HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

W czwartek, 19 marca, władze Białorusi ogłosiły uwolnienie 250 więźniów politycznych. To efekt porozumienia zawartego podczas wizyty specjalnego wysłannika USA Johna Coale’a w Mińsku. 235 osób wypuszczono na terytorium Białorusi, a 15 przewieziono bezpośrednio na Litwę.

Rządowa białoruska agencja BelTA poinformowała o „ułaskawieniu” ze „względów humanitarnych”  250 osób skazanych za „przestępstwa o charakterze ekstremistycznym”. Decyzję ogłoszono po spotkaniu Aleksandra Łukaszenki ze specjalnym wysłannikiem USA Johnem Coale’em, który przebywał dziś w Mińsku. Jak podaje ambasada USA w Wilnie, 235 więźniów opuściło zakłady karne na terenie Białorusi, natomiast 15 osób zostało deportowanych na Litwę.

W zamian Waszyngton zgodził się na złagodzenie sankcji wobec białoruskiego sektora finansowego, w tym wobec Belinwestbanku, oraz na całkowite zniesienie pozostałych sankcji USA wobec firm potasowych: „Biełaruśkalij”, Białoruskiej Kompanii Potasowej i „Ahrarozkwitu”.

W komunikacie administracji Łukaszenki podkreślono, że podejmując decyzję o ułaskawieniu więźniów, białoruski przywódca miał kierować się „prośbami matek, żon i bliskich”. Reżim zaznaczył również, że każda sprawa była analizowana przez komisję której przewodniczył prokurator generalny Białorusi.

15 osób deportowanych na Litwę

Według portalu Reform.news, na Litwę przewieziono następujące osoby:

  • Katsiaryna Bakhvalava (Andreyeva)
  • Kiryl Kazei
  • Aliaksandr Kozlyanko (Kazlianka)
  • Dzmitry Kubarev (Kubarau)
  • Mikalai Kuleshov (Kuliashou)
  • Anastasiya (Nasta) Loika
  • Siarhei Movshuk (Maushuk)
  • Aliaksei Melnikov (Melnikau)
  • Eduard Palchys
  • Maria (Marfa) Rabkova
  • Kim Samusenko (Samusenka)
  • Pavel Shpetny
  • Valiantsin Stefanovich
  • Dzianis Zhelezko (Zhaliazko)
  • Mikita Zolotarev (Zalatarou)

Niejasny status osób zwolnionych na terytorium Białorusi

Choć 235 osób opuściło więzienia, ich sytuacja pozostaje niejednoznaczna. Według obrońców praw człowieka, osoby te mogą znajdować się:

  • pod ścisłym nadzorem służb,
  • w areszcie domowym,
  • w sytuacji, w której rodziny boją się ujawniać ich powrót, obawiając się represji lub cofnięcia decyzji.

Dlatego pełna lista zwolnionych może nie zostać ujawniona od razu, a potwierdzenia od bliskich mogą pojawiać się stopniowo.

Brak potwierdzenia uwolnienia Andrzeja Poczobuta

Do tej chwili żadne źródła — ani organizacje praw człowieka, ani niezależne media, ani MSZ RP — nie potwierdzają, by wśród dzisiejszych zwolnionych znalazł się Andrzej Poczobut, dziennikarz, działacz Związku Polaków na Białorusi i jeden z najbardziej znanych więźniów politycznych reżimu.

Znadniemna.pl na podstawie Reform.news, Belta.by,  Centrum Viasna, na zdjęciu: John Coale (pośrodku) i uwolnieni dzięki jego staraniom białoruscy więźniowie polityczni w Wilnie, fot.: © X | john coale

W czwartek, 19 marca, władze Białorusi ogłosiły uwolnienie 250 więźniów politycznych. To efekt porozumienia zawartego podczas wizyty specjalnego wysłannika USA Johna Coale’a w Mińsku. 235 osób wypuszczono na terytorium Białorusi, a 15 przewieziono bezpośrednio na Litwę. Rządowa białoruska agencja BelTA poinformowała o „ułaskawieniu” ze „względów humanitarnych”

19 marca Kościół obchodzi jedno z najważniejszych marcowych świąt – uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. To dzień wdzięczności za milczącego patrona, który swoją postawą uczy zaufania, odpowiedzialności i cichej, wytrwałej miłości.

Uroczystość św. Józefa od wieków zajmuje szczególne miejsce w kalendarzu liturgicznym. Kościół widzi w nim nie tylko opiekuna Świętej Rodziny, lecz także patrona ludzi pracy, rodzin, mężczyzn, ojców i wszystkich, którzy w codzienności chcą żyć Ewangelią bez rozgłosu. Józef z Nazaretu pozostaje postacią niezwykle aktualną: człowiekiem, który nie szukał własnej chwały, lecz w ciszy i pokorze wypełniał wolę Boga, stając się strażnikiem największych tajemnic wiary.

Dzisiejsza uroczystość przypomina o jego roli w historii zbawienia. To on przyjął Maryję, zaufał słowu anioła, chronił Jezusa i zapewnił Mu dom, w którym mógł wzrastać. Jego życie pokazuje, że świętość nie zawsze wyraża się w wielkich czynach — często rodzi się z codziennej odpowiedzialności, pracy i troski o najbliższych.

W wielu parafiach w Polsce, na Białorusi i na całym świecie odprawiane są dziś Msze święte ku czci św. Józefa, a wierni powierzają mu swoje rodziny, małżeństwa, sprawy zawodowe i osobiste. To także dzień szczególnej modlitwy za Kościół, którego św. Józef jest patronem, oraz za wszystkich, którzy – jak on – chcą być wierni Bogu w zwyczajnych obowiązkach.

