HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Nasza krajanka Krystyna Cimanouska uzyskała podczas Memoriału Zbigniewa Ludwichowskiego w Olsztynie znakomity czas 16.81 na dystansie 150 metrów – najlepszy wynik w historii polskich sprinterek na tym niestandardowym odcinku. W tym samym mityngu wygrała również bieg na klasyczne 100 metrów, potwierdzając wysoką dyspozycję przed wrześniowymi Mistrzostwami Świata Ultimate w Budapeszcie oraz kolejnymi startami reprezentacyjnej sztafety 4×100 metrów.

Cimanouska od początku sezonu jest kluczową postacią polskiej sztafety, a jej mocna pierwsza zmiana stanowiła jeden z filarów zdobycia brązowego medalu Mistrzostw Europy. Wynik z Olsztyna potwierdza, że jej szybkość i wytrzymałość szybkościowa są na poziomie pozwalającym myśleć o kolejnych wysokich rezultatach – zarówno indywidualnie, jak i w drużynie. Dystans 150 metrów, choć nieoficjalny, jest jednym z najważniejszych testów formy sprinterów, bo pokazuje zarówno dynamikę startową, jak i utrzymanie prędkości w końcówce biegu. Cimanouska zaprezentowała oba te elementy na poziomie europejskiej czołówki.

Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja Cimanouskiej była daleka od komfortowej. Po zmianie barw narodowych i rozpoczęciu kariery w Polsce sprinterka mierzyła się z trudnościami finansowymi, które utrudniały jej przygotowania do sezonu. Koszty treningów, wyjazdów, rehabilitacji i sprzętu były znaczące, a zawodniczka nie miała wówczas stabilnego wsparcia instytucjonalnego.

Przełom nastąpił po zdobyciu brązowego medalu Mistrzostw Europy w sztafecie 4×100 metrów, gdzie Cimanouska odegrała kluczową rolę na pierwszej zmianie. Sukces reprezentacji przełożył się na realną poprawę jej sytuacji – pojawiło się pełne finansowanie przygotowań, zapewniono jej stabilne warunki treningowe, a także wsparcie umożliwiające spokojne planowanie startów międzynarodowych. Dzięki temu sprinterka mogła w pełni skupić się na pracy sportowej, co widać dziś w jej wynikach.

Rekordowy bieg na 150 metrów jest więc nie tylko dowodem świetnej formy, lecz także symbolem drogi, którą przeszła: od niepewności i walki o podstawowe warunki treningowe do stabilizacji i możliwości pełnego wykorzystania swojego potencjału. Cimanouska wchodzi we wrzesień jako jedna z najlepiej przygotowanych polskich sprinterek, gotowa do rywalizacji na najwyższym poziomie – zarówno w MŚ Ultimate w Budapeszcie, jak i w kolejnych startach reprezentacyjnej sztafety 4×100 metrów.

Znadniemna.pl na podstawie Lekkoatletyka Polska i Światowa, fot.: facebook.com

Nasza krajanka Krystyna Cimanouska uzyskała podczas Memoriału Zbigniewa Ludwichowskiego w Olsztynie znakomity czas 16.81 na dystansie 150 metrów – najlepszy wynik w historii polskich sprinterek na tym niestandardowym odcinku. W tym samym mityngu wygrała również bieg na klasyczne 100 metrów, potwierdzając wysoką dyspozycję przed wrześniowymi

Zmarła dr n. med. Barbara Fustoczenko – lekarka, wieloletnia działaczka Polskiej Macierzy Szkolnej, prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Grodnie, a przede wszystkim osoba, która przez dziesięciolecia budowała przestrzeń dialogu, edukacji i wspólnoty wśród Polaków na Grodzieńszczyźnie. Jej odejście jest bolesną stratą dla całej polskiej społeczności na Białorusi oraz dla tych, którzy mieli szczęście spotkać ją na swojej drodze.

Dr Barbara Fustoczenko, urodzona 8 sierpnia 1940 roku, przez całe życie pozostawała wierna Grodnu i jego polskiej społeczności. Jako lekarz była znana z profesjonalizmu i oddania pacjentom, ale równie mocno zapisała się w pamięci jako działaczka, której energia, życzliwość i konsekwencja tworzyły fundament wielu inicjatyw społecznych i edukacyjnych.

W Polskiej Macierzy Szkolnej należała do grona osób, które nie tylko organizowały zajęcia i wydarzenia, lecz także dbały o to, by polska oświata na Grodzieńszczyźnie miała swoje miejsce, znaczenie i ciągłość. Jako prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Grodnie potrafiła zgromadzić wokół siebie ludzi w różnym wieku, zachęcając ich do aktywności, nauki i rozmowy. Tworzyła przestrzeń, w której seniorzy czuli się potrzebni, słuchani i włączeni w życie lokalnej społeczności.

W relacjach z ludźmi wyróżniała ją otwartość, poczucie humoru i niezwykła umiejętność budowania porozumienia. Była Człowiekiem Dialogu – kimś, kto potrafił słuchać, rozmawiać i łączyć ludzi wokół wspólnych wartości i troski o polską kulturę na Grodzieńszczyźnie.

