HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

17 lipca 2026 roku, w wieku 99 lat, odeszła ppłk Natalia Zarzycka ps. „Jaskółka”, „Sfinks” — żołnierz Armii Krajowej na Polesiu i Białostocczyźnie, więźniarka sowieckich łagrów, strażniczka pamięci o tych, którzy za wierność Polsce zapłacili latami katorgi. Urodzona w 1927 roku we wsi Hola pod Wołkowyskiem, na terenie dzisiejszej Białorusi, była jedną z ostatnich żyjących bohaterek polskiego podziemia na Kresach. Jej uroczystości pogrzebowe odbędą się dziś, 7 sierpnia 2026 r., o godz. 14.00 w kościele św. Karola Boromeusza przy ul. Powązkowskiej 14 w Warszawie, a po Mszy Świętej zostanie złożona w grobie rodzinnym na Starych Powązkach.

Odeszła kobieta, której życie było świadectwem niezłomności. Urodzona 27 lipca 1927 roku w Holi, w powiecie wołkowyskim, dorastała na Polesiu — w świecie, gdzie polskość była codzienną odwagą, a wierność Ojczyźnie niekiedy kosztowała życie. Jako młoda dziewczyna wstąpiła do Szarych Szeregów w Brześciu nad Bugiem, działając w Okręgu Polesie Armii Krajowej. Pod pseudonimem „Jaskółka” była łączniczką, kurierką, wywiadowczynią i sanitariuszką. Gdy groziło jej aresztowanie, została przerzucona do Obwodu Wołkowysk Okręgu Białystok AK, gdzie służyła w oddziale ppor. Henryka Łabudzińskiego „Boruty”. Niosła meldunki, ratowała rannych, działała w terenie — zawsze tam, gdzie trzeba było odwagi.

Po wojnie nie złożyła broni. Działała w Związku Obrońców Wolności, za co w lipcu 1948 roku została aresztowana przez NKWD. Przeszła przez więzienia w Brześciu, moskiewską Łubiankę i Workutę — jedno z najstraszniejszych miejsc sowieckiego systemu. Skazana na 25 lat łagrów, spędziła tam osiem lat, aż do amnestii w 1956 roku. Do Polski wróciła dopiero pod koniec tego samego roku, razem z mężem Olgierdem Zarzyckim, również żołnierzem AK i łagiernikiem. Lata katorgi nie złamały jej ducha. Przeciwnie — poświęciła resztę życia, by pamięć o żołnierzach Armii Krajowej zesłanych w głąb ZSRR nie zginęła.

To ona, wraz z mężem, organizowała pierwsze spotkania byłych łagierników, z których narodziło się Stowarzyszenie Łagierników Żołnierzy AK. Przez lata była jego prezesem, autorytetem, przewodnikiem, żywym świadkiem historii. Jej głos — spokojny, mocny, prawdziwy — był dla wielu ostatnim świadectwem pokolenia, które nie zgodziło się na niewolę.

Dziś żegnamy jedną z ostatnich „Jaskółek” Kresów. Kobietę, która niosła wolność, choć sama została jej brutalnie pozbawiona. Kobietę, która wróciła z Workuty nie po to, by milczeć, lecz by mówić — za tych, którzy nie wrócili. Jej życie było świadectwem, że pamięć jest obowiązkiem, a wolność — wartością, za którą warto oddać wszystko.

Rodzinie i Najbliższym składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Cześć Jej Pamięci.

Znadniemna.pl, fot.: Facebook.com/Lagiernicy

17 lipca 2026 roku, w wieku 99 lat, odeszła ppłk Natalia Zarzycka ps. „Jaskółka”, „Sfinks” — żołnierz Armii Krajowej na Polesiu i Białostocczyźnie, więźniarka sowieckich łagrów, strażniczka pamięci o tych, którzy za wierność Polsce zapłacili latami katorgi. Urodzona w 1927 roku we wsi Hola pod

Minister Agnieszka Jędrzak omówiła w Kancelarii Prezydenta RP aktualną sytuację Polaków z Białorusi, kwestie repatriacji oraz przygotowania do spotkania Prezydenta RP z młodymi Polakami z zagranicy. W rozmowie uczestniczyła Anna Paniszewa, działaczka polskiej mniejszości na Białorusi, była więźniarka polityczna reżimu Łukaszenki oraz przedstawiciele środowisk polskich z Grodna i Brześcia.