Uroczystość św. Józefa jest zaproszeniem, by zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na jego cichą, ale niezwykle mocną obecność. W świecie pełnym pośpiechu i hałasu przypomina, że prawdziwa siła rodzi się z zaufania, a wielkość – z pokornej służby.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl, ilustracja: Józef i dzieciątko Jezus, obraz Guido Reniego, fot.: Wikipedia

19 marca Kościół obchodzi jedno z najważniejszych marcowych świąt – uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. To dzień wdzięczności za milczącego patrona, który swoją postawą uczy zaufania, odpowiedzialności i cichej, wytrwałej miłości. Uroczystość św. Józefa od wieków zajmuje szczególne miejsce w kalendarzu liturgicznym. Kościół widzi

W dziejach Kresów nie brakuje postaci wybitnych, lecz tylko nieliczne łączą w sobie polityczną odpowiedzialność, głęboką religijność i autentyczną troskę o rozwój nauki. Do takich ludzi należał Adam Chreptowicz herbu Odrowąż – urodzony 19 marca 1768 roku w Szczorsach, a zmarły w 1846 roku w Warszawie. Jego życie, rozpięte między Nowogródczyzną, Wilnem i stolicą Królestwa Polskiego, jest świadectwem tego, jak szlachta kresowa potrafiła służyć Rzeczypospolitej nawet w czasach jej upadku.

Młodość w Szczorsach

Zespół pałacowo-parkowy w Szczorsach, posiadłość Chreptowiczów (1878). Fot.: wikipedia.org

Adam Chreptowicz był najstarszym synem Joachima Litawora Chreptowicza i Konstancji z domu Przeździeckiej h. Roch III. Miał czworo rodzeństwa, byli to: Ewa, późniejsza żona Michała Hieronima Brzostowskiego oraz Aleksander, Ignacy i Ireneusz. Dorastał nasz bohater w jednej z najważniejszych siedzib magnackich na Kresach – w Szczorsach, które jego ojciec, kanclerz Joachim Litawor Chreptowicz, uczynił ośrodkiem kultury i nauki. Pałac, biblioteka i bogate archiwum tworzyły atmosferę sprzyjającą intelektualnemu rozwojowi. W takim środowisku młody Adam chłonął tradycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ucząc się odpowiedzialności za wspólnotę i poszanowania dla wiedzy.

Edukację kontynuował w Szkole Głównej Litewskiej, a następnie odbył podróże po Europie, które poszerzyły jego horyzonty. Szczególnie interesowały go kwestie gospodarcze i techniczne, zwłaszcza górnictwo – dziedzina, którą wówczas uważano za kluczową dla modernizacji państwa. Te doświadczenia ukształtowały go jako człowieka otwartego na świat, ale głęboko zakorzenionego w tradycji rodzinnej.

Polityk Sejmu Czteroletniego

W 1790 roku Adam Chreptowicz został wybrany posłem z województwa nowogródzkiego na Sejm Czteroletni. Wspierał reformy mające wzmocnić państwo, a jego działalność parlamentarna była kontynuacją rodzinnej tradycji służby publicznej. Jako rotmistrz kawalerii narodowej angażował się również w sprawy wojskowe, a w czasie insurekcji kościuszkowskiej pełnił funkcję adiutanta generała Mokronowskiego.

Choć losy Rzeczypospolitej potoczyły się tragicznie, Chreptowicz nie wycofał się z życia publicznego. Po rozbiorach działał na rzecz oświaty i sądownictwa, współpracując z Uniwersytetem Wileńskim i Komisją Edukacyjną. Jego aktywność była dowodem, że nawet w czasach politycznego zniewolenia można służyć narodowi poprzez pracę organiczną.

Kawaler maltański, filantrop i mecenas nauki

W 1803 roku Chreptowicz został przyjęty do Zakonu Maltańskiego jako kawaler Honoru i Dewocji. Jego religijność miała wymiar praktyczny – wspierał instytucje kościelne, działał charytatywnie i angażował się w pomoc potrzebującym. Zakon Maltański, znany z tradycji opieki nad chorymi i ubogimi, był dla niego naturalnym środowiskiem działania.

Jednocześnie pozostawał wierny ideałom oświecenia. Wspierał rozwój nauki, szkolnictwa i kultury, kontynuując dzieło ojca, jednego z najwybitniejszych polityków epoki stanisławowskiej. Jako wizytator szkół i członek komisji edukacyjnych dbał o poziom nauczania na ziemiach litewskich, a jego działalność filantropijna obejmowała zarówno Kresy, jak i ziemie centralne.

Johann Baptist Lampi (1751–1830): Marianna Zamoyska (1774–1846), pałac w Nieborowie (Polska). Fot.: wikipedia.org

Adam Chreptowicz ożenił się z Marianną Granowską h. Leliwa, jednak to bezdzietne małżeństwo rozpadło się, a Marianna wyszła za Aleksandra Augusta Zamoyskiego, a później za Kazimierza Lubomirskiego.

Pałac w Szczorsach

Nie sposób mówić o Adamie Chreptowiczu, nie wspominając o jego ojcu – Joachimie Litaworze Chreptowiczu, kanclerzu wielkim litewskim, reformatorze i jednym z najwybitniejszych bibliofilów epoki stanisławowskiej. To właśnie on przekształcił Szczorse w jeden z najważniejszych ośrodków kultury i nauki na Kresach. Historycy określają Bibliotekę Chreptowiczów jako „jedną z najcenniejszych prywatnych bibliotek dawnej Rzeczypospolitej” .

Pałac w Szczorsach słynął z ogromnej biblioteki, bogatego archiwum i kolekcji dzieł sztuki. Był miejscem spotkań uczonych, polityków i artystów, a także centrum zarządzania rozległymi dobrami rodowymi. Joachim Litawor, jako człowiek światły i pracowity, wprowadzał w swoich majątkach nowoczesne rozwiązania gospodarcze, inspirowane europejskimi wzorcami. Jego siedziba stała się znana w całym kraju nie tylko dzięki reformom, lecz także dzięki zgromadzonym skarbom kultury .

