HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Proboszcz parafii katolickiej w Olkowiczach w rejonie wilejskim, ks. Anatol Parachniewicz, został skazany na trzy lata pozbawienia wolności i wysoką grzywnę. Według informacji uzyskanych przez białoruskich wiernych duchownego początkowo oskarżano o „zdradę państwa”, jednak ostatecznie sąd miał zmienić kwalifikację czynu na łagodniejszą.

Jak wynika z informacji przekazanych przez wiernych Kościoła Katolickiego na Białorusi, wyrok wobec 66-letniego kapłana zapadł w październiku br., choć dokładna data jego ogłoszenia nie jest znana. Wbrew wcześniejszym doniesieniom proces nie odbywał się w Mińsku, lecz przed sądem rejonowym w Wilejce. Oficjalne informacje na temat postępowania nie zostały dotąd opublikowane.

Proces sądowy odbywał się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału publiczności. Z tego powodu szczegóły sprawy pozostają nieznane. Według wiernych nawet przedstawiciele kurii nie dysponują pełnymi informacjami na temat stawianych duchownemu zarzutów.

Według nieoficjalnych ustaleń początkowo księdza oskarżono o „zdradę państwa”. Ostatecznie jednak zarzutu tego nie udało się utrzymać. Jak twierdzą osoby znające sprawę, duchowny został skazany za czyny określane jako „obraza władzy” i „ekstremizm”. Sąd miał wymierzyć mu karę trzech lat pozbawienia wolności oraz wysoką grzywnę.

Ks. Anatol Parachniewicz nie przyznał się do winy i uważa wyrok za niesprawiedliwy. Świadczyć ma o tym złożona przez niego apelacja od wyroku sądu pierwszej instancji.

Według dostępnych informacji parafianie z Olkowicz wystąpili w obronie swojego proboszcza. Mieli oni skierować do władz zbiorowy apel z prośbą o uwolnienie duchownego.

Uwięziony od marca

Ks. Anatol Parachniewicz, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Olkowiczach koło Wilejki, został zatrzymany w połowie marca 2026 roku. Od tego czasu pozostaje w areszcie.

Sprawa duchownego wpisuje się w obserwowane od kilku lat nasilanie presji władz białoruskich na przedstawicieli różnych wspólnot religijnych i organizacji społecznych. Ze względu na niejawny charakter procesu oraz brak oficjalnego komunikatu dotyczącego wyroku wiele okoliczności sprawy wciąż pozostaje nieznanych.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: ks. Anatol Parachniewicz, fot.: Katolik.life

Proboszcz parafii katolickiej w Olkowiczach w rejonie wilejskim, ks. Anatol Parachniewicz, został skazany na trzy lata pozbawienia wolności i wysoką grzywnę. Według informacji uzyskanych przez białoruskich wiernych duchownego początkowo oskarżano o „zdradę państwa”, jednak ostatecznie sąd miał zmienić kwalifikację czynu na łagodniejszą. Jak wynika z informacji

Nakładem wydawnictwa Popuri, jednego z największych białoruskich wydawców książkowych, ukazało się nowe wydanie „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Klasyczna powieść związana z Grodzieńszczyzną trafiła do czytelników w białoruskim przekładzie autorstwa Anatola Butewicza.

Twórczość Elizy Orzeszkowej zajmuje szczególne miejsce w dziedzictwie kulturowym ziem nadniemeńskich. Pisarka urodziła się w majątku pod Grodnem, przez wiele lat mieszkała w tym mieście, a akcję swojej najsłynniejszej powieści osadziła w realiach dobrze znanych mieszkańcom dzisiejszej Grodzieńszczyzny. W białoruskich opracowaniach literackich Orzeszkowa przedstawiana jest jako klasyczka literatury polskiej silnie związana z ziemiami dzisiejszej Białorusi. Podkreśla się jej związki z Grodnem, udział w wydarzeniach związanych z powstaniem styczniowym oraz obecność motywów nadniemeńskich w jej twórczości.

Za białoruski przekład powieści odpowiada Anatol Butewicz – pisarz, tłumacz, dyplomata i były minister kultury i prasy Białorusi, pełniący tę funkcję w latach 1994–1996. Tłumaczenie ukazało się po raz pierwszy w 2003 roku i było pierwszym pełnym przekładem „Nad Niemnem” na język białoruski. Od tego czasu doczekało się kolejnych wydań, w tym obszernej edycji naukowej opublikowanej w 2020 roku.

Jak podaje wydawca, powieść porusza tematy odpowiedzialności moralnej, życia w zgodzie z naturą i własnym sumieniem, wierności rodzinnej ziemi i domowi, miłości oraz relacji między pokoleniami. W najnowszym wydaniu zamieszczono również komentarze i uwagi tłumacza.

