HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Papież Leon XIV podczas audiencji generalnej w Watykanie 6 maja 2026 roku zaapelował do wiernych z Polski, aby w modlitwie prosili o dar jedności i o poszanowanie wartości chrześcijańskich w narodzie. W katechezie podkreślił, że Kościół ma obowiązek potępiać zło we wszystkich jego formach i nieustannie odnawiać swoje struktury, by wiernie służyć misji Chrystusa.

W czasie spotkania z tysiącami wiernych na Placu Świętego Piotra papież zwrócił się bezpośrednio do licznie obecnych Polaków:

„W pierwszych dniach maja powierzacie się szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, oraz świętego Stanisława, biskupa i męczennika, nazywanego patronem ładu moralnego waszej ojczyzny” – powiedział Leon XIV.

Następnie dodał: „Przez ich orędownictwo błagajcie o dar jedności i o poszanowanie wartości chrześcijańskich w waszym narodzie”.

W katechezie papież przypomniał, że misją Kościoła jest odczytywanie historii w świetle Ewangelii i jednoznaczne przeciwstawianie się wszelkim formom zła. „Kościół odczytuje i interpretuje dynamikę historii w świetle Ewangelii potępiając zło we wszystkich jego formach i głosząc słowem i czynem zbawienie, które Chrystus pragnie urzeczywistnić dla całej ludzkości, oraz jego królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju” – podkreślił.

Leon XIV zaznaczył również, że Kościół nie może skupiać się na sobie samym: „Kościół nie głosi samego siebie, przeciwnie, w nim wszystko powinno odsyłać do zbawienia w Chrystusie”.

Papież przypomniał także o odpowiedzialności Kościoła za tych, którzy cierpią. „Kościół, stróż nadziei, która rozświetla drogę, jest również zobowiązany do wypowiadania jasnych słów, by odrzucić wszystko, co poniża życie i uniemożliwia jego rozwój, do zajmowania stanowiska w obronie ubogich, wyzyskiwanych, ofiar przemocy i wojny, a także wszystkich, którzy cierpią” – zaznaczył.

W dalszej części katechezy Leon XIV mówił o konieczności nieustannej odnowy instytucji kościelnych:

„Kościół jest wezwany do tego, by pokornie uznać ludzką kruchość i przemijalność własnych instytucji, które, choć służą Królestwu Bożemu, noszą w sobie przemijający kształt tego świata. Żadna instytucja kościelna nie może być absolutyzowana; przeciwnie, ponieważ istnieją one w historii i w czasie, są wezwane do nieustannego nawracania się, do odnowy form i reformy struktur, do ciągłego odnawiania relacji, aby mogły rzeczywiście odpowiadać swojej misji”.

Na zakończenie papież udzielił Polakom błogosławieństwa, prosząc, by majowa modlitwa umacniała ich w jedności, pokoju i wierności chrześcijańskim wartościom.

Znadniemna.pl na podstawie Vatican News, na zdjęciu: papież Leon XIV, fot.: @Vatican Media

Papież Leon XIV podczas audiencji generalnej w Watykanie 6 maja 2026 roku zaapelował do wiernych z Polski, aby w modlitwie prosili o dar jedności i o poszanowanie wartości chrześcijańskich w narodzie. W katechezie podkreślił, że Kościół ma obowiązek potępiać zło we wszystkich jego formach i

W Polsce i na Litwie trwa intensywna utylizacja papierosów przemycanych głównie z Białorusi. Oba kraje informują o zniszczeniu dużych partii nielegalnych wyrobów tytoniowych, które po zakończeniu postępowań trafiają do specjalistycznych zakładów utylizacji.

Litewska Służba Celna poinformowała w miniony poniedziałek o zniszczeniu pochodzących z przemytu 3,9 mln sztuk papierosów (195 tys. paczek). Towar został rozdrobniony w urządzeniach przemysłowych, a następnie zmieszany z substancjami biologicznymi i chemicznymi, co uniemożliwia jego ponowne wykorzystanie i gwarantuje bezpieczeństwo środowiskowe. Litewskie służby podkreślają, że papierosy z przemytu często nie spełniają norm sanitarnych i stanowią zagrożenie dla zdrowia.

Podobne działania prowadzi Polska, gdzie skala przemytu z Białorusi jest znacznie większa. W ostatnich tygodniach Krajowa Administracja Skarbowa zniszczyła kilka dużych partii nielegalnych papierosów, m.in. ponad 10 mln sztuk w Białymstoku, 7 mln sztuk w Lublinie oraz kolejne kilka milionów w Gdańsku i Rzeszowie. Łącznie w ostatnim okresie utylizacji poddano ponad 20 mln sztuk papierosów przejętych na wschodniej granicy i w trakcie kontroli wewnątrz kraju. Towar, podobnie jak na Litwie, jest rozdrabniany i kierowany do wyspecjalizowanych instalacji utylizacyjnych.

Służby obu państw podkreślają, że przemyt wyrobów tytoniowych z Białorusi pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań na granicy zewnętrznej Unii Europejskiej, a systematyczne niszczenie przechwyconych papierosów ma ograniczyć straty budżetowe i ryzyko zdrowotne związane z nielegalnym rynkiem.

Znadniemna.pl na podstawie komunikatu Litewskiej Służby Celnej oraz informacji Krajowej Administracji Skarbowej, fot.: muitine.lrv.lt

W Polsce i na Litwie trwa intensywna utylizacja papierosów przemycanych głównie z Białorusi. Oba kraje informują o zniszczeniu dużych partii nielegalnych wyrobów tytoniowych, które po zakończeniu postępowań trafiają do specjalistycznych zakładów utylizacji. Litewska Służba Celna poinformowała w miniony poniedziałek o zniszczeniu pochodzących z przemytu 3,9

Był człowiekiem, którego życiorys wymyka się prostym definicjom: lekarzem o błyskotliwym umyśle, powstańcem skazanym na śmierć, emigrantem walczącym pod obcymi sztandarami i zesłańcem, który leczył nawet tam, gdzie sam był więźniem.