Wśród gości biblioteki znalazły się postacie najwyższej rangi. Najsłynniejszym z nich był Adam Mickiewicz, który odwiedzał Szczorse, korzystał z tamtejszych zbiorów i pisał w pałacowej oficynie poemat „Grażyna”. To właśnie w tej bibliotece zbierał również materiały do „Konrada Wallenroda” . Obecność Mickiewicza – jednego z największych poetów romantyzmu – świadczy o randze tego miejsca jako centrum intelektualnego Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Adam Chreptowicz, wychowany w atmosferze nauki, kultury i odpowiedzialności społecznej, przejął po ojcu nie tylko majątek, lecz przede wszystkim sposób myślenia – łączący tradycję z otwartością na świat, a patriotyzm z troską o rozwój wspólnoty. Szczorse stały się dla niego symbolem dziedzictwa, które należy pielęgnować i rozwijać. Rozbudował odziedziczony po ojcu księgozbiór do 15 tysięcy tomów, który przeniósł z Warszawy do Szczors. Założył szkołę parafialną w Niehniewiczach, później szkołę wzajemnego nauczania w Szczorsach. Przeprowadził wiele reform w relacjach z poddanymi, założył kasę oszczędnościową dla chłopów. Pierwszy na Litwie wprowadził plodozmian i szlachetne rasy inwentarza.

Dziedzictwo, które przetrwało

Adam Chreptowicz zmarł w 1846 roku w Warszawie, ale pamięć o nim pozostała żywa wśród mieszkańców Nowogródczyzny i badaczy dziejów Kresów. Jego życie jest przykładem harmonijnego połączenia tradycji i nowoczesności, wiary i rozumu, patriotyzmu i otwartości na świat. W rocznicę jego urodzin warto przypomnieć tę postać jako symbol odpowiedzialności za wspólnotę i troski o dziedzictwo Rzeczypospolitej.

Na zdjęciu: Portret hrabiego Adama Chreptowicza (1768–1844), lata 50. XIX wieku, papier, akwarela, biel, lakier. 19 × 16,5 cm (w świetle); 28,6 × 25,7 cm. Riazańskie Państwowe Obwodowe Muzeum Sztuki im. I.P. Pożałostina.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl

W dziejach Kresów nie brakuje postaci wybitnych, lecz tylko nieliczne łączą w sobie polityczną odpowiedzialność, głęboką religijność i autentyczną troskę o rozwój nauki. Do takich ludzi należał Adam Chreptowicz herbu Odrowąż – urodzony 19 marca 1768 roku w Szczorsach, a zmarły w 1846 roku w

Gdy organizatorzy kontrowersyjnych zawodów kuszą sportowców ogromnymi pieniędzmi, sprinterka pozostaje wierna zasadom i odrzuca propozycję udziału.

Enhanced Games, nazywane przez krytyków „brudnymi igrzyskami”, od początku budzą emocje. Ich twórcą jest australijski przedsiębiorca Aron D’Souza, a finansowego zaplecza dostarczają inwestorzy z Doliny Krzemowej, tacy jak Peter Thiel. To oni stoją za pomysłem zawodów, w których doping nie jest zakazem, lecz elementem widowiska. Projekt opiera się na idei pełnej swobody biologicznej: sportowcy mogą korzystać z substancji zakazanych w klasycznym sporcie, o ile odbywa się to pod nadzorem lekarzy zatrudnionych przez organizatorów. W zamian atletom obiecuje się pieniądze, jakich nie oferują tradycyjne federacje — około stu tysięcy dolarów za sam start i nawet milion za ustanowienie rekordu.

Takie kwoty działają jak magnes, zwłaszcza na zawodników, którzy zakończyli kariery, zostali odsunięci od rywalizacji albo nie mają już szans na wielkie imprezy. Nic dziwnego, że część znanych w świecie pływaków i ciężarowców publicznie potwierdziła chęć udziału w Enhanced Games, których starty zaplanowane są na maj bieżącego roku w Las Vegas, widząc w tych zawodach szansę na szybki i spektakularny zarobek. Właśnie dlatego mocno wybrzmiewa odmowa udziału w „brudnych igrzyskach” polskiej lekkoatletki rodem z Białorusi — Krystyny Cimanouskiej. Jak poinformowała Białoruska Fundacja Solidarności Sportowej, sprinterka otrzymała propozycję udziału w Enhanced Games, lecz zdecydowanie ją odrzuciła, podkreślając w swoich mediach społecznościowych, że opowiada się za czystym sportem i nie zamierza brać udziału w inicjatywach opartych na dopingu.

Jej decyzja jest spójna z postawą, którą pokazała latem 2021 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio, kiedy sprzeciwiła się naciskom białoruskich władz. Odmawiając organizatorom Enhanced Games, Cimanouska ponownie wybiera drogę zgodną z własnymi zasadami, a nie z finansową pokusą. W świecie, w którym pieniądze coraz częściej próbują definiować granice sportu, jej odmowa staje się symbolicznym przypomnieniem, że nie każdy sportowiec jest gotów sprzedać swoje wartości za nawet najbardziej imponujące sumy.

Znadniemna.pl na podstawie: Białoruska Fundacja Solidarności Sportowej, fot.: Paweł Skraba/Biegowe.pl

Gdy organizatorzy kontrowersyjnych zawodów kuszą sportowców ogromnymi pieniędzmi, sprinterka pozostaje wierna zasadom i odrzuca propozycję udziału. Enhanced Games, nazywane przez krytyków „brudnymi igrzyskami”, od początku budzą emocje. Ich twórcą jest australijski przedsiębiorca Aron D’Souza, a finansowego zaplecza dostarczają inwestorzy z Doliny Krzemowej, tacy jak Peter Thiel.

