HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

W siedzibie Polskiej Agencji Prasowej odbyło się dzisiaj uroczyste przekazanie statuetki „Za wolność słowa” Andrzejowi Poczobutowi – dziennikarzowi i działaczowi mniejszości polskiej na Białorusi, który przez ponad pięć lat był więziony przez władze w Mińsku.

Nagroda została przyznana mu jeszcze w 2021 roku przez Światowe Stowarzyszenie Mediów Polonijnych, krótko po jego aresztowaniu. PAP przechowywała ją jako depozyt i teraz oficjalnie przekazała jej laureatowi.

Spotkanie w warszawskiej siedzibie agencji miało wyraźnie symboliczny charakter. Wzięli w nim udział przedstawiciele środowiska dziennikarskiego, w tym prezes Światowego Stowarzyszenia Mediów Polonijnych Teresa Sygnarek, dyrektor generalny PAP Marek Błoński oraz redaktor naczelny PAP Wojciech Tumidalski.

Dyrektor generalny PAP podkreślał, że Poczobut stał się dla wielu dziennikarzy punktem odniesienia i symbolem konsekwencji w obronie wartości. W swoim wystąpieniu nawiązał do tradycji listów pisanych z więzienia przez opozycjonistów w PRL, wskazując, że wolność słowa ma swoją realną cenę, którą dziennikarz zapłacił osobiście.

Podczas uroczystości Poczobut odebrał nie tylko statuetkę, ale również list od dziennikarzy PAP oraz symboliczny upominek. Sam przyznał, że wzruszenie towarzyszące temu momentowi jest dla niego bardzo silne, podkreślając, że całe jego życie zawodowe było związane z mediami polonijnymi.

Zwrócił uwagę, że praca w takich redakcjach ma szczególny charakter – często skromny pod względem skali, ale wyjątkowo ważny ze względu na kontakt z odbiorcami posługującymi się językiem ojczystym. Jak zaznaczył, to właśnie ta więź była dla niego zawsze najważniejsza.

Statuetka „Za wolność słowa” została ustanowiona jako wyraz solidarności z dziennikarzem już po jego aresztowaniu w 2021 roku. W tym samym roku Poczobut został także wyróżniony tytułem Dziennikarza Roku Grand Press oraz Medalem Wolności Słowa.

Na zdjęciu: Teresa Sygnarek, prezes Światowego Stowarzyszenia Mediów Polonijnych i Andrzej Poczobut

Znadniemna.pl/PAP

W siedzibie Polskiej Agencji Prasowej odbyło się dzisiaj uroczyste przekazanie statuetki „Za wolność słowa” Andrzejowi Poczobutowi – dziennikarzowi i działaczowi mniejszości polskiej na Białorusi, który przez ponad pięć lat był więziony przez władze w Mińsku. Nagroda została przyznana mu jeszcze w 2021 roku przez Światowe Stowarzyszenie

Po ataku drona na autobus przewożący białoruskie dzieci w Rosji, Aleksander Łukaszenka zapowiedział wprowadzenie obowiązkowego państwowego nadzoru i zgody na wszystkie zorganizowane wyjazdy nieletnich za granicę. W praktyce może to oznaczać znaczące ograniczenie kolonii i obozów, m.in. do Polski.

Aleksander Łukaszenka polecił wprowadzenie zakazu organizowanych wyjazdów dzieci za granicę bez zgody państwa i odpowiedniego nadzoru administracyjnego. Decyzja została ogłoszona dzień po incydencie w obwodzie briańskim w Rosji, gdzie — według białoruskich mediów — doszło do ataku drona na autobus przewożący dzieci z Białorusi, w tym z Reczycy, które jechały na obóz nad Morzem Czarnym.

W swoim wystąpieniu Łukaszenka apelował do rodziców, aby w obecnej sytuacji ograniczali zagraniczne wyjazdy dzieci i organizowali zajęcia w kraju. Jak podkreślał, Białoruś ma wystarczające warunki do uprawiania sportu i organizacji wypoczynku, a „dzieci powinny zostać w domu”.

Nowe zasady mają obejmować wszystkie zorganizowane grupy nieletnich — zarówno wyjazdy wypoczynkowe, jak i sportowe czy edukacyjne. Każda taka podróż ma wymagać zatwierdzenia przez państwo, co w praktyce może znacząco ograniczyć dotychczasowe programy wymiany międzynarodowej.

