HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Polskie uczelnie zakończyły główny etap rekrutacji na rok akademicki 2026/2027. Choć pełne dane narodowościowe zostaną opublikowane dopiero jesienią, już teraz widać, że zainteresowanie studiami w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie, a kandydaci z Białorusi pozostają jedną z najważniejszych grup cudzoziemców.

Tegoroczny nabór przebiega w szczególnym kontekście: na Białorusi po raz pierwszy od lat pojawił się niedobór kandydatów na kierunki medyczne i techniczne, co wyraźnie zwiększa mobilność edukacyjną młodych ludzi w kierunku Polski.

Polskie uczelnie potwierdzają stabilny napływ kandydatów. W komunikacie Politechniki Białostockiej z 24 lipca 2026 roku czytamy: „Zainteresowanie studiami technicznymi utrzymuje się na wysokim poziomie, a liczba kandydatów zagranicznych jest porównywalna z rokiem ubiegłym”. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie w swoim podsumowaniu rekrutacji napisał: „Najpopularniejsze kierunki ponownie osiągnęły pełne limity przyjęć, a kandydaci z zagranicy stanowią ważną część społeczności akademickiej”. Podobne informacje przekazały uczelnie medyczne, które potwierdzają duże zainteresowanie pielęgniarstwem, fizjoterapią i kierunkami laboratoryjnymi.

Tegoroczna rekrutacja w Polsce odbywa się w szczególnym kontekście sytuacji na Białorusi. Niezależny portal białoruski Zerkalo.io informował 18 lipca 2026 roku, że „po raz pierwszy od wielu lat uczelnie w Mińsku i Grodnie nie wypełniły limitów na kierunki medyczne”. Z kolei portal Nasha Niva pisał: „Niedobór kandydatów na kierunki medyczne jest zjawiskiem bez precedensu – brakuje chętnych nawet na specjalizacje, które zawsze były oblegane”. Te doniesienia potwierdzają, że białoruski system szkolnictwa wyższego przeżywa kryzys rekrutacyjny, który skłania młodych ludzi do szukania alternatywy za granicą.

W poprzednim roku akademickim studiowało w Polsce ponad dwanaście tysięcy obywateli Białorusi, co czyniło ich drugą co do wielkości grupą cudzoziemców, studiujących w kraju nad Wisłą. Choć uczelnie nie publikują jeszcze danych narodowościowych za rok 2026/2027, wstępne sygnały wskazują, że liczba kandydatów z Białorusi utrzymuje się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, a na niektórych kierunkach – zwłaszcza medycznych i technicznych – może być nawet wyższa. Ministerstwo Nauki poinformowało 1 sierpnia 2026 roku, że „pełne dane dotyczące cudzoziemców zostaną opublikowane jesienią, po zakończeniu naborów uzupełniających”.

Już teraz można jednak stwierdzić, że polskie uczelnie pozostają jednym z najważniejszych kierunków migracji edukacyjnej w regionie, a sytuacja na białoruskich uczelniach tylko wzmacnia ten trend. Pełny obraz tegorocznej rekrutacji poznamy jesienią, gdy uczelnie wprowadzą dane do systemu POL‑on.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl, Na zdjęciu: studenci podczas wspólnej nauki na kampusie uniwersyteckim, fot.: Minerva Studio – stock.adobe.com

Polskie uczelnie zakończyły główny etap rekrutacji na rok akademicki 2026/2027. Choć pełne dane narodowościowe zostaną opublikowane dopiero jesienią, już teraz widać, że zainteresowanie studiami w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie, a kandydaci z Białorusi pozostają jedną z najważniejszych grup cudzoziemców. Tegoroczny nabór przebiega w szczególnym

Najstarszy pomnik w Grodnie – upamiętniający pisarkę Elizę Orzeszkową – został poważnie uszkodzony po gwałtownych opadach z 1 sierpnia. Podmyty postument przechylił się, a kamienne płyty zaczęły się osuwać. To kolejny epizod w burzliwej historii monumentu, który od blisko stu lat pozostaje jednym z najważniejszych symboli polskiej obecności nad Niemnem.