W Polsce od roku 2026 zaczyna funkcjonować nowy system elektroniczny MOS (Moduł Obsługi Spraw), który umożliwia cudzoziemcom składanie wniosków o kartę pobytu przez internet. Portal ma stopniowo zastąpić papierowe formularze i tradycyjne kolejki w urzędach wojewódzkich.

Nowy system został uruchomiony przez Urząd do Spraw Cudzoziemców jako centralna platforma do obsługi spraw pobytowych. Dzięki MOS cudzoziemcy mogą przygotować wniosek online, dołączyć wymagane dokumenty oraz przesłać je do właściwego urzędu.

Portal dostępny jest pod adresem: mos.cudzoziemcy.gov.pl

Jak działa MOS?

  • użytkownik zakłada konto i loguje się do systemu,
  • wybiera rodzaj sprawy (np. pobyt czasowy, stały, rezydenta UE),
  • wypełnia formularz elektroniczny,
  • dołącza skany dokumentów,
  • wysyła wniosek do urzędu wojewódzkiego.

Instrukcje krok po kroku znajdują się na stronie Urzędu do Spraw Cudzoziemców: udsc.gov.pl – zakładka „Dla cudzoziemców”

Co ważne: wysłanie wniosku online nie legalizuje pobytu

Urząd przypomina, że po przesłaniu dokumentów przez MOS cudzoziemiec musi:

  • wydrukować i podpisać wniosek,
  • dostarczyć go do urzędu wojewódzkiego,
  • stawić się na pobranie odcisków palców.

Lista urzędów wojewódzkich i ich instrukcji dotyczących MOS: gov.pl – zakładka „Urzędy wojewódzkie”

Co zmieni się w 2026 roku?

Administracja zapowiada, że MOS stanie się głównym kanałem komunikacji w sprawach pobytowych. W kolejnych etapach system ma umożliwiać:

  • odbieranie wezwań i decyzji online,
  • uzupełnianie dokumentów bez wizyty w urzędzie,
  • pełną cyfrową obsługę sprawy.

Celem reformy jest skrócenie czasu postępowań i ograniczenie liczby błędów formalnych, które dotychczas często wydłużały procedury.

Znadniemna.pl na podstawie oficjalnych komunikatów Urzędu do Spraw Cudzoziemców oraz informacji publikowanych przez urzędy wojewódzkie, źródło ilustracji: multi-viza.com.ua

W Polsce od roku 2026 zaczyna funkcjonować nowy system elektroniczny MOS (Moduł Obsługi Spraw), który umożliwia cudzoziemcom składanie wniosków o kartę pobytu przez internet. Portal ma stopniowo zastąpić papierowe formularze i tradycyjne kolejki w urzędach wojewódzkich. Nowy system został uruchomiony przez Urząd do Spraw Cudzoziemców jako

Rocznica urodzin Józefa Baki to doskonała okazja, by przypomnieć jednego z najbardziej niezwykłych twórców polskiego baroku – jezuitę, misjonarza i poetę, którego życie i twórczość wyrastały z kresowej rzeczywistości Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Kresowe korzenie i droga do zakonu

Napoleon Orda, Ruiny zamku w Nowogródku z XIV–XV wieku, zniszczonego w XVI wieku

Ruiny zamku w Nowogródku

Józef Baka urodził się 18 marca 1707 roku (czasem podaje się rok 1706) na terenach dzisiejszej Białorusi, najczęściej kojarzonych z okolicami Nowogródka.

Pochodził ze szlacheckiej rodziny, a jego ojciec pełnił funkcję urzędniczą. Dzięki temu młody Baka otrzymał staranne wykształcenie – studiował w Akademii Wileńskiej, gdzie później wykładał retorykę.

Już jako szesnastolatek wstąpił do zakonu jezuitów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1735 roku, a kolejne lata poświęcił pracy duszpasterskiej i misyjnej na terenach Litwy i Inflant.

Misjonarz i człowiek czynu

Kościół i klasztor jezuitów w Błoniu (1742-45) fundacji ks. Józefa Baki. Obraz z XIX wieku z książki A. Kułagina „Katolickie świątynie na Białorusi”. Fot.: radzima.org

Baka nie był jedynie uczonym czy poetą – przede wszystkim był gorliwym kapłanem. Przez ponad dwadzieścia lat pracował wśród ludności wiejskiej Litwy i Białorusi, prowadząc misje i działalność kaznodziejską.

Z czasem sprzedał odziedziczony majątek i ufundował własną placówkę misyjną – Missio Bakana w Błoniu. Jego działalność duszpasterska koncentrowała się na przygotowaniu wiernych do „rzeczy ostatecznych”: śmierci, sądu, zbawienia lub potępienia.

Poeta „rzeczy ostatecznych”

Najważniejszym dziełem Baki pozostaje wydany w 1766 roku zbiór: „Uwagi rzeczy ostatecznych i złości grzechowej” oraz jego część druga – „Uwagi o śmierci niechybnej”. To właśnie w tych utworach ujawnia się jego niezwykły styl – określany jako „stilus furiatus” (styl szalony).

Baka pisał o sprawach ostatecznych językiem prostym, rytmicznym, często dosadnym, pełnym obrazów śmierci i przemijania. Nawiązywał do średniowiecznych motywów tańca śmierci (dance macabre), przypominając, że śmierć nie oszczędza nikogo: ani możnych, ani ubogich.

Jednocześnie jego poezja nie była jedynie wizją grozy – prowadziła do nadziei. Jak pisał:

„Ej, do nieba nam potrzeba! Tam pokoje, słodkie zdroje…”

Świat jawił się mu jako miejsce przemijania – „bied, plag i płaczów skrzynia” – ale jednocześnie jako droga do wieczności.

Między niezrozumieniem a odkryciem

Przez długi czas twórczość Baki była oceniana bardzo surowo. Już w XIX wieku uznawano ją za przykład złego smaku, a określenie „wiersze à la Baka” stało się synonimem poezji nieudolnej.