Przyszedł na świat w Rutce — niewielkim majątku szlacheckim w powiecie nowogródzkim, na historycznych Kresach dawnej Rzeczypospolitej — 23 kwietnia 1831 roku według kalendarza juliańskiego, czyli 5 maja według gregoriańskiego – dokładnie 195 lat temu.

Korzenie i młodość na Nowogródczyźnie

Władysław Borzobohaty pochodził ze starego rodu szlacheckiego herbu Jelita, znanego od XVII wieku, którego przedstawiciele posiadali niewielkie majątki w okolicach Nowogródka i Słucka. Jego ojciec, Konstanty Borzobohaty, pełnił funkcje sędziego granicznego, a matka, Julia z Tuganowskich, pochodziła z sąsiedniego majątku. Władysław dorastał w nowym drewnianym dworze w Rutce, odziedziczonym przez ojca wraz z siedemdziesięcioma poddanymi.

Pierwsze nauki pobierał w domu, a w 1842 roku rozpoczął naukę w szkole w Nowogródku. W 1846 roku trafił do gimnazjum w Słucku dzięki protekcji Pawła Wołka, miejscowego ziemianina i mecenasa szkoły. Po dwóch latach został jednak wydalony pod zarzutem „niepewności politycznej”, co – jak wspominał – na trwałe ustawiło go „przeciw wszystkiemu, co rosyjskie”.

W 1848 roku rozpoczął naukę w gimnazjum w Mińsku, ale za udział w tajnej organizacji młodzieżowej został wydalony bez prawa kontynuowania nauki. W 1849 roku wymierzono mu publiczną karę chłosty — 101 uderzeń rózgą, co zapamiętał jako moment przełomowy. Po amnestii ogłoszonej przez Aleksandra II w 1855 roku rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Moskiewskim.

W młodości pracował jako guwerner w domu lekarza Pawła Fiodorowicza Gnańskiego, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, Fanny Strudel de Belmont, Szwajcarkę z Lozanny. Pobrali się w 1854 roku. Z ośmiorga dzieci przeżyła tylko dwójka: córka Weronika i syn Władysław.

Powstanie styczniowe i emigracyjna tułaczka

Po uzyskaniu dyplomu w 1861 roku pracował jako lekarz w Nowogródku. W 1862 roku został przedstawicielem Litewskiego Komitetu Prowincjonalnego, a jego działalność konspiracyjna szybko objęła ponad sto osób. W czasie powstania styczniowego pełnił funkcję komisarza powiatu nowogródzkiego, współpracując z Konstantym Kalinowskim. Organizował oddziały, zaopatrzenie, broń i żywność, a także pełnił funkcję lekarza powstańców. Śledztwo po upadku powstania uznało go za najważniejszego organizatora ruchu powstańczego w powiecie.

Po klęsce powstania ukrywał się w Grodnie, a w 1864 roku został zaocznie skazany na śmierć. Uciekł do Królestwa Polskiego, a następnie przez granicę austriacką do Włoch, skąd trafił do Francji. W Paryżu prowadził praktykę lekarską, początkowo ograniczoną do emigrantów z Imperium Rosyjskiego. Dzięki dodatkowym szkoleniom zdobył uznanie, zwłaszcza po wyleczeniu rosyjskiego arystokraty Władimira Butkowa z ciężkiej choroby psychicznej. To przyniosło mu protekcję wpływowego hrabiego Pawła Szuwałowa.

Wziął udział w wojnie francusko-pruskiej jako lekarz 4. batalionu armii Loary, a w 1871 roku — w Komunie Paryskiej, gdzie był lekarzem sztabu generała Walerego Wróblewskiego. Po upadku Komuny został aresztowany i skazany na galery, lecz ostatecznie zwolniono go po siedmiu tygodniach.

Zesłanie, ostatnie lata i pamięć

W 1872 roku przeniósł się do Krakowa, gdzie żył skromnie, utrzymując się z nielegalnej praktyki lekarskiej. W 1874 roku, korzystając z protekcji Szuwalowa, zdecydował się wrócić do Rosji. Po zgłoszeniu się na granicy został aresztowany i osadzony w wileńskiej cytadeli. Ostatecznie zesłano go na dziesięć lat do guberni kostromskiej. Tam pracował jako lekarz ziemski w miejscowości Warnawin, zdobywając uznanie mieszkańców i otrzymując w podzięce złoty zegarek.

Po zakończeniu zesłania w 1884 roku próbował wrócić do Nowogródka, lecz władze mu tego zabroniły. Osiadł w Lubieszowie w powiecie pińskim, gdzie pracował jako lekarz do śmierci 28 marca 1886 roku. Został pochowany na miejscowym cmentarzu, ale jego grób się nie zachował.

Pozostawił po sobie wspomnienia o powstaniu styczniowym oraz liczną rodzinę, której potomkowie żyli w Polsce aż do XX wieku. W 1982 roku w Nowogródku jedną z ulic nazwano jego imieniem.

Opr. Kazimierz Sadowski/Znadniemna, na zdjęciu: Władysław Borzobohaty w 1861 roku, fot.: Facebook Encyklopedii Staropolskiej podług autorów różnych

Był człowiekiem, którego życiorys wymyka się prostym definicjom: lekarzem o błyskotliwym umyśle, powstańcem skazanym na śmierć, emigrantem walczącym pod obcymi sztandarami i zesłańcem, który leczył nawet tam, gdzie sam był więźniem. Przyszedł na świat w Rutce — niewielkim majątku szlacheckim w powiecie nowogródzkim, na historycznych Kresach

Rosnąca liczba zezwoleń i widoczna na rynku aktywność pokazują, że Polska stała się dla wielu z nich nowym, bezpiecznym domem.

Z najnowszych danych MSWiA wynika, że zainteresowanie polskim rynkiem nieruchomości rośnie z roku na rok, a wśród migrujących do Polski obcokrajowców szczególnie wyróżniają się obywatele Białorusi. W 2025 roku wydano cudzoziemcom ponad półtora tysiąca zezwoleń na nabycie nieruchomości gruntowych oraz ponad sześćset zezwoleń na zakup lokali mieszkalnych i użytkowych. To liczby, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nieosiągalne, a dziś pokazują, jak bardzo zmienia się mapa zagranicznych inwestycji w Polsce i jak silnie przyciąga ona mieszkańców państw spoza Unii Europejskiej.