Po ulewie, która przeszła nad Grodnem tydzień temu, woda rozmyła ziemię wokół pomnika stojącego na rogu ulic Orzeszkowej i Telegraficznej. Uszkodzona została także prowadząca do niego ścieżka. Część kamiennych płyt w podstawie konstrukcji przesunęła się, a cały postument wyraźnie się przechylił. Na problem zwróciła uwagę jedna z lokalnych blogerek, która zgłosiła sprawę do miejskiej służby 115. Urzędnicy zapewnili, że pomnik zostanie naprawiony.

Wyrwa pod postumentem  i pod ścieżką prowadzącą do pomnika grozi zawaleniem się całej konstrukcji pomnika, fot.: Urban Hrodna/instagram.com/vid_grodno

Monument Orzeszkowej jest najstarszym pomnikiem w Grodnie i jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc pamięci związanych z polską kulturą na Grodzieńszczyźnie. Ufundowany w 1929 roku, pierwotnie stanął przy miejskim teatrze – dzisiejszym Teatrze Lalek. Po II wojnie światowej został przeniesiony na obecne miejsce, gdzie przez dekady przetrwał zmiany polityczne, przebudowy miasta i okresy zaniedbań. Jego historia pozostaje świadectwem trwałości lokalnej pamięci o autorce „Nad Niemnem”, której twórczość na stałe wpisała się w krajobraz kulturowy regionu i kanon literatury polskiej.

Obecne uszkodzenia są poważne, lecz nie pierwsze w dziejach pomnika. Konstrukcja wielokrotnie wymagała konserwacji, a jej stan od lat budził niepokój mieszkańców. Tym bardziej symboliczne jest to, że właśnie społeczna czujność – reakcja grodzieńskiej blogerki – uruchomiła działania służb miejskich. Pomnik Orzeszkowej, mimo że nadwątlony przez czas i żywioły, pozostaje jednym z najważniejszych świadectw polskiej historii Grodna i miejscem, które mieszkańcy wciąż starają się chronić.

Znadniemna.pl na podstawie Hrodna.life, fot.: Urban Hrodna/instagram.com/vid_grodno

Najstarszy pomnik w Grodnie – upamiętniający pisarkę Elizę Orzeszkową – został poważnie uszkodzony po gwałtownych opadach z 1 sierpnia. Podmyty postument przechylił się, a kamienne płyty zaczęły się osuwać. To kolejny epizod w burzliwej historii monumentu, który od blisko stu lat pozostaje jednym z najważniejszych

Tegoroczny 31. Festiwal Kultury Kresowej, który od 6 do 9 sierpnia 2026 roku odbył się w Mrągowie, ponownie zgromadził zespoły i twórców z Litwy, Ukrainy oraz z Białorusi.

Białoruś podczas wydarzenia reprezentował m.in. bywalec polonijnych wydarzeń artystycznych – Zespół Liber Cante – polonijny, wokalno‑instrumentalny zespół założony w Mińsku w 2018 roku. Artyści z białoruskiej stolicy wykonali dla mrągowskiej publiczności pieśni patriotyczne, religijne oraz utwory ludowe, prezentując charakterystyczną dla siebie energię i staranność wokalną. Ich występ był jednym z najbardziej oklaskiwanych momentów festiwalu.

Zespól Liber Cante, fot.: facebook.com

Na scenie pojawił się także dziecięcy zespół taneczny „Ważka”, prowadzony przez Natalię Kochonien. Młodzi tancerze – laureaci międzynarodowych konkursów – zaprezentowali żywiołowe choreografie inspirowane polskimi tańcami ludowymi, pokazując, jak silnie tradycja zakorzeniona jest w najmłodszym pokoleniu Polaków na Białorusi.

Dziecięcy zespól taneczny „Ważka”, fot.: facebook.com

Festiwalową scenę uświetniła również solistka Waleria Ziaziulczyk, znana z występów na polonijnych festiwalach w Polsce. Jej interpretacje piosenek kresowych i polskich klasyków spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności.