Uczestnicy spotkania przedstawili prezydenckiej minister bieżące wyzwania, z jakimi mierzą się Polacy pozostający pod presją władz w Mińsku, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa, edukacji i możliwości powrotu do kraju.

W trakcie rozmowy minister Jędrzak podkreśliła, że Kancelaria Prezydenta RP konsekwentnie monitoruje sytuację Polaków na Białorusi oraz wspiera działania ułatwiające repatriację i integrację rodzin przybywających do Polski. Omówiono również inicjatywy skierowane do młodzieży polonijnej, w tym przygotowania do najbliższego spotkania Prezydenta RP z młodymi Polakami z zagranicy.

Anna Paniszewa zwróciła uwagę na potrzebę dalszego wsparcia psychologicznego i prawnego dla osób, które opuściły Białoruś po doświadczeniach represji. Podkreśliła znaczenie stabilnych mechanizmów pomocy oraz współpracy między instytucjami państwowymi a organizacjami polonijnymi.

Minister zapewniła, że działania na rzecz Polaków z Białorusi pozostają jednym z priorytetów Kancelarii Prezydenta RP, a współpraca z przedstawicielami społeczności polskiej będzie kontynuowana w celu wzmacniania ich bezpieczeństwa, pozycji i możliwości rozwoju.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl, fot.: Marek Borawski/KPRP

Minister Agnieszka Jędrzak omówiła w Kancelarii Prezydenta RP aktualną sytuację Polaków z Białorusi, kwestie repatriacji oraz przygotowania do spotkania Prezydenta RP z młodymi Polakami z zagranicy. W rozmowie uczestniczyła Anna Paniszewa, działaczka polskiej mniejszości na Białorusi, była więźniarka polityczna reżimu Łukaszenki oraz przedstawiciele środowisk polskich

6 sierpnia katolicy w Polsce, na Białorusi i na całym świecie zatrzymują się przy tajemnicy Przemienienia Pańskiego: uczestniczą w Mszach świętych, przynoszą do kościołów pierwsze owoce lata, modlą się o przemianę własnego życia i dziękują za nadzieję, którą niesie objawienie Boskiej chwały Chrystusa. To święto ciche, ale głębokie — jak światło, które nie oślepia, lecz pozwala zobaczyć więcej.

Dziś w Polsce wierni gromadzą się na Mszach świętych, często w letniej, spokojnej atmosferze, ale z poczuciem, że sierpniowe światło niesie w sobie coś więcej niż tylko pogodę. W wielu parafiach przynosi się do poświęcenia pierwsze jabłka, gruszki i śliwki — echo dawnej tradycji, w której owoce lata stawały się znakiem wdzięczności za Bożą opiekę. W kościołach franciszkańskich i kapucyńskich święto ma szczególny wymiar, bo to właśnie oni strzegą sanktuarium na górze Tabor. Wierni słuchają dziś homilii o przemianie, która zaczyna się nie w spektakularnych wydarzeniach, lecz w codzienności: w cierpliwości, w przebaczeniu, w odwadze, by iść za Chrystusem nawet wtedy, gdy droga wiedzie przez cień.

Na Białorusi, gdzie sierpień jest czasem żniw i rodzinnej pracy, katolicy również uczestniczą w liturgii Przemienienia Pańskiego, choć często w bardziej kameralnych warunkach. W parafiach grodzieńskich, wilejskich czy brasławskich wierni przynoszą owoce i zioła do błogosławieństwa, a kapłani przypominają, że światło Taboru nie jest tylko wspomnieniem — jest obietnicą, że Bóg przemienia życie także tam, gdzie człowiek doświadcza trudności. W wielu wspólnotach, zwłaszcza tych o polskich korzeniach, dzień ten ma charakter rodzinny, pełen wdzięczności za obecność Boga w zwykłych sprawach.

Na świecie najpiękniej obchodzi się to święto w Ziemi Świętej. Na górze Tabor franciszkanie odprawiają Mszę o świcie, gdy pierwsze promienie słońca przebijają się przez galilejskie wzgórza — dokładnie tak, jak opisują to Ewangelie. W Kościołach wschodnich, zwłaszcza w Grecji, na Ukrainie i w krajach Kaukazu, wierni przynoszą do świątyń kosze owoców, które są błogosławione jako znak przemiany i wdzięczności. W Europie Zachodniej dzień ten jest okazją do rekolekcji, pielgrzymek i modlitwy o pokój — o przemianę świata, który tak bardzo jej potrzebuje.

