez patosu, a o demokracji bez nienawiści. Człowiek, który wierzył, że Białoruś może być domem dla wszystkich – niezależnie od narodowości, języka czy wyznania. Człowiek, który w czasach strachu potrafił być odważny, a w czasach podziałów – pojednawczy.

Pozostawia po sobie pamięć o tym, że nawet w najciemniejszych czasach można zachować godność. I że warto być wiernym swoim wartościom, nawet jeśli droga jest długa i trudna.

Cześć Jego Pamięci!

 Znadniemna.pl

Dzisiaj rano, w wieku 79 lat, odszedł do Pana Aleksander Milinkiewicz – jeden z najważniejszych liderów białoruskiej demokratycznej opozycji, laureat Nagrody Sacharowa, działacz społeczny, naukowiec, a zarazem przyjaciel Polaków na Białorusi. Związek Polaków na Białorusi uhonorował go tytułem Członka Honorowego ZPB, doceniając jego wieloletnie wsparcie,

W sobotę, 15 sierpnia, w Warszawie oraz na Bałtyku  odbędą się główne uroczystości Święta Wojska Polskiego. W stolicy zaplanowano defiladę, w której zaprezentowany zostanie nowoczesny sprzęt wojskowy. Z kolei na wodach Zatoki Gdańskiej odbędzie się parada okrętów.

W miniony weekend odbyły się próby komponentu lotniczego i lądowego, a na dzisiaj w Gdyni zaplanowano ćwiczenia parady morskiej. Jak po próbie generalnej defilady mówił szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesław Kukuła, 15 sierpnia dla żołnierzy to czas wyjątkowego świętowania, ale też normalnej, codziennej służby.

– Dziesięć tysięcy żołnierzy będzie zaangażowanych jak co dzień w ochronę polskiego nieba, operacja Wschodnia Zorza, Easter Century, w dalszym ciągu operacja Bezpieczne Podlasie. Pamiętajcie o tym, że Wojsko Polskie pomimo tego świątecznego, wyjątkowego dnia, gdzie będziemy upamiętniać naszych poprzedników z Bitwy Warszawskiej, również ten dzień spędzi jak normalny dzień na służbie, dbając o bezpieczeństwo Polski i jej obywateli – wyjaśnił dowódca.

Defilada w Warszawie rozpocznie się w południe na Wisłostradzie. Wśród prezentowanego sprzętu znajdą się m.in. czołgi Abrams, Leopardy i K2, a także zestawy rakietowe Himars i Patriot. W Gdyni paradę będzie można najlepiej obserwować ze Skweru Kościuszki. Oprócz okrętów zaplanowano również pokaz lotnictwa morskiego.

Święto Wojska Polskiego obchodzone jest 15 sierpnia na pamiątkę zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 roku, zwanej „Cudem nad Wisłą”. Ustanowione zostało w 1992 roku decyzją Sejmu RP, jako kontynuacja tradycji przedwojennego Święta Żołnierza. W okresie PRL datę obchodów zmieniono na 12 października – rocznicę bitwy pod Lenino – jednak po 1989 roku przywrócono historyczny termin, symbolizujący triumf polskiego oręża i obronę niepodległości. Od tamtej pory 15 sierpnia jest dniem, w którym Polska oddaje hołd wszystkim żołnierzom – zarówno tym, którzy walczyli w 1920 roku, jak i tym, którzy dziś strzegą bezpieczeństwa kraju.

 Znadniemna.pl na podstawie RIRM, źródło ilustracji: Gov.pl

W sobotę, 15 sierpnia, w Warszawie oraz na Bałtyku  odbędą się główne uroczystości Święta Wojska Polskiego. W stolicy zaplanowano defiladę, w której zaprezentowany zostanie nowoczesny sprzęt wojskowy. Z kolei na wodach Zatoki Gdańskiej odbędzie się parada okrętów. W miniony weekend odbyły się próby komponentu lotniczego i

Polskie uczelnie zakończyły główny etap rekrutacji na rok akademicki 2026/2027. Choć pełne dane narodowościowe zostaną opublikowane dopiero jesienią, już teraz widać, że zainteresowanie studiami w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie, a kandydaci z Białorusi pozostają jedną z najważniejszych grup cudzoziemców.

Tegoroczny nabór przebiega w szczególnym kontekście: na Białorusi po raz pierwszy od lat pojawił się niedobór kandydatów na kierunki medyczne i techniczne, co wyraźnie zwiększa mobilność edukacyjną młodych ludzi w kierunku Polski.

Polskie uczelnie potwierdzają stabilny napływ kandydatów. W komunikacie Politechniki Białostockiej z 24 lipca 2026 roku czytamy: „Zainteresowanie studiami technicznymi utrzymuje się na wysokim poziomie, a liczba kandydatów zagranicznych jest porównywalna z rokiem ubiegłym”. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie w swoim podsumowaniu rekrutacji napisał: „Najpopularniejsze kierunki ponownie osiągnęły pełne limity przyjęć, a kandydaci z zagranicy stanowią ważną część społeczności akademickiej”. Podobne informacje przekazały uczelnie medyczne, które potwierdzają duże zainteresowanie pielęgniarstwem, fizjoterapią i kierunkami laboratoryjnymi.

Tegoroczna rekrutacja w Polsce odbywa się w szczególnym kontekście sytuacji na Białorusi. Niezależny portal białoruski Zerkalo.io informował 18 lipca 2026 roku, że „po raz pierwszy od wielu lat uczelnie w Mińsku i Grodnie nie wypełniły limitów na kierunki medyczne”. Z kolei portal Nasha Niva pisał: „Niedobór kandydatów na kierunki medyczne jest zjawiskiem bez precedensu – brakuje chętnych nawet na specjalizacje, które zawsze były oblegane”. Te doniesienia potwierdzają, że białoruski system szkolnictwa wyższego przeżywa kryzys rekrutacyjny, który skłania młodych ludzi do szukania alternatywy za granicą.

W poprzednim roku akademickim studiowało w Polsce ponad dwanaście tysięcy obywateli Białorusi, co czyniło ich drugą co do wielkości grupą cudzoziemców, studiujących w kraju nad Wisłą. Choć uczelnie nie publikują jeszcze danych narodowościowych za rok 2026/2027, wstępne sygnały wskazują, że liczba kandydatów z Białorusi utrzymuje się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, a na niektórych kierunkach – zwłaszcza medycznych i technicznych – może być nawet wyższa. Ministerstwo Nauki poinformowało 1 sierpnia 2026 roku, że „pełne dane dotyczące cudzoziemców zostaną opublikowane jesienią, po zakończeniu naborów uzupełniających”.

Już teraz można jednak stwierdzić, że polskie uczelnie pozostają jednym z najważniejszych kierunków migracji edukacyjnej w regionie, a sytuacja na białoruskich uczelniach tylko wzmacnia ten trend. Pełny obraz tegorocznej rekrutacji poznamy jesienią, gdy uczelnie wprowadzą dane do systemu POL‑on.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl, Na zdjęciu: studenci podczas wspólnej nauki na kampusie uniwersyteckim, fot.: Minerva Studio – stock.adobe.com

Polskie uczelnie zakończyły główny etap rekrutacji na rok akademicki 2026/2027. Choć pełne dane narodowościowe zostaną opublikowane dopiero jesienią, już teraz widać, że zainteresowanie studiami w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie, a kandydaci z Białorusi pozostają jedną z najważniejszych grup cudzoziemców. Tegoroczny nabór przebiega w szczególnym

Przejdź do treści