HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Podczas uroczystości św. Stanisława biskupa i męczennika w Lidzie abp Tadeusz Kondrusiewicz wygłosił homilię poświęconą wierności prawu Bożemu i odpowiedzialności moralnej chrześcijan. W mieście trwa równocześnie peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej, będąca dziękczynieniem za 35 lat istnienia diecezji grodzieńskiej.

W kazaniu hierarcha podkreślił, że św. Stanisław pozostaje jednym z najważniejszych świadków chrześcijańskiego ładu moralnego. „Prawo Boże zostało nam dane nie po to, abyśmy je zmieniali, lecz aby ono zmieniało nas” – przypomniał, wskazując, że duchowy patron Polski uczy odwagi w obronie prawdy i konsekwencji w życiu duchowym. Arcybiskup zaznaczył, że zasadą życia św. Stanisława były słowa Chrystusa: „Tak, tak; nie, nie”, a jego postawa wobec niemoralnego postępowania króla Bolesława Śmiałego pozostaje aktualnym wezwaniem dla współczesnych pasterzy i wiernych.

Odwołując się do Dziejów Apostolskich, abp Kondrusiewicz przypomniał, że biskup jest powołany przez Ducha Świętego, aby strzec Kościoła i chronić go przed wpływem fałszywych nauk. Zwrócił uwagę, że współczesny kryzys moralny rodzi kolejne kryzysy społeczne, polityczne i rodzinne, ponieważ „człowiek zastąpił prawdę objawioną przez Boga ludzką opinią”. Wskazał, że chrześcijanie są wezwani do przejścia od religijności biernej do aktywnej, dającej świadectwo wiary w codziennym życiu.

„Chrześcijańskie świadectwo to radość wiary, uczynki miłosierdzia, zaangażowanie na rzecz prawdy i pokoju oraz osobiste nawrócenie” – mówił hierarcha, dodając, że Kościół i wierzący mają przyczyniać się do odrodzenia moralności i prawdziwego humanizmu.

Na zakończenie homilii abp Kondrusiewicz modlił się o wstawiennictwo św. Stanisława i opiekę Matki Bożej Ostrobramskiej: „Święty Stanisławie, rozbudź w nas poczucie odpowiedzialności za ład moralny społeczeństwa, a Ty, Maryjo, która ‘w Ostrej świecisz Bramie’, oświecaj drogę naszego życia”.

W Lidzie w tych dniach trwa peregrynacja kopii cudownego obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej, którą arcybiskup nazwał „wielką łaską i okazją do odnowienia kultu maryjnego”. Zachęcił wiernych, by przeżywali nawiedzenie nie tylko formalnie, lecz jako osobiste spotkanie z Orędowniczką rodzaju ludzkiego. Peregrynacja jest dziękczynieniem za 35 lat istnienia diecezji grodzieńskiej i obejmie kolejne parafie w najbliższych tygodniach.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl,  na zdjęciu: arcybiskup emeryt Tadeusz Kondrusiewicz, fot.: Catholic.by

Podczas uroczystości św. Stanisława biskupa i męczennika w Lidzie abp Tadeusz Kondrusiewicz wygłosił homilię poświęconą wierności prawu Bożemu i odpowiedzialności moralnej chrześcijan. W mieście trwa równocześnie peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej, będąca dziękczynieniem za 35 lat istnienia diecezji grodzieńskiej. W kazaniu hierarcha podkreślił, że św.

Dziś, 12 maja 2026 roku, mija 77. rocznica śmierci ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”, ostatniego komendanta Obwodu AK Szczuczyn, który poległ w walce z oddziałami NKWD w lasach między Raczkowszczyzną a Baksztami. Jego biografia – od prawosławnych korzeni po świadomy wybór służby Rzeczypospolitej – obala propagandowe mity o rzekomo „katolicko‑nacjonalistycznym” charakterze polskiego podziemia.