Solistka, uczestniczka licznychkonkursów polonijnych Waleria Ziaziulczyk, fot.: facebook.com

Obok koncertów odbywały się spotkania autorskie, warsztaty rękodzieła, wystawy artystów oraz prezentacje historii Polaków z różnych regionów dawnych Kresów. Kulminacją wydarzenia stał się sobotni Koncert Galowy w amfiteatrze nad jeziorem Czos, który – jak co roku – stał się miejscem wzruszającego spotkania tych, którzy Kresy opuścili, z tymi, którzy na nich pozostali.

Znadniemna.pl na podstawie Mrągowskie Centrum Kultury, fot.: facebook.com

Tegoroczny 31. Festiwal Kultury Kresowej, który od 6 do 9 sierpnia 2026 roku odbył się w Mrągowie, ponownie zgromadził zespoły i twórców z Litwy, Ukrainy oraz z Białorusi. Białoruś podczas wydarzenia reprezentował m.in. bywalec polonijnych wydarzeń artystycznych - Zespół Liber Cante – polonijny, wokalno‑instrumentalny zespół

17 lipca 2026 roku, w wieku 99 lat, odeszła ppłk Natalia Zarzycka ps. „Jaskółka”, „Sfinks” — żołnierz Armii Krajowej na Polesiu i Białostocczyźnie, więźniarka sowieckich łagrów, strażniczka pamięci o tych, którzy za wierność Polsce zapłacili latami katorgi. Urodzona w 1927 roku we wsi Hola pod Wołkowyskiem, na terenie dzisiejszej Białorusi, była jedną z ostatnich żyjących bohaterek polskiego podziemia na Kresach. Jej uroczystości pogrzebowe odbędą się dziś, 7 sierpnia 2026 r., o godz. 14.00 w kościele św. Karola Boromeusza przy ul. Powązkowskiej 14 w Warszawie, a po Mszy Świętej zostanie złożona w grobie rodzinnym na Starych Powązkach.

Odeszła kobieta, której życie było świadectwem niezłomności. Urodzona 27 lipca 1927 roku w Holi, w powiecie wołkowyskim, dorastała na Polesiu — w świecie, gdzie polskość była codzienną odwagą, a wierność Ojczyźnie niekiedy kosztowała życie. Jako młoda dziewczyna wstąpiła do Szarych Szeregów w Brześciu nad Bugiem, działając w Okręgu Polesie Armii Krajowej. Pod pseudonimem „Jaskółka” była łączniczką, kurierką, wywiadowczynią i sanitariuszką. Gdy groziło jej aresztowanie, została przerzucona do Obwodu Wołkowysk Okręgu Białystok AK, gdzie służyła w oddziale ppor. Henryka Łabudzińskiego „Boruty”. Niosła meldunki, ratowała rannych, działała w terenie — zawsze tam, gdzie trzeba było odwagi.

Po wojnie nie złożyła broni. Działała w Związku Obrońców Wolności, za co w lipcu 1948 roku została aresztowana przez NKWD. Przeszła przez więzienia w Brześciu, moskiewską Łubiankę i Workutę — jedno z najstraszniejszych miejsc sowieckiego systemu. Skazana na 25 lat łagrów, spędziła tam osiem lat, aż do amnestii w 1956 roku. Do Polski wróciła dopiero pod koniec tego samego roku, razem z mężem Olgierdem Zarzyckim, również żołnierzem AK i łagiernikiem. Lata katorgi nie złamały jej ducha. Przeciwnie — poświęciła resztę życia, by pamięć o żołnierzach Armii Krajowej zesłanych w głąb ZSRR nie zginęła.

To ona, wraz z mężem, organizowała pierwsze spotkania byłych łagierników, z których narodziło się Stowarzyszenie Łagierników Żołnierzy AK. Przez lata była jego prezesem, autorytetem, przewodnikiem, żywym świadkiem historii. Jej głos — spokojny, mocny, prawdziwy — był dla wielu ostatnim świadectwem pokolenia, które nie zgodziło się na niewolę.

Dziś żegnamy jedną z ostatnich „Jaskółek” Kresów. Kobietę, która niosła wolność, choć sama została jej brutalnie pozbawiona. Kobietę, która wróciła z Workuty nie po to, by milczeć, lecz by mówić — za tych, którzy nie wrócili. Jej życie było świadectwem, że pamięć jest obowiązkiem, a wolność — wartością, za którą warto oddać wszystko.