Łukaszenka odniósł się również do samej organizacji wyjazdu, wskazując, że była ona zlecana prywatnej firmie transportowej i formalnie odbywała się zgodnie z prawem. Jednocześnie zaznaczył, że w obecnej sytuacji rodzice i organizatorzy powinni zachować większą ostrożność przy planowaniu podobnych przedsięwzięć.

Eksperci zwracają uwagę, że nowe regulacje wpisują się w trend rosnącej kontroli państwa nad mobilnością obywateli, szczególnie w odniesieniu do dzieci i młodzieży. W praktyce mogą one ograniczyć wyjazdy zagraniczne, w tym do krajów Unii Europejskiej, takich jak Polska.

Na razie nie wiadomo, jak rygorystycznie przepisy będą egzekwowane i czy staną się trwałym elementem polityki państwa, czy też reakcją na bieżącą sytuację bezpieczeństwa.

Znadniemna.pl

Po ataku drona na autobus przewożący białoruskie dzieci w Rosji, Aleksander Łukaszenka zapowiedział wprowadzenie obowiązkowego państwowego nadzoru i zgody na wszystkie zorganizowane wyjazdy nieletnich za granicę. W praktyce może to oznaczać znaczące ograniczenie kolonii i obozów, m.in. do Polski. Aleksander Łukaszenka polecił wprowadzenie zakazu organizowanych wyjazdów

Latem 2026 roku sytuacja na granicach między Białoruś a Unią Europejską wyraźnie różni się w zależności od kierunku. Na przejściach do Polska kolejki są mniejsze niż rok temu, choć nadal się zdarzają. Granica z Litwa pozostaje najbardziej płynna i przewidywalna, a przejazdy trwają stosunkowo krótko. Najmniej ruchu jest na granicy z Łotwa, gdzie przejście odbywa się bez większych utrudnień.

Polska

Jeszcze kilka lat temu letnie wyjazdy z Białorusi do Polski kojarzyły się z ogromnymi kolejkami i wielogodzinnym oczekiwaniem na granicy. W 2026 roku sytuacja wygląda spokojniej, choć wciąż nie jest całkowicie komfortowa.

Na granicy działają głównie dwa przejścia: dla ruchu osobowego Brześć (przejście graniczne) oraz dla transportu towarowego Kozłowicze.

W połowie czerwca liczba oczekujących samochodów wynosiła zwykle od 200 do 400, co jest wyraźną poprawą w porównaniu z poprzednimi latami, gdy kolejki sięgały nawet 1300–2000 pojazdów. Zmniejszyła się także liczba autobusów w kolejce – zamiast 40–50 jest ich teraz zwykle od 10 do 40.

Mimo tego czas przekroczenia granicy nadal może być długi i wynosi od około 5 do nawet 9 godzin, zależnie od natężenia ruchu i pory dnia.

Litwa

Najbardziej stabilna sytuacja panuje na granicy z Litwa. Przejścia Kamienny Ług oraz Beniakonie obsługują ruch sprawnie i bez większych zatorów.

Podróż autobusem z Mińska do Wilna trwa średnio od 4,5 do 6,5 godziny. W najlepszych przypadkach przejazd zajmuje niewiele ponad 4 godziny. Sama odprawa graniczna zwykle trwa od 1,5 do 2 godzin.

W Beniakoniach często nie tworzą się kolejki autobusów, co sprawia, że jest to jeden z najwygodniejszych kierunków podróży. W Kamiennym Ługu sporadycznie pojawiają się kolejki samochodów osobowych, które mogą liczyć kilkadziesiąt lub ponad sto pojazdów.

Łotwa

Na granicy z Łotwa działa tylko jedno przejście – Grigorowszczyzna.

Ruch jest tam minimalny i praktycznie nie występują kolejki ani dla samochodów osobowych, ani dla ciężarówek. Wynika to z mniejszej popularności tego kierunku oraz dodatkowych ograniczeń wjazdowych, które Łotwa wprowadziła w ostatnim czasie.

Podsumowanie

Tegoroczny sezon letni pokazuje wyraźne różnice w ruchu granicznym między Białoruś a krajami UE. Polska nadal bywa obciążona ruchem, choć sytuacja jest lepsza niż rok temu. Litwa pozostaje najsprawniejszym kierunkiem podróży, a Łotwa – najbardziej „luźnym” pod względem natężenia ruchu.