Skalę tego zjawiska potwierdzają również dane dotyczące faktycznych zakupów mieszkań. W 2025 roku cudzoziemcy nabyli w Polsce ponad 1 milion metrów kwadratowych lokali mieszkalnych, a Białorusini znaleźli się na drugim miejscu wśród wszystkich nacji. Kupili 191,7 tys. m² mieszkań — o ponad 13 tys. m² więcej niż rok wcześniej i niemal trzykrotnie więcej niż w 2022 roku. Wyprzedzają ich jedynie Ukraińcy, którzy w 2025 roku nabyli ponad 548 tys. m². Za Białorusinami plasują się Niemcy (43,6 tys. m²), Hindusi (15,9 tys. m²), Rosjanie (15,4 tys. m²), Włosi, Brytyjczycy, Francuzi, Czesi i Turcy. To pokazuje, że obywatele Białorusi stali się jedną z najważniejszych grup kształtujących zagraniczny segment polskiego rynku mieszkaniowego.

Za tymi decyzjami stoją konkretne historie ludzi szukających stabilizacji, bezpieczeństwa i nowego początku. Wielu Białorusinów przyjechało do Polski po 2020 roku, często w pośpiechu, często bez planu, ale z nadzieją, że znajdą tu przestrzeń do normalnego życia. Z czasem tymczasowe wynajmowane mieszkania zaczęły ustępować miejsca własnym lokalom, a Polska stała się dla nich miejscem, w którym można nie tylko pracować i prowadzić firmę, lecz także budować przyszłość swoich rodzin. Zakup mieszkania bywa dla nich symbolicznym gestem — potwierdzeniem, że chcą zostać tu na dłużej, że to właśnie tutaj zaczynają układać swoje życie od nowa.

Rosnąca aktywność tej grupy jest jednym z najbardziej wyrazistych trendów ostatnich lat. Widać ją w statystykach, ale przede wszystkim w codzienności polskich miast. W wielu miejscach Białorusini stają się naturalną częścią lokalnych społeczności: otwierają sklepy, restauracje, gabinety usługowe, pracują w branżach kreatywnych i technologicznych, a ich dzieci chodzą do polskich szkół. Coraz częściej to właśnie oni pojawiają się na listach nowych właścicieli mieszkań w dużych miastach, ale także w mniejszych ośrodkach, gdzie szukają spokoju i niższych kosztów życia.

Wraz z napływem nowych mieszkańców zmienia się także codzienny krajobraz wielu polskich miast. W kawiarniach, biurach i na osiedlach coraz częściej słychać akcent przybyszów zza wschodniej granicy Polski, a lokalne społeczności uczą się funkcjonować w nowej, bardziej różnorodnej rzeczywistości. Dla części Polaków obecność Białorusinów stała się czymś naturalnym, dla innych — impulsem do refleksji nad tym, jak bardzo zmieniła się Polska ostatnich lat. Wspólnym mianownikiem pozostaje jednak to, że ci, którzy zdecydowali się tu zamieszkać, wnoszą do życia społecznego energię, przedsiębiorczość i doświadczenia, które wzbogacają tkankę miast i miasteczek. Właśnie dlatego ich obecność coraz częściej postrzegana jest nie tylko jako efekt migracji, lecz także jako trwały element współczesnej Polski.

Znadniemna.pl na podstawie Sprawozdanie MSWiA za 2025 r. – Druk Sejmowy nr 2420, na zdjęciu: zabudowa mieszkalna – zdjęcie ilustracyjne, źródło ilustracji: zpe.gov.pl

Rosnąca liczba zezwoleń i widoczna na rynku aktywność pokazują, że Polska stała się dla wielu z nich nowym, bezpiecznym domem. Z najnowszych danych MSWiA wynika, że zainteresowanie polskim rynkiem nieruchomości rośnie z roku na rok, a wśród migrujących do Polski obcokrajowców szczególnie wyróżniają się obywatele Białorusi. W

Podczas uroczystości z okazji Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej  oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą Prezydent RP Karol Nawrocki uhonorował Srebrnym Krzyżem Zasługi jedną z najbardziej znanych działaczek polskiej społeczności na Białorusi. Wyróżnienie trafiło do Anny Paniszewej, byłej więźniarki reżimu Aleksandra Łukaszenki i wieloletniej obrończyni praw Polaków w Brześciu.

Anna Paniszewa jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych działaczek polskiej mniejszości w Brześciu. Jako była dyrektor Polskiej Harcerskiej Szkoły Społecznej im. Romualda Traugutta oraz organizatorka licznych inicjatyw edukacyjnych i patriotycznych stała się celem represji reżimu Aleksandra Łukaszenki. W 2021 roku została aresztowana i uwięziona za działalność na rzecz zachowania polskiej pamięci historycznej, w tym za organizowanie uroczystości upamiętniających żołnierzy Armii Krajowej. Po kilku miesiącach spędzonych w areszcie śledczym została wydalona z Białorusi do Polski.

Warto podkreślić, że podczas tegorocznych majowych uroczystości majowych Prezydent RP wyróżnił co najmniej dwóch Polaków z Białorusi — Annę Paniszewą i Andrzeja Poczobuta, wręczając temu ostatniemu przyznany jeszcze 11 listopada ubiegłego roku Order Orła Białego. Oboje zostali uhonorowani za niezłomność, wierność polskiej tożsamości oraz konsekwentną obronę prawdy w warunkach represji.

Kawaler Orderu Orła Białego Andrzej Poczobut i Anna Paniszewa, dama Srebrnego Kzryża Zasługi, fot.: facebook.com

W rozmowie ze Znadniemna.pl Anna Paniszewa podkreśliła, że przyjęcie odznaczenia ma dla niej głęboko osobisty i symboliczny wymiar.