W ostatnich latach jej działalność była zauważana i doceniana także poza Grodnem. W publikacjach poświęconych polskiej oświacie na Białorusi podkreślano jej zasługi, konsekwencję i odwagę w działaniu w trudnych warunkach, w których przyszło funkcjonować polskim organizacjom. Jej odejście pozostawia pustkę, której – jak mówią osoby z nią związane – nie sposób wypełnić.

Barbara Fustoczenko odeszła 30 sierpnia 2026 roku. Pozostawiła po sobie pamięć o człowieku dobrym, mądrym i oddanym sprawom polskiej społeczności. W sercach wielu osób pozostanie jako przyjaciółka, przewodniczka, organizatorka i osoba, która potrafiła łączyć ludzi wokół wspólnej historii i wartości.

Rodzinie, Bliskim, Przyjaciołom oraz całej społeczności Polaków na Grodzieńszczyźnie składamy wyrazy głębokiego współczucia.

 Znadniemna.pl, fot.: facebook.com

Zmarła dr n. med. Barbara Fustoczenko – lekarka, wieloletnia działaczka Polskiej Macierzy Szkolnej, prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Grodnie, a przede wszystkim osoba, która przez dziesięciolecia budowała przestrzeń dialogu, edukacji i wspólnoty wśród Polaków na Grodzieńszczyźnie. Jej odejście jest bolesną stratą dla całej polskiej społeczności

W dniach 29–30 sierpnia 2026 roku Centrum Turystyczno-Pielgrzymkowe w Świętej Wodzie koło Białegostoku stało się siedzibą kresowych wspomnień. Drugi Zjazd Rodów Grodzieńskich, zorganizowany przez Stowarzyszenie Rodów Grodzieńskich, zgromadził dziesiątki potomków dawnych rodzin z Grodzieńszczyzny, którzy przez dwa dni dzielili się wynikami badań genealogicznych, odkrywali rodzinne sekrety i wspólnie przywracali pamięć o historii swoich przodków.

Wydarzenie przyciągnęło pasjonatów historii, poszukiwaczy rodzinnych korzeni oraz profesjonalnych genealogów z całego kraju, a tegoroczny program zjazdu obfitował w wystąpienia wybitnych prelegentów, którzy pomagali uczestnikom poruszać się po skomplikowanych meandrach kresowej przeszłości.

Prawdziwym filarem części edukacyjnej było wystąpienie Igora Stankiewicza – uznanego i wybitnego znawcy poszukiwania rodzinnych korzeni na terenach dawnych Kresów Wschodnich. Ekspert opowiedział o specyfice pracy z dokumentami archiwalnymi znajdującymi się obecnie w białoruskich i litewskich zasobach. Jego praktyczne wskazówki dotyczące odczytywania ksiąg metrykalnych oraz tropienia losów rodów z Grodzieńszczyzny wzbudziły ogromne uznanie i wywołały ożywioną dyskusję wśród zgromadzonych słuchaczy. Tematykę regionalną i architektoniczną wspaniale rozwinęła Cecylia Bach-Szczawińska, która w swoim wystąpieniu przybliżyła słuchaczom bogatą historię, jaką kryły w sobie dawne dwory i dworki w gminie Krynki w powiecie grodzieńskim. Tuż po krótkiej przerwie uczestnicy zjazdu mieli okazję wysłuchać prelekcji doktora inżyniera Oskara Brożka zatytułowanej „Nasze korzenie w grodzieńskim”, podczas której prelegent nie tylko omówił specyfikę badań genealogicznych na terenie byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale również zaprezentował bieżącą działalność oraz sukcesy Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich.

Oprócz zaproszonych ekspertów, kluczowym punktem programu były wystąpienia samych uczestników, którzy odpowiedzieli na wcześniejsze zaproszenie organizatorów do zgłaszania własnych referatów. Wzorem ubiegłorocznego zjazdu, podczas którego prelekcje wygłosili między innymi doktor Łukasz Łapiński czy Grzegorz Malinowski prezentujący badania genetyczne, tegoroczni prelegenci skupili się na losach konkretnych rodów. Ponownie usłyszeć można było unikalne relacje o rodzinach z okolic szlacheckich Grodzieńszczyzny, takich jak Lisowscy, Tołoczkowie czy Ejsmontowie, uzupełnione o prezentacje prywatnych drzew genealogicznych i unikalnych pamiątek rodzinnych.

Oprócz części stricte naukowej, zjazd w Wasilkowie był przede wszystkim przestrzenią do budowania osobistych relacji, a wielu uczestników po raz pierwszy miało okazję spotkać swoich dalekich krewnych, z którymi dotychczas kontaktowali się jedynie za pośrednictwem internetowego Forum Rodów Grodzieńskich. Organizatorzy podkreślają, że zjazd to dopiero początek intensywnej pracy, ponieważ zebrane podczas spotkania materiały, teksty wygłoszonych referatów oraz unikalne relacje rodzinne zostaną teraz opracowane i opublikowane w oficjalnym podsumowaniu na stronach stowarzyszenia, kontynuując tradycję zapoczątkowaną po ubiegłorocznym spotkaniu.