Znadniemna.pl/Fot.: gov.pl

Latem 2026 roku sytuacja na granicach między Białoruś a Unią Europejską wyraźnie różni się w zależności od kierunku. Na przejściach do Polska kolejki są mniejsze niż rok temu, choć nadal się zdarzają. Granica z Litwa pozostaje najbardziej płynna i przewidywalna, a przejazdy trwają stosunkowo krótko.

W dniach 11–12 czerwca 2026 roku w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II odbyła się konferencja naukowa „Organizacje polonijne i polskie za granicą”. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele środowisk polonijnych, naukowcy oraz eksperci z wielu krajów, którzy omawiali sytuację Polaków poza granicami kraju oraz wyzwania stojące przed organizacjami polonijnymi.

Konferencja została zorganizowana przez Centralną Bazę Organizacji Polonijnych i zgromadziła uczestników z Europy, obu Ameryk oraz Azji. Dyskusje dotyczyły działalności polskich organizacji funkcjonujących poza krajem, ich roli w podtrzymywaniu języka, kultury i tożsamości narodowej, a także problemów wynikających z sytuacji politycznej i społecznej w różnych państwach.

W programie znalazło się wystąpienie Dariusza Faryny, reprezentującego NOTE.radio z Wielkiej Brytanii. Prelegent przedstawił temat „Polonijny przekaz radiowy XXI wieku”, odnosząc się do przemian w funkcjonowaniu mediów polonijnych. Zwrócono uwagę, że współczesny przekaz skierowany do Polonii nie ogranicza się już do tradycyjnego radia, lecz obejmuje również transmisje internetowe, podcasty, media społecznościowe oraz materiały wideo, które odgrywają coraz większą rolę w utrzymywaniu kontaktu z odbiorcami na całym świecie.

Anna Paniszewa, dyrektor Polskiej Harcerskiej Szkoły Społecznej im. R.Traugutta w Brześciu

Istotnym elementem konferencji było również wystąpienie Anny Paniszewej, jednej z najbardziej rozpoznawalnych działaczek polskiej oświaty na Białorusi, związanej z Polską Harcerską Szkołą Społeczną im. R. Traugutta w Brześciu. Przedstawiła ona temat dotyczący represji wobec polskiej edukacji i organizacji społecznych na Białorusi w latach 2021–2026, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji prowadzonej przez nią szkoły. W swoim wystąpieniu opisała ograniczenia działalności polskich placówek edukacyjnych, presję administracyjną oraz skutki polityki władz wobec mniejszości polskiej. Jak podkreślano, przypadek ten wpisuje się w szerszy kontekst trudnej sytuacji Polaków na Białorusi i ograniczeń w funkcjonowaniu tamtejszych instytucji polonijnych.

W konferencji uczestniczyli przedstawiciele organizacji polonijnych m.in. z Wielkiej Brytanii, Kanady, Ukrainy, Austrii, Argentyny, Brazylii, Kazachstanu oraz regionu Kaukazu. Poruszano kwestie związane z tożsamością, edukacją, integracją oraz przyszłością polskich wspólnot za granicą, a także różnicami w warunkach ich funkcjonowania w poszczególnych krajach.

Spotkanie w Lublinie stanowiło platformę wymiany wiedzy i doświadczeń pomiędzy środowiskiem naukowym a przedstawicielami organizacji polonijnych. Uczestnicy podkreślali, że współczesna Polonia mierzy się zarówno z wyzwaniami utrzymania tożsamości narodowej, jak i koniecznością dostosowania działań do zmieniających się realiów społecznych, politycznych i technologicznych.

Znadniemna.pl/note.radio/Fot.: facebook.com

W dniach 11–12 czerwca 2026 roku w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II odbyła się konferencja naukowa „Organizacje polonijne i polskie za granicą”. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele środowisk polonijnych, naukowcy oraz eksperci z wielu krajów, którzy omawiali sytuację Polaków poza granicami kraju oraz wyzwania stojące

Laureat Nagrody im. Sacharowa 2025 Andrzej Poczobut odebrał dziś wyróżnienie podczas uroczystego posiedzenia Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej, który spędził pięć lat w więzieniu, podkreślił w swoim wystąpieniu, że represje wobec Polaków na Białorusi oraz niezależnych mediów są częścią szerszej polityki władz w Mińsku, wymierzonej w wolności obywatelskie i wartości demokratyczne.