„Z wielką dumą i głębokim wzruszeniem przyjęłam Srebrny Krzyż Zasługi za wieloletnią działalność na rzecz polskiej mniejszości narodowej na Białorusi. To prestiżowe wyróżnienie, nadane przez Prezydenta RP Karola Nawrockiego, jest dla mnie nie tylko osobistym uhonorowaniem, ale przede wszystkim wyrazem wdzięczności za nieustanne zaangażowanie w ochronę praw i tożsamości Polaków na Białorusi – społeczności, która od lat zmaga się z dyskryminacją, represjami i ograniczeniami w kultywowaniu polskiej kultury, języka oraz tradycji”.

Działaczka przypomniała również, że w swojej pracy społecznej koncentrowała się na dokumentowaniu historii polskich organizacji na Białorusi, walce o wolność edukacji w języku polskim, wsparciu dla prześladowanych liderów oraz budowaniu mostów solidarności między Polską a diasporą na Wschodzie. „Dziękuję Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu i wszystkim instytucjom, które doceniły te wysiłki. To zobowiązanie do dalszej, nieugiętej służby – dla godności Polaków na Białorusi i całego Narodu Polskiego” — dodała.

Znadniemna.pl, na zdjęciu: Anna Paniszewa  i prezydent RP Karol Nawrocki podczas uroczystości wręczania nagród państwowych w Pałacu Prezydenckim, fot.: facebook.com

Podczas uroczystości z okazji Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej  oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą Prezydent RP Karol Nawrocki uhonorował Srebrnym Krzyżem Zasługi jedną z najbardziej znanych działaczek polskiej społeczności na Białorusi. Wyróżnienie trafiło do Anny Paniszewej, byłej więźniarki reżimu Aleksandra Łukaszenki i wieloletniej obrończyni

Centralne obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja zgromadziły w Warszawie najwyższe władze państwowe, przedstawicieli życia publicznego oraz licznych gości z kraju i zagranicy. Podczas uroczystości prezydent Karol Nawrocki wręczył najwyższe odznaczenia państwowe, w tym Order Orła Białego Andrzejowi Poczobutowi, który odebrał je w obecności rodziny, przyjaciół i współpracowników, także przybyłych z Białorusi, a także w obecności Swiatłany Cichanouskiej, liderki białoruskiej opozycji demokratycznej, wraz z towarzyszącą jej delegacją. W uzasadnieniu podkreślono, że odznaczenie zostało mu przyznane „za niezłomną postawę, za wierność Polsce i za świadectwo odwagi w obronie prawdy”.

Tegoroczne obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja miały wyjątkowo uroczysty i symboliczny charakter. Dzień rozpoczął się tradycyjnie mszą świętą w intencji Ojczyzny w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela, w której uczestniczyli prezydent Karol Nawrocki z małżonką oraz przedstawiciele najwyższych władz państwowych. Nabożeństwo, jak podkreślano w  relacji Kancelarii Prezydenta, zgromadziło licznych mieszkańców stolicy i przedstawicieli korpusu dyplomatycznego, a jego oprawa nawiązywała do historycznego znaczenia rocznicy uchwalenia pierwszej w Europie nowoczesnej konstytucji.

Po zakończeniu mszy uczestnicy przenieśli się na Zamek Królewski, gdzie odbyła się ceremonia wręczenia odznaczeń państwowych. Prezydent Karol Nawrocki uhonorował czterech nowych kawalerów Orderu Orła Białego, wśród których znalazł się Andrzej Poczobut. W swoim wystąpieniu prezydent mówił o nim jako o człowieku niezłomnym, wiernym Polsce i swoim wartościom, podkreślając, że „cieszy się, iż ten dzielny człowiek jest już w Rzeczypospolitej”. Zwrócił uwagę, że Poczobut przez lata pozostawał symbolem oporu wobec represji i świadectwem tego, że polskość na Białorusi trwa mimo prześladowań. Wskazał również, że jego powrót do wolnej Polski jest powodem do wdzięczności i radości, ale także przypomnieniem o tych, którzy wciąż pozostają pozbawieni wolności.

Po odebraniu odznaczenia Andrzej Poczobut wygłosił krótkie, poruszające przemówienie. Podziękował prezydentowi Karolowi Nawrockiemu oraz jego poprzednikowi za konsekwentne działania na rzecz jego uwolnienia i za nieustanne wsparcie dla represjonowanych Polaków na Białorusi. Podkreślił, że jego wyjście na wolność było możliwe dzięki wieloletnim staraniom polskich władz, dyplomatów i organizacji społecznych, a także dzięki solidarności zwykłych ludzi, którzy nie pozwolili, by jego sprawa została zapomniana. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że Polacy na Białorusi wciąż są prześladowani za to, że chcą uczyć swoje dzieci języka polskiego, pielęgnować kulturę i tradycję oraz opiekować się grobami polskich bohaterów. Jak zaznaczył, szczególnym celem represji są ci, którzy dbają o miejsca pamięci żołnierzy Armii Krajowej i innych formacji niepodległościowych, ponieważ władze w Mińsku traktują tę pamięć jako zagrożenie dla własnej narracji historycznej.

W przemówieniu Poczobut podkreślił również, że „nie czuje się bohaterem”, a odznaczenie traktuje jako wyróżnienie dla całej polskiej społeczności na Białorusi, która – jak mówił – „płaci wysoką cenę za to, że chce pozostać sobą”. Zwrócił uwagę, że jego historia jest tylko jedną z wielu, a wciąż są ludzie, którzy pozostają w więzieniach i których nazwiska nie są znane opinii publicznej. Jego słowa, przyjęte długimi oklaskami, nadały uroczystości wymiar głęboko osobisty i przypomniały o losie Polaków żyjących pod presją reżimu.

W południe rozpoczęła się główna część obchodów na Placu Zamkowym. Po odśpiewaniu hymnu państwowego i podniesieniu flagi odczytano preambułę Konstytucji 3 maja, a następnie prezydent wygłosił przemówienie, w którym – jak relacjonowały PAP i TVP – podkreślił znaczenie wolności, solidarności i odpowiedzialności obywatelskiej. W uroczystości uczestniczyli marszałkowie Sejmu i Senatu, przedstawiciele rządu, wojska oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy Warszawy.