Rodzinie i Najbliższym składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Cześć Jej Pamięci.

Znadniemna.pl, fot.: Facebook.com/Lagiernicy

17 lipca 2026 roku, w wieku 99 lat, odeszła ppłk Natalia Zarzycka ps. „Jaskółka”, „Sfinks” — żołnierz Armii Krajowej na Polesiu i Białostocczyźnie, więźniarka sowieckich łagrów, strażniczka pamięci o tych, którzy za wierność Polsce zapłacili latami katorgi. Urodzona w 1927 roku we wsi Hola pod

Minister Agnieszka Jędrzak omówiła w Kancelarii Prezydenta RP aktualną sytuację Polaków z Białorusi, kwestie repatriacji oraz przygotowania do spotkania Prezydenta RP z młodymi Polakami z zagranicy. W rozmowie uczestniczyła Anna Paniszewa, działaczka polskiej mniejszości na Białorusi, była więźniarka polityczna reżimu Łukaszenki oraz przedstawiciele środowisk polskich z Grodna i Brześcia.

Uczestnicy spotkania przedstawili prezydenckiej minister bieżące wyzwania, z jakimi mierzą się Polacy pozostający pod presją władz w Mińsku, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa, edukacji i możliwości powrotu do kraju.

W trakcie rozmowy minister Jędrzak podkreśliła, że Kancelaria Prezydenta RP konsekwentnie monitoruje sytuację Polaków na Białorusi oraz wspiera działania ułatwiające repatriację i integrację rodzin przybywających do Polski. Omówiono również inicjatywy skierowane do młodzieży polonijnej, w tym przygotowania do najbliższego spotkania Prezydenta RP z młodymi Polakami z zagranicy.

Anna Paniszewa zwróciła uwagę na potrzebę dalszego wsparcia psychologicznego i prawnego dla osób, które opuściły Białoruś po doświadczeniach represji. Podkreśliła znaczenie stabilnych mechanizmów pomocy oraz współpracy między instytucjami państwowymi a organizacjami polonijnymi.

Minister zapewniła, że działania na rzecz Polaków z Białorusi pozostają jednym z priorytetów Kancelarii Prezydenta RP, a współpraca z przedstawicielami społeczności polskiej będzie kontynuowana w celu wzmacniania ich bezpieczeństwa, pozycji i możliwości rozwoju.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl, fot.: Marek Borawski/KPRP

Minister Agnieszka Jędrzak omówiła w Kancelarii Prezydenta RP aktualną sytuację Polaków z Białorusi, kwestie repatriacji oraz przygotowania do spotkania Prezydenta RP z młodymi Polakami z zagranicy. W rozmowie uczestniczyła Anna Paniszewa, działaczka polskiej mniejszości na Białorusi, była więźniarka polityczna reżimu Łukaszenki oraz przedstawiciele środowisk polskich

6 sierpnia katolicy w Polsce, na Białorusi i na całym świecie zatrzymują się przy tajemnicy Przemienienia Pańskiego: uczestniczą w Mszach świętych, przynoszą do kościołów pierwsze owoce lata, modlą się o przemianę własnego życia i dziękują za nadzieję, którą niesie objawienie Boskiej chwały Chrystusa. To święto ciche, ale głębokie — jak światło, które nie oślepia, lecz pozwala zobaczyć więcej.

Dziś w Polsce wierni gromadzą się na Mszach świętych, często w letniej, spokojnej atmosferze, ale z poczuciem, że sierpniowe światło niesie w sobie coś więcej niż tylko pogodę. W wielu parafiach przynosi się do poświęcenia pierwsze jabłka, gruszki i śliwki — echo dawnej tradycji, w której owoce lata stawały się znakiem wdzięczności za Bożą opiekę. W kościołach franciszkańskich i kapucyńskich święto ma szczególny wymiar, bo to właśnie oni strzegą sanktuarium na górze Tabor. Wierni słuchają dziś homilii o przemianie, która zaczyna się nie w spektakularnych wydarzeniach, lecz w codzienności: w cierpliwości, w przebaczeniu, w odwadze, by iść za Chrystusem nawet wtedy, gdy droga wiedzie przez cień.