Znadniemna.pl na podstawie Stowarzyszenie Rody Grodzieńskie, na zdjęciu: uczestnicy II Zjazdu Rodów Grodzieńskich, fot.: Mieczysław Nowogrodzki

W dniach 29–30 sierpnia 2026 roku Centrum Turystyczno-Pielgrzymkowe w Świętej Wodzie koło Białegostoku stało się siedzibą kresowych wspomnień. Drugi Zjazd Rodów Grodzieńskich, zorganizowany przez Stowarzyszenie Rodów Grodzieńskich, zgromadził dziesiątki potomków dawnych rodzin z Grodzieńszczyzny, którzy przez dwa dni dzielili się wynikami badań genealogicznych, odkrywali rodzinne

Andrzej Poczobut odebrał w Gdańsku Specjalny Medal Wolności Słowa – wyróżnienie Fundacji Grand Press dla osób szczególnie zasłużonych dla wolności wypowiedzi i praw człowieka. Na galę w Europejskim Centrum Solidarności (ECS) przyjechał prosto z Olsztyna, gdzie wcześniej został uhonorowany nagrodą Campus Polska Przyszłości.

Uroczysta gala Medali Wolności Słowa 2026 w ECS zgromadziła osoby i środowiska zaangażowane w obronę godności człowieka, niezależnych mediów i rzetelnej debaty publicznej. Szczególne emocje wzbudziło wystąpienie laureata nagrody specjalnej – Andrzeja Poczobuta, który mówił on o sile solidarności zdolnej „sforsować nawet białoruskie więzienia”.

W laudacji poprzedzającej wręczenie Specjalnego Medalu Wolności Słowa podkreślono  wieloletnią działalność laureata na rzecz polskiej społeczności na Białorusi, konsekwentną obronę wolności słowa oraz fakt, że przez cały okres uwięzienia nie zgodził się na podpisanie prośby o ułaskawienie.

Medale Wolności Słowa przyznano w trzech kategoriach. W kategorii „Instytucja” wyróżniono siostrę Małgorzatę Chmielewską z Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia, doceniając jej odważne upominanie się o osoby wykluczone.

W kategorii „Media” uhonorowano Leszka Jażdżewskiego, redaktora naczelnego „Liberté!” — liberalnego magazynu idei, który od lat poszerza przestrzeń debaty publicznej i broni pluralizmu. Wśród nominowanych w tej kategorii znalazły: Justyna Dobrosz‑Oracz (TVP) i Agnieszka Gozdyra (Polsat News).

W kategorii „Obywatel/Obywatelka” uhonorowano Natalię Panczenko, polsko‑ukraińską aktywistkę i prezeskę Fundacji Stand with Ukraine, od lat organizującą pomoc humanitarną, akcje solidarnościowe oraz kampanie społeczne wspierające ofiary rosyjskiej agresji.

Obecność Poczobuta w Gdańsku miała dodatkowy, symboliczny wymiar. Tego samego dnia nasz kolega przeszedł drogę od spotkania z młodymi uczestnikami Campus Polska Przyszłości po uhonorowanie w ECS za wieloletnią walkę o fundamentalne wartości – wolność słowa, prawdę i godność człowieka.

Znadniemna.pl na podstawie Gdansk.pl, Na zdjęciu: Andrzej Poczobut ze Specjalnym Medalem Wolności Słowa, fot.: Facebook.com/A.Dulkiewicz

Andrzej Poczobut odebrał w Gdańsku Specjalny Medal Wolności Słowa – wyróżnienie Fundacji Grand Press dla osób szczególnie zasłużonych dla wolności wypowiedzi i praw człowieka. Na galę w Europejskim Centrum Solidarności (ECS) przyjechał prosto z Olsztyna, gdzie wcześniej został uhonorowany nagrodą Campus Polska Przyszłości. Uroczysta gala Medali

Na Białorusi trwa próba ratowania niszczejących zabytkowych dworów poprzez ich sprzedaż na publicznych aukcjach za symboliczne kwoty. Najnowsza oferta dotyczy dworu rodziny Grebnickich w rejonie uszackim obwodu witebskiego, który – mimo kolejnych właścicieli – od lat pozostaje opuszczony i popada w ruinę. Cena wywoławcza to zaledwie 45 rubli, czyli około 55 złotych.

Dwór Grebnickich, wzniesiony w 1840 roku w stylu późnego klasycyzmu, stoi zaledwie 80 metrów od jeziora Orehowo. Mimo wyjątkowego położenia i historycznej wartości, od lat 90. XX wieku pozostaje niezamieszkany. Władze próbują go sprzedać od 2014 roku – bez powodzenia. W 2020 roku posiadłość nabyto za 27 rubli, jednak nowy właściciel nie zdołał rozpocząć prac restauracyjnych. Podobnie zakończyła się aukcja z 2025 roku, gdy dwór sprzedano za 40 rubli mieszkance Mińska, która wkrótce zrezygnowała z nieruchomości.