Nowa edycja liczy 496 stron i jest dostępna m.in. w księgarni „Paragraf 45”, „Akademicznej Książce” oraz w sprzedaży internetowej.

Znadniemna.pl na podstawie Bellit.info. Na zdjęciu: najnowsze wydanie „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, fot: popuri.by

Nakładem wydawnictwa Popuri, jednego z największych białoruskich wydawców książkowych, ukazało się nowe wydanie „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Klasyczna powieść związana z Grodzieńszczyzną trafiła do czytelników w białoruskim przekładzie autorstwa Anatola Butewicza. Twórczość Elizy Orzeszkowej zajmuje szczególne miejsce w dziedzictwie kulturowym ziem nadniemeńskich. Pisarka urodziła się w

Już 8 listopada w Centrum Kultury Polskiej we Lwowie odbędzie się wyjątkowe spotkanie z Andrzejem Poczobutem, polskim dziennikarzem i działaczem Związku Polaków na Białorusi. Organizatorzy zapowiadają rozmowę o wolności słowa, solidarności, polskiej tożsamości oraz doświadczeniach walki o prawa polskiej społeczności na Białorusi.

Spotkanie z Andrzejem Poczobutem, jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli polskiej mniejszości na Białorusi, odbędzie się w niedzielę 8 listopada o godz. 19.00 w Centrum Kultury Polskiej we Lwowie przy ul. Wynnyczenki 30.  Wstęp na spotkanie jest otwarty dla wszystkich zainteresowanych.

Organizatorzy podkreślają, że będzie to pierwsza wizyta Andrzeja Poczobuta we Lwowie w takiej formule oraz wyjątkowa okazja do bezpośredniego spotkania z człowiekiem, który dla wielu Polaków stał się symbolem przywiązania do wartości demokratycznych, wolności słowa i obrony praw mniejszości narodowych.

W programie przewidziano rozmowę z gościem oraz możliwość zadawania pytań przez uczestników. Tematami spotkania będą m.in. sytuacja Polaków na Białorusi, znaczenie solidarności ponad granicami, a także wyzwania związane z zachowaniem polskiej tożsamości w trudnych warunkach politycznych.

Spotkanie z Andrzejem Poczobutem

  • 8 listopada 2026 r. (niedziela)

  • godz. 19.00

  • Centrum Kultury Polskiej we Lwowie

  • ul. Wynnyczenki 30, Lwów

  • Wstęp wolny

Znadniemna.pl na podstawie Centrum Kultury Polskiej we Lwowie, afisz anonsujący spotkanie z Andrzejem Poczobutem, źródło: facebook.com

Już 8 listopada w Centrum Kultury Polskiej we Lwowie odbędzie się wyjątkowe spotkanie z Andrzejem Poczobutem, polskim dziennikarzem i działaczem Związku Polaków na Białorusi. Organizatorzy zapowiadają rozmowę o wolności słowa, solidarności, polskiej tożsamości oraz doświadczeniach walki o prawa polskiej społeczności na Białorusi. Spotkanie z Andrzejem Poczobutem,

2 listopada Kościół katolicki obchodzi Dzień Zaduszny, poświęcony modlitwie za wszystkich wiernych zmarłych. Dla Polaków na Białorusi jest to czas odwiedzania grobów bliskich, wspominania tych, którzy odeszli, oraz pielęgnowania dziedzictwa pozostawionego przez wcześniejsze pokolenia.

W tradycji katolickiej Dzień Zaduszny jest dniem szczególnej modlitwy za tych, którzy po śmierci oczekują pełnego zjednoczenia z Bogiem. Kościół naucza, że dusze przebywające w czyśćcu mogą liczyć na duchową pomoc żyjących poprzez modlitwę, ofiarowane Msze święte oraz uzyskiwane odpusty. Przekonanie o istnieniu czyśćca zostało potwierdzone przez sobór trydencki, a sama tradycja modlitwy za zmarłych sięga czasów biblijnych.

Obchody Dnia Zadusznego w obecnym kształcie zapoczątkował w 998 roku św. Odylon, opat benedyktyńskiego klasztoru w Cluny we Francji. Zwyczaj ten stopniowo rozpowszechnił się w całym Kościele zachodnim, a na ziemiach polskich był już powszechnie znany pod koniec XV wieku. Z biegiem stuleci Zaduszki stały się jednym z najważniejszych dni w chrześcijańskim kalendarzu pamięci.