Wszystkie te niuanse — owoce lata, światło poranka, kameralne liturgie, rodzinne zwyczaje, modlitwa o przemianę — splatają się dziś w jedno. Przemienienie Pańskie nie jest świętem wielkich procesji. Jest świętem światła, które dotyka serca. Katolicy na całym świecie zatrzymują się choć na chwilę, by spojrzeć na swoje życie w tym samym świetle, które zobaczyli Piotr, Jakub i Jan. I by prosić o przemianę, która zaczyna się w ciszy, a potem zmienia wszystko.

Znadniemna.pl, ilustracja: Przemienienie, Rafael, pochodzenie: zbiory Muzeum Watykańskiego

6 sierpnia katolicy w Polsce, na Białorusi i na całym świecie zatrzymują się przy tajemnicy Przemienienia Pańskiego: uczestniczą w Mszach świętych, przynoszą do kościołów pierwsze owoce lata, modlą się o przemianę własnego życia i dziękują za nadzieję, którą niesie objawienie Boskiej chwały Chrystusa. To święto

W środę, 5 sierpnia 2026 roku, o godzinie 5:30 rano, w łomżyńskim szpitalu odszedł do wieczności o. Jan Andrzej Bońkowski — kapucyn, harcmistrz, historyk, regionalista, kapelan polskiego harcerstwa na Białorusi, człowiek o sercu większym niż wszystkie drogi, którymi przez 88 lat przemierzał świat w brązowym habicie. Dla jednych był skromnym zakonnikiem z Łomży. Dla innych legendarnym Druhem „Huraganem”. Dla wszystkich — naprawdę świętym kapłanem, który całe życie oddał Bogu, Ojczyźnie i młodzieży.

Odszedł człowiek, którego życiorys mógłby wypełnić kilka opasłych tomów. Urodzony 26 kwietnia 1938 roku w Łomży, dorastał w cieniu wojny, patrząc jako czteroletnie dziecko na likwidację łomżyńskiego getta — obraz, który na zawsze pozostał w jego pamięci . Z harcerstwem zetknął się już w 1949 roku, a przyrzeczenie złożone w powojennej Polsce stało się dla niego drogowskazem na całe życie: służyć Ojczyźnie, ludziom i prawdzie.

W 1950 roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1967 roku w rodzinnej Łomży, z którą nigdy się nie rozstał — ani duchowo, ani emocjonalnie. „Łomża jest czymś bardzo bliskim mojemu sercu” — pisał we wspomnieniach . I rzeczywiście: przez dziesięciolecia dokumentował historię miasta, jego ludzi, ulic, kapliczek, zapomnianych miejsc. Pozostawił po sobie kilkanaście książek, ponad dwadzieścia broszur i liczne artykuły — świadectwo miłości do małej ojczyzny.

Najbardziej dramatyczny i zarazem najpiękniejszy rozdział jego życia napisała jednak Białoruś. Jesienią 1989 roku wyjechał tam na posługę duszpasterską. Przez dwie dekady był dla Polaków duchowym przewodnikiem, obrońcą pamięci i niezłomnym kapelanem harcerstwa. To on reaktywował ZHP na Białorusi, towarzyszył młodzieży w obozach, rekolekcjach, spotkaniach, redagował harcerskie pismo „Bogu i Ojczyźnie”, współpracował z prawosławnymi, odnawiał zapomniane groby, uczył historii i odwagi. Za tę działalność — bezkompromisową, patriotyczną, głęboko ludzką — spotkały go szykany władz. W 2009 roku reżim Łukaszenki odmówił mu prawa pobytu. Musiał wrócić do Polski, choć serce zostawił wśród harcerzy znad Niemna .

W Łomży znów był wszędzie: w bibliotece, muzeum, na uroczystościach, wśród młodzieży, wśród chorych. Z długą biało-siwą brodą, w brązowym habicie, z aparatem w ręku i nieodłącznym uśmiechem — tak zapamiętają go pokolenia łomżyniaków. Dla harcerzy pozostanie Druhem „Huraganem” — człowiekiem, który przez 77 lat służby harcerskiej nie zgasił w sobie ani iskry młodzieńczego entuzjazmu .

W ostatnich dniach życia odwiedzali go przyjaciele. Jeszcze w przeddzień śmierci słyszał śpiew swojej ulubionej harcerskiej piosenki „Sosenka”. Widział, słyszał, trzymał za rękę. Odchodził spokojnie — jak ktoś, kto wie, że wykonał zadanie do końca.