Tabliczka ochronna, potwierdzająca status zabytku, chronionego przez państwo, fot.: Dziady.by

Teraz ogłoszono kolejną próbę. Aukcja odbędzie się 30 września, a warunki pozostają niezmienne: nabywca musi zachować historyczno‑kulturowy charakter obiektu, odtworzyć jego walory architektoniczne i przeprowadzić pełną renowację na własny koszt. Na realizację zobowiązań przewidziano trzy lata.

Sprzedaż za symboliczne kwoty ma zachęcić prywatnych inwestorów do ratowania zabytków, których państwo nie jest w stanie utrzymać. W praktyce jednak większość takich obiektów wymaga ogromnych nakładów finansowych, a kolejne nieudane aukcje pokazują, że znalezienie chętnego do podjęcia wyzwania jest coraz trudniejsze.

Znadniemna.pl na podstawie strony facebookowej witryny Dziady.by, fot.: Dziady.by

Na Białorusi trwa próba ratowania niszczejących zabytkowych dworów poprzez ich sprzedaż na publicznych aukcjach za symboliczne kwoty. Najnowsza oferta dotyczy dworu rodziny Grebnickich w rejonie uszackim obwodu witebskiego, który – mimo kolejnych właścicieli – od lat pozostaje opuszczony i popada w ruinę. Cena wywoławcza to

Od początku 2026 roku białoruskie władze odmówiły przedłużenia zezwoleń na działalność duszpasterską co najmniej dwudziestu polskim księżom pracującym w czterech diecezjach: pińskiej, witebskiej, mińsko‑mohylewskiej i grodzieńskiej. Część duchownych została zmuszona do opuszczenia kraju, inni czekają na ewentualny przegląd decyzji lub starają się o obywatelstwo białoruskie, które pozwoliłoby im uniknąć obowiązkowych zgód państwowych. Dane zebrała inicjatywa „Chrześcijańska Wizja”. Informacje potwierdzają również publikacje portalu Kresy24.pl.

Według zebranych danych odmowy obejmują duchownych z całego terytorium Białorusi. W wielu przypadkach są to kapłani, którzy pracowali w białoruskich parafiach od kilkunastu do ponad trzydziestu lat, pełniąc funkcje proboszczów, dziekanów, wykładowców seminariów, budowniczych kościołów czy kustoszy sanktuariów.

Diecezja pińska straciła w tym roku trzech kapłanów z Polski: ks. Adama Straczyńskiego, duszpasterza w Iwacewiczach, Kosowie i Wólce; ks. Pawła Kruczka, związanego z parafiami w Janowie, Drohiczynie i Bezdzieżu; ks. Janusza Pulita, od 32 lat posługującego w Różanach i Łyskowie.

Dwóm innym księżom z tej diecezji przedłużono pozwolenia jedynie na pół roku, co – jak podkreślają duchowni – w praktyce oznacza stan ciągłej niepewności.

W diecezji witebskiej odmowy otrzymali: ks. Stanisław Mrzygłód, salwatorianin i kustosz sanktuarium w Brasławiu (w jego przypadku decyzja została cofnięta w ostatniej chwili); ks. Zenon Szczenchor, wikariusz z parafii w Widzach; o. Waldemar Kujawa, wikariusz z Udziela.

Najwięcej odmów dotyczy archidiecezji mińsko‑mohylewskiej. Wśród kapłanów, którym nie przedłużono zezwoleń, są: o. Sobiesław Tomala, od ponad 25 lat związany z Soligorskiem; o. Lech Bahanek, proboszcz w Iwieńcu; ks. Marian Szerszeń, dziekan stołbcowski i proboszcz w Nalibokach; ks. Bogusław Madrzejewski, dziekan miadziolski i proboszcz w Świrze; o. Paweł Lelito, proboszcz w Naroczy; o. Wojciech Wróblewski, kapucyn z Dokszyc i Mołodeczna; o. Roman Schulz, administrator parafii św. Jadwigi i św. Kazimierza w Mohylewie.

W diecezji grodzieńskiej odmowy otrzymali: ks. Zbigniew Dragula, michalita z parafii w Starych Wasiliszkach; o. Andrzej Szczupał, proboszcz w Nowej Rudzie i wykładowca seminarium; ks. Cezary Mich, proboszcz w Skidlu; ks. Kazimierz Murawa SDB, były przełożony salezjanów w Smorgoniach.

Część duchownych już wyjechała do Polski. Inni pozostają na Białorusi, licząc na zmianę decyzji lub na rozpatrzenie wniosków o obywatelstwo. W kilku przypadkach duchowieństwo kierowało prośby o interwencję bezpośrednio do Aleksandra Łukaszenki – zarówno w Mińsku, jak i w Grodnie.

Zebrane przypadki pokazują, że odmowy nie są incydentalne, lecz mają charakter systemowy i dotyczą całego kraju. W sytuacji chronicznego braku miejscowych księży decyzje władz uderzają przede wszystkim w wiernych, którzy tracą wieloletnich duszpasterzy i opiekunów wspólnot.