Na Białorusi, gdzie sierpień jest czasem żniw i rodzinnej pracy, katolicy również uczestniczą w liturgii Przemienienia Pańskiego, choć często w bardziej kameralnych warunkach. W parafiach grodzieńskich, wilejskich czy brasławskich wierni przynoszą owoce i zioła do błogosławieństwa, a kapłani przypominają, że światło Taboru nie jest tylko wspomnieniem — jest obietnicą, że Bóg przemienia życie także tam, gdzie człowiek doświadcza trudności. W wielu wspólnotach, zwłaszcza tych o polskich korzeniach, dzień ten ma charakter rodzinny, pełen wdzięczności za obecność Boga w zwykłych sprawach.

Na świecie najpiękniej obchodzi się to święto w Ziemi Świętej. Na górze Tabor franciszkanie odprawiają Mszę o świcie, gdy pierwsze promienie słońca przebijają się przez galilejskie wzgórza — dokładnie tak, jak opisują to Ewangelie. W Kościołach wschodnich, zwłaszcza w Grecji, na Ukrainie i w krajach Kaukazu, wierni przynoszą do świątyń kosze owoców, które są błogosławione jako znak przemiany i wdzięczności. W Europie Zachodniej dzień ten jest okazją do rekolekcji, pielgrzymek i modlitwy o pokój — o przemianę świata, który tak bardzo jej potrzebuje.

Wszystkie te niuanse — owoce lata, światło poranka, kameralne liturgie, rodzinne zwyczaje, modlitwa o przemianę — splatają się dziś w jedno. Przemienienie Pańskie nie jest świętem wielkich procesji. Jest świętem światła, które dotyka serca. Katolicy na całym świecie zatrzymują się choć na chwilę, by spojrzeć na swoje życie w tym samym świetle, które zobaczyli Piotr, Jakub i Jan. I by prosić o przemianę, która zaczyna się w ciszy, a potem zmienia wszystko.

Znadniemna.pl, ilustracja: Przemienienie, Rafael, pochodzenie: zbiory Muzeum Watykańskiego

6 sierpnia katolicy w Polsce, na Białorusi i na całym świecie zatrzymują się przy tajemnicy Przemienienia Pańskiego: uczestniczą w Mszach świętych, przynoszą do kościołów pierwsze owoce lata, modlą się o przemianę własnego życia i dziękują za nadzieję, którą niesie objawienie Boskiej chwały Chrystusa. To święto

W środę, 5 sierpnia 2026 roku, o godzinie 5:30 rano, w łomżyńskim szpitalu odszedł do wieczności o. Jan Andrzej Bońkowski — kapucyn, harcmistrz, historyk, regionalista, kapelan polskiego harcerstwa na Białorusi, człowiek o sercu większym niż wszystkie drogi, którymi przez 88 lat przemierzał świat w brązowym habicie. Dla jednych był skromnym zakonnikiem z Łomży. Dla innych legendarnym Druhem „Huraganem”. Dla wszystkich — naprawdę świętym kapłanem, który całe życie oddał Bogu, Ojczyźnie i młodzieży.

Odszedł człowiek, którego życiorys mógłby wypełnić kilka opasłych tomów. Urodzony 26 kwietnia 1938 roku w Łomży, dorastał w cieniu wojny, patrząc jako czteroletnie dziecko na likwidację łomżyńskiego getta — obraz, który na zawsze pozostał w jego pamięci . Z harcerstwem zetknął się już w 1949 roku, a przyrzeczenie złożone w powojennej Polsce stało się dla niego drogowskazem na całe życie: służyć Ojczyźnie, ludziom i prawdzie.

W 1950 roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1967 roku w rodzinnej Łomży, z którą nigdy się nie rozstał — ani duchowo, ani emocjonalnie. „Łomża jest czymś bardzo bliskim mojemu sercu” — pisał we wspomnieniach . I rzeczywiście: przez dziesięciolecia dokumentował historię miasta, jego ludzi, ulic, kapliczek, zapomnianych miejsc. Pozostawił po sobie kilkanaście książek, ponad dwadzieścia broszur i liczne artykuły — świadectwo miłości do małej ojczyzny.