Równolegle w całym kraju odbywały się lokalne obchody święta. W wielu miastach zorganizowano msze święte, przemarsze, składanie wieńców, koncerty i pikniki rodzinne. W Warszawie odbył się 34. Bieg Konstytucji 3 Maja, a w siedzibie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów udostępniono do zwiedzania oryginał Konstytucji z 1791 roku, co – jak podkreślały media – przyciągnęło tłumy odwiedzających.

Redakcja Znadniemna.pl składa Andrzejowi Poczobutowi serdeczne gratulacje z okazji uhonorowania Orderem Orła Białego. To wyróżnienie jest wyrazem uznania nie tylko dla jego osobistej odwagi i niezłomności, lecz także dla całej polskiej społeczności na Białorusi, której od lat pozostaje wiernym rzecznikiem i obrońcą.

Znadniemna.pl na podstawie komunikatów Kancelarii Prezydenta RP oraz Onet.pl, na zdjęciu: Andrzej Poczobut odbiera odznaczenie z rąk prezydenta RP Karola Nawrockiego, fot.: Przemysław Keler/KPRP

Centralne obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja zgromadziły w Warszawie najwyższe władze państwowe, przedstawicieli życia publicznego oraz licznych gości z kraju i zagranicy. Podczas uroczystości prezydent Karol Nawrocki wręczył najwyższe odznaczenia państwowe, w tym Order Orła Białego Andrzejowi Poczobutowi, który odebrał je w obecności rodziny, przyjaciół

Trzech polskich kapłanów posługujących od wielu lat w diecezji witebskiej – w tym kustosz sanktuarium w Brasławiu ks. Stanisław Mżygłód – otrzymało odmowę przedłużenia zezwoleń na dalszą pracę duszpasterską i będzie musiało opuścić Białoruś już w maju. Decyzja władz wpisuje się w narastającą od miesięcy tendencję ograniczania obecności duchowieństwa z Polski.

Z Białorusi wyjechać musi trzech polskich księży, którzy przez dziesięciolecia pełnili posługę w diecezji witebskiej. Najbardziej znanym z nich jest ks. Stanisław Mżygłód, salwatorianin, proboszcz parafii i kustosz diecezjalnego sanktuarium Matki Bożej Królowej Jezior w Brasławiu. Duchowny, wielokrotnie doceniany przez lokalne władze za wkład w rozwój społeczny regionu, nie otrzymał zgody na dalsze pełnienie posługi jako obywatel Polski. Jak dowiedzieli się wierni, w maju będzie musiał opuścić kraj.

Taki sam los spotkał dwóch innych kapłanów. Wśród nich jest ks. Zenon Szczenchar, saletyn, jeden z pierwszych polskich misjonarzy, którzy przybyli na Białoruś po 1990 roku. Przez 35 lat pracował w kilku parafiach, odbudowując życie religijne po dekadach ateizacji. Ostatnio był wikariuszem parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Widzach. Odmowę otrzymał również o. Waldemar Kujawa OFMConv, wikariusz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Udziale w rejonie głębockim.

Według informacji wiernych, decyzje o odmowie przedłużenia zezwoleń miały zapaść na poziomie władz lokalnych w obwodzie witebskim i zostały zatwierdzone przez urząd pełnomocnika ds. religii i narodowości. Diecezja witebska nie wydała jeszcze oficjalnego komunikatu.

To kolejny przypadek w ostatnich miesiącach, gdy polscy duchowni tracą możliwość pracy na Białorusi. Wcześniej podobną sytuację zgłosiła diecezja pińska, którą musiało opuścić dwóch kapłanów z Polski. Wierni przypuszczali wówczas, że odmowa mogła mieć związek z pomocą udzielaną grekokatolikom, jednak – jak wskazują źródła – były to niezależne procesy.

Kryteria, jakimi kierują się władze przy wydawaniu lub odmawianiu zgody na posługę, pozostają niejasne. Wśród wiernych narasta obawa, że podobne decyzje mogą wkrótce dotknąć kolejnych polskich księży, również w archidiecezji mińsko‑mohylewskiej. Dzieje się to w sytuacji, gdy Kościół katolicki na Białorusi zmaga się z poważnym niedoborem miejscowego duchowieństwa.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: ks. Stanisław Mżygłód, fot.: Katolik.life

Trzech polskich kapłanów posługujących od wielu lat w diecezji witebskiej – w tym kustosz sanktuarium w Brasławiu ks. Stanisław Mżygłód – otrzymało odmowę przedłużenia zezwoleń na dalszą pracę duszpasterską i będzie musiało opuścić Białoruś już w maju. Decyzja władz wpisuje się w narastającą od miesięcy

Dziś, w dniu 80. urodzin Grażyny Złockiej‑Korzeniewskiej, wspominamy jej śp. ojca, Kazimierza Złockiego – urodzonego w Grodnie muzyka, żołnierza i konspiratora, którego życie stało się jedną z najpiękniejszych, a zarazem najbardziej dramatycznych historii polskiego Podlasia.

Kazimierz Złocki z rodzicami w Grodnie. Fot.: Archiwum rodzinne Grażyny Złockiej-Korzeniewskiej

Szeliga – polski herb szlachecki. Fot.: Archiwum rodzinne Grażyny Złockiej-Korzeniewskiej

Żył szybko, intensywnie i z pasją. Był jednym z tych ludzi, których losy mogłyby stać się kanwą filmu – utalentowany muzyk, żołnierz września, konspirator Armii Krajowej, więzień stalinowski, a po wyjściu na wolność twórca białostockiego życia muzycznego. Historia Kazimierza Złockiego to opowieść o talencie, odwadze i dramatycznym zderzeniu z realiami powojennej Polski.