Znadniemna.pl na podstawie „Chrześcijańska Wizja”, oraz Kresy24.pl, źródło ilustracji: Kresy24.pl

Od początku 2026 roku białoruskie władze odmówiły przedłużenia zezwoleń na działalność duszpasterską co najmniej dwudziestu polskim księżom pracującym w czterech diecezjach: pińskiej, witebskiej, mińsko‑mohylewskiej i grodzieńskiej. Część duchownych została zmuszona do opuszczenia kraju, inni czekają na ewentualny przegląd decyzji lub starają się o obywatelstwo białoruskie,

Władze Białorusi konsekwentnie rozszerzają skalę represji wobec środowisk działających poza granicami kraju. Na liście „ekstremistycznych formacji” i „ekstremistycznych materiałów” pojawiają się już nie tylko media, organizacje praw człowieka czy struktury diaspory, lecz także międzynarodowe instytucje akademickie, fundacje oraz inicjatywy wspierające demokrację. Zjawisko, które w 2022 roku miało charakter incydentalny, w 2026 roku przerodziło się w systemowy mechanizm ścigania wszystkiego, co związane z aktywnością Białorusinów za granicą.

Represje wobec zagranicznych struktur zaczęły się nasilać cztery lata temu, gdy władze w Mińsku po raz pierwszy uznały za „ekstremistyczne formacje” organizacje działające w środowiskach emigracyjnych. W 2022 roku pod uderzeniem znalazł się m.in. Prawosławny Związek Białorusinów w Wielkiej Brytanii, a rok później – polska Fundacja Ręka Wielkiej Pomocy, udzielająca wsparcia uchodźcom politycznym. W tym samym okresie białoruskie służby zaczęły kierować uwagę również na warszawską Fundację Wolność i Demokracja, która od lat wspiera niezależne inicjatywy obywatelskie, media oraz projekty edukacyjne związane z Białorusią. Choć formalnie nie została wpisana na listę „ekstremistycznych formacji”, jej działalność – podobnie jak innych polskich organizacji – stała się przedmiotem presji, propagandowych ataków i prób dyskredytacji.

W 2023 roku status „formacji ekstremistycznej” otrzymało Stowarzyszenie Białoruskiego Biznesu za Granicą (ABBA), skupiające przedsiębiorców zmuszonych do wyjazdu z Białorusi.

Od 2024 roku represje zaczęły obejmować coraz szersze spektrum instytucji. Władze Białorusi uznały za ekstremistyczne m.in. estońskie fundacje wspierające inicjatywy obywatelskie, całą sieć tak zwanych „Białoruskich Ambasad Ludowych”, a także DW Belarus, czyli białoruską redakcję Deutsche Welle wraz z jej kanałami i botami. W kolejnych miesiącach na listę trafiały organizacje, które nie zajmują się wyłącznie tematyką białoruską – jak International IDEA (czyli Międzynarodowy Instytut na rzecz Demokracji i Pomocy Wyborczej z siedzibą w Sztokholmie – red.), wspierająca demokratyczne procesy wyborcze na świecie, czy East European Democratic Center, od lat działający na rzecz społeczeństwa obywatelskiego w regionie.

W 2025 roku represje objęły również instytucje kultury i organizatorów wydarzeń diaspory, a w 2026 roku – kolejne fundacje, uczelnie i inicjatywy edukacyjne. W kwietniu „ekstremistyczną organizacją” ogłoszono Europejski Uniwersytet Humanistyczny w Wilnie, a tydzień później – Fundację Szwedzkiego Międzynarodowego Centrum Liberalnego (SILC). W czerwcu pod zakaz trafiła cała sieć ABA Together, działająca w Stanach Zjednoczonych.

Równolegle trwa masowe rozszerzanie listy „ekstremistycznych materiałów”. Tylko w 2026 roku zakazano co najmniej 70 źródeł informacji związanych z zagranicą. Wśród nich znalazły się największe światowe media: BBC News (rosyjska redakcja), Głos Ameryki, Nowaja Gazieta Europa, Voxeurope, PAP, Postimees, a nawet Euronews. Pod zakaz trafiły także kanały rosyjskiej opozycji, jak „Nawalny LIVE”, oraz popularne formaty internetowe, w tym YouTube’owy kanał „wDud’”.

Szczególną uwagę białoruskie sądy poświęcają organizacjom praw człowieka. W 2026 roku „ekstremistycznymi materiałami” ogłoszono zasoby FIDH (Fédération internationale pour les droits humains, czyli Międzynarodowej Federacji na rzecz Praw Człowieka – red.), Human Rights House Foundation, IGFM, a także profile noblistów – Centrum Wolności Obywatelskich z Ukrainy i rosyjskiego Memoriału. Pod zakaz trafiły również strony fundacji zajmujących się edukacją i kulturą, w tym białostockie OKNO NA WSCHÓD, Kolegium Europy Wschodniej, programy EU4Belarus – SALT oraz zasoby Fundacji Konrada Adenauera.

Geografia prześladowań objęła niemal cały świat. W 2026 roku za „ekstremistyczne” uznano dziesiątki grup diaspory – od Filadelfii, Bostonu i Las Vegas, przez Paryż, Berlin, Rzym i Oslo, po Batumi, Tel Awiw i Montreal. Pod represjami znalazła się nawet społeczność Białorusinów w Moskwie.

