HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

8 stycznia br. w Mińsku odbyła się konferencja  pt. „Katolicki Kościół na Białorusi: przez stulecia”, poświęcona setnej rocznicy odnowienia struktur kościelnych na ziemiach białoruskich. Wydarzenie zgromadziło duchownych katolickich, prawosławnych przedstawicieli innych wyznań, m.in. muzułmanów oraz historyków, którzy podsumowali najważniejsze etapy obecności Kościoła na Białorusi.

W pierwszej części konferencji przypomniano proces odbudowy Kościoła po 1917 roku oraz dramatyczne losy wspólnot katolickich w okresie sowieckim. Prelegenci podkreślali, że mimo masowych represji, zamykania świątyń i likwidacji parafii, życie religijne przetrwało dzięki wiernym, którzy przekazywali wiarę w rodzinach i małych wspólnotach.

Szczególne miejsce w programie zajęła refleksja nad rokiem 1989, który stał się przełomem dla Kościoła na Białorusi. Wskazano na kluczową rolę abp. Tadeusza Kondrusiewicza, mianowanego wówczas administratorem apostolskim dla katolików w europejskiej części ZSRR. Jego posługa umożliwiła odbudowę struktur kościelnych, powrót kapłanów, tworzenie nowych parafii oraz odnowienie życia sakramentalnego po dziesięcioleciach prześladowań. Podkreślano, że to właśnie jego działalność stała się fundamentem współczesnego odrodzenia Kościoła na Białorusi.

W dalszej części konferencji omówiono wyzwania, z jakimi Kościół mierzy się dziś: migrację młodych, sekularyzację oraz ograniczenia administracyjne wpływające na działalność duszpasterską. Zwrócono uwagę, że Kościół pozostaje ważnym ośrodkiem kultury i tradycji, szczególnie dla społeczności polskiej, która od pokoleń zachowuje swoją tożsamość poprzez wiarę i język.

Wydarzenie zakończyło się apelem o dalsze badania nad historią Kościoła na Białorusi oraz o dokumentowanie świadectw ostatnich świadków represji. Uczestnicy podkreślali, że pamięć o minionym stuleciu jest nie tylko obowiązkiem historycznym, lecz także źródłem siły dla współczesnych wspólnot katolickich w kraju i w diasporze.

 Znadniemna.pl na podstawie Catholicminsk.by, na zdjęciu: uczestnicy konferencji podsumowali najważniejsze etapy obecności Kościoła na Białorusi, fot.: CatholicMinsk.by

8 stycznia br. w Mińsku odbyła się konferencja  pt. „Katolicki Kościół na Białorusi: przez stulecia”, poświęcona setnej rocznicy odnowienia struktur kościelnych na ziemiach białoruskich. Wydarzenie zgromadziło duchownych katolickich, prawosławnych przedstawicieli innych wyznań, m.in. muzułmanów oraz historyków, którzy podsumowali najważniejsze etapy obecności Kościoła na Białorusi. W pierwszej

Dzisiaj, 10 stycznia 2026 roku, mija 119. rocznica śmierci Celestyna Ciechanowskiego – lekarza, powstańczego naczelnika Grodna, zesłańca i jednego z najbardziej szanowanych Polaków na Syberii. Jego życie, naznaczone służbą, cierpieniem i niezłomną solidarnością, stało się symbolem moralnej siły polskich zesłańców.

Młodość, edukacja i droga do medycyny

Celestyn Ciechanowski urodził się w 1835 roku w Horłowie, w powiecie czausowskim guberni mohylewskiej, w rodzinie Michała i Tekli z Mackiewiczów. Dorastał w środowisku ziemiańskim, w którym tradycja patriotyczna i odpowiedzialność społeczna były naturalną częścią wychowania. Ukończył gimnazjum w Mohylewie. Początkowo rozważał wstąpienie do seminarium duchownego.

W 1853 roku rozpoczął studia medyczne w Akademii Medyko‑Chirurgicznej w Warszawie, a następnie kontynuował je w Moskwie. Dyplom lekarza uzyskał w 1857 roku. Po studiach przeniósł się do Grodna, gdzie mieszkała jego matka. Szybko zdobył tam opinię lekarza oddanego ludziom, skromnego i pracowitego.

W Grodnie związał się z kręgami patriotycznymi przygotowującymi powstanie styczniowe. Współcześni zapamiętali go jako człowieka o wyjątkowej charyzmie i energii. Jakub Gieysztor, znakomity pamiętnikarz, publicysta i uczestnik wydarzeń 1863 roku, pisał o nim: „Dusza organizacji, wielbiony, kochany przez młodzież, w samej rzeczy niepospolita osobistość.”

Powstańczy naczelnik Grodna

W 1863 roku Ciechanowski został mianowany powstańczym naczelnikiem miasta Grodna. Łączył obowiązki administracyjne z pracą lekarza oddziałów powstańczych. Organizował zaplecze medyczne, dbał o rannych, a jednocześnie utrzymywał łączność między oddziałami i strukturami cywilnymi.

Został aresztowany podczas udzielania pomocy rannym powstańcom. Osadzono go najpierw w więzieniu w Grodnie, potem w Wilnie. Został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie, którą następnie zamieniono na 20 lat katorgi. Miał wówczas zaledwie 28 lat.