„Nic dla siebie, wszystko dla Ojczyzny” – te słowa najlepiej oddają sens życia Anatola Radziwonika. Wyrósł na ziemi, gdzie polskość była wyborem, a nie dziedziczoną etykietą. Pochodził z rodziny prawosławnej, głęboko zakorzenionej w tradycji lokalnej społeczności. Dopiero później, już jako dorosły człowiek, przeszedł na katolicyzm. Jego droga życiowa pokazuje, że polskość na Kresach nie była kwestią wyznania, lecz świadomej decyzji i poczucia odpowiedzialności za wspólnotę.

To właśnie dlatego jego biografia tak mocno uderza w sowiecką i współczesną propagandę, która próbowała przedstawiać polskie podziemie jako ruch „katolickich nacjonalistów”. Radziwonik – prawosławny z pochodzenia, Polak z wyboru – jest najlepszym dowodem, że ta narracja nie ma nic wspólnego z prawdą.

Gdy przyszła wojna, „Olech” nie wahał się ani chwili. Wstąpił do konspiracji, a dzięki naturalnemu autorytetowi szybko stał się jednym z najważniejszych dowódców na ziemi lidzkiej. Pod pseudonimami „Olech” i „Stary” prowadził swoich ludzi przez lata okupacji niemieckiej, a po 1944 roku – przez jeszcze trudniejszy czas sowieckiego terroru.

Jak podkreśla dr Kazimierz Krajewski, Radziwonik był jednym z tych dowódców, którzy nie złożyli broni, bo wiedzieli, że polska ludność na Kresach została pozostawiona sama sobie. NKWD prowadziło brutalne pacyfikacje, wywózki i aresztowania. „Olech” stanął między terrorem a bezbronnymi mieszkańcami – i to właśnie ta rola uczyniła go celem numer jeden dla sowieckich grup operacyjnych.

Jego oddział był dla okolicznych wsi ostatnią linią obrony. Ludzie wiedzieli, że dopóki „Olech” jest w lesie, dopóty nie są sami. Dlatego NKWD ściągało przeciwko niemu specjalne grupy pościgowe, prowadząc wielomiesięczne obławy.

12 maja 1949 r. w lasach między Raczkowszczyzną a Baksztami doszło do ostatniego starcia. Otoczony, walczył do końca. Poległ tak, jak żył – wierny swoim ludziom i swojej ziemi. Jego śmierć, jak zauważa Krajewski, zamknęła epokę polskiego podziemia na Kresach. Po nim nie było już nikogo, kto mógłby stanąć na czele rozbitej, ale wciąż wiernej Polsce społeczności.

Dziś pamiętamy o nim nie tylko jako o dowódcy, lecz jako o człowieku, który w czasach powszechnego strachu zachował niezłomność. O człowieku, który nie szukał chwały, nie zabiegał o zaszczyty, nie myślał o sobie. Jego życie – krótkie, lecz pełne – jest świadectwem, że wierność wartościom bywa trudniejsza niż sama walka.

W 77. rocznicę jego śmierci wspominamy ppor. Anatola Radziwonika „Olecha” jako jednego z ostatnich kresowych rycerzy – tych, którzy nie pozwolili, by na ich ziemi zgasła Polska.

Znadniemna.pl, zdjęcie Anatola Radziwonika „Olecha” pochodzi ze zbiorów dr Kazimierza Krajewskiego i było publikowane m.in. w miesięczniku „Pamięć.pl”, nr 2/2015.

 

Dziś, 12 maja 2026 roku, mija 77. rocznica śmierci ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”, ostatniego komendanta Obwodu AK Szczuczyn, który poległ w walce z oddziałami NKWD w lasach między Raczkowszczyzną a Baksztami. Jego biografia – od prawosławnych korzeni po świadomy wybór służby Rzeczypospolitej – obala propagandowe

Narodowe Archiwum Cyfrowe pozyskało i udostępniło rzadki, amatorski zapis krakowskich uroczystości pogrzebowych Józefa Piłsudskiego z 1935 roku. Materiał, odnaleziony na rynku antykwarycznym, stanowi jedyny znany prywatny film dokumentujący to wydarzenie.