Uroczystość odbyła się w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Nagrodę im. Sacharowa za wolność myśli wręczyła przewodnicząca izby Roberta Metsola, która zaznaczyła, że wyróżnienie przyznane w 2025 roku było wyrazem uznania dla odwagi Poczobuta oraz jego postawy w czasie wieloletniego uwięzienia. Jak dodała, jego uwolnienie daje nadzieję, ale jednocześnie nie może prowadzić do obojętności wobec dalszych przypadków represji politycznych.

Andrzej Poczobut w swoim przemówieniu dziękował europosłom za wsparcie w czasie jego uwięzienia. Podkreślił, że decyzje i głos instytucji europejskich były odczuwalne nawet w więzieniu.

„Chcę, abyście wiedzieli, że wasz głos jest słyszany nie tylko w wolnym świecie. Przenika przez więzienne mury” – powiedział.

Laureat odniósł się także do sytuacji mniejszości polskiej na Białorusi, wskazując, że jest ona systematycznie pozbawiana możliwości kultywowania swojej tożsamości. W jego ocenie działania władz w Mińsku stanowią element długotrwałej polityki asymilacyjnej i represyjnej wobec mniejszości narodowych. Określił ją jako „antyeuropejską krucjatę” prowadzoną przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Poczobut zwrócił uwagę na brak wolności słowa i mediów na Białorusi. Jak mówił, niezależne media nie mogą legalnie działać, a dziennikarze i osoby krytyczne wobec władz są represjonowane również za aktywność w internecie. Wskazał, że w kraju przetrzymywanych jest 854 więźniów politycznych, w tym 21 dziennikarzy.

W dalszej części wystąpienia apelował o solidarność z osobami prześladowanymi oraz o konsekwentne wspieranie niezależnych mediów i organizacji demokratycznych. Jego zdaniem tylko długofalowe działania mogą doprowadzić do realnych zmian politycznych na Białorusi i w regionie.

„Sytuacja na Białorusi jest niezwykle dramatyczna. Wierzę, że wysiłki na rzecz promocji demokracji i praw człowieka oraz wsparcie dla niezależnych inicjatyw doprowadzą do tego, że Europa będzie zjednoczona nie tylko geograficznie, ale także wartościami” – podkreślił.

Nagroda im. Sacharowa za wolność myśli jest przyznawana przez Parlament Europejski od 1988 roku osobom i organizacjom zasłużonym w obronie praw człowieka, wolności słowa i wartości demokratycznych. Jej patronem jest radziecki fizyk i dysydent Andriej Sacharow.

Znadniemna.pl/PAP/europarl.europa.eu

Laureat Nagrody im. Sacharowa 2025 Andrzej Poczobut odebrał dziś wyróżnienie podczas uroczystego posiedzenia Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej, który spędził pięć lat w więzieniu, podkreślił w swoim wystąpieniu, że represje wobec Polaków na Białorusi oraz niezależnych mediów są częścią szerszej polityki

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP przypomniało o obowiązującym ostrzeżeniu dla obywateli polskich. Dla Białorusi nadal obowiązuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia, co oznacza, że MSZ odradza wszelkie podróże do tego kraju.

Powodem są utrzymujące się napięcia w regionie, skutki wojny za wschodnią granicą oraz powtarzające się przypadki zatrzymań obywateli polskich przez białoruskie służby. Resort podkreśla, że w przypadku pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa lub ograniczenia ruchu granicznego ewakuacja z Białorusi może być znacznie utrudniona lub niemożliwa.

Polakom przebywającym obecnie na Białorusi zaleca się opuszczenie kraju dostępnymi środkami transportu. Osoby pozostające na miejscu powinny zarejestrować się w systemie Odyseusz i na bieżąco śledzić komunikaty polskich placówek dyplomatycznych.

Komunikat został zaktualizowany 17 czerwca 2026 r.

Znadniemna.pl/gov.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP przypomniało o obowiązującym ostrzeżeniu dla obywateli polskich. Dla Białorusi nadal obowiązuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia, co oznacza, że MSZ odradza wszelkie podróże do tego kraju. Powodem są utrzymujące się napięcia w regionie, skutki wojny za wschodnią granicą oraz powtarzające się przypadki zatrzymań

17 czerwca przypada rocznica utworzenia Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej. W polskiej debacie historycznej nazwa ta od dziesięcioleci wywołuje emocje. Dla jednych Bereza jest symbolem nadużyć sanacyjnej władzy, dla innych próbą obrony państwa przed siłami dążącymi do jego osłabienia lub zniszczenia. Dla Polaków związanych z Kresami Wschodnimi jest to jednak przede wszystkim fragment historii ziem, które w okresie międzywojennym stanowiły szczególnie trudny obszar funkcjonowania odrodzonej Rzeczypospolitej.