Najbardziej dramatyczny i zarazem najpiękniejszy rozdział jego życia napisała jednak Białoruś. Jesienią 1989 roku wyjechał tam na posługę duszpasterską. Przez dwie dekady był dla Polaków duchowym przewodnikiem, obrońcą pamięci i niezłomnym kapelanem harcerstwa. To on reaktywował ZHP na Białorusi, towarzyszył młodzieży w obozach, rekolekcjach, spotkaniach, redagował harcerskie pismo „Bogu i Ojczyźnie”, współpracował z prawosławnymi, odnawiał zapomniane groby, uczył historii i odwagi. Za tę działalność — bezkompromisową, patriotyczną, głęboko ludzką — spotkały go szykany władz. W 2009 roku reżim Łukaszenki odmówił mu prawa pobytu. Musiał wrócić do Polski, choć serce zostawił wśród harcerzy znad Niemna .

W Łomży znów był wszędzie: w bibliotece, muzeum, na uroczystościach, wśród młodzieży, wśród chorych. Z długą biało-siwą brodą, w brązowym habicie, z aparatem w ręku i nieodłącznym uśmiechem — tak zapamiętają go pokolenia łomżyniaków. Dla harcerzy pozostanie Druhem „Huraganem” — człowiekiem, który przez 77 lat służby harcerskiej nie zgasił w sobie ani iskry młodzieńczego entuzjazmu .

W ostatnich dniach życia odwiedzali go przyjaciele. Jeszcze w przeddzień śmierci słyszał śpiew swojej ulubionej harcerskiej piosenki „Sosenka”. Widział, słyszał, trzymał za rękę. Odchodził spokojnie — jak ktoś, kto wie, że wykonał zadanie do końca.

Światło, które nie gaśnie

Jan Bońkowski był kapłanem, który nie szukał zaszczytów. Był harcerzem, który nie bał się prawdy. Był człowiekiem, który nie przechodził obojętnie obok ludzkiego cierpienia. Zostawił po sobie nie tylko książki, wspomnienia i fotografie. Zostawił przede wszystkim ludzi — tych, których nauczył kochać Polskę, pamiętać o przeszłości, żyć uczciwie i odważnie.

Dziś mówimy mu:

Czuwaj, Druhu Huraganie. Idź na wieczną wartę. Zrobiłeś dla nas więcej, niż potrafimy wypowiedzieć.

Znadniemna.pl, fot.: mylomza.pl

W środę, 5 sierpnia 2026 roku, o godzinie 5:30 rano, w łomżyńskim szpitalu odszedł do wieczności o. Jan Andrzej Bońkowski — kapucyn, harcmistrz, historyk, regionalista, kapelan polskiego harcerstwa na Białorusi, człowiek o sercu większym niż wszystkie drogi, którymi przez 88 lat przemierzał świat w brązowym

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utrzymuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia dla Białorusi i stanowczo odradza obywatelom polskim wszelkie podróże do tego kraju. Sytuacja bezpieczeństwa pozostaje nieprzewidywalna, a ryzyko działań wymierzonych w cudzoziemców – w tym obywateli Polski – jest oceniane jako wysokie. Aktualne informacje i zalecenia dostępne są w serwisie Odyseusz pod adresem komunikat MSZ.

Konsulat Generalny RP w Grodnie przypomina, że obywatele polscy posiadający jednocześnie obywatelstwo białoruskie są w świetle prawa białoruskiego traktowani wyłącznie jako obywatele Białorusi.

Oznacza to, że w sytuacji kryzysowej polski konsul nie będzie miał możliwości udzielenia im pomocy konsularnej, niezależnie od okoliczności. Władze białoruskie nie uznają w takich przypadkach dokumentów polskich ani praw wynikających z obywatelstwa RP.

Konsulat zwraca również uwagę, że przy wyjeździe z Białorusi osoby posiadające podwójne obywatelstwo – zarówno dorośli, jak i osoby małoletnie – są zobowiązane do okazania białoruskiego paszportu. Straż Graniczna Białorusi egzekwuje ten obowiązek konsekwentnie, co może prowadzić do opóźnień, dodatkowych kontroli lub odmowy wyjazdu w przypadku braku dokumentu.