Było to jednak w dużej mierze wynikiem niezrozumienia jego stylu i religijnej funkcji jego utworów. Literatura inspirowana chrześcijaństwem, szczególnie ta mówiąca o śmierci i wieczności, była marginalizowana w epoce pozytywizmu, który preferował racjonalizm i naukowe podejście do świata.

Dopiero współcześnie zaczęto dostrzegać w jego twórczości: głębię duchową, oryginalność formy, siłę oddziaływania na wyobraźnię.

Modlitwa zamiast „dziwoląga”

Wbrew dawnym opiniom, twórczość Baki potrafi być także niezwykle subtelna i głęboko liryczna. Świetnym przykładem jest jego „Uwaga wieczorna” – modlitwa pełna czułości i mistycznej relacji z Bogiem:

„Dobranoc o Jezu! O miłości moja! Niech w Twym ręku usnę ja lepianka Twoja…”

Ten utwór pokazuje zupełnie inne oblicze poety – człowieka głębokiej wiary, dla którego najważniejszą wartością była miłość do Boga.

„Vanitas” – przemijanie i refleksja

Taniec śmierci. Fot.: niezlasztuka.net

W twórczości Baki kluczowym motywem jest „vanitas” – pojęcie wywodzące się z barokowej tradycji europejskiej, oznaczające marność i przemijanie dóbr doczesnych. Dla Baki „vanitas” to nie tylko poetycki ornament, lecz centralny element jego refleksji religijnej i moralnej.

W jego utworach, zwłaszcza w dziele pt. „Uwagi o śmierci niechybnej”, spotykamy się z: medytacją nad śmiercią („Umrzesz, umrzesz / I już się nie wrócisz”), świadomością ulotności bogactwa i pozycji społecznej, wewnętrzną refleksją duchową, skierowaną ku Bogu i cnotom chrześcijańskim.

Baka łączy w „vanitas” elementy przestrogi i nadziei. Śmierć, choć nieunikniona i często ukazana w dosadny sposób, nie jest źródłem rozpaczy – przeciwnie, jest wezwaniem do życia cnotliwego i przygotowania duszy na spotkanie z Bogiem.

W poezji Baki motyw vanitas przejawia się zarówno w groteskowych opisach świata („bied, plag, płaczów skrzynia”), jak i w subtelnych modlitwach, np. w „Uwagach wieczornych”, gdzie człowiek oddaje się Bożej opiece i wyraża całkowitą miłość do Stwórcy. Dzięki temu jego twórczość, choć osadzona w barokowej estetyce dramatyzmu i kontrastów, pozostaje uniwersalnym głosem o przemijaniu, etyce i duchowym sensie życia.

Śmierć jako prawda o człowieku

Baka nie unikał tematów trudnych – przeciwnie, mówił o nich wprost. W jego poezji śmierć jest obecna zawsze i wszędzie: „Umrzesz, umrzesz I już się nie wrócisz…”

Taka bezpośredniość była charakterystyczna dla epoki baroku, w której powstawały bractwa Dobrej Śmierci, a refleksja nad przemijaniem była częścią codziennej religijności.

Dla Baki pamięć o śmierci nie była jednak powodem rozpaczy – przeciwnie, miała prowadzić do życia lepszego, bardziej świadomego i skierowanego ku wieczności.

Dziedzictwo kresowego jezuity

Józef Baka zmarł 2 czerwca 1780 roku w Warszawie. Nie zachował się jego autentyczny portret – jego prawdziwym wizerunkiem pozostaje więc jego twórczość.

Dziś widzimy w nim nie „dziwaka”, lecz twórcę oryginalnego, który odważnie mówił o sprawach najważniejszych: życiu, śmierci i wieczności.

Był poetą, który wyrósł z kresowej ziemi Nowogródczyzny i pozostawił po sobie spuściznę, która – choć przez lata niedoceniana – nadal potrafi poruszać i zmuszać do refleksji.

Na zdjęciu: BAKA Józef – Baka odrodzony : uwagi o śmierci niechybnéj wszystkim pospolitéj, wierszem wyrażone […]. Wilno. 1855 [reprint]

Opr. Walery Kowalewski/Znadniemna.pl

Rocznica urodzin Józefa Baki to doskonała okazja, by przypomnieć jednego z najbardziej niezwykłych twórców polskiego baroku – jezuitę, misjonarza i poetę, którego życie i twórczość wyrastały z kresowej rzeczywistości Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kresowe korzenie i droga do zakonu [caption id="attachment_72658" align="alignnone" width="480"] Napoleon Orda, Ruiny zamku w

W dniach 6 lipca – 11 lipca 2026 r. Biuro Edukacji Narodowej Instytutu Pamięci Narodowej organizuje XX Polonijne Spotkania z Historią Najnowszą, adresowane do nauczycieli szkół polonijnych z Europy. Podczas konferencji, która w tym roku odbędzie się w Warszawie, Sulejówku i Ossowie uczestnicy będą mogli zapoznać się z najnowszymi działaniami i osiągnięciami naukowymi IPN, a także materiałami edukacyjnymi.

Celem konferencji jest wspieranie merytoryczne i metodyczne nauczania historii najnowszej poza granicami kraju. Podczas tego wydarzenia uczestnicy nie tylko wysłuchają wykładów, ale także wezmą udział w warsztatach. Tematyka prelekcji skoncentrowana jest wokół historii Polski w latach 1918–1989, ze szczególnym uwzględnieniem II wojny światowej i fenomenu Polskiego Państwa Podziemnego, represji niemieckich i sowieckich wobec obywateli polskich. Obejmuje ona także tematy związane z podziemiem niepodległościowym po roku 1944 i walką Kościoła z systemem komunistycznym oraz cenzurą w PRL. Zajęciom teoretycznym towarzyszą warsztaty dotyczące najnowszych metod nauczania i pracy z materiałami edukacyjnymi IPN. Elementem programu konferencji są wizyty studyjne w placówkach muzealnych, jak również miejscach związanych z historią i kulturą Polski.