Światło, które nie gaśnie

Jan Bońkowski był kapłanem, który nie szukał zaszczytów. Był harcerzem, który nie bał się prawdy. Był człowiekiem, który nie przechodził obojętnie obok ludzkiego cierpienia. Zostawił po sobie nie tylko książki, wspomnienia i fotografie. Zostawił przede wszystkim ludzi — tych, których nauczył kochać Polskę, pamiętać o przeszłości, żyć uczciwie i odważnie.

Dziś mówimy mu:

Czuwaj, Druhu Huraganie. Idź na wieczną wartę. Zrobiłeś dla nas więcej, niż potrafimy wypowiedzieć.

Znadniemna.pl, fot.: mylomza.pl

W środę, 5 sierpnia 2026 roku, o godzinie 5:30 rano, w łomżyńskim szpitalu odszedł do wieczności o. Jan Andrzej Bońkowski — kapucyn, harcmistrz, historyk, regionalista, kapelan polskiego harcerstwa na Białorusi, człowiek o sercu większym niż wszystkie drogi, którymi przez 88 lat przemierzał świat w brązowym

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utrzymuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia dla Białorusi i stanowczo odradza obywatelom polskim wszelkie podróże do tego kraju. Sytuacja bezpieczeństwa pozostaje nieprzewidywalna, a ryzyko działań wymierzonych w cudzoziemców – w tym obywateli Polski – jest oceniane jako wysokie. Aktualne informacje i zalecenia dostępne są w serwisie Odyseusz pod adresem komunikat MSZ.

Konsulat Generalny RP w Grodnie przypomina, że obywatele polscy posiadający jednocześnie obywatelstwo białoruskie są w świetle prawa białoruskiego traktowani wyłącznie jako obywatele Białorusi.

Oznacza to, że w sytuacji kryzysowej polski konsul nie będzie miał możliwości udzielenia im pomocy konsularnej, niezależnie od okoliczności. Władze białoruskie nie uznają w takich przypadkach dokumentów polskich ani praw wynikających z obywatelstwa RP.

Konsulat zwraca również uwagę, że przy wyjeździe z Białorusi osoby posiadające podwójne obywatelstwo – zarówno dorośli, jak i osoby małoletnie – są zobowiązane do okazania białoruskiego paszportu. Straż Graniczna Białorusi egzekwuje ten obowiązek konsekwentnie, co może prowadzić do opóźnień, dodatkowych kontroli lub odmowy wyjazdu w przypadku braku dokumentu.

Znadniemna.pl na podstawie Konsulat Generalny RP w Grodnie, źródło ilustracji: Facebook.com/rmf24

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utrzymuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia dla Białorusi i stanowczo odradza obywatelom polskim wszelkie podróże do tego kraju. Sytuacja bezpieczeństwa pozostaje nieprzewidywalna, a ryzyko działań wymierzonych w cudzoziemców – w tym obywateli Polski – jest oceniane jako wysokie. Aktualne informacje i zalecenia

Wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego do Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie potwierdzają trend, o którym w Kościele katolickim na Białorusi mówi się od kilku lat coraz głośniej. Na pierwszy rok formacji przyjęto w tym roku zaledwie sześciu kandydatów – najmniej od trzech lat. Jeszcze w 2022 roku było ich jedenastu, rok później dziesięciu. Teraz liczba ta spadła niemal o połowę.

Tegoroczni kandydaci reprezentują wszystkie cztery białoruskie diecezje, jednak rozkład geograficzny pokazuje wyraźne dysproporcje. Trzech pochodzi z diecezji grodzieńskiej, po jednym z archidiecezji mińsko-mohylewskiej, diecezji witebskiej i pińskiej. Jak poinformował biskup Andrzej Znoska, wśród przyjętych jest także młody człowiek z Homla – regionu, który w ostatnich latach rzadko pojawiał się w statystykach powołań.

Spadek liczby kandydatów nie jest zjawiskiem oderwanym od szerszego kontekstu. Kościół na Białorusi mierzy się z problemem ograniczania działalności duszpasterskiej, szczególnie w odniesieniu do księży z Polski, którzy przez dekady stanowili ważną część duchowieństwa w kraju. W ostatnich tygodniach wierni żegnali kolejnych kapłanów, którym nie przedłużono zezwoleń na posługę. Wśród nich znaleźli się m.in. ks. Marian Szerszeń ze Stołpców, ks. Bogusław Madżejewski ze Świru czy o. Zbigniew Draguła ze Starych Wasiliiszek. Wierni mówią o co najmniej kilku kolejnych duchownych, którzy również musieli opuścić parafie.