Warto więc spojrzeć na Berezę Kartuską nie przez pryzmat współczesnych sporów politycznych, lecz w kontekście realiów, w jakich znalazło się państwo polskie po odzyskaniu niepodległości.

Kresy – granica cywilizacji i bezpieczeństwa

Po zwycięskiej wojnie z bolszewikami Polska odzyskała swoje wschodnie ziemie, obejmujące Wileńszczyznę, Nowogródczyznę, Polesie, Wołyń oraz Małopolskę Wschodnią. Były to obszary wielonarodowe, zamieszkiwane przez Polaków, Białorusinów, Ukraińców, Żydów i przedstawicieli innych narodowości.

Kresy były nie tylko miejscem współistnienia różnych kultur, ale również obszarem szczególnie narażonym na działalność wywrotową. Granica ze Związkiem Sowieckim pozostawała jednym z najbardziej niebezpiecznych odcinków granicznych Europy. Działały tam grupy dywersyjne inspirowane przez Moskwę, organizacje komunistyczne oraz środowiska nacjonalistyczne odrzucające polską państwowość.

Dla mieszkańców Kresów nie były to abstrakcyjne problemy polityczne. Ataki na urzędy, akty sabotażu, napady i zamachy stanowiły codzienną rzeczywistość niektórych regionów. Szczególnie groźna stawała się działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która od początku lat trzydziestych coraz częściej sięgała po metody terrorystyczne.

Zamach, który zmienił politykę państwa

15 czerwca 1934 roku w Warszawie został zamordowany minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Zamach przeprowadził działacz związany z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów. Wydarzenie to wstrząsnęło opinią publiczną całej Polski.

Dwa dni później, 17 czerwca, Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki podpisał rozporządzenie o osobach zagrażających bezpieczeństwu, spokojowi i porządkowi publicznemu. Na jego podstawie utworzono Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej na Polesiu.

Władze uzasadniały tę decyzję koniecznością ochrony państwa przed działalnością terrorystyczną i antypaństwową. W przekonaniu rządzących zwykłe procedury sądowe nie zawsze pozwalały skutecznie reagować na zagrożenia ze strony organizacji konspiracyjnych.

Czym była Bereza Kartuska?

Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej nie było formalnie więzieniem ani obozem karnym w rozumieniu prawa karnego. Osoby kierowane do Berezy nie trafiały tam na podstawie wyroku sądu, lecz decyzji administracyjnej zatwierdzanej przez właściwe organy państwowe.

Początkowo okres odosobnienia wynosił trzy miesiące, choć w praktyce mógł być przedłużany.

Przez Berezę przewinęło się kilka tysięcy osób. Wśród osadzonych znajdowali się komuniści, działacze organizacji uznawanych za wywrotowe, członkowie OUN, ale również przeciwnicy polityczni sanacji. To właśnie ten ostatni fakt budził najwięcej kontrowersji już w okresie międzywojennym.

Wspomnienia wielu więźniów mówią o ciężkim rygorze, wyczerpujących ćwiczeniach, surowej dyscyplinie i brutalności części strażników. Nie można tych relacji ignorować ani bagatelizować.

Między koniecznością a błędem

Historia rzadko jest czarno-biała. Dotyczy to również Berezy Kartuskiej.

Nie sposób zrozumieć decyzji władz II Rzeczypospolitej bez uwzględnienia realnych zagrożeń, przed jakimi stało państwo. Polska znajdowała się między dwoma agresywnymi totalitaryzmami – hitlerowskimi Niemcami i komunistycznym Związkiem Sowieckim. Na Kresach aktywnie działały organizacje podważające integralność państwa i uciekające się do przemocy.

Jednocześnie trudno uznać za zgodne z zasadami demokratycznego państwa prawa stosowanie izolacji bez wyroku sądowego. Nawet jeśli intencją było zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, mechanizm ten stwarzał możliwość nadużyć.

Dlatego wielu historyków ocenia Berezę Kartuską jako przykład środka nadzwyczajnego, który powstał w odpowiedzi na rzeczywiste zagrożenia, ale jednocześnie naruszał standardy praworządności.