Do zasobu publicznego trafił wyjątkowy film nakręcony 18 maja 1935 r. przez Tadeusza Rowińskiego, krakowskiego stomatologa i filmowca‑amatora. Zapis wykonany na taśmie 8 mm trwa nieco ponad siedem minut i przedstawia fragmenty uroczystości żałobnych w centrum Krakowa. Autor rejestrował wydarzenia z dwóch punktów widokowych, utrwalając zarówno kondukt pogrzebowy, jak i tłumy mieszkańców zgromadzonych w milczeniu na ulicach miasta.

Nagranie wyróżnia się nie tylko wiekiem, lecz także charakterem – to spontaniczny, pozbawiony oficjalnej narracji zapis świadka, który pokazuje przebieg uroczystości z perspektywy niedostępnej dla kronik filmowych epoki. Widać na nim m.in. prezydenta Ignacego Mościckiego oraz gen. Edwarda Śmigłego‑Rydza, uczestniczących w ostatniej drodze Marszałka.

Taśma została odnaleziona w ofercie antykwarycznej i zabezpieczona dzięki skorzystaniu przez archiwa państwowe z prawa pierwokupu. Po wstępnych oględzinach konserwatorskich NAC podjęło digitalizację materiału, udostępniając jego wersję techniczną jako pierwszy etap prac nad pełną rekonstrukcją cyfrową. Instytucja podkreśla, że dotąd nie istniał w zbiorach państwowych żaden prywatny filmowy zapis pogrzebu Piłsudskiego, mimo że wydarzenie było szeroko dokumentowane fotograficznie.

Odnaleziony film stanowi cenne uzupełnienie wiedzy o jednym z najbardziej symbolicznych momentów w historii II Rzeczypospolitej. Dzięki działaniom archiwistów unikatowy materiał został włączony do narodowego zasobu i udostępniony badaczom oraz opinii publicznej.

Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl/PAPna zdjęciu: wagon z trumną Józefa Piłsudskiego na dworcu. Obok trumny widoczny m.in. płk Strzelców Podhalańskich Witold Wartha, źródło: screenshot z filmu, opublikowanego przez NAC

Narodowe Archiwum Cyfrowe pozyskało i udostępniło rzadki, amatorski zapis krakowskich uroczystości pogrzebowych Józefa Piłsudskiego z 1935 roku. Materiał, odnaleziony na rynku antykwarycznym, stanowi jedyny znany prywatny film dokumentujący to wydarzenie. Do zasobu publicznego trafił wyjątkowy film nakręcony 18 maja 1935 r. przez Tadeusza Rowińskiego, krakowskiego

Polska przygotowuje reformę zasad nadawania obywatelstwa, która może znacząco wydłużyć drogę do jego uzyskania dla cudzoziemców. Rząd, prezydent i opozycja proponują zaostrzenie wymogów – od obowiązkowego egzaminu i deklaracji lojalności po wyższy poziom znajomości języka i dłuższy okres pobytu. Zmiany szczególnie odczują migranci z Białorusi i Ukrainy.

Rządowe propozycje zakładają przebudowę obecnego systemu i wprowadzenie bardziej wymagających kryteriów. Władze podkreślają, że obywatelstwo powinno być traktowane jako przywilej, a nie naturalny etap pobytu. Wśród planowanych rozwiązań pojawia się egzamin sprawdzający wiedzę o historii, wartościach i prawie, deklaracja lojalności wobec państwa polskiego, znajomość języka polskiego na poziomie B2 oraz konieczność udokumentowania co najmniej ośmiu lat pobytu w Polsce i posiadania polskiej rezydencji podatkowej. Według MSWiA takie zmiany mają uporządkować procedury i podnieść prestiż obywatelstwa.

Równolegle swój projekt przedstawił prezydent Karol Nawrocki, proponując wydłużenie minimalnego okresu pobytu z trzech do dziesięciu lat. Oznaczałoby to, że osoby, które przyjechały do Polski po 2020 roku z Białorusi lub po 2022 roku z Ukrainy, musiałyby czekać znacznie dłużej na możliwość ubiegania się o obywatelstwo, nawet jeśli są dobrze zintegrowane i pracują w Polsce od kilku lat.