Listopadowa pamięć o zmarłych ma na ziemiach dzisiejszej Białorusi także głębokie korzenie kulturowe. Przypominają o tym „Dziady” Adama Mickiewicza, którego słynny dramat nawiązuje do dawnych obrzędów ludowych praktykowanych na terenach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Choć obrzędy opisane przez poetę miały rodowód przedchrześcijański, ich istotą była pamięć o zmarłych i przekonanie, że żywi są winni swoim przodkom wdzięczność oraz duchową pamięć. W tym sensie stanowią one część wspólnego dziedzictwa narodów zamieszkujących historyczne ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Dla Polaków na Białorusi listopadowe dni mają szczególny wymiar. Na wielu cmentarzach rozsianych od Grodna po Witebsk spoczywają pokolenia naszych rodaków: kapłani, nauczyciele, społecznicy, żołnierze i zwykli mieszkańcy tych ziem. Groby przodków przypominają o historii rodzin, parafii i całej społeczności polskiej, która przez wieki współtworzyła dzieje tych terenów.

Kościół przypomina, że od 1 do 8 listopada wierni mogą uzyskać odpust zupełny ofiarowany za zmarłych. Warunkiem jest nawiedzenie cmentarza lub kościoła, przyjęcie Komunii świętej, modlitwa w intencjach Ojca Świętego oraz pozostawanie w stanie łaski uświęcającej.

W ciszy listopadowych dni i blasku tysięcy zniczy pamięć o zmarłych staje się świadectwem więzi, która nie kończy się wraz ze śmiercią. Zarówno chrześcijańskie Zaduszki, jak i utrwalona przez Mickiewicza tradycja Dziadów przypominają mieszkańcom dawnych ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego o obowiązku pamięci wobec tych, którzy byli przed nami. To pamięć, która łączy pokolenia i pomaga zachować świadomość własnych korzeni.

Znadniemna.pl, fot.: archiwum Znadniemna.pl

2 listopada Kościół katolicki obchodzi Dzień Zaduszny, poświęcony modlitwie za wszystkich wiernych zmarłych. Dla Polaków na Białorusi jest to czas odwiedzania grobów bliskich, wspominania tych, którzy odeszli, oraz pielęgnowania dziedzictwa pozostawionego przez wcześniejsze pokolenia. W tradycji katolickiej Dzień Zaduszny jest dniem szczególnej modlitwy za tych, którzy

Gdy na kresowych cmentarzach rozbłysną dziś tysiące zniczy, Polacy na Białorusi po raz kolejny połączą modlitwę za zmarłych z wdzięczną pamięcią o tych, którzy budowali wiarę, kulturę i polskość tej ziemi. W uroczystość Wszystkich Świętych papież Leon XIV przypomniał, że świętość nie jest przywilejem wybranych, lecz powołaniem każdego człowieka, a dobro dokonane przez ludzi często dostrzega w pełni dopiero sam Bóg.

Uroczystość Wszystkich Świętych należy do najbardziej przejmujących i najpiękniejszych dni w roku. Na Kresach ma ona szczególny wymiar. Cmentarze w Grodnie, Lidzie, Wołkowysku, Nowogródku, Brasławiu, Postawach czy na dawnych ziemiach Mińszczyzny stają się miejscem spotkania pokoleń. Przy grobach bliskich gromadzą się rodziny, wracają wspomnienia, a płomień znicza staje się znakiem pamięci silniejszej od upływu czasu.

Dzisiaj, w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”, papież Leon XIV zwrócił uwagę, że dzisiejsza uroczystość przypomina o „wielkim tłumie, którego nie mógł nikt policzyć”, obejmującym zarówno świętych wyniesionych na ołtarze, jak i tych, których świętość zna jedynie Bóg. Ojciec Święty podkreślił, że są to ludzie, którzy uczynili swoje życie darem dla Boga i bliźnich, a ich czyny miłości przeciwstawiały się złu nawet wtedy, gdy wydawało się ono zwyciężać.

To przesłanie szczególnie mocno wybrzmiewa na byłych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, gdzie historia nie szczędziła mieszkańcom cierpień. Wśród spoczywających na miejscowych nekropoliach są uczestnicy powstań narodowych, żołnierze, nauczyciele, kapłani, społecznicy i zwykli mieszkańcy, którzy przekazywali następnym pokoleniom wiarę oraz ojczysty język. Wielu z nich nie znajdziemy w podręcznikach historii, ale ich życie pozostawiło ślad w rodzinach, parafiach i lokalnych wspólnotach.

Dawna tradycja kresowa nakazywała odwiedzać cmentarze nie tylko po to, by uporządkować groby i zapalić światła pamięci. Był to również czas wspólnej modlitwy za zmarłych, czytania wypominków, rodzinnych spotkań i przekazywania młodszym historii o przodkach. W wielu miejscach utrwalił się zwyczaj pozostawiania płonących zniczy także na opuszczonych mogiłach, aby nikt ze zmarłych nie pozostał bez modlitewnej pamięci.