Prawda przeciw propagandzie

Po 1945 roku komunistyczna propaganda uczyniła z Berezy Kartuskiej jeden z głównych symboli rzekomego „faszyzmu” II Rzeczypospolitej. Cel był oczywisty – zdyskredytowanie państwa polskiego istniejącego przed wojną i usprawiedliwienie narzuconego Polsce ustroju komunistycznego.

W licznych publikacjach celowo pomijano fakt, że Polska była państwem demokratycznym o wielopartyjnym życiu politycznym, a Bereza nie była elementem systemu eksterminacji charakterystycznego dla Niemiec hitlerowskich czy Związku Sowieckiego.

Porównywanie Berezy Kartuskiej do niemieckich obozów koncentracyjnych lub sowieckiego Gułagu nie znajduje uzasadnienia w badaniach historycznych. Nie oznacza to jednak, że należy przemilczać przypadki nadużyć czy cierpienia osadzonych.

Prawda historyczna wymaga zarówno odrzucenia propagandowych fałszerstw, jak i uczciwego spojrzenia na błędy popełnione przez państwo polskie.

Kresowa pamięć

Dla Polaków z Kresów pamięć o Berezie Kartuskiej jest częścią szerszej historii walki o utrzymanie polskiej obecności na ziemiach wschodnich. Kilka lat po utworzeniu obozu nadeszła katastrofa września 1939 roku. Potem przyszły sowieckie deportacje, niemiecki terror, zbrodnia katyńska oraz ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Na tle tych tragicznych wydarzeń Bereza Kartuska jawi się jako jeden z epizodów skomplikowanej historii państwa próbującego bronić swojej niepodległości w coraz bardziej niebezpiecznym świecie.

Nie zwalnia to historyków z obowiązku rzetelnej oceny. Przeciwnie – nakazuje badać przeszłość bez uprzedzeń, ideologii i politycznych emocji.

Lekcja dla przyszłości

Rocznica utworzenia Berezy Kartuskiej przypomina, że bezpieczeństwo państwa i wolność obywatelska nie muszą być wartościami przeciwstawnymi. Historia pokazuje jednak, jak łatwo w czasach zagrożenia zachwiać równowagę między nimi.

Dla współczesnych Polaków, a szczególnie dla środowisk kresowych pielęgnujących pamięć o dziejach II Rzeczypospolitej, Bereza Kartuska pozostaje ważną lekcją odpowiedzialności za państwo. Uczy, że obrona niepodległości jest obowiązkiem, ale jednocześnie przypomina, iż siła państwa powinna opierać się na prawie, sprawiedliwości i szacunku dla godności człowieka.

Takie spojrzenie pozwala zachować wierność prawdzie historycznej – bez przemilczeń, ale również bez krzywdzących uproszczeń, które przez dziesięciolecia zaciemniały obraz polskiej historii na Kresach.

Na zdjęciu: Radziecki pomnik postawiony na miejscu dawnego obozu w 1962. W tle ruiny budynku obozowej administracji. Fot.: Wikimedia Commons / Christian Ganzer, Hamburg/ CC BY-SA 3.0

Opr. Adolf Gorzkowski na podstawie: Zdzisław Julian Winnicki: Bereza Kartuska – jak było naprawdę? 

Znadniemna.pl

17 czerwca przypada rocznica utworzenia Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej. W polskiej debacie historycznej nazwa ta od dziesięcioleci wywołuje emocje. Dla jednych Bereza jest symbolem nadużyć sanacyjnej władzy, dla innych próbą obrony państwa przed siłami dążącymi do jego osłabienia lub zniszczenia. Dla Polaków związanych z

Dziś mija 82. rocznica śmierci jednego z najwybitniejszych dowódców Armii Krajowej – Jana Piwnika „Ponurego”. 16 czerwca 1944 roku poległ on na ziemi nowogródzkiej, w rejonie Jewłaszów nad Niemnem. Dla Polaków mieszkających na Białorusi jego postać ma szczególne znaczenie, ponieważ właśnie na tych terenach zakończył swoją drogę żołnierza i bohatera.