W takiej atmosferze młodzi ludzie rozważający drogę kapłańską widzą Kościół nie tylko jako przestrzeń służby, lecz także jako instytucję funkcjonującą pod presją administracyjną. W wielu parafiach to właśnie polscy księża byli naturalnymi przewodnikami duchowymi, animatorami wspólnot, organizatorami życia religijnego. Ich odejście oznacza nie tylko osłabienie struktur duszpasterskich, lecz także utratę wzorców, które przez lata inspirowały kolejne pokolenia.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że część kapłanów – chcąc pozostać w kraju – decyduje się na krok bez precedensu: złożenie wniosku o białoruskie obywatelstwo. Wierni z Iwieńca, którzy w tym roku pielgrzymowali do Budsławia, ze smutkiem zauważyli nieobecność o. Lecha Bahanka, jednego z najbardziej znanych polskich duszpasterzy w regionie. Jak mówią, on także znalazł się w grupie księży, którym odmówiono przedłużenia pozwolenia na posługę, choć sam duchowny publicznie nie komentuje sprawy. Podobne decyzje podejmują inni kapłani, jednak nie wszyscy otrzymują pozytywną odpowiedź władz.

Wszystko to tworzy klimat niepewności, który – jak wskazują duchowni – może wpływać na decyzje młodych ludzi. Powołanie dojrzewa w konkretnym środowisku: w parafii, w relacji z księdzem, w doświadczeniu wspólnoty. Gdy te elementy zostają naruszone, proces rozeznawania staje się trudniejszy.

Spadek liczby powołań na Białorusi wpisuje się również w szerszy europejski trend. Jednak w przypadku tego kraju nakładają się na niego czynniki specyficzne: ograniczenia administracyjne, presja wobec Kościoła, migracja młodych, a także rosnąca rola świeckich w życiu parafialnym. W wielu miejscach to właśnie świeccy przejmują odpowiedzialność za katechezę, animację grup, przygotowanie liturgii – nie z wyboru, lecz z konieczności.

Sześciu nowych seminarzystów to wciąż znak nadziei. Każde powołanie jest wartością samą w sobie, a Kościół na Białorusi wielokrotnie udowadniał, że potrafi trwać mimo trudności. Jednak tegoroczne dane są sygnałem alarmowym, który wymaga refleksji: jak wspierać młodych w rozeznawaniu drogi życiowej, jak budować stabilne środowisko duszpasterskie i jak chronić przestrzeń wolności religijnej, bez której powołania nie mogą się rozwijać.

 Znadniemna.pl na podstawie Instagram Grodzieńskiego Seminarium Duchownego, na zdjęciu: seminarzyści Wyższego Duchownego Seminarium w Grodnie z arcybiskupem Józefem Staniewskim, fot.: Instagram.com/vdsgrodna

Wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego do Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie potwierdzają trend, o którym w Kościele katolickim na Białorusi mówi się od kilku lat coraz głośniej. Na pierwszy rok formacji przyjęto w tym roku zaledwie sześciu kandydatów – najmniej od trzech lat. Jeszcze w 2022

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji.

Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie w dniach 24–26 lipca, zgromadził ponad dwudziestu wykonawców polskiego pochodzenia mieszkających w dwunastu krajach Europy oraz w Kazachstanie. Artyści – soliści, duety i zespoły – zaprezentowali szerokie spektrum muzycznych stylów, od piosenki autorskiej po folkowe opracowania tradycyjnych melodii. Waleria Ziaziulczyk, znana już opolskiej publiczności z wcześniejszych edycji festiwalu, tym razem sięgnęła po najważniejsze wyróżnienie i nagrodę w wysokości dziewięciu tysięcy złotych.

Wydarzenie przyniosło również liczne wyróżnienia. Uhonorowani zostali Duet Stream, zespół „Wisła”, Rafał Kilarski oraz Artur Wojtyczka. Specjalne podziękowanie trafiło do Małgorzaty Sitek za wieloletnie zaangażowanie w organizację festiwalu. Publiczność nagrodziła Jana Sarosieka, występującego jako „Niezły Jasiu”. Jury przyznało także trzy nagrody tematyczne: dla zespołu Liber Cante za folkowe opracowanie utworu „Od Bytomia droga bita”, dla Klaudii Kocel za piosenkę patriotyczną „Wracają ptaki do gniazd” oraz dla Noli za autorską piosenkę rozrywkową „Bilet do życia”.

Swoją nagrodę przyznało również Radio Opole – otrzymała ją Joanna Pszczoła „Jo Bee”, reprezentująca Belgię, która będzie mogła zarejestrować płytę w Studiu M im. SBB. Artystka od lat mieszka w Brukseli, gdzie tworzy i współpracuje z lokalnymi muzykami.

Tegoroczną edycję poprzedziły dziesięciodniowe warsztaty muzyczno‑wokalne dla młodzieży polonijnej. Uczestnicy pracowali nad emisją głosu, dykcją, interpretacją oraz scenicznym wizerunkiem, a także poznawali historię polskiego dziedzictwa muzycznego – od średniowiecznych pieśni po współczesne utwory. Efektem ich pracy było wspólne nagranie „Opolskiej Przystani”, nieformalnego hymnu festiwalu, oraz koncert „Młoda Polonia śpiewa”, który otworzył część konkursową.

Polonijny Festiwal Polskiej Piosenki, organizowany od 2017 roku przez Opolski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, powstał jako przestrzeń spotkania twórców polskiego pochodzenia mieszkających poza krajem. Jego pomysłodawczynią i dyrektorką jest Halina Nabrdalik. Celem wydarzenia jest nie tylko prezentacja talentów, lecz także wzmacnianie więzi z Polską, językiem i kulturą.

Tegoroczna edycja oraz poprzedzające ją warsztaty zostały dofinansowane przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programu opieki nad Polonią i Polakami za granicą. Patronat nad festiwalem objęła marszałek Senatu Małgorzata Kidawa‑Błońska.

 Znadniemna.pl na podstawie Polskie Radio, źródło ilustracji: Post  na Facebooku Polskiego Radia dla Zagranicy – Redakcji Polskiej

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji. Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie

Białoruski reżim wpisał oficjalną stronę największej polskiej agencji informacyjnej PAP na listę materiałów zakazanych. Decyzję podjął sąd rejonowy w obwodzie mohylewskim, co oficjalnie potwierdziło Ministerstwo Informacji w Mińsku. Szefostwo PAP traktuje ten krok jako próbę cenzury, podczas gdy białoruska opozycja widzi w nim dowód na strach i słabość totalitarnych władz, dla których prawda stanowi bezpośrednie zagrożenie.

Decyzja sądu z obwodu mohylewskiego oznacza objęcie domeny pap.pl restrykcjami cenzorskimi. Dla odbiorców na Białorusi niesie to za sobą poważne konsekwencje prawne, ponieważ udostępnianie materiałów, komentarze, a nawet polubienia mogą skutkować aresztem administracyjnym lub wysokimi grzywnami. W skrajnych wypadkach białoruskie służby kwalifikują dystrybucję takich treści jako wspieranie działalności ekstremistycznej, co grozi bezpośrednią odpowiedzialnością karną.

Władze agencji jednoznacznie zadeklarowały, że represje nie wpłyną na dotychczasową linię redakcyjną. Likwidator i dyrektor generalny agencji, Marek Błoński, oficjalnie oświadczył, że decyzję białoruskiego sądu traktuje jako próbę ograniczenia dostępu do rzetelnej i niezależnej informacji. Szef agencji stanowczo podkreślił, że Polska Agencja Prasowa będzie nadal relacjonowała wydarzenia na Białorusi zgodnie ze standardami profesjonalnego dziennikarstwa, dodając, iż ta decyzja nie zmieni zasad ani sposobu pracy PAP. Błoński zapewnił jednocześnie, że redakcja ze szczególną odpowiedzialnością podchodzi obecnie do bezpieczeństwa swoich źródeł oraz odbiorców zlokalizowanych na terytorium Białorusi.

Decyzję Mińska skomentowała także liderka białoruskiej opozycji demokratycznej, dostrzegając w działaniach reżimu paradoksalne potwierdzenie jakości pracy polskich dziennikarzy. Swiatłana Cichanouska wskazała, że dla Polskiej Agencji Prasowej to przede wszystkim uznanie dla pracy na rzecz rozpowszechniania rzetelnych i niezależnych informacji. Opozycyjna przywódczyni dodała, że jest to wyraźny znak, iż praca agencji ma realne znaczenie i dociera do Białorusinów, podczas gdy reżim Aleksandra Łukaszenki po raz kolejny pokazuje w ten sposób wyłącznie swoją słabość i absurdalność.

Krok ten stanowi element zorganizowanej i długofalowej kampanii niszczenia wolnego słowa, realizowanej przez białoruski aparat państwowy. Oficjalny rejestr materiałów ekstremistycznych prowadzony jest w tym kraju od 2008 roku i obejmuje już ponad 9 tysięcy obiektów, w tym witryny mediów międzynarodowych, niezależne kanały społecznościowe oraz książki. Tylko w lipcu 2026 roku do spisu dodano ponad 100 nowych pozycji, wśród których znalazły się między innymi zasoby wrocławskiego Kolegium Europy Wschodniej oraz działającej w Białymstoku organizacji Okno na Wschód. Wcześniej podobnym rygorem białoruskie sądy objęły m.in. Telewizji Biełsat oraz wybrane serwisy Polskiego Radia.

Prześladowania te od dawna uderzają bezpośrednio także w media polskiej mniejszości narodowej oraz organizacje wspierające demokratyzację regionu. Władze Białorusi na wcześniejszych etapach kampanii represyjnej uznały za ekstremistyczny portal Znadniemna.pl, będący jednym z kluczowych mediów, służących mniejszości polskiej na Białorusi. Podobny status nadano portalowi Kresy24.pl, dystrybuującemu niezależne wiadomości z Europy Wschodniej i wydawanemu przez polską Fundację Wolność i Demokracja.

Znadniemna.pl na podstawie Polska Agencja Prasowa, fot.: Facebook.com/PolskaAgencjaPrasowa

Białoruski reżim wpisał oficjalną stronę największej polskiej agencji informacyjnej PAP na listę materiałów zakazanych. Decyzję podjął sąd rejonowy w obwodzie mohylewskim, co oficjalnie potwierdziło Ministerstwo Informacji w Mińsku. Szefostwo PAP traktuje ten krok jako próbę cenzury, podczas gdy białoruska opozycja widzi w nim dowód na

Biskup Antoni Dziemianko, ordynariusz diecezji pińskiej na Białorusi, wystosował specjalne przesłanie do wiernych, w którym wezwał do modlitwy w intencji osób zmagających się z uzależnieniami oraz do troski o trzeźwe życie. Hierarcha podkreślił, że zachowanie trzeźwości jest kluczowym warunkiem utrzymania osobistej wolności, którą człowiek otrzymał od Boga.

W opublikowanym dokumencie ordynariusz piński odwołał się do słów św. Pawła Apostoła z Pierwszego Listu do Tesaloniczan, przypominając wiernym o ich chrześcijańskiej tożsamości jako „synów światłości i synów dnia”. Biskup zaznaczył, że prawdziwa wolność pozwala człowiekowi na świadome wybieranie dobra w wymiarze doczesnym oraz wiecznym. Zwrócił przy tym szczególną uwagę na niszczycielską siłę nałogów, ze szczególnym uwzględnieniem alkoholizmu, które tę wolność bezpowrotnie odbierają.

Według hierarchy każde uzależnienie degraduje ludzką godność i sprowadza człowieka do roli niewolnika. Skutki nałogów wykraczają daleko poza zniszczenie zdrowia i życia samej osoby uzależnionej – dotykają one bezpośrednio relacji z Bogiem, rozbijają więzi rodzinne, niszczą relacje z bliźnimi oraz destabilizują życie zawodowe. Z tego powodu bp Dziemianko zachęcił do głębokiej refleksji nad wartością daru trzeźwości i do ciągłego wzmacniania własnej woli.

Przesłanie biskupa pińskiego to również apel o solidarność i otoczenie opieką oraz modlitwą tych, którzy już zmagają się z problemem uzależnienia. Hierarcha wezwał społeczność wiernych do budowania codziennego stylu życia opartego na wolności dzieci Bożych oraz do szerzenia wiedzy o realnych zagrożeniach płynących z nadużywania alkoholu i innych substancji. Na zakończenie udzielił wszystkim podejmującym trud walki o trzeźwość pasterskiego błogosławieństwa.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl, na zdjęciu: biskup Antoni Dziemianko, fot.: Wikipedia

Biskup Antoni Dziemianko, ordynariusz diecezji pińskiej na Białorusi, wystosował specjalne przesłanie do wiernych, w którym wezwał do modlitwy w intencji osób zmagających się z uzależnieniami oraz do troski o trzeźwe życie. Hierarcha podkreślił, że zachowanie trzeźwości jest kluczowym warunkiem utrzymania osobistej wolności, którą człowiek otrzymał

80-letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz od ponad 10 dni przebywa w szpitalu z powodu problemów z sercem. Chociaż sytuacja zdrowotna hierarchy była poważna, lekarzom udało się ją ustabilizować, a sam duchowny czuje się znacznie lepiej i oczekuje na wypis z placówki medycznej.

Emerytowany metropolita mińsko-mohylewski, abp Tadeusz Kondrusiewicz, zmaga się w ostatnim czasie z poważnymi problemami zdrowotnymi. Informacje o pogorszeniu jego stanu fizycznego ujawniono publicznie, gdy z powodów zdrowotnych oraz na wyraźne zalecenie lekarzy nie zdołał przybyć na uroczystości parafialne w Nowołukomlu 25 lipca 2026 roku. Hierarcha skierował wówczas do wiernych list z przeprosinami i wyjaśnieniem, że zmuszony jest pozostać pod stałą obserwacją medyczną w szpitalu. Duchowny nie wziął również udziału w kolejnym święcie dedykowanym ludziom starszym w mińskiej archikatedrze, które odbyło się 26 lipca, o czym oficjalnie powiadomiono zgromadzonych w świątyni uczestników nabożeństwa.

Jak podają lokalne źródła, początkowy stan 80-letniego arcybiskupa był bardzo poważny, jednak podjęte niezwłocznie leczenie przyniosło oczekiwane rezultaty. Obecnie Kondrusiewicz kontynuuje terapię w warunkach stacjonarnych, a jego samopoczucie uległo wyraźnej poprawie. Jeśli pozytywny trend w powrocie do zdrowia się utrzyma, hierarcha jeszcze w tym tygodniu opuści szpital i powróci do domu. Warto przypomnieć, że problemy kardiologiczne to nie jedyne wyzwanie, z jakim mierzy się duchowny, ponieważ arcybiskup cierpi także na chorobę nowotworową i od blisko półtora roku walczy z jej nawrotem, przechodząc regularne i wyczerpujące leczenie onkologiczne. Wierni na całej Białorusi jednoczą się w modlitwach o jego szybki powrót do pełnego zdrowia, siły i spokoju ducha.

Obecny pobyt w szpitalu wywołał ogromne poruszenie wśród lokalnej społeczności katolickiej, dla której arcybiskup pozostaje niekwestionowanym autorytetem moralnym i duchowym. Wierni z wielu parafii natychmiast po upublicznieniu wiadomości o hospitalizacji zainicjowali codzienne modlitwy różańcowe oraz msze święte w intencji pomyślnego powrotu hierarchy do zdrowia. Reakcja ta pokazuje, jak silną więź emocjonalną i duszpasterską zbudował abp Kondrusiewicz z mieszkańcami Białorusi w trakcie swojej wieloletniej, aktywnej posługi, nawet po przejściu na oficjalną emeryturę. Wsparcie płynące ze stron wspólnot religijnych dociera do szpitala, stanowiąc dla chorego duże źródło duchowego pocieszenia w tym trudnym czasie.

Lekarze opiekujący się arcybiskupem podkreślają, że pacjent wykazuje niezwykłą wolę walki i dyscyplinę w przestrzeganiu wszelkich zaleceń medycznych. Łączenie terapii kardiologicznej z wymagającym protokołem onkologicznym stanowi ogromne obciążenie dla organizmu w tym wieku, jednak stabilne wyniki dają personelowi medycznemu powody do ostrożnego optymizmu. Medycy zamierzają w najbliższych dniach przeprowadzić jeszcze serię rutynowych badań kontrolnych, aby upewnić się, że opuszczenie szpitalnego oddziału będzie dla hierarchy w pełni bezpieczne. Planowany powrót do domu ma pozwolić duchownemu na dalszą regenerację w bardziej komfortowych warunkach.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu:  arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz fot.: Nashaniva.com

80-letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz od ponad 10 dni przebywa w szpitalu z powodu problemów z sercem. Chociaż sytuacja zdrowotna hierarchy była poważna, lekarzom udało się ją ustabilizować, a sam duchowny czuje się znacznie lepiej i oczekuje na wypis z placówki medycznej. Emerytowany metropolita mińsko-mohylewski, abp

Przejdź do treści