Znadniemna.pl na podstawie Konsulat Generalny RP w Grodnie, źródło ilustracji: Facebook.com/rmf24

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utrzymuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia dla Białorusi i stanowczo odradza obywatelom polskim wszelkie podróże do tego kraju. Sytuacja bezpieczeństwa pozostaje nieprzewidywalna, a ryzyko działań wymierzonych w cudzoziemców – w tym obywateli Polski – jest oceniane jako wysokie. Aktualne informacje i zalecenia

Wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego do Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie potwierdzają trend, o którym w Kościele katolickim na Białorusi mówi się od kilku lat coraz głośniej. Na pierwszy rok formacji przyjęto w tym roku zaledwie sześciu kandydatów – najmniej od trzech lat. Jeszcze w 2022 roku było ich jedenastu, rok później dziesięciu. Teraz liczba ta spadła niemal o połowę.

Tegoroczni kandydaci reprezentują wszystkie cztery białoruskie diecezje, jednak rozkład geograficzny pokazuje wyraźne dysproporcje. Trzech pochodzi z diecezji grodzieńskiej, po jednym z archidiecezji mińsko-mohylewskiej, diecezji witebskiej i pińskiej. Jak poinformował biskup Andrzej Znoska, wśród przyjętych jest także młody człowiek z Homla – regionu, który w ostatnich latach rzadko pojawiał się w statystykach powołań.

Spadek liczby kandydatów nie jest zjawiskiem oderwanym od szerszego kontekstu. Kościół na Białorusi mierzy się z problemem ograniczania działalności duszpasterskiej, szczególnie w odniesieniu do księży z Polski, którzy przez dekady stanowili ważną część duchowieństwa w kraju. W ostatnich tygodniach wierni żegnali kolejnych kapłanów, którym nie przedłużono zezwoleń na posługę. Wśród nich znaleźli się m.in. ks. Marian Szerszeń ze Stołpców, ks. Bogusław Madżejewski ze Świru czy o. Zbigniew Draguła ze Starych Wasiliiszek. Wierni mówią o co najmniej kilku kolejnych duchownych, którzy również musieli opuścić parafie.

W takiej atmosferze młodzi ludzie rozważający drogę kapłańską widzą Kościół nie tylko jako przestrzeń służby, lecz także jako instytucję funkcjonującą pod presją administracyjną. W wielu parafiach to właśnie polscy księża byli naturalnymi przewodnikami duchowymi, animatorami wspólnot, organizatorami życia religijnego. Ich odejście oznacza nie tylko osłabienie struktur duszpasterskich, lecz także utratę wzorców, które przez lata inspirowały kolejne pokolenia.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że część kapłanów – chcąc pozostać w kraju – decyduje się na krok bez precedensu: złożenie wniosku o białoruskie obywatelstwo. Wierni z Iwieńca, którzy w tym roku pielgrzymowali do Budsławia, ze smutkiem zauważyli nieobecność o. Lecha Bahanka, jednego z najbardziej znanych polskich duszpasterzy w regionie. Jak mówią, on także znalazł się w grupie księży, którym odmówiono przedłużenia pozwolenia na posługę, choć sam duchowny publicznie nie komentuje sprawy. Podobne decyzje podejmują inni kapłani, jednak nie wszyscy otrzymują pozytywną odpowiedź władz.

Wszystko to tworzy klimat niepewności, który – jak wskazują duchowni – może wpływać na decyzje młodych ludzi. Powołanie dojrzewa w konkretnym środowisku: w parafii, w relacji z księdzem, w doświadczeniu wspólnoty. Gdy te elementy zostają naruszone, proces rozeznawania staje się trudniejszy.

Spadek liczby powołań na Białorusi wpisuje się również w szerszy europejski trend. Jednak w przypadku tego kraju nakładają się na niego czynniki specyficzne: ograniczenia administracyjne, presja wobec Kościoła, migracja młodych, a także rosnąca rola świeckich w życiu parafialnym. W wielu miejscach to właśnie świeccy przejmują odpowiedzialność za katechezę, animację grup, przygotowanie liturgii – nie z wyboru, lecz z konieczności.