Jan Piwnik urodził się 31 sierpnia 1912 roku w Janowicach koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Przed wojną służył w Policji Państwowej. Po klęsce 1939 roku przedostał się na Zachód, gdzie został przeszkolony jako cichociemny. W 1941 roku został zrzucony do okupowanej Polski i rozpoczął działalność konspiracyjną. Brał udział w akcjach dywersyjnych, m.in. w strukturach „Wachlarza”, a w 1943 roku zasłynął brawurową akcją odbicia więźniów z niemieckiego więzienia w Pińsku. Następnie dowodził Zgrupowaniami Partyzanckimi Armii Krajowej „Ponury” w Górach Świętokrzyskich.

Na ziemi nowogródzkiej

Na początku 1944 roku został skierowany do Okręgu Nowogródzkiego Armii Krajowej, gdzie objął dowództwo VII batalionu 77. Pułku Piechoty AK. Działał na terenach dzisiejszej Białorusi, prowadząc walkę z niemieckim okupantem i wspierając przygotowania do akcji „Burza”. 16 czerwca 1944 roku podczas ataku na niemieckie umocnienia w rejonie Jewłaszów nad Niemnem został śmiertelnie ranny. Miał zaledwie 31 lat. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla oddziałów AK na Nowogródczyźnie.

Dwa groby „Ponurego” – Wawiórka i Wąchock

Po jego polegnięciu ciało Jana Piwnika zostało pochowane na cmentarzu parafialnym we wsi Wawiórka koło Lidy. Po wojnie ziemie te znalazły się w granicach Białoruskiej SRR. Mimo trudnych warunków politycznych i historycznych, grób „Ponurego” nie został zapomniany. Przez ponad czterdzieści lat opiekowała się nim miejscowa ludność polska – mieszkańcy Nowogródczyzny, dla których był symbolem walki o wolność i wierności Polsce. Miejsce pochówku stało się jednym z punktów pamięci o Armii Krajowej na Kresach Wschodnich.

W latach 80., w okresie przemian politycznych, rozpoczęto starania o sprowadzenie szczątków dowódcy do Polski. W 1987 roku przeprowadzono ekshumację na cmentarzu w Wawiórce. Odkrycie i zabezpieczenie szczątków było wydarzeniem o dużym znaczeniu symbolicznym – po dekadach milczenia przywracało pamięć o żołnierzach AK poległych na Wschodzie. Następnie prochy „Ponurego” przewieziono do Polski.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w czerwcu 1988 roku i trwały kilka dni. Urna z jego prochami była przewożona przez miejsca związane z działalnością Armii Krajowej, a w ceremonii uczestniczyły dziesiątki tysięcy osób, w tym kombatanci i mieszkańcy wielu regionów kraju. Ostatecznie Jan Piwnik „Ponury” spoczął w opactwie cystersów w Wąchocku, które stało się jego ostatnim miejscem spoczynku.

Pamięć, która łączy

Dziś „Ponury” pozostaje symbolem odwagi, poświęcenia i wierności Ojczyźnie. Jego historia szczególnie mocno łączy Polskę i Kresy – przypomina, że ziemia nowogródzka była miejscem walki o wolność, a pamięć o poległych żołnierzach Armii Krajowej przetrwała dzięki lokalnej społeczności polskiej.

Cześć Jego Pamięci!

Znadniemna.pl

Dziś mija 82. rocznica śmierci jednego z najwybitniejszych dowódców Armii Krajowej – Jana Piwnika „Ponurego”. 16 czerwca 1944 roku poległ on na ziemi nowogródzkiej, w rejonie Jewłaszów nad Niemnem. Dla Polaków mieszkających na Białorusi jego postać ma szczególne znaczenie, ponieważ właśnie na tych terenach zakończył

Serdecznie zachęcamy naszych Czytelników z w Łodzi i okolic do przybycia na wyjątkowe wydarzenie muzyczno‑duchowe – koncert chóralny pt. „Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wieki będę”, który odbędzie się 24 czerwca 2026 r. o godz. 19:00 w kościele św. Józefa Oblubieńca NMP w Łodzi.

Wieczór poprowadzi Helena Abramowicz – Polka z Mińska, znana i ceniona w kręgach kościelno‑kulturalnych na Białorusi  i w Polsce kompozytorka, autorka muzyki religijnej i polskich pieśni patriotycznych, organistka, dyrygentka i pedagog. Artystka, odznaczona Honorową Odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, od lat tworzy muzykę, która łączy głębię duchową z wyjątkową wrażliwością artystyczną. Jej twórczość towarzyszy wielu wspólnotom w modlitwie, a w Polsce znana jest m.in. z oprawy muzycznej niedzielnych Mszy Świętych – tzw. „dziewiętnastek”.