Dzieciństwo, edukacja i narodziny talentu

Kazimierz Złocki. Fot.: Archiwum rodzinne Grażyny Złockiej-Korzeniewskiej

Kazimierz Złocki urodził się w 1916 roku w Grodnie, w rodzinie o silnych tradycjach muzycznych. Wychowywał się w Lipsku nad Biebrzą, gdzie ukończył szkołę powszechną, a następnie kontynuował naukę u ojców salezjanów w Różanymstoku. Już wtedy wyróżniał się wyjątkową wrażliwością i muzycznym słuchem, które szybko dostrzegli jego nauczyciele.

Kazimierz Złocki. Fot.: Archiwum rodzinne Grażyny Złockiej-Korzeniewskiej

W 1934 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie rozpoczął naukę w Państwowym Konserwatorium Muzycznym. Grał w orkiestrze wojskowej i został ulubionym uczniem prof. Bierdiajewa, który widział w nim przyszłego asystenta. Złocki rozwijał się błyskawicznie – pracowity, ambitny, pełen radości życia i wiary w spełnienie marzeń.

Jego młodość zapowiadała karierę muzyczną, która mogła potoczyć się w wielkiej skali. Wojna brutalnie przerwała ten pierwszy, obiecujący akt jego życia.

Wojna, konspiracja i służba w Armii Krajowej

We wrześniu 1939 roku Kazimierz Złocki walczył jako kapral podchorąży. Dwukrotnie ranny, dostał się do niewoli niemieckiej, z której zdołał uciec dzięki pomocy zaprzyjaźnionych lekarzy. Po powrocie na Grodzieńszczyznę włączył się w działalność konspiracyjną Armii Krajowej, przyjmując pseudonim „Radziwiłł”.

W konspiracji działał jako łącznik i uczestnik akcji zbrojnych. Po raz trzeci został ranny, ale nie zrezygnował z walki. Współtowarzysze zapamiętali go jako człowieka odważnego, prawego i wrażliwego – nawet w lesie odmówił wykonania rozkazu zabicia cielaka przeznaczonego na żywność dla oddziału.

Po wejściu Sowietów i zmianie sytuacji na froncie Złocki próbował odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na rozkaz przełożonych wstąpił do Milicji Obywatelskiej, by zdobywać informacje dla podziemia. Szybko jednak został usunięty jako „niepewny”, po czym trafił do orkiestry Komendy Wojewódzkiej MO w Białymstoku – stanowiska, które umożliwiało mu dalszą pomoc żołnierzom podziemia.

Białystok, Rynek Kościuszki, 1947 rok. Kapelmistrz Złocki prowadzi orkiestrę Komendy Wojewódzkiej MO

Aresztowanie, proces i lata stalinowskiego więzienia

Kazimierz Złocki z żoną Janiną. Fot.: Archiwum rodzinne Grażyny Złockiej-Korzeniewskiej

Noc sylwestrowa 1947/48 roku stała się początkiem tragedii. W mieszkaniu Złockich przeprowadzono brutalną rewizję, podczas której znaleziono pistolet z czasów partyzanckich – bez amunicji, ale wystarczający, by oskarżyć go o „działalność przeciwko państwu”.

Wyrok był surowy: sześć lat więzienia i degradacja. Złocki trafił kolejno do więzień w Warszawie, Rawiczu i Strzelcach Opolskich. Warunki były skrajnie ciężkie – zimno, izolacja, kary dyscyplinarne, praca w kamieniołomach. Z jego listów, pisanych do żony i córki przebija tęsknota, nadzieja i rozpacz człowieka, który mimo cierpienia starał się zachować godność.

W 1952 roku stan zdrowia Kazimierza Złockiego był dramatyczny. Świadkowie wspominali, że w styczniu 1953 roku przewieziono go w „stanie krańcowego wykończenia”. Mimo to przetrwał. Po pięciu latach i czterech miesiącach wyszedł na wolność – wyniszczony, ale nie złamany.

Odbudowa życia i ostatni akt – narodziny białostockiej orkiestry

Po powrocie do Białegostoku Złocki szybko odzyskiwał siły. Podjął pracę w Polskim Radiu jako doradca muzyczny, a następnie został dyrygentem orkiestry, działającej przy służbach łączności MO. Wrócił do komponowania – często nocami, przy biurku, z nutami spadającymi z łóżka, gdy przewracał się z boku na bok.

W 1954 roku doprowadził do powstania pierwszej w historii stolicy Podlasia orkiestry symfonicznej. Organizował muzyków, zdobywał instrumenty, sale prób, fundusze. Jego „Marsz uroczysty” i „Spacerkiem po plantach” zdobyły sympatię białostoczan. Profesor Bierdiajew zapraszał go do Warszawy, lecz Złocki odmówił – uważał, że Białystok potrzebuje go bardziej.

W lutym 1955 roku, w przeddzień ważnego koncertu, Kazimierz Złocki zmarł nagle na zawał serca. Miał zaledwie 39 lat. Pozostawił po sobie nie tylko muzykę, lecz także pamięć o człowieku szlachetnym, odważnym i pełnym pasji – jednym z tych, którzy mimo przeciwności potrafili tworzyć dobro.

Znadniemna.pl na podstawie tekstów prof. Adama Czesława Dobrońskiego w Kurierze Porannym 

Dziś, w dniu 80. urodzin Grażyny Złockiej‑Korzeniewskiej, wspominamy jej śp. ojca, Kazimierza Złockiego – urodzonego w Grodnie muzyka, żołnierza i konspiratora, którego życie stało się jedną z najpiękniejszych, a zarazem najbardziej dramatycznych historii polskiego Podlasia. [caption id="attachment_73097" align="alignnone" width="480"] Kazimierz Złocki z rodzicami w Grodnie. Fot.:

2 maja 2026 roku swoje 80. urodziny obchodzi Grażyna Złocka‑Korzeniewska – córka Kazimierza Złockiego, urodzonego w Grodnie żołnierza Armii Krajowej, muzyka i ofiary represji stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa w powojennej Polsce. Jej życie stało się świadectwem wierności wartościom wyniesionym z domu oraz misji pielęgnowania pamięci o ojcu i o polskości na Grodzieńszczyźnie.