Zapisy

Kontakt:
Michał Rybak
[email protected]
tel. +48 662 049 523

Znadniemna.pl

W dniach 6 lipca – 11 lipca 2026 r. Biuro Edukacji Narodowej Instytutu Pamięci Narodowej organizuje XX Polonijne Spotkania z Historią Najnowszą, adresowane do nauczycieli szkół polonijnych z Europy. Podczas konferencji, która w tym roku odbędzie się w Warszawie, Sulejówku i Ossowie uczestnicy będą mogli

Na dzisiaj przypada rocznica urodzin jednej z najbardziej barwnych i wielowymiarowych postaci polskiego kresowego dziedzictwa — podpułkownika Zbigniewa Kabaty ps. „Bobo”. Jego życie to przykład niezwykłej odwagi, pasji i niezłomnego patriotyzmu, który realizował zarówno na polu walki, jak i w nauce czy literaturze.

Młodość na Polesiu i kształtowanie charakteru

Młody Zbyszek z rodzicami. Fot.: zrzut ekranu (YouTube) – „Zbigniew Kabata cz. 1”

Zbigniew Kabata urodził się 17 marca 1924 roku w Jeremiczach, powiat Kobryń, w województwie poleskim. Jego ojciec Piotr Kabata był oficerem-legionistą 6. Pułku Piechoty Legionów, walczył w wojnie obronnej 1939 r., a następnie jako partyzant. Po wojnie został uwięziony i zesłany na Syberię, podobnie jak wielu żołnierzy Armii Krajowej.

Ojciec naszego bohatera – major Piotr Kabata, ps. «Wujek», oficer-legionista w 6. Pułku Piechoty Legionów. Podczas II wojny walczył jako partyzant, zaś po wojnie więziony wraz z innymi AK-owcami został zesłany na Syberię

Zbigniew dorastał w atmosferze patriotyzmu i dyscypliny. Już w młodości wykazywał niezwykłą zdolność do nauki, talent literacki i zamiłowanie do morza. Kształcił się w I. Korpusie Kadetów Marszałka Józefa Piłsudskiego we Lwowie, a pasja do morza zaprowadziła go na jacht harcerski „Zawisza Czarny” pod dowództwem gen. Mariusza Zaruskiego. Przeniesienie rodziny na Ziemię Kielecką uchroniło małego Zbyszka przed wywózką na Syberię i umożliwiło uczestnictwo w działalności konspiracyjnej ojca — będącego komendantem Podobwodu AK Szydłów oraz Obwodu Busko.

Partyzant „Bobo” — odwaga i bohaterstwo

Zbigniew Kabata. Fot.: zrzut ekranu (YouTube) – „Zbigniew Kabata cz. 1”

Zbigniew Kabata wstąpił do grupy konspiracyjnej „Odwet”, działającej w Tarnobrzegu i okolicach pod dowództwem Władysława Jasińskiego ps. „Jędruś”. Tam młody człowiek tworzył artykuły, redagował prasę konspiracyjną i pisał piosenki, które podnosiły morale partyzantów.

Przemarsz oddziału „Jędrusiów” przez Rybnicę w lipcu 1944 roku. Fot.: muzeum-ak.pl

Jako żołnierz oddziału partyzanckiego „Jędrusie” i 2. Pułku Piechoty Legionów AK uczestniczył w niemal wszystkich akcjach bojowych w rejonie Sandomierszczyzny i Tarnobrzega. Najbardziej spektakularne z nich to: uwolnienie 55 więźniów z więzienia w Opatowie; uwolnienie 136 więźniów z więzienia w Mielcu; wykonanie wyroku na agencie gestapo podczas meczu piłkarskiego w Mielcu, w pełnym otoczeniu Niemców; obrona własnego życia, w której błyskawicznie zastrzelił czterech niemieckich żołnierzy.

Patrol „Jędrusiów” w drodze na akcję – czwarty od lewej Zbigniew Kabata „Bobo”. IV 1943 roku Źródło: Wikimedia Commons

Partyzant Kabata wyróżniał się nie tylko odwagą, ale również poczuciem obowiązku i wysoką etyką. Oddział „Jędrusiów” przestrzegał zasad moralno-etycznych: nie dopuszczał do nadużyć wobec ludności cywilnej, a pomoc słabszym, chorym i ubogim była standardem działań konspiracyjnych.

Za swoje czyny nasz bohater został odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari, dwukrotnie Krzyżem Walecznych, trzykrotnie Medalem Wojska, Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Partyzanckim oraz Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju.

Twórczość literacka — pieśni i wiersze jako kronika wojny

Kabata był również utalentowanym poetą i pamiętnikarzem. Już w czasach konspiracji pisał artykuły i piosenki dla oddziału „Jędrusie”. Jego wiersz pt. „Byłaś radością i dumą” poświęcony Armii Krajowej zdobył miano nieoficjalnego hymnu AK. Twórczość „Bobo” nie ograniczała się do poezji wojennej — w kolejnych latach tworzył pamiętniki, wspomnienia i poezję, która utrwalała idee patriotyzmu, odwagi i poświęcenia dla Ojczyzny.

Równolegle z Kabatą w grupie „Odwet” działał m.in. kpt. Eugeniusz Dąbrowski ps. „Genek”, który później dokumentował dokonania partyzanckie w swoich książkach. Wspólna działalność „Bobo” i jego kolegów ukształtowała pokolenia harcerzy i młodych Polaków w duchu odpowiedzialności, honoru i poświęcenia.

Zbigniew Kabata jako żołnierz „Jędrusiów”, z niemieckim pistoletem maszynowym MP 28. Fot.: muzeum-ak.pl

Po wojnie — życie w drodze i rozwój naukowy

Po wojnie Kabata przedostał się do Armii Polskiej w Niemczech, a następnie do Armii Andersa we Włoszech, ostatecznie osiedlając się w Wielkiej Brytanii. Tam odbył kurs rybacki w Aberdeen w Szkocji i przez wiele lat pracował na statkach rybackich — doświadczenia te opisał w książce pt. „Żniwa na głębinie”.