Najdalej idące propozycje zgłosiła opozycja. Projekt Prawa i Sprawiedliwości przewiduje dziesięć lat pobytu przy naturalizacji, sześć lat dla osób pozostających w małżeństwie z obywatelem RP oraz pięć lat dla posiadaczy Karty Polaka lub osób z polskimi korzeniami. Wymagany poziom języka miałby wzrosnąć do C1, a kandydaci musieliby zdać państwowy egzamin z wiedzy o polskiej kulturze i historii. Projekt zakłada również zasadę „zero tolerancji” wobec powtarzających się wykroczeń porządkowych, co mogłoby oznaczać deportację w przypadku recydywy.

Dla migrantów z Białorusi i Ukrainy wszystkie te propozycje oznaczają przede wszystkim dłuższą drogę do obywatelstwa i konieczność intensywniejszej nauki języka. Egzamin z historii i kultury wymagałby dodatkowego przygotowania, a ciągłość legalnego pobytu oraz rozliczanie podatków w Polsce stałyby się jeszcze ważniejsze niż dotychczas. Żaden z projektów nie został jeszcze przyjęty, dlatego ostateczny kształt reformy może się zmienić podczas prac parlamentarnych. Osoby planujące ubiegać się o obywatelstwo powinny śledzić dalsze decyzje władz i dbać o pełną przejrzystość swojej sytuacji pobytowej i podatkowej.

Znadniemna.pl na podstawie Portalsamorzadowy.pl/PAP, fot.: karta-pobytu.pl

Polska przygotowuje reformę zasad nadawania obywatelstwa, która może znacząco wydłużyć drogę do jego uzyskania dla cudzoziemców. Rząd, prezydent i opozycja proponują zaostrzenie wymogów – od obowiązkowego egzaminu i deklaracji lojalności po wyższy poziom znajomości języka i dłuższy okres pobytu. Zmiany szczególnie odczują migranci z Białorusi

Na Białorusi wprowadzono obowiązkowe, 10‑dniowe szkolenie wojskowe dla wszystkich uczniów klas 10 — czyli młodzieży w wieku odpowiadającym polskiej trzeciej klasie liceum. Uczniowie nie mogą odmówić udziału, a brak zaliczenia oznacza brak promocji do klasy 11 — maturalnej. Dziewczęta skierowano na obowiązkową praktykę medyczną.

Władze Białorusi ogłosiły, że od 26 maja wszyscy dziesięcioklasiści zostaną objęci obowiązkowym wojskowym szkoleniem polowym, prowadzonym w warunkach zbliżonych do poligonowych. Informację potwierdziła w państwowej telewizji СTV zastępczyni przewodniczącego Komitetu Edukacji Mińskiego Komitetu Wykonawczego, Wolha Smirnowa. Jak podkreśliła, uczniowie nie mają prawa odmówić, ponieważ szkolenie stanowi część obowiązkowego programu nauczania.

Smirnowa wyjaśniła, że bez oceny z przedmiotu „Przygotowanie przedpoborowe i medyczne” uczeń nie zostanie dopuszczony do promocji do klasy 11. Brak zaliczenia oznacza więc automatyczne zatrzymanie w klasie 10, niezależnie od wyników z innych przedmiotów.

Tegoroczne szkolenie potrwa 10 dni zamiast dotychczasowych pięciu. Zajęcia mają obejmować elementy musztry, podstawy taktyki, działania w terenie oraz ćwiczenia z użyciem sprzętu wojskowego. W niektórych regionach uczniowie mogą być zakwaterowani całodobowo w jednostkach wojskowych. W przypadku braku infrastruktury zajęcia mogą odbywać się na terenie szkół.

Dziewczęta nie będą kierowane na poligon, lecz przejdą obowiązkową praktykę medyczną w szpitalach, placówkach Białoruskiego Czerwonego Krzyża lub jednostkach Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych — również w wymiarze 60 godzin.

Niezależne media zwracają uwagę, że obowiązkowe szkolenia wpisują się w szerszy proces militaryzacji białoruskiej edukacji, który nasilił się po 2020 roku. W szkołach działają koordynatorzy „wychowania wojskowo‑patriotycznego”, a młodzież regularnie uczestniczy w ćwiczeniach z użyciem broni, symulacjach działań bojowych i turniejach wojskowych. W niektórych regionach, jak Słonim, uczniowie otrzymywali broń automatyczną, hełmy i kamizelki kuloodporne.