Grażyna Złocka-Korzeniewska w młodości

„Był człowiekiem bardzo wrażliwym, delikatnym, czułym” – pamięć o ojcu

Janina i Kazimierz Złoccy, rodzice Grażyny Złockiej-Korzeniewskiej, fot.: Archiwum rodzinne Jubilatki

Kazimierz Złocki, urodzony w 1916 roku w Grodnie, należał do pokolenia, którego losy naznaczyły wojna, konspiracja i powojenne represje. Był wybitnie uzdolnionym muzykiem – ukończył dyrygenturę w Warszawie, a jego profesorowie podkreślali niezwykłą wrażliwość i talent.

W czasie wojny działał w Armii Krajowej pod pseudonimami „Radziwiłł” i „Muzykant”, był trzykrotnie ranny, walczył w Puszczy Augustowskiej i brał udział w akcji „Burza”. Po wojnie został aresztowany i skazany przez komunistyczny sąd na sześć lat więzienia.

Historyk Adam Czesław Dobroński pisał o nim:

„Był pan Kazimierz człowiekiem bardzo wrażliwym, delikatnym, czułym… wyjątkowo uzdolnionym muzycznie… zasłużył na miano człowieka wielkich pasji.”

To właśnie te losy – dramatyczne, ale pełne godności – ukształtowały w Grażynie Złockiej‑Korzeniewskiej poczucie obowiązku wobec pamięci i historii.

Wierność Kresom – spotkania z Polakami na Grodzieńszczyźnie

Lida, 2018 rok. Grażyna Złocka–Korzeniewska, wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej i płk Weronika Sebastianowicz, prezes Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej przy ZPB

Lida, 2018 rok. Irena Biernacka, członkini Zarządu Głównego ZPB, prezes Oddziału ZPB w Lidzie i Grażyna Złocka–Korzeniewska, wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej

Jako członkini Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej Grażyna Złocka‑Korzeniewska wielokrotnie odwiedzała Grodzieńszczyznę. Spotykała się z tamtejszymi Polakami, wspierała ich inicjatywy i podtrzymywała więzi, które dla wielu z nich są ostatnią żywą nicią łączącą z ojczyzną przodków.

Gala podsumowująca wielkanocną akcję Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej „Polacy Kresowym Straceńcom” w Lidzie, 2018 rok

Podczas tych wyjazdów nawiedzała również rozsiane po ziemi grodzieńskiej groby żołnierzy AK – często zapomniane, ukryte w lasach, na dawnych cmentarzach parafialnych. Jej obecność była dla miejscowych Polaków znakiem, że ich historia nie została zapomniana.

Akcja „Polacy Kresowym Straceńcom” pod auspicjami Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej w całej Polsce paczek żywnościowych, mających wesprzeć Polaków, mieszkających za wschodnią granicą Polski. Grażyna Złocka-Korzeniewska podczas odwiedzin kombatantów w Lidzie

Delegacja Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej wraz z Polakami z Lidy przy grobach rodziny Pileckich w Krupowie

Pomoc dla Polaków wygnanych z Białorusi – solidarność w praktyce

Od lewej: Irena Biernacka, członkini Zarządu Głównego ZPB, prezes Oddziału ZPB w Lidzie, Grażyna Złocka–Korzeniewska, wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej, ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin i historyk oraz Mariusz Birosz, prezes Stowarzyszenia „Brygada Inki”

Wierność Kresom i troska o ludzi nie kończyły się na symbolicznych gestach. Gdy po 2020 roku rozpoczęła się fala represji wobec działaczy polskich na Białorusi, Grażyna Złocka‑Korzeniewska aktywnie włączyła się w pomoc tym, którzy musieli ratować się ucieczką do Polski.

Delegacja Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy AK na czele z wiceprezes Stowarzyszenia – Grażyną Złocką-Korzeniewską, a także Ireną Biernacką – prezes Oddziału Związku Polaków na Białorusi w Lidzie oraz wolontariuszami ze Stowarzyszenia na wileńskim cmentarzu na Rossie, 2024 rok

Irena Biernacka, siostra Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, założycielka i dyrektorka pierwszego i jedynego na Litwie hospicjum i Grażyna Złocka-Korzeniewska, Wilno, 2024 rok

Jednym z najbardziej wymownych przykładów tej solidarności była jej pomoc dla Ireny Biernackiej, prezes Oddziału ZPB w Lidzie, wypędzonej z Białorusi do Polski po dwóch miesiącach spędzonych w więzieniu reżimu Łukaszenki. Grażyna Złocka‑Korzeniewska wspierała ją w pierwszych, najtrudniejszych miesiącach życia na uchodźstwie – pomagała w znalezieniu pracy, w adaptacji w Białymstoku, w odbudowaniu poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.

Akcja charytatywna Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy AK „Polacy Kresowym Straceńcom” w Ukrainie. Po prawej Grażyna Złocka – Korzeniewska, 2018 rok

Podobną pomoc okazywała również innym Polakom, którzy po latach działalności społecznej i patriotycznej zostali zmuszeni do opuszczenia rodzinnych stron. Dla wielu z nich była pierwszą osobą, która wyciągnęła rękę, wskazała drogę, dodała otuchy. Jej postawa stała się cichym, ale niezwykle ważnym świadectwem, że polskość to nie tylko pamięć – to także odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Wiceprezes Stowarzyszenia Grażyna Złocka-Korzeniewska przekazuje pamiątkowe dyplomy i podziękowania za dary w ramach podsumowania akcji „Polacy Kresowym Straceńcom” na Podlasiu, 2018 rok

Życie zawodowe – dyrektor, pedagog, autorytet

Dyrektor I LO w Białymstoku Grażyna Złocka-Korzeniewska, 2011 rok

W życiu zawodowym Grażyna Złocka‑Korzeniewska przez wiele lat kierowała jedną z najważniejszych szkół w regionie – I Liceum Ogólnokształcącym w Białymstoku, należącym do czołówki podlaskich szkół średnich. Jej praca została doceniona na najwyższym szczeblu: została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „za zasługi w pracy pedagogicznej i osiągnięcia w rozwijaniu międzypaństwowej współpracy w dziedzinie edukacji”.