Leon XIV przypomniał dziś również, że „świętość nie jest przywilejem nielicznych, lecz powszechnym powołaniem, skierowanym do każdego z nas, tam, gdzie żyjemy”. To wezwanie odnosi się także do współczesnych Polaków na Białorusi, którzy w codziennym życiu starają się zachowywać wiarę, troszczyć o rodzinę, dbać o pamięć historyczną i budować zgodę między ludźmi.

W dniu Wszystkich Świętych warto więc nie tylko wspominać tych, którzy odeszli, ale także dostrzec dobro obecne wokół nas. Jak przypomniał papież, Bóg widzi dobro, którego często nie zauważają ludzie, zna historie ukryte przed światem i dociera do serc niedostępnych ludzkim osądom.

Niech dzisiejsze tysiące świateł płonących na kresowych cmentarzach będą znakiem tej właśnie nadziei: że pamięć trwa, miłość jest silniejsza od śmierci, a droga do świętości pozostaje otwarta dla każdego człowieka.

Znadniemna.pl, zdjęcie ilustracyjne, źródło: media społecznościowe

Gdy na kresowych cmentarzach rozbłysną dziś tysiące zniczy, Polacy na Białorusi po raz kolejny połączą modlitwę za zmarłych z wdzięczną pamięcią o tych, którzy budowali wiarę, kulturę i polskość tej ziemi. W uroczystość Wszystkich Świętych papież Leon XIV przypomniał, że świętość nie jest przywilejem wybranych,

Polskie obywatelstwo ma być trudniejsze do uzyskania. Przygotowywana przez MSWiA nowelizacja ustawy przewiduje m.in. wprowadzenie testu obywatelskiego, podniesienie wymaganego poziomu znajomości języka polskiego z B1 do B2, a także obowiązek wykazania odpowiednich dochodów i dłuższego okresu legalnego pobytu w Polsce. Projekt został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu.

Jedną z najważniejszych zmian przewidzianych w projekcie jest wprowadzenie obowiązkowego egzaminu z wiedzy o Polsce, tzw. testu obywatelskiego. Cudzoziemcy ubiegający się o uznanie za obywateli polskich będą musieli także złożyć deklarację wierności Rzeczypospolitej Polskiej oraz wykazać, że ich centrum życiowe znajduje się na terytorium kraju.

Zaostrzone mają zostać również wymogi dotyczące integracji z polskim społeczeństwem. Projekt zakłada podniesienie wymaganego poziomu znajomości języka polskiego z B1 do B2, a także wprowadzenie minimalnego progu dochodowego. Wnioskodawcy będą musieli ponadto przedstawić tytuł prawny do zajmowanego lokalu oraz udokumentować źródła utrzymania.

Nowe przepisy mają również wydłużyć wymagany okres legalnego zamieszkiwania w Polsce. Jednocześnie rozszerzony zostanie katalog przesłanek pozwalających odmówić uznania cudzoziemca za obywatela polskiego ze względu na bezpieczeństwo państwa lub porządek publiczny.

Projekt przewiduje także możliwość uchylenia decyzji o uznaniu za obywatela polskiego lub przywróceniu obywatelstwa, jeśli okaże się, że w trakcie postępowania przedstawiono fałszywe dokumenty, złożono nieprawdziwe oświadczenia lub zatajono istotne informacje. Takie decyzje mogłyby być uchylane niezależnie od czasu, jaki upłynął od ich wydania.

W uzasadnieniu projektu odnotowano również wcześniejsze zmiany prawne ułatwiające uzyskanie pobytu stałego osobom polskiego pochodzenia i posiadaczom Karty Polaka. Według autorów nowelizacji wzrost liczby cudzoziemców mieszkających w Polsce oraz osób ubiegających się o obywatelstwo wymaga jednak dostosowania obowiązujących od 2009 r. przepisów do nowych realiów migracyjnych.

Co istotne dla osób polskiego pochodzenia mieszkających za granicą, w dotychczas przedstawionych założeniach nowelizacji nie zapowiedziano bezpośrednich zmian dotyczących samej Karty Polaka ani wynikających z niej uprawnień. Projekt koncentruje się przede wszystkim na zasadach uzyskiwania obywatelstwa polskiego oraz na przesłankach odmowy lub uchylenia decyzji obywatelskich.

Autorzy projektu argumentują, że obowiązujące od 2009 roku przepisy nie przystają do obecnej sytuacji migracyjnej. Wskazują na rosnącą liczbę cudzoziemców mieszkających w Polsce oraz zwiększającą się liczbę osób ubiegających się o polskie obywatelstwo. Ich zdaniem kluczowym kryterium jego uzyskania powinno być rzeczywiste zintegrowanie z polskim społeczeństwem, w szczególności poprzez znajomość języka polskiego i przestrzeganie obowiązujących norm społecznych.

Znadniemna.pl na podstawie rp.pl, źródło ilustracji: migrant.legal

Polskie obywatelstwo ma być trudniejsze do uzyskania. Przygotowywana przez MSWiA nowelizacja ustawy przewiduje m.in. wprowadzenie testu obywatelskiego, podniesienie wymaganego poziomu znajomości języka polskiego z B1 do B2, a także obowiązek wykazania odpowiednich dochodów i dłuższego okresu legalnego pobytu w Polsce. Projekt został wpisany do wykazu

W czwartek, 29 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Sali audiowizualnej Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza (Rynek Starego Miasta 20 w Warszawie), odbędzie się wyjątkowe spotkanie upamiętniające białoruską inteligencję i elitę narodową, brutalnie zgładzoną przez NKWD w 1937 roku. O tragicznej historii uroczyska Kuropaty opowie Igor Stankiewicz – niezależny białoruski dziennikarz, badacz stalinowskich represji, opozycjonista oraz działacz Związku Polaków na Białorusi i były autor portalu Znadniemna.pl. Wieczór dopełni poruszający montaż poezji twórców, którzy zginęli podczas tzw. „Nocy Rozstrzelanych Poetów”.

Uroczysko Kuropaty pod Mińskiem to jeden z najbardziej mrocznych symboli stalinowskich zbrodni, gdzie w latach 1937–1940 funkcjonariusze NKWD dokonywali masowych egzekucji na ludności cywilnej. Szczególnie tragiczna była noc z 29 na 30 października 1937 roku, gdy stracono tam ponad 100 wybitnych przedstawicieli białoruskiej kultury, nauki i sztuki. Dziś data ta funkcjonuje w świadomości społecznej jako Dzień Pamięci Ofiar Represji Politycznych na Białorusi.

Przez dekady pamięć o Kuropatach była pielęgnowana przez tamtejszą opozycję m.in. poprzez jesienne pochody zbiegające się z tradycyjnymi Dziadami oraz stawianie kolejnych krzyży pamięci, co regularnie spotykało się z brutalnymi pacyfikacjami ze strony reżimu. Ze względu na nasilające się represje państwowe, od 2020 roku białoruska diaspora przerosła w ruch międzynarodowy, organizując obchody „Nocy Rozstrzelanych Poetów” poza granicami kraju, w tym w Polsce.

Głównym przewodnikiem po tej tragicznej historii będzie wspomniany Igor Stankiewicz. Jako wybitny badacz represji stalinowskich i potomek osób poszkodowanych przez totalitaryzm, od lat walczy on o prawdę historyczną i dostęp do białoruskich archiwów. Jego zaangażowanie to jednak nie tylko praca naukowa – to także wieloletnia działalność w Związku Polaków na Białorusi oraz bezkompromisowa postawa opozycyjna, za którą był prześladowany i bity przez reżimowy OMON. Swoimi doświadczeniami i wiedzą Stankiewicz dzielił się m.in. jako autor naszego portalu (uznanego później przez reżim Łukaszenki za „ekstremistyczny” – red.), co czyni relację Igora niezwykle osobistym i unikalnym świadectwem.

Wydarzenie odbędzie się w Sali audiowizualnej Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza przy Rynku Starego Miasta 20 w Warszawie. Wstęp na spotkanie jest bezpłatny. Organizatorzy zapraszają, którzy chcą oddać hołd ofiarom totalitaryzmu i poznać historię, która do dziś rezonuje we współczesnej Białorusi.

 Znadniemna.pl na podstawie Muzeumliteratury.pl, źródło ilustracji: muzeumliteratury.pl

W czwartek, 29 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Sali audiowizualnej Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza (Rynek Starego Miasta 20 w Warszawie), odbędzie się wyjątkowe spotkanie upamiętniające białoruską inteligencję i elitę narodową, brutalnie zgładzoną przez NKWD w 1937 roku. O tragicznej historii uroczyska Kuropaty

Zwolniony w kwietniu z białoruskiego więzienia dziennikarz i działacz polskiej mniejszości narodowej na Białorusi zapowiedział, że pod koniec roku wróci do rodzinnego Grodna. Andrzej Poczobut podkreśla, że decyzję o powrocie na stałe podjął już dawno, mimo że jego najbliżsi woleliby, aby pozostał bezpieczny w Polsce.

Po wyjściu na wolność były więzień polityczny reżimu Łukaszenki znalazł się w Polsce w ramach oficjalnej wymiany więźniów. Wielokrotnie jednak podkreślał, że swoją przyszłość niezmiennie wiąże z rodzinnym Grodnem. We wrześniu odwiedził Białoruś, gdzie przez tydzień przebywał w swoim domu. Zapowiada, że w grudniu ponownie przekroczy granicę i tym razem zamierza zostać w kraju na stałe.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Poczobut przyznał, że rodzice oraz reszta rodziny woleliby, aby pozostał w Polsce, jednak rozumieją motywy jego decyzji. Dziennikarz podkreśla, że powrót na Białoruś był jego planem od samego momentu odzyskania wolności.

Podczas wrześniowego pobytu w Grodnie Poczobut zauważył również skutki wieloletniej emigracji wielu mieszkańców miasta. Opowiadał, że spacerując po centrum, niemal nie spotykał dawnych znajomych, których dziś łatwiej odnaleźć na ulicach Białegostoku, Warszawy czy Wilna niż w rodzinnym Grodnie.

Dziennikarz ujawnił także, że tuż po przyjeździe do jego mieszkania zgłosił się funkcjonariusz milicji, który zadawał pytania dotyczące pobytu. Zwrócił również uwagę na ograniczenia, jakie nadal go dotyczą – w tym zakaz posiadania telefonu komórkowego, wynikający z umieszczenia go przez białoruskie władze na liście osób uznanych za „ekstremistów” i „terrorystów”.

Znadniemna.pl na podstawie rp.pl, na zdjęciu: Andrzej Poczobut przy pomniku Elizy Orzeszkowej w Grodnie we wrześniu 2026 roku, fot.: Facebook.com/andrzej.poczobut.9

Zwolniony w kwietniu z białoruskiego więzienia dziennikarz i działacz polskiej mniejszości narodowej na Białorusi zapowiedział, że pod koniec roku wróci do rodzinnego Grodna. Andrzej Poczobut podkreśla, że decyzję o powrocie na stałe podjął już dawno, mimo że jego najbliżsi woleliby, aby pozostał bezpieczny w Polsce. Po

Dzisiaj, 26 października, mija kolejna rocznica śmierci błogosławionej Celiny Borzęckiej – wielkiej Polki, która w swoim ziemskim pielgrzymowaniu połączyła losy kresowej ziemianki, żony, matki, patriotki oraz reformatorki życia zakonnego. Urodzona w majątku Antowil koło Orszy, przez całe życie niosła w sercu to specyficzne, kresowe zakorzenienie: wiarę głęboką jak tamtejsze lasy i niezłomność twardą niczym nadniemeńskie granity. Dla nas, mieszkańców dawnych Kresów Rzeczypospolitej, dzień jej odejścia do wieczności to nie tylko chwila zadumy, ale przede wszystkim okazja do wspomnienia naszej wielkiej krajanki, która do końca pozostała wierna swoim ideałom.

Kresy Wschodnie od wieków rodziły charaktery ze stali. To tam, na pograniczu kultur, religii i nieustannych zmagań z dziejową nawałnicą, wykuwały się biografie, które do dziś stanowią fundament naszej narodowej pamięci. W ten pejzaż wpisuje się idealnie Celina Rozalia Leonarda Chludzińska, późniejsza Borzęcka. Choć losy zawiodły ją do Rzymu, Krakowa i Kęt, jej duchowe korzenie na zawsze pozostały w orszańskich dobrach, gdzie uczyła się kochać Boga, szanować bliźniego i służyć uciemiężonej pod carskim batem Ojczyźnie.

Młodość naszej krajanki przypadała na lata, gdy polskość na ziemiach dzisiejszej Białorusi była systematycznie niszczona. Celina, mimo wrodzonego i silnego pragnienia oddania się wyłącznie życiu zakonnemu, z pokorą przyjęła wolę rodziców i wstąpiła w związek małżeński z Józefem Borzęckim. To właśnie w Obrembszczyźnie koło Grodna realizowała niezwykłe powołanie kobiety spełnionej w każdym wymiarze. Jako żona i matka pokazała, że kresowy dwór nie był jedynie miejscem dostatku, ale przede wszystkim kuźnią patriotyzmu i żywej wiary. Z tego okresu pochodzą jej przejmujące zapiski duchowe, w których pisała:

„Niby to chcemy woli Bożej, ale tak manewrujemy, żeby wola Boża była naszą”.

Uczyła się więc bezwzględnego posłuszeństwa Opatrzności, dodając: „Więc pozwól, abyśmy o sobie wątpiąc, zawsze Tobie tylko wszystko oddali do prowadzenia, a ufności i wiary nigdy nie tracili w Twe miłosierne Ojcostwo nad duszami naszymi”.