Decyzja o obowiązkowych poligonach wywołała sprzeciw części rodziców, którzy anonimowo komentują w sieci, że nie zgadzają się na militaryzację 16‑latków i odebranie im 10 dni wakacji. Władze podkreślają jednak, że szkolenie jest elementem programu i nie przewidują żadnych wyjątków.

Znadniemna.pl na podstawie Euroradio, na zdjęciu: dziesięcioklasiści na szkoleniu polowym, fot.: tvgrodno.by

 

Na Białorusi wprowadzono obowiązkowe, 10‑dniowe szkolenie wojskowe dla wszystkich uczniów klas 10 — czyli młodzieży w wieku odpowiadającym polskiej trzeciej klasie liceum. Uczniowie nie mogą odmówić udziału, a brak zaliczenia oznacza brak promocji do klasy 11 — maturalnej. Dziewczęta skierowano na obowiązkową praktykę medyczną. Władze Białorusi

W roku akademickim 2024/2025 w Polsce studiowało 12,2 tys. obywateli Białorusi. To druga co do wielkości grupa cudzoziemców w polskim szkolnictwie wyższym. Analiza danych GUS, RAD-on i statystyk największych uczelni pokazuje, że przed zbliżającą się kampanią rekrutacyjną 2026/2027 Białorusini najczęściej wybierają Warszawę, Kraków i Wrocław, a ich decyzje edukacyjne stają się coraz bardziej pragmatyczne.

Polskie uczelnie pozostają dla młodych Białorusinów najważniejszym kierunkiem studiów zagranicznych. W 2024/2025 stanowili oni ponad 11 proc. wszystkich cudzoziemców studiujących w Polsce. Wybory edukacyjne tej grupy są stabilne, ale stoją za nimi czynniki o dużej dynamice: sytuacja polityczna w regionie, przewidywalność procedur pobytowych oraz rosnące znaczenie kierunków technicznych i ekonomicznych. Coraz wyraźniej widać, że młodzi Białorusini traktują studia w Polsce jako inwestycję w mobilność zawodową w UE, a nie tylko jako alternatywę wobec systemu edukacyjnego w swoim kraju.

Największe ośrodki akademickie przyciągają ich szeroką ofertą kierunków inżynierskich, informatycznych, logistycznych i finansowych. W ostatniej rekrutacji na Uniwersytecie Jagiellońskim Białorusini stanowili ok. 15 proc. wszystkich kandydatów zagranicznych, a Politechnika Krakowska odnotowała 92 zgłoszenia z Białorusi. Wskazuje to na utrzymujące się zainteresowanie studiami w Polsce, które w rekrutacji 2026/2027 może być jeszcze większe. Uczelnie coraz aktywniej konkurują o kandydatów ze Wschodu, oferując programy wsparcia, uproszczone procedury oraz coraz szerszą ofertę w języku angielskim.

Na podstawie danych o liczbie cudzoziemców ogółem, udziału Białorusinów w strukturze studentów zagranicznych oraz statystyk rekrutacyjnych można oszacować, które uczelnie są najczęściej wybierane przez obywateli Białorusi. Poniższy ranking obejmuje uczelnie z największą liczbą studentów z Białorusi w roku akademickim 2024/2025 (wartości zaokrąglone, szacunki tam, gdzie uczelnie nie publikują danych narodowościowych):

  1. Uniwersytet Warszawski – ok. 1,1–1,2 tys.
  2. Politechnika Warszawska – ok. 0,9–1,0 tys.
  3. Uniwersytet Jagielloński – ok. 0,8–0,9 tys.
  4. Politechnika Wrocławska – ok. 0,6–0,7 tys.
  5. Politechnika Krakowska – ok. 0,45–0,5 tys.
  6. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie – ok. 0,4–0,45 tys.
  7. Uniwersytet Wrocławski – ok. 0,35–0,4 tys.
  8. Uniwersytet Łódzki – ok. 0,35–0,4 tys.
  9. Uniwersytet Gdański – ok. 0,3–0,35 tys.
  10. (ex aequo)Politechnika Gdańska – ok. 0,25–0,3 tys. • Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – ok. 0,25–0,3 tys.

Łącznie w pierwszej dziesiątce koncentruje się około połowy wszystkich Białorusinów studiujących w Polsce. Pozostali wybierają mniejsze ośrodki, w tym uczelnie w Białymstoku, Lublinie, Rzeszowie i Olsztynie, gdzie tradycyjnie silną rolę odgrywają programy stypendialne i bliskość geograficzna. Zbliżająca się kampania rekrutacyjna 2026/2027 pokaże, czy utrzyma się dotychczasowy trend, ale wszystko wskazuje na to, że największe uczelnie ponownie przyciągną najwięcej kandydatów z Białorusi — zwłaszcza na kierunki techniczne i ekonomiczne.

Znadniemna.pl – analiza własna na podstawie danych: GUS, RAD-on, Naukawpolsce.pl, Studium Europy Wschodniej UW, Strefy Edukacji oraz Bankier.pl

W roku akademickim 2024/2025 w Polsce studiowało 12,2 tys. obywateli Białorusi. To druga co do wielkości grupa cudzoziemców w polskim szkolnictwie wyższym. Analiza danych GUS, RAD-on i statystyk największych uczelni pokazuje, że przed zbliżającą się kampanią rekrutacyjną 2026/2027 Białorusini najczęściej wybierają Warszawę, Kraków i Wrocław,

Podczas Mszy św. w 30. rocznicę śmierci ks. Stanisława Kuczyńskiego w parafii Olkowicze arcybiskup Józef Staniewski pobłogosławił nowy pomnik na grobie kapłana. Monument pozostał jednak niedokończony, bo jego wykonawcę zatrzymano niemal równocześnie z proboszczem parafii, ks. Anatolem Parachniewiczem.

7 maja w parafii Olkowicze w rejonie wilejskim odprawiono Mszę św. z okazji 30. rocznicy śmierci ks. Stanisława Kuczyńskiego – pierwszego rektora Grodzieńskiego Seminarium Duchownego i wikariusza generalnego diecezji grodzieńskiej. Kapłan pochodził z okolic Olkowicz i spoczywa na terenie miejscowego kościoła.

Podczas uroczystości metropolita mińsko-mohylewski, arcybiskup Józef Staniewski pobłogosławił nowy pomnik przygotowany na jubileuszową rocznicę. Jak pokazują zdjęcia opublikowane przez Grodzieńskie Seminarium Duchowne, nagrobek nie został jednak ukończony: brakuje krzyża, steli, tablicy z nazwiskiem zmarłego i innych elementów, na płycie nagrobka widać jedynie tymczasową fotografię nieboszczyka.

Wierni ustalili, że wykonawca pomnika, przedsiębiorca z Zasławia, został zatrzymany mniej więcej w tym samym czasie co proboszcz parafii, ks. Anatol Parachniewicz. Duchowny miał zamówić nowy nagrobek  na grób śp. ks. Kuczyńskiego w ramach przygotowań do rocznicowych obchodów. Aresztowanie majstra przerwało prace.

Według przypuszczeń wiernych przyczyną zatrzymania zarówno przedsiębiorcy, jak i ks. Parachniewicza mógł być inny wykonany przez niego pomnik. Szczegółów na razie nie ujawniają.

Niepotwierdzone informacje wskazują, że ks. Parachniewicz jest oskarżony o „zdradę państwa” i przebywa w areszcie KGB. Wcześniejsze doniesienia o rzekomym zawale serca probiszcza z Olkowicz okazały się nieprawdziwe – według wiernych obecnie czuje się on zadowalająco.

 Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, fot.: Instagram Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie

Podczas Mszy św. w 30. rocznicę śmierci ks. Stanisława Kuczyńskiego w parafii Olkowicze arcybiskup Józef Staniewski pobłogosławił nowy pomnik na grobie kapłana. Monument pozostał jednak niedokończony, bo jego wykonawcę zatrzymano niemal równocześnie z proboszczem parafii, ks. Anatolem Parachniewiczem. 7 maja w parafii Olkowicze w rejonie wilejskim

8 maja 1945 roku Niemcy podpisały bezwarunkową kapitulację, kończąc działania wojenne na kontynencie. Dla narodów Europy, w tym dla Polaków, był to moment ulgi po sześciu latach terroru, zniszczeń i niewyobrażalnych strat. Data ta na trwałe zapisała się w historii jako symbol zwycięstwa nad nazizmem i pamięci o milionach ofiar wojny.

Podpisanie aktu kapitulacji w berlińskiej dzielnicy Karlshorst przypieczętowało ostateczny upadek III Rzeszy. Dokument wszedł w życie o 23:01, kończąc walki na europejskich frontach. Był to drugi akt kapitulacji – dzień wcześniej, 7 maja, w Reims podpisano wstępny dokument, który na żądanie ZSRR powtórzono w Berlinie, w obecności przedstawicieli wszystkich aliantów. Różnica czasu sprawiła, że w Moskwie był już 9 maja, co do dziś tłumaczy odmienne daty obchodów końca wojny.

Wiosną 1945 roku Niemcy były już państwem w rozsypce. Po samobójstwie Hitlera władzę przejął admirał Karl Dönitz, próbując negocjować częściowe zawieszenie broni, jednak alianci odrzucili wszelkie próby separatystycznych rozmów. Wehrmacht bronił się jeszcze w kilku odciętych enklawach – od Czech po Półwysep Helski – ale kapitulacja była nieunikniona.

Choć 8 maja zakończył wojnę w Europie, światowy konflikt trwał jeszcze do września, kiedy skapitulowała Japonia. Dla Europejczyków był to jednak dzień przełomowy – koniec bombardowań, obozów, egzekucji i strachu. II wojna światowa pochłonęła ponad 50 milionów istnień, w tym niemal 6 milionów obywateli Polski. Dlatego 8 maja pozostaje dniem pamięci, refleksji i przestrogą przed totalitaryzmem, który doprowadził do największej tragedii XX wieku.

Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl (PAP), źródło pochodzenia grafiki: powiat-lebork.com

8 maja 1945 roku Niemcy podpisały bezwarunkową kapitulację, kończąc działania wojenne na kontynencie. Dla narodów Europy, w tym dla Polaków, był to moment ulgi po sześciu latach terroru, zniszczeń i niewyobrażalnych strat. Data ta na trwałe zapisała się w historii jako symbol zwycięstwa nad nazizmem

8 maja Kościół w Polsce obchodzi uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, głównego patrona Ojczyzny. To dzień, który od wieków łączy pamięć o jego męczeństwie z żywą tradycją narodowych i religijnych obchodów. W tym roku centralne uroczystości odbędą się w niedzielę 10 maja: o godz. 9.00 wyruszy procesja z Wawelu na Skałkę, a o 10.00 Mszy św. będzie przewodniczył metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś.

Święty Stanisław urodził się w Szczepanowie między 1034 a 1040 rokiem. Kształcił się w Krakowie, Gnieźnie i w Belgii, a około 1060 roku przyjął święcenia kapłańskie. Po latach pracy w krakowskiej kurii, prowadzenia szkoły katedralnej i głoszenia kazań, w 1072 roku został biskupem krakowskim. Znany był z pokory, skromności i odwagi w obronie wiernych. Wspierał rozwój życia religijnego, budowę katedry na Wawelu i klasztorów benedyktyńskich.

Jego współpraca z królem Bolesławem II Szczodrym początkowo układała się dobrze, jednak po 1077 roku doszło do konfliktu, którego przyczyny do dziś pozostają niejasne. Według przekazów biskup upomniał monarchę, a gdy to nie przyniosło skutku, nałożył na niego klątwę. Rozgniewany król 11 kwietnia 1079 roku zabił Stanisława podczas Mszy św. na Skałce. Późniejsze badania czaszki potwierdziły ślady brutalnych uderzeń. Wierni natychmiast sprzeciwili się królowi, który został wygnany, a w 1088 roku szczątki biskupa przeniesiono do katedry na Wawelu.