Zbigniew Kabata na statku rybackim. Fot.: zrzut ekranu (YouTube) – „Zbigniew Kabata cz. 1”

Pasja do morza poprowadziła go na studia uniwersyteckie, które ukończył w 1955 roku z wyróżnieniem, uzyskując w 1959 roku stopień doktora filozofii, a w 1966 roku tytuł doktora nauk.

Prof. Zbigniew Kabata w pracy. Fot.: zrzut ekranu (YouTube) – „Zbigniew Kabata cz. 1”

Od 1967 roku Kabata kierował Pracownią Parazytologii w Nanaimo w Kanadzie, gdzie zyskał międzynarodową sławę. Jego dorobek obejmuje 153 prace naukowe w 3 językach, w 15 krajach, a jego największe dzieło — Parasitic Copepoda of British Fishes (Londyn, 1979) — stało się klasyką w dziedzinie parazytologii.

Władze Kanady w dniu 11 kwietnia 2009 roku odznaczyły profesora Orderem Kanady jako najwyższym cywilnym odznaczeniem kraju. Fot.: zrzut ekranu (YouTube) – „Zbigniew Kabata cz. 1”

W nauce Kabata pozostawił trwały ślad — 18 gatunków nowo opisanych widłonogów nazwano jego nazwiskiem, co w parazytologii stanowi najwyższe wyróżnienie. Za wybitne osiągnięcia naukowe otrzymał Order Kanady (2009 r.) — najwyższe cywilne odznaczenie tego kraju.

Prof. Zbigniew Kabata zmarł 4 lipca 2014 roku w Nanaimo w Kanadzie w wieku 90 lat.

Dziedzictwo i pamięć

Mimo pracy naukowej Kabata utrzymywał ścisłe więzi z byłymi kolegami z AK. Był blisko związany m.in. z majorem Michałem Mandziarą ps. „Siwy”, który w 1945 roku uwolnił 298 więźniów UB w Kielcach. Kabata wciąż czerpał inspirację z czasów partyzanckich, podtrzymując pamięć o bohaterskich czynach oddziału „Jędrusie” oraz o moralnych wartościach, jakie przyświecały ich działalności.

Zbigniew Kabata pozostaje symbolem połączenia odwagi wojskowej, talentu literackiego i geniuszu naukowego. Jego życie pokazuje, że kresowiak z Polesia może wyrastać ponad przeciętność: jako harcerz, kadet, partyzant, poeta i uczony światowego formatu.

Jego dokonania stanowią inspirację dla kolejnych pokoleń, a pamięć o nim jest wciąż żywa w Polsce i za granicą. W Opatowie powstała tablica upamiętniająca jego heroiczne czyny, a w przyszłości rozważane jest nadanie mu najwyższego odznaczenia państwowego — Orderu Orła Białego.

Zbigniew „Bobo” Kabata to człowiek, którego życie jest dowodem, że odwaga, talent i pasja mogą tworzyć trwałe dziedzictwo — zarówno w służbie Ojczyźnie, jak i w nauce dla całego świata.

„O Matko Święta, Pani Sulisławska,
co spod podwójnej, w niebo mknącej wieży
z ciemnego na nas spoglądasz obrazka,
módl się za nami.
Niech ten Grób co leży u stóp Twoich
światłość okryje wieczysta.
W błogosławieństwie serdecznym
zachowaj męstwo rozsiane nieśmiertelnym pyłem.
A mnie, Panno Czysta, Matko Jędrusiowa,
wybacz, to że przeżyłem.”
Zbigniew Kabata

Na zdjęciu: Zbigniew Kabata z odznaczeniami (na szyi Krzyż Komandorski Odrodzenia Polski) i jako naukowiec. Fot.: muzeum-ak.pl

Opr. Kazimierz Sadowski/Znadniemna.pl

Na dzisiaj przypada rocznica urodzin jednej z najbardziej barwnych i wielowymiarowych postaci polskiego kresowego dziedzictwa — podpułkownika Zbigniewa Kabaty ps. „Bobo”. Jego życie to przykład niezwykłej odwagi, pasji i niezłomnego patriotyzmu, który realizował zarówno na polu walki, jak i w nauce czy literaturze. Młodość na Polesiu

Zabytkowy Cmentarz Tryszyński w Brześciu miał zostać uporządkowany w ramach miejskiego „miesięcznika czystości”. Zamiast odnowionego miejsca pamięci mieszkańcy zobaczyli jednak chaos: powalone drzewa, rozrzucone gałęzie i uszkodzone elementy nagrobków. W akcji uczestniczyli deputowani oraz młodzież z prorządowej Rady Młodzieży — a efekty ich działań wywołały więcej oburzenia niż zachwytu.

Brześć po raz kolejny pokazał, że lokalna administracja potrafi zaskoczyć skalą swojej gorliwości. Tym razem jej ambicje skupiły się na Cmentarzu Tryszyńskim — jednym z najstarszych zachowanych cmentarzy w mieście – miejscu, które samo w sobie jest fragmentem historii. Choć urzędnicy chwalili się „wzorowym porządkowaniem terenu”, na miejscu można było zobaczyć raczej skutki nieprzemyślanych działań niż troski o zabytkową przestrzeń. Świeżo ścięte drzewa zalegały między grobami, a alejki wyglądały tak, jakby ktoś prowadził tam intensywne prace leśne, nie zaś konserwatorskie.