Wielka próba ogniowa przypadła na rok 1863. Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, Celina Borzęcka nie wahała się ani chwili. Kresowe kobiety od zawsze były ostoją narodowych zrywów – to one leczyły rannych, przewoziły rozkazy i żywiły ukrywających się w lasach powstańców. Za tę niezłomną postawę i pomoc niesioną walczącym, Celina zapłaciła wysoką cenę. Została aresztowana przez władze carskie i wtrącona do więzienia w Grodnie. W ciemnej, wilgotnej celi towarzyszyła jej zaledwie kilkutygodniowa córka Jadwiga – ta sama, która po latach miała stać się jej najbliższą towarzyszką w dziele Bożym.

Po śmierci męża, gdy ziemskie zobowiedzania dobiegły końca, Bóg upomniał się o Celinę na nowej drodze. Wyjazd do Rzymu otworzył rozdział, który zadziwił ówczesny świat chrześcijański. Wspólnie z młodszą córką, Jadwigą, Celina założyła Zgromadzenie Sióstr Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa. To unikalny moment w historii Kościoła, gdy matka i córka ramię w ramię kładą kamień węgielny pod nową rodzinę zakonną, której celem stało się odrodzenie religijne i moralne społeczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem chrześcijańskiego wychowania dziewcząt. Matka Celina głosiła paschalną radość mimo osobistych krzyży, pisała bowiem:

„Jakaż więc łaska, moja droga, już w tym życiu być w Zmartwychwstaniu? Zgłębiaj tę tajemnicę i pozostań w niej cicha i spokojna, zmartwychwstając wciąż do życia coraz bardziej nadprzyrodzonego”.

Nawet gdy w 1906 roku nagle zmarła jej ukochana córka Jadwiga, Matka Celina powtarzała: „Nie ma rzeczy, której by dusza z miłości dla Pana Jezusa nie wytrzymała”.

Ziemska wędrówka Matki Celiny dobiegła końca jesienią 1913 roku. Ostatnie tygodnie spędziła w Krakowie, zmagając się z ciężkim zapaleniem płuc. Zmarła spokojnie, otoczona modlitwą swoich sióstr zakonnych, wieczorem 26 października – dokładnie w dniu, który dziś wspominamy. Choć odeszła w podwawelskim grodzie, jej ciało spoczęło w Kętach. To właśnie tam, w bliskich jej sercu beskidzkich stronach, założyła w 1891 roku pierwszy na ziemiach polskich dom zgromadzenia, który stał się kolebką i duchowym centrum zmartwychwstanek w Ojczyźnie. Do dziś w tamtejszym kościele parafialnym św. Małgorzaty i Katarzyny, w specjalnej kaplicy, wierni mogą oddawać cześć jej doczesnym szczątkom.

Jej świętość i heroiczność cnót zostały uroczyście potwierdzone przez Kościół na początku XXI wieku. Papież Benedykt XVI beatyfikował Celinę Borzęcką 27 października 2007 roku podczas uroczystej mszy świętej w bazylice św. Jana na Lateranie w Rzymie, ukazując ją całemu światu jako wzór chrześcijańskiego życia w każdym stanie.

Choć drogi życia i historyczne zawieruchy oddaliły Matkę Celinę od jej rodzinnego Antowila i orszańskiej ziemi, jej duchowe dziedzictwo i nauczanie zatoczyły pełne koło, powracając na Kresy. Współcześnie jej córki zakonne – siostry zmartwychwstanki – z powodzeniem kontynuują misję Założycielki na dzisiejszej Białorusi, posługując m.in. w Grodnie czy Nowopołocku. Dla nas, skupionych wokół portalu Znadniemna.pl, ta rocznica to nie tylko wspomnienie historii. To żywy dowód na to, że kresowe korzenie błogosławionej orszanki wciąż wydają piękne owoce, a jej paschalne przesłanie o nadziei i odrodzeniu pozostaje wiecznie żywe.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl, na portrecie: Bł. Celina Borzęcka – założycielka SS. Zmartwychwstanek, źródło: zakony-zenskie.pl

Dzisiaj, 26 października, mija kolejna rocznica śmierci błogosławionej Celiny Borzęckiej – wielkiej Polki, która w swoim ziemskim pielgrzymowaniu połączyła losy kresowej ziemianki, żony, matki, patriotki oraz reformatorki życia zakonnego. Urodzona w majątku Antowil koło Orszy, przez całe życie niosła w sercu to specyficzne, kresowe zakorzenienie:

Polscy księża odwiedzający Białoruś jako goście nie mogą uczestniczyć w katolickiej liturgii w charakterze duchownych. Jak alarmują przedstawiciele Kościoła Katolickiego na Białorusi, nawet jednorazowe współkoncelebrowanie Mszy św. przez kapłana z Polski może zostać uznane przez władze za niedozwoloną działalność religijną wymagającą państwowego zezwolenia, choć taki zakaz nie wynika jednoznacznie z obowiązujących przepisów.