Kanonizacja św. Stanisława odbyła się 8 września 1253 roku w Asyżu. Rok później, 8 maja, zorganizowano pierwszą procesję z relikwiami z Wawelu na Skałkę – upamiętniającą przeniesienie jego ciała z 1088 roku. Od tamtej pory procesja odbywa się co roku w pierwszą niedzielę po liturgicznej uroczystości świętego. Przez wieki była nie tylko wydarzeniem religijnym, lecz także manifestacją polskości: uczestniczyli w niej królowie, duchowieństwo, przedstawiciele władz i wierni z całego kraju. Nawet w czasach okupacji i komunizmu, mimo zakazów i represji, tradycja ta nie zanikła. Jej blask przywrócił abp Karol Wojtyła, zapraszając na uroczystości biskupów z Polski i zagranicy.

Dziś procesja stanisławowska pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń religijnych w Polsce – znakiem jedności, pamięci i wdzięczności. Kard. Grzegorz Ryś podkreśla, że jej charakter od wieków łączy wymiar kościelny, patriotyczny i narodowy, a liczny udział wiernych jest świadectwem dojrzałej wiary i troski o dobro wspólne.

Znadniemna.pl na podstawie ekai.pl ilustracja: obraz przedstawiający św. Stanisław, buskupa i męczennika, z około 1490 roku, przechowywany w klasztorze franciszkanów w Krakowie źródło: Wikipedia

8 maja Kościół w Polsce obchodzi uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, głównego patrona Ojczyzny. To dzień, który od wieków łączy pamięć o jego męczeństwie z żywą tradycją narodowych i religijnych obchodów. W tym roku centralne uroczystości odbędą się w niedzielę 10 maja: o godz.

Podczas debaty plenarnej w Parlamencie Europejskim Mariusz Kamiński zwrócił uwagę na represje wobec białoruskich dziennikarzy, wskazując na sprawę grodzieńskiego reportera Dzianisa Iwaszyna, skazanego na 13 lat więzienia. Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAJ) reżim Łukaszenki wciąż przetrzymuje 22 przedstawicieli mediów, co dodatkowo podkreśla skalę problemu. Europoseł apelował o realne wsparcie dla niezależnych białoruskich redakcji działających na emigracji.

W swoim wystąpieniu Kamiński podkreślił, że mimo ogłaszanych co jakiś czas w Białorusi amnestii, dziennikarze nadal pozostają w więzieniach. Zaznaczył, że sprawa Dzianisa Iwaszyna, reportera „Nowego Czasu” i współpracownika projektu InformNapalm, powinna być traktowana przez Unię Europejską jako priorytetowa.

Europoseł zwrócił się także do Magdaleny Bąkowskiej, zastępczyni dyrektora w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych odpowiedzialnej m.in. za politykę wschodnią, pytając o skuteczność unijnego wsparcia dla niezależnych białoruskich mediów funkcjonujących na emigracji. Wskazał, że choć UE przeznacza środki na pomoc mediom, to trafiają one do organizacji pośredniczących, które rozdzielają je według własnych, często subiektywnych kryteriów. W efekcie – jak zauważył – duże redakcje tworzone przez białoruskich dziennikarzy, takie jak Radio Racja czy „Charter’97”, nigdy nie otrzymały bezpośredniego wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej.

Dane BAJ, według których w białoruskich więzieniach nadal przebywa 22 przedstawicieli mediów, dodatkowo podkreślają konieczność konsekwentnych działań na rzecz wolności słowa.

Znadniemna.pl na podstawie x.com/Kaminski_M_, na zdjęciu: Mariusz Kamiński, fot.: screenshot z x.com/Kaminski_M_

Podczas debaty plenarnej w Parlamencie Europejskim Mariusz Kamiński zwrócił uwagę na represje wobec białoruskich dziennikarzy, wskazując na sprawę grodzieńskiego reportera Dzianisa Iwaszyna, skazanego na 13 lat więzienia. Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAJ) reżim Łukaszenki wciąż przetrzymuje 22 przedstawicieli mediów, co dodatkowo podkreśla skalę problemu. Europoseł

Przejdź do treści