Sześciu nowych seminarzystów to wciąż znak nadziei. Każde powołanie jest wartością samą w sobie, a Kościół na Białorusi wielokrotnie udowadniał, że potrafi trwać mimo trudności. Jednak tegoroczne dane są sygnałem alarmowym, który wymaga refleksji: jak wspierać młodych w rozeznawaniu drogi życiowej, jak budować stabilne środowisko duszpasterskie i jak chronić przestrzeń wolności religijnej, bez której powołania nie mogą się rozwijać.

 Znadniemna.pl na podstawie Instagram Grodzieńskiego Seminarium Duchownego, na zdjęciu: seminarzyści Wyższego Duchownego Seminarium w Grodnie z arcybiskupem Józefem Staniewskim, fot.: Instagram.com/vdsgrodna

Wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego do Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie potwierdzają trend, o którym w Kościele katolickim na Białorusi mówi się od kilku lat coraz głośniej. Na pierwszy rok formacji przyjęto w tym roku zaledwie sześciu kandydatów – najmniej od trzech lat. Jeszcze w 2022

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji.

Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie w dniach 24–26 lipca, zgromadził ponad dwudziestu wykonawców polskiego pochodzenia mieszkających w dwunastu krajach Europy oraz w Kazachstanie. Artyści – soliści, duety i zespoły – zaprezentowali szerokie spektrum muzycznych stylów, od piosenki autorskiej po folkowe opracowania tradycyjnych melodii. Waleria Ziaziulczyk, znana już opolskiej publiczności z wcześniejszych edycji festiwalu, tym razem sięgnęła po najważniejsze wyróżnienie i nagrodę w wysokości dziewięciu tysięcy złotych.

Wydarzenie przyniosło również liczne wyróżnienia. Uhonorowani zostali Duet Stream, zespół „Wisła”, Rafał Kilarski oraz Artur Wojtyczka. Specjalne podziękowanie trafiło do Małgorzaty Sitek za wieloletnie zaangażowanie w organizację festiwalu. Publiczność nagrodziła Jana Sarosieka, występującego jako „Niezły Jasiu”. Jury przyznało także trzy nagrody tematyczne: dla zespołu Liber Cante za folkowe opracowanie utworu „Od Bytomia droga bita”, dla Klaudii Kocel za piosenkę patriotyczną „Wracają ptaki do gniazd” oraz dla Noli za autorską piosenkę rozrywkową „Bilet do życia”.

Swoją nagrodę przyznało również Radio Opole – otrzymała ją Joanna Pszczoła „Jo Bee”, reprezentująca Belgię, która będzie mogła zarejestrować płytę w Studiu M im. SBB. Artystka od lat mieszka w Brukseli, gdzie tworzy i współpracuje z lokalnymi muzykami.

Tegoroczną edycję poprzedziły dziesięciodniowe warsztaty muzyczno‑wokalne dla młodzieży polonijnej. Uczestnicy pracowali nad emisją głosu, dykcją, interpretacją oraz scenicznym wizerunkiem, a także poznawali historię polskiego dziedzictwa muzycznego – od średniowiecznych pieśni po współczesne utwory. Efektem ich pracy było wspólne nagranie „Opolskiej Przystani”, nieformalnego hymnu festiwalu, oraz koncert „Młoda Polonia śpiewa”, który otworzył część konkursową.

Polonijny Festiwal Polskiej Piosenki, organizowany od 2017 roku przez Opolski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, powstał jako przestrzeń spotkania twórców polskiego pochodzenia mieszkających poza krajem. Jego pomysłodawczynią i dyrektorką jest Halina Nabrdalik. Celem wydarzenia jest nie tylko prezentacja talentów, lecz także wzmacnianie więzi z Polską, językiem i kulturą.

Tegoroczna edycja oraz poprzedzające ją warsztaty zostały dofinansowane przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programu opieki nad Polonią i Polakami za granicą. Patronat nad festiwalem objęła marszałek Senatu Małgorzata Kidawa‑Błońska.

 Znadniemna.pl na podstawie Polskie Radio, źródło ilustracji: Post  na Facebooku Polskiego Radia dla Zagranicy – Redakcji Polskiej

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji. Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie

Przejdź do treści