Okazją do zwrócenia uwagi na sytuację zagranicznych duchownych na Białorusi była uroczysta Msza św. z okazji 20. rocznicy konsekracji kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła w Iwacewiczach, odprawiona 17 października.

W nabożeństwie uczestniczyli dwaj polscy księża przez wiele lat posługujący na Białorusi: Adam Straczyński, który przez 11 lat był proboszczem parafii w Iwacewiczach, oraz Janusz Pulit, wieloletni duszpasterz parafii w Różanie. Obaj w ostatnim czasie musieli opuścić kraj po tym, jak białoruskie władze odmówiły im zgody na dalszą działalność duszpasterską.

Choć przyjechali do swoich dawnych parafii jako goście, nie mogli stanąć przy ołtarzu. Zamiast uczestniczyć w liturgii jako duchowni, zajęli miejsca w ławkach pośród wiernych.

Na sytuację zwrócił uwagę wikariusz generalny diecezji pińskiej, bp Andrzej Znosko, który przewodniczył jubileuszowej Eucharystii. Hierarcha przyznał, że był głęboko poruszony widokiem dwóch kapłanów siedzących pośród świeckich.

„Drodzy moi bracia w kapłaństwie, moje serce pęka z powodu tego, że nie stoicie razem ze mną tutaj, przy ołtarzu. Wiedzcie, że choć nie jesteście po tej stronie ołtarza, jesteście z nami i jesteście nasi, pozostajecie z nami w jedności kapłaństwa Kościoła katolickiego” – powiedział, zwracając się do polskich duchownych.

Jak wyjaśnił biskup, wśród białoruskich urzędników rozpowszechniło się przekonanie, że zagraniczny ksiądz może przyjechać do kraju jako turysta lub prywatny gość, ale nie ma prawa uczestniczyć w liturgii w charakterze duchownego. Według tej interpretacji nawet milczące współkoncelebrowanie Mszy św. może zostać uznane za nielegalną działalność religijną.

Hierarcha zakwestionował jednak taką wykładnię przepisów.

„Nie sądzę, aby taki był cel ustawodawców przyjmujących nową redakcję ustawy o organizacjach religijnych, żeby księża przyjeżdżający do gościnnej, bezwizowej Białorusi nie mogli jednorazowo koncelebrować Eucharystii razem z miejscowymi księżmi, w miejscu i stroju odpowiadającym ich kapłańskiej godności” – stwierdził.

Sprawa budzi również wątpliwości natury prawnej. Białoruskie przepisy przewidują bowiem, że zagraniczni duchowni mogą prowadzić działalność religijną wyłącznie za zgodą państwa i w zakresie określonym przez wydane zezwolenie. Dają one władzom bardzo szerokie możliwości kontrolowania aktywności zagranicznych kapłanów, jednak nie wynika z nich wprost zakaz samego udziału w liturgii podczas prywatnego pobytu w kraju.

Z dostępnych opisów białoruskiego systemu prawnego wynika ponadto, że zagraniczni duchowni mogą posługiwać jedynie po uzyskaniu zgody pełnomocnika ds. religii, a ich działalność jest ograniczona do miejsc i wspólnot wskazanych w zezwoleniu. W niektórych przypadkach sprawowanie liturgii poza takim zakresem wymaga dodatkowych zgód administracyjnych.

Sytuacja polskich księży wpisuje się w szerszy proces zaostrzania kontroli nad działalnością zagranicznych duchownych na Białorusi. W ostatnich miesiącach kolejnym kapłanom z Polski odmawiano zgody na dalszą posługę, często bez publicznego uzasadnienia decyzji władz.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: Bp Andrzej Znosko, koncelebrujący Mszę św. w Iwacewiczach i siedzący w ławce (po prawej) ksiądz z Polski, uczestniczący w nabożeństwie jako osoba świecka, fot.: Instagram.com/biskup_andrei/

Polscy księża odwiedzający Białoruś jako goście nie mogą uczestniczyć w katolickiej liturgii w charakterze duchownych. Jak alarmują przedstawiciele Kościoła Katolickiego na Białorusi, nawet jednorazowe współkoncelebrowanie Mszy św. przez kapłana z Polski może zostać uznane przez władze za niedozwoloną działalność religijną wymagającą państwowego zezwolenia, choć taki

Przejdź do treści