Białoruskie sądy rejonowe działają jak taśmowy mechanizm. W 2026 roku liderem w wydawaniu wyroków przeciw zagranicznym zasobom został Sąd Rejonu Głuskiego (14 decyzji), tuż za nim na tym niechlubnym podium uplasował się Sąd Rejonu Goreckiego (11 decyzji), a tuż za nimi znalazł się Sąd Rejonu Nieświeskiego, który w kwietniu wydał 10 wyroków dotyczących diaspory.

Z przedstawionego obrazu wyłania się nowa strategia władz w Mińsku: kryminalizacja wszelkiej aktywności Białorusinów poza krajem, niezależnie od jej charakteru – edukacyjnego, kulturalnego, medialnego czy humanitarnego. Represje wobec zagranicznych struktur stały się jednym z głównych narzędzi izolowania społeczeństwa od świata i tłumienia wszelkich form niezależnej aktywności.

Znadniemna.pl na podstawie Spring96.org, źródło ilustracji: Spring96.org

Władze Białorusi konsekwentnie rozszerzają skalę represji wobec środowisk działających poza granicami kraju. Na liście „ekstremistycznych formacji” i „ekstremistycznych materiałów” pojawiają się już nie tylko media, organizacje praw człowieka czy struktury diaspory, lecz także międzynarodowe instytucje akademickie, fundacje oraz inicjatywy wspierające demokrację. Zjawisko, które w 2022

Sto sześćdziesiąt pięć lat temu, 26 sierpnia 1861 roku (według kalendarza juliańskiego – 14 sierpnia), w Grodnie rozegrały się wydarzenia, które na trwałe wpisały się w historię miasta i całej Grodzieńszczyzny. W czasie gwałtownych demonstracji, narastającego napięcia społecznego i presji rusyfikacyjnej, gdy emocje wśród mieszkańców osiągały punkt wrzenia, dziekan grodzieński ks. Józef Majewski stanął wobec wyboru, który mógł zaważyć na losie ludzi, Kościoła i samego miasta. Jego decyzje – opisane trzydzieści lat później w jego własnych wspomnieniach – ukazują duchownego, który nie podżegał, lecz prowadził; nie wzywał do przemocy, lecz do godności; nie szukał konfrontacji, lecz bronił prawa ludzi do modlitwy i obecności Kościoła w życiu publicznym.

W Grodnie narastało wzburzenie. Tłum domagał się od duchowieństwa udziału w procesji, która w oczach mieszkańców była nie tylko aktem religijnym, lecz także manifestacją godności wobec zaborcy. Odmowa wikariuszy doprowadziła do otwartego konfliktu i bojkotu kościoła. Gdy wierni zwrócili się do dziekana, prosząc, by Kościół „stanął na czele”, Majewski odpowiedział spokojnie, ale stanowczo: „Kościół słucha jedynie Ducha Bożego… nie jest piłką posłuszną w rękach tych, którzy chcą nią grać według własnego uznania.”

Słowa te nie były ucieczką od odpowiedzialności. Przeciwnie — były zapowiedzią, że Kościół nie opuści wiernych w chwili próby.

W niedzielę ks. Majewski wygłosił kazanie, którego sens znamy z jego własnych zapisków. Tłumaczył, że procesja musi pozostać aktem religijnym, odbywanym „w duchu pojednania, chrześcijańskiego zjednoczenia i braterskiej miłości”, że nie wolno jej przekształcać w demonstrację polityczną ani śpiewać pieśni zakazanych przez władze. Ale jednocześnie – i to pamięć Grodna zachowała najmocniej – nie odmówił prowadzenia ludu.

W chwili, gdy wielu duchownych w innych miastach wycofywało się ze strachu przed represjami, Majewski powiedział: „Kościół was nie opuści.”

Gdy z Wilna nadeszła depesza: „Wszelkie nadzwyczajne procesje są najwyższą wolą zakazane”, dziekan grodzieński znalazł się w sytuacji dramatycznej. Z jednej strony – zakaz władzy. Z drugiej – obietnica złożona ludowi w imię Boga. Wiedział, że odmowa może doprowadzić do wybuchu. Wiedział też, że procesja nie może być demonstracją polityczną. Dlatego zdecydował się ją poprowadzić – nie jako akt buntu, lecz jako akt odwagi i odpowiedzialności.

W dniu procesji plac przed kościołem otoczyły wojska. Po zakończeniu nabożeństwa Majewski wszedł na ambonę i powiedział wiernym, że procesje są zakazane, ale że nie może zwolnić ich z obietnicy złożonej Bogu. „Niech każdy z was postąpi według własnego sumienia i własnego rozeznania” – dodał, przypominając, że nie wolno używać przemocy.

Procesja wyszła z kościoła. Lud uklęknął przed kordonem wojsk, odmawiając litanię. Generał Goldgöer (dowódca stacjonującego w Grodnie wojska rosyjskiego – red.), widząc krzyż, zdjął czapkę i nakazał to samo żołnierzom. Gdy demonstranci próbowali przejść dalej, generał powiedział: „I ja wierzę w Niego tak samo jak wy, ale każdy musi wypełnić swój obowiązek.”