Koncert będzie muzyczną opowieścią o najważniejszych doświadczeniach ludzkiego życia: wierze, nadziei, zaufaniu, modlitwie i zawierzeniu Bogu. Pod batutą Heleny Abramowicz zabrzmią poruszające utwory ukazujące drogę człowieka poszukującego Boga oraz Boga, który nieustannie wychodzi naprzeciw człowiekowi. W programie znajdą się m.in. „Miłosierdzie Pańskie”, „Płynie łódź”, „Tyś moją mocą”, „O wielki Boski Sakramencie”, „Okaż mi Boże”, „O Duchu Boży” i „Bądź uwielbiony” – kompozycje, które od lat poruszają serca wiernych.

Szczególnym świadectwem tego wieczoru będzie sam chór, tworzony przez osoby pochodzące z Polski, Białorusi i Ukrainy. Ich wspólne śpiewanie stanie się znakiem jedności ponad granicami, językami i trudnymi doświadczeniami – dowodem, że muzyka potrafi łączyć ludzi w sposób, którego nie da się wyrazić słowami.

Zapraszamy wszystkich, którzy pragną zanurzyć się w pięknie muzyki chóralnej i odnaleźć w niej przesłanie wiary, nadziei oraz wzajemnej bliskości. Wstęp wolny.

Wszelkie szczegóły znajdują się na załączonym plakacie.

Znadniemna.pl na podstawie profilu facebookowego Wspólnoty Gospoda u Ojca, pochodzenie ilustracji: facebook.com

Serdecznie zachęcamy naszych Czytelników z w Łodzi i okolic do przybycia na wyjątkowe wydarzenie muzyczno‑duchowe – koncert chóralny pt. „Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wieki będę”, który odbędzie się 24 czerwca 2026 r. o godz. 19:00 w kościele św. Józefa Oblubieńca NMP w Łodzi. Wieczór poprowadzi Helena

Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i były więzień polityczny  w środę 10 czerwca, podczas pobytu w stolicy Podlasia,  został uhonorowany Odznaką Honorową Województwa Podlaskiego oraz odebrał nową Kartę Polaka, zastępując dokument, którego ważność wygasła na początku lat 2020.

Odznaka Honorowa Województwa Podlaskiego została wręczona Poczobutowi w uznaniu jego wieloletniej działalności na rzecz Polaków na Białorusi, a także za niezłomną postawę w obliczu represji. Marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki, cytowany w oficjalnym komunikacie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego, podkreślił, że Poczobut „od lat daje świadectwo odwagi i wierności wartościom, które są fundamentem naszej wspólnoty”. Wskazał również, że jego działalność – zarówno dziennikarska, jak i społeczna – ma znaczenie nie tylko dla Polaków na Białorusi, lecz także dla całego regionu.

Drugim ważnym elementem pobytu Andrzeja Poczobuta w Białymstoku stało się wręczenie mu nowej Karty Polaka. Sam Poczobut skomentował to krótko, ale wymownie, pisząc w mediach społecznościowych:

„W Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim odebrałem Kartę Polaka. Termin ważności mojego dokumentu skończył się w 2020. Potem był CoVID i wiezienie… a teraz znowu mam aktualną KP”.

Odzyskanie przez byłego więźnia dokumentu potwierdzającego przynależność do Narodu Polskiego ma wymiar symboliczny a jego odnowienie po latach uwięzienia jest wyrazem pamięci i solidarności ze strony państwa polskiego.

Uhonorowanie Poczobuta odbiło się szerokim echem w środowiskach polonijnych i organizacjach zajmujących się prawami człowieka. Podkreślają one, że wyróżnienia te są nie tylko formą uznania, lecz także przypomnieniem o sytuacji Polaków na Białorusi i o konieczności dalszego wsparcia dla osób represjonowanych.

Znadniemna.pl na podstawie Podlaskie.eu oraz X.com/poczobut, na zdjęciu: Andrzej Poczobut z Odznaką Honorową Województwa Podlaskiego, fot.: facebook.com

Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i były więzień polityczny  w środę 10 czerwca, podczas pobytu w stolicy Podlasia,  został uhonorowany Odznaką Honorową Województwa Podlaskiego oraz odebrał nową Kartę Polaka, zastępując dokument, którego ważność wygasła na początku lat 2020. Odznaka Honorowa Województwa Podlaskiego została wręczona

Przejdź do treści