Dyrektor I Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Białymstoku Grażyna Złocka-Korzeniewska podczas Święta Szkoły, 2022 rok

Wcześniej otrzymała także tytuł Honorowego Profesora Oświaty, przyznawany za wybitne osiągnięcia dydaktyczne i wychowawcze.

W swojej pracy łączyła profesjonalizm z empatią. Współpracownicy i uczniowie wspominają ją jako osobę, która potrafiła budować mosty między pokoleniami, inspirować młodych i uczyć szacunku do historii – również tej rodzinnej, kresowej.

Strażniczka pamięci rodzinnej i narodowej

Najważniejszym wątkiem jej życia pozostaje jednak pielęgnowanie pamięci o ojcu. Gromadziła dokumenty, fotografie, relacje, a także dbała o to, by historia Kazimierza Złockiego była obecna w rodzinie, wśród przyjaciół i w lokalnych środowiskach.

Dzięki jej pracy i determinacji kolejne pokolenia mogą poznać nie tylko fakty z życia ojca, lecz także wartości, które reprezentował: uczciwość, odpowiedzialność, przywiązanie do polskości i rodzinnego Grodna.

Słowo od redakcji Znadniemna.pl i Polaków z Grodzieńszczyzny

Szanowna Pani Grażyno,

z okazji 80. urodzin składamy Pani najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju i nieustającej pogody ducha. Dziękujemy za Pani wieloletnią troskę o pamięć o Kazimierzu Złockim – żołnierzu Armii Krajowej, patriocie i wybitnym muzyku – oraz za Pani obecność i wsparcie dla Polaków na Grodzieńszczyźnie i tych, którzy z powodu represji musieli opuścić Białoruś.

Niech kolejne lata przyniosą Pani wiele radości, życzliwości i satysfakcji z dzieła, które Pani tworzy – z serca, z pasji i z poczucia odpowiedzialności za historię.

Z wyrazami szacunku i serdeczności Redakcja Znadniemna.pl

2 maja 2026 roku swoje 80. urodziny obchodzi Grażyna Złocka‑Korzeniewska – córka Kazimierza Złockiego, urodzonego w Grodnie żołnierza Armii Krajowej, muzyka i ofiary represji stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa w powojennej Polsce. Jej życie stało się świadectwem wierności wartościom wyniesionym z domu oraz misji pielęgnowania pamięci o

2 maja 2026 roku biało‑czerwona flaga powiewa w całej Polsce, a w Warszawie odbywają się uroczystości państwowe z udziałem Prezydenta RP. To także dzień, w którym Polska oddaje hołd milionom rodaków żyjących poza krajem, w tym Polakom na Wschodzie, dla których polskość pozostaje nie tylko tradycją, lecz także codziennym wyborem i świadectwem wierności wspólnym wartościom.

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, ustanowiony w 2004 roku, przypomina o znaczeniu narodowych barw, które od pokoleń towarzyszą Polakom w chwilach triumfu i próby. W Warszawie centralne obchody rozpoczęły się od uroczystego podniesienia flagi na Wieży Zegarowej Zamku Królewskiego, a następnie od zmiany flagi nad Pałacem Prezydenckim. Prezydent RP wręczył także nominacje generalskie i admiralską dwunastu oficerom Wojska Polskiego, podkreślając rolę sił zbrojnych w umacnianiu bezpieczeństwa państwa.

Tego samego dnia obchodzony jest Dzień Polonii i Polaków za Granicą — święto ustanowione, by uhonorować wkład Polonii w walkę o niepodległość, w pielęgnowanie języka i kultury oraz w budowanie pozytywnego wizerunku Polski na świecie. Według danych MSZ poza granicami kraju żyje około 20 milionów osób polskiego pochodzenia, tworzących jedną z największych diaspor w Europie. W Pałacu Prezydenckim wręczono dziś odznaczenia zasłużonym działaczom polonijnym oraz powołano nowych członków Rady do Spraw Polonii i Polaków za Granicą.

W tym roku obchody mają szczególny wymiar ze względu na wydarzenia związane z Polakami na Wschodzie, zwłaszcza na Białorusi. W ostatnich dniach opinię publiczną poruszyło uwolnienie Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza polskiej mniejszości, który od marca 2021 roku był więziony przez białoruskie władze. Jego uwolnienie i obecność w Polsce stały się symbolem nadziei dla całej społeczności polskiej na Białorusi, od lat zmagającej się z represjami reżimu Łukaszenki.

Andrzej Poczobut dochodzi do siebie w warszawskim szpitalu po ponad pięciu latach izolacji w łukaszenkowskich aresztach i kolonii karnej, fot.:facebook.com/andrzej.poczobut.9

Dzisiejsze święto przypomina także, że symbolem wspólnoty narodowej jest biało‑czerwona flaga, która przekracza granice geograficzne i polityczne. Polacy żyjący na Wschodzie, często w trudnych warunkach, pozostają integralną częścią narodu polskiego, a ich wierność polskości nadaje obchodom 2 maja szczególną głębię. To dzień, w którym Polska patrzy na swoje barwy narodowe nie tylko jak na znak państwowości, lecz także jako na symbol więzi łączącej wszystkich Polaków — w kraju i poza nim.

Znadniemna.pl na podstawie oficjalnych komunikatów i materiałów Kancelarii Prezydenta RP, na zdjęciu: 2 maja obchodzimy ustanowiony w 2002 roku Dzień Polonii i Polaków za Granicą, a także zainicjowany w 2004 r. Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, źródło zdjęcia: X/Karol Nawrocki

2 maja 2026 roku biało‑czerwona flaga powiewa w całej Polsce, a w Warszawie odbywają się uroczystości państwowe z udziałem Prezydenta RP. To także dzień, w którym Polska oddaje hołd milionom rodaków żyjących poza krajem, w tym Polakom na Wschodzie, dla których polskość pozostaje nie tylko

Przejdź do treści