Wtedy Majewski dał znak, że chce mówić:

„W swoim pragnieniu wypełnienia obietnicy złożonej Bogu napotkaliście przeszkodę, która nie zależy od was. Wobec tego uważam waszą obietnicę za spełnioną przed Bogiem.”

Procesja wróciła do kościoła w pokoju. Ale w pamięci Grodna pozostała jako akt duchowego sprzeciwu, jako moment, w którym kapłan stanął między ludem a wojskiem, broniąc prawa wiernych do modlitwy i obecności Kościoła w przestrzeni publicznej.

Kilka dni później Majewski został aresztowany i przewieziony do Wilna. Oskarżono go o „podburzającą propowiedź”, choć jego kazanie było aktem uspokojenia. Skazano go na zesłanie do Tobołska. W 1862 roku został ułaskawiony. Życie zakończył w Druskienikach.

Dziś, w 165. rocznicę tamtych wydarzeń, wspominamy ks. Józefa Majewskiego jako człowieka, który w chwili próby wybrał odwagę. Jego kazanie nie było manifestem politycznym – ale jego postawa była manifestem godności. Jego słowa nie były wezwaniem do buntu – ale jego czyn był sprzeciwem wobec przemocy administracyjnej. Jego decyzje nie były aktem rewolucji – ale jego obecność była aktem wolności.

Wspominając ks. Majewskiego, trudno nie zauważyć, że jego wybór – dokonany w Grodnie w 1861 roku – nie należy wyłącznie do przeszłości. W pamięci Grodzieńszczyzny jego postawa stała się symbolem duchownego, który w chwili napięcia społecznego stanął między ludem a władzą, próbując ocalić godność ludzi i zachować pokój.

Historia lubi powracać w nowych formach. W 2020 roku, gdy Białoruś ogarnęła fala protestów przeciwko przemocy państwowej, wielu duchownych – zarówno katolickich, jak i prawosławnych – znalazło się w sytuacji zadziwiająco podobnej do tej, przed którą w 1861 roku stanął dziekan grodzieński. Oni również musieli odpowiedzieć na pytanie, czy Kościół może milczeć, gdy lud szuka w nim oparcia; czy ma prawo odwrócić się od tych, którzy przychodzą do świątyni nie tylko po modlitwę, lecz także po nadzieję.

Tak jak w 1861 roku, także w 2020 roku duchowni stawali przed wyborem, który nie był polityczny, lecz moralny: czy w chwili społecznego napięcia Kościół ma pozostać jedynie obserwatorem, czy też – jak mówił ks. Majewski – „nie opuścić wiernych”.

Ta paralela nie służy ocenom współczesności. Służy zrozumieniu, że historia ks. Majewskiego jest świadectwem, które przekracza epokę: pokazuje, że w czasach niepokoju ludzie zawsze zwracają się ku Kościołowi, a Kościół zawsze musi odpowiedzieć – nie polityką, lecz sumieniem.

 Znadniemna.pl na podstawie Pawet.net oraz Naszapamiec.pl, na zdjęciu: Katedra pw. św. Franciszka Ksawerego, w której posługiwał śp. ks. Józef Majewski, fot.: Wikipedia

Sto sześćdziesiąt pięć lat temu, 26 sierpnia 1861 roku (według kalendarza juliańskiego – 14 sierpnia), w Grodnie rozegrały się wydarzenia, które na trwałe wpisały się w historię miasta i całej Grodzieńszczyzny. W czasie gwałtownych demonstracji, narastającego napięcia społecznego i presji rusyfikacyjnej, gdy emocje wśród mieszkańców

Podczas uroczystości ku czci Matki Bożej Brasławskiej – Królowej Jezior, które 22 sierpnia zgromadziły w Brasławiu rzesze wiernych z całej Białorusi, nuncjusz apostolski w Republice Białoruś, abp Ignazio Ceffalia, wezwał katolików do troski o dobro wspólne, budowania mostów i niesienia pocieszenia w trudnym czasie dla kraju. Jego słowa, cytowane w depeszy Katolickiej Agencji Informacyjnej i szeroko komentowane w białoruskich mediach kościelnych, wybrzmiały szczególnie mocno w sanktuarium, które od lat jest duchowym centrum regionu.

Uroczystej Mszy świętej przewodniczył biskup witebski Aleh Butkiewicz, a koncelebrowali ją m.in. abp Ignazio Ceffalia, bp Jerzy Kasabucki oraz archimandryta Siergiej Hajek. W liturgii uczestniczyli również przedstawiciele władz lokalnych, co podkreśliło znaczenie święta nie tylko jako wydarzenia religijnego, lecz także – społecznego. Jak przypominają białoruskie źródła, Matka Boża – Królowa Jezior jest dla mieszkańców Brasławszczyzny opiekunką rodzin, miejscowości i całego regionu, a tegoroczne hasło uroczystości brzmiało: „Trwać z Maryją – Sławić Boga – Budować pokój”.

W homilii bp Butkiewicz mówił o konieczności dokonywania właściwych wyborów moralnych i o tym, że życie „z Maryją” oznacza życie zgodne z Ewangelią, które prowadzi do pokoju w sercu, rodzinie i kraju. Zachęcał wiernych, by pytali samych siebie, komu ufają bardziej – Chrystusowi czy „smokowi”, czyli złu, które próbuje ich odciągnąć od dobra.

Po zakończeniu liturgii głos zabrał nuncjusz apostolski abp Ignazio Ceffalia. W swoim wystąpieniu podkreślił piękno i wartość białoruskiej tradycji chrześcijańskiej, zachęcając wiernych, by jej strzegli i pielęgnowali. Mówił o potrzebie świadków wiary, którzy potrafią „nieść pocieszenie, budować mosty i siać dobro”. Zwrócił uwagę, że sanktuarium w Brasławiu jest miejscem, które przemawia do serc w ciszy i pomaga wiernym odnaleźć duchową równowagę. Przekazał również pozdrowienia i błogosławieństwo od papieża Leona XIV, zapewniając, że Ojciec Święty modli się za Kościół na Białorusi, aby pozostawał znakiem nadziei i pokoju.

Władze lokalne, reprezentowane przez przewodniczącą Brasławskiego Rejonowego Komitetu Wykonawczego Alenę Babinską, podkreśliły rolę Kościoła w wychowaniu młodzieży, kształtowaniu wartości rodzinnych i moralnych oraz w rozwoju społecznym regionu. Wyraziły wdzięczność duchownym za ich pracę i troskę o sanktuarium, które stało się ważnym miejscem dla turystów i pielgrzymów.

Na zakończenie uroczystości biskup Butkiewicz oraz kustosz bazyliki w Brasławiu ks. Stanisław Mrzygłód podziękowali wiernym za obecność, modlitwę i przygotowanie święta, zapraszając jednocześnie na przyszłoroczne obchody. Dla mieszkańców Brasławszczyzny to wydarzenie pozostaje nie tylko religijnym świętem, lecz także momentem wspólnoty, wdzięczności i modlitwy za rodziny, region i całą Białoruś.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl oraz Waladarka.by, na zdjęciu: przemawia nuncjiusz apostolski abp Ignazio Ceffalia, fot.: Waladarka.by

Podczas uroczystości ku czci Matki Bożej Brasławskiej – Królowej Jezior, które 22 sierpnia zgromadziły w Brasławiu rzesze wiernych z całej Białorusi, nuncjusz apostolski w Republice Białoruś, abp Ignazio Ceffalia, wezwał katolików do troski o dobro wspólne, budowania mostów i niesienia pocieszenia w trudnym czasie dla

Ruch harcerski na Białorusi obchodzi 25‑lecie swojej działalności. Jubileusz stał się okazją do przypomnienia historii skautingu w tym kraju, który od końca lat 90. rozwijał się dzięki zaangażowaniu instruktorów, młodzieży i środowisk lokalnych. Uroczystości rocznicowe odbyły się w Trokielach (dekanat raduński), o czym informuje witryna Diecezji Grodzieńskiej Grodnensis.by, relacjonująca spotkanie drużynowych, instruktorów i harcerzy z różnych regionów kraju.

W Trokielach wspominano początki ruchu, pierwsze drużyny powstające w Grodnie i Mińsku oraz ludzi, którzy przez lata budowali harcerstwo w trudnych warunkach społecznych i organizacyjnych. Najstarsi instruktorzy opowiadali o pracy z młodzieżą w czasach, gdy skauting dopiero odradzał się na Białorusi po dziesięcioleciach przerwy, a każda nowa drużyna była świadectwem determinacji i wiary w sens wychowania opartego na odpowiedzialności, służbie i braterstwie.

Podkreślano, że przez ćwierć wieku harcerstwo na Białorusi stało się ważną przestrzenią rozwoju młodych ludzi. Dla wielu z nich było miejscem, w którym mogli odkrywać swoje talenty, uczyć się samodzielności i budować więzi, które często wykraczały poza lokalne środowisko. Wspominano także o współpracy z polskimi drużynami i o tym, że ruch na Białorusi od początku czerpał z tradycji harcerstwa Rzeczypospolitej, łącząc ją z własnym doświadczeniem skautowym.

Jubileusz miał charakter nie tylko świąteczny, lecz także symboliczny. Był potwierdzeniem, że mimo trudności harcerstwo na Białorusi przetrwało i nadal wychowuje kolejne pokolenia młodzieży w duchu wartości, które pozostają aktualne niezależnie od sytuacji politycznej. Dla Polaków na Białorusi to ważny sygnał, że skauting pozostaje jednym z najbardziej trwałych elementów życia społecznego, łącząc tradycję, lokalną tożsamość i nowoczesne wychowanie młodzieży.

Znadniemna.pl na podstawie Grodnensis.by, fot.: Grodnensis.by

Ruch harcerski na Białorusi obchodzi 25‑lecie swojej działalności. Jubileusz stał się okazją do przypomnienia historii skautingu w tym kraju, który od końca lat 90. rozwijał się dzięki zaangażowaniu instruktorów, młodzieży i środowisk lokalnych. Uroczystości rocznicowe odbyły się w Trokielach (dekanat raduński), o czym informuje witryna

Przejdź do treści