W komunikatach brzeskiego przedsiębiorstwa komunalnego roiło się od zapewnień o „pielęgnacji zieleni” i „działaniach zgodnych z przepisami”. Jednak zdjęcia mieszkańców pokazały zupełnie inną rzeczywistość. Nic dziwnego, że w komentarzach dominowało oburzenie. Jedni domagali się odebrania pił „nieodpowiedzialnym wykonawcom”, inni przypominali wcześniejsze przypadki nieudolnych prac na innych cmentarzach. Nie brakowało też gorzkich uwag o tym, że „przodkowie nie mogą być dumni ze swoich potomków”. Padały również dosadne określenia, których trudno nie zrozumieć, patrząc na skalę bałaganu.

Największy paradoks polega na tym, że cała akcja odbywała się pod hasłem „zapobiegania uszkodzeniom pomników”. Gdyby nie dokumentacja fotograficzna, trudno byłoby uwierzyć, że to właśnie w imię ochrony zabytków doprowadzono do takiego spustoszenia. Deputowani i młodzież z Rady Młodzieży zorganizowali subotnik, zrobili pamiątkowe zdjęcia, ogłosili sukces, a potem zostawili po sobie teren, który wymagałby raczej interwencji konserwatorów niż kolejnej grupy wolontariuszy.

Cmentarz Tryszyński to nie tylko zbiór starych nagrobków. To miejsce spoczynku około 12 tysięcy osób: mieszkańców dawnego Brześcia, ofiar getta, żołnierzy armii carskiej i niemieckiej. Nekropolia ma status zabytku regionalnego, lecz nawet taki formalny parasol nie ochronił jej przed niekompetencją. Trudno zresztą oczekiwać, by władze, które od lat nie potrafią zadbać o własne historyczne cmentarze, nagle zaczęły otaczać troską miejsca pamięci innych narodów. Wystarczy przypomnieć los polskich kwater żołnierzy Armii Krajowej w Surkontach, Mikuliszkach i wielu innych miejscach, gdzie zamiast opieki pojawiły się buldożery.

Cała sytuacja sprawia wrażenie, jakby ktoś pomylił porządkowanie z rozbiórką. Czasem lepiej zostawić przestrzeń w spokoju, niż zabierać się za nią z zapałem, który przynosi więcej szkody niż pożytku. Jeśli intencją było pokazanie, że władza potrafi wejść obywatelowi w drogę, to cel osiągnięto. Szkoda tylko, że drogą tą okazały się zabytkowe nagrobki.

 Znadniemna.pl na podstawie Nasza Niwa, na zdjęciach: następstwa aktywności brzeskich deputowanych i prorządowej młodzieży, fot.: Nashaniva.com 

Zabytkowy Cmentarz Tryszyński w Brześciu miał zostać uporządkowany w ramach miejskiego „miesięcznika czystości”. Zamiast odnowionego miejsca pamięci mieszkańcy zobaczyli jednak chaos: powalone drzewa, rozrzucone gałęzie i uszkodzone elementy nagrobków. W akcji uczestniczyli deputowani oraz młodzież z prorządowej Rady Młodzieży — a efekty ich działań wywołały

W dwusetną rocznicę śmierci Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, którą Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uczcił, ustanawiając rok 2026 Rokiem Ossolińskiego, warto przypomnieć jego rolę jako jednego z najważniejszych kustoszy dziedzictwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Choć działał przede wszystkim w kręgu kultury polskiej, jego praca objęła także ogromny zasób źródeł dotyczących historii ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego — w tym terenów dzisiejszej Białorusi.

Józef Maksymilian Ossoliński (1748–1826) należy do grona tych uczonych, którzy potrafili połączyć pasję kolekcjonera z wizją instytucji służącej przyszłym pokoleniom. Jego życie przypadło na czas upadku Rzeczypospolitej i gwałtownych przemian politycznych, ale właśnie w tej epoce zrodziła się idea, która przetrwała dwa stulecia: stworzenia nowoczesnej biblioteki i ośrodka badań nad kulturą dawnego państwa wielonarodowego.

Ossoliński, wykształcony w duchu oświecenia, przez lata gromadził rękopisy, starodruki, dokumenty i materiały dotyczące historii i literatury ziem, które przez stulecia współtworzyły wspólną przestrzeń kulturową Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. W jego zbiorach znalazły się zarówno dzieła polskie, jak i liczne materiały odnoszące się do dziejów regionów ruskich dawnej Rzeczypospolitej — od dokumentów rodowych po druki cerkiewne i źródła dotyczące życia społecznego i religijnego na wschodnich terenach państwa.

Nie wynikało to z programu politycznego, lecz z szerokiego rozumienia dziedzictwa, które Ossoliński uważał za wspólne i warte ocalenia. Jego kolekcja, przekazana do Lwowa i stanowiąca fundament Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, stała się jednym z najważniejszych zasobów do badań nad historią regionu. Do dziś w zbiorach Ossolineum znajdują się materiały kluczowe dla badaczy dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, a więc także historii ziem dzisiejszej Białorusi.

Wspominając Ossolińskiego po dwóch stuleciach, widać wyraźnie, że jego dzieło wykraczało poza ramy jednej tradycji narodowej. Był uczonym, który rozumiał wagę dokumentowania przeszłości wieloetnicznego państwa, a jego praca pozwoliła zachować świadectwa kultury i historii wielu regionów Europy Środkowo‑Wschodniej. Dzięki temu Ossoliński pozostaje postacią ważną nie tylko dla polskiej pamięci historycznej, lecz także dla wszystkich, którzy badają i pielęgnują dziedzictwo dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego.

 Adolf Gorzkowski/Znadniemna.pl, na zdjęciu: portret Józefa Maksymiliana Ossolińskiego autorstwa Jana Maszkowskiego, fot.: Wikipedia

W dwusetną rocznicę śmierci Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, którą Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uczcił, ustanawiając rok 2026 Rokiem Ossolińskiego, warto przypomnieć jego rolę jako jednego z najważniejszych kustoszy dziedzictwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Choć działał przede wszystkim w kręgu kultury polskiej, jego praca objęła także ogromny zasób źródeł

Przejdź do treści