Wyrok oznaczał dla niego nie tylko utratę wolności, lecz także początek najtrudniejszego etapu życia – syberyjskiej katorgi, która dla wielu była wyrokiem śmierci.

Katorga w Aleksandrowsku – lekarz w kajdanach

Grodzieńskiego lekarza-powstańca zesłano guberni irkuckiej, do Aleksandrowska, gdzie skierowano do pracy w gorzelni – jednym z najcięższych zakładów katorżniczych. Warunki były skrajnie brutalne: praca ponad siły, głód, choroby, nieludzki rygor. Ciechanowski przez lata nosił ciężkie kajdany, które raniły mu nogi i utrudniały każdy ruch.

Mimo własnego cierpienia od pierwszych dni zaczął leczyć współwięźniów. Jego pomoc była bezpłatna, a wdzięczność ogromna. Jak wspominał radny irkuckiej dumy Szczukin: „Wielu katorżników wymieniało jego imię w codziennej modlitwie.”

Wieść o niezwykłym lekarzu szybko rozeszła się poza mury zakładu karnego. Mieszkańcy okolicznych wsi prosili władze, by pozwolono mu choć na chwilę przyjechać do chorych. Otrzymał zgodę na wyjazdy – zawsze pod eskortą – i stał się znany w całej okolicy. W relacjach zesłańców zapisano słowa: „Przy nim człowiek nie czuł się jak w piekle.” „Jego obecność była dla nas jak światło.”

Gdy władze chciały zdjąć mu kajdany, odmówił, mówiąc, że uczyni to dopiero wtedy, gdy i jego towarzysze zostaną uwolnieni. Przez 19 lat niósł pomoc, brzęcząc łańcuchami na nogach.

Irkuck – lekarz ubogich i autorytet moralny

Wolność odzyskał w 1882 roku. Wielu zesłańców wracało wówczas do kraju, lecz Ciechanowski podjął inną decyzję – pozostał w Irkucku, gdzie był potrzebny. Zbudował drewniany dom i ambulatorium, w którym przyjmował wszystkich: Sybiraków, zesłańców, biedotę miejską, chłopów z okolicznych wsi.

Jego praktyka lekarska szybko zdobyła ogromne uznanie. Cytowany już radny Szczukin pisał o nim: „Trudno było wręczyć mu honorarium. Najczęściej przyjmował tylko miedziane monety, kołacz lub głęboki ukłon.”

Mieszkańcy Irkucka wspominali: „Nie znam drugiego takiego lekarza. On nie leczy za pieniądze – on leczy z serca.”

Po latach pracy duma miejska Irkucka chciała przyznać mu emeryturę jako wyraz wdzięczności za to czego dokonał dla mieszkańców miasta i regionu. Ciechanowski odmówił, pozostając wierny zasadzie, że jego praca jest służbą, a nie drogą do osobistych korzyści. Zmarł 28 grudnia 1906 roku (czyli – 10 stycznia 1907 roku według kalendarza gregoriańskiego) w Irkucku, pozostawiając siedmioro dzieci – trzech synów i cztery córki.

„Wielki człowiek”

Celestyn Ciechanowski należy do grona najwybitniejszych polskich zesłańców na Syberii. Jego życie pokazuje, jak ogromny wpływ – społeczny, gospodarczy i moralny – mieli powstańcy styczniowi na rozwój Syberii. Podobnie jak Czerski, Dybowski czy Czekanowski – Ciechanowski zdobył szacunek miejscowej ludności i pozostawił trwały ślad w pamięci regionu.

Był lekarzem z powołania, człowiekiem o niezwykłej empatii i sile charakteru. W warunkach, które łamały najsilniejszych, on potrafił zachować człowieczeństwo i nieść pomoc innym. Współcześni mówili o nim krótko, ale wymownie: „Wielki człowiek.”

Opr. Adolf Gorzkowski na podstawie Rodacynasyberii.pl, na zdjęciu: Celestyn Ciechanowski w Irkucku, źródło: Rodacynasyberii.pl

Dzisiaj, 10 stycznia 2026 roku, mija 119. rocznica śmierci Celestyna Ciechanowskiego – lekarza, powstańczego naczelnika Grodna, zesłańca i jednego z najbardziej szanowanych Polaków na Syberii. Jego życie, naznaczone służbą, cierpieniem i niezłomną solidarnością, stało się symbolem moralnej siły polskich zesłańców. Młodość, edukacja i droga do medycyny Celestyn

Telewizja Polonia została włączona do Ośrodka Mediów dla Zagranicy i przestała funkcjonować jako samodzielna jednostka TVP. Choć władze Telewizji Polskiej zapewniają, że kanał nadal będzie nadawał całą dobę, część posłów alarmuje o faktycznym ograniczaniu jego roli i drastycznym zmniejszeniu budżetu.

Telewizja Polonia nie została zlikwidowana – od 2 grudnia funkcjonuje jako jedna z redakcji Ośrodka Mediów dla Zagranicy. Taką informację podczas posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu przekazał dyrektor Ośrodka Mediów dla Zagranicy TVP Michał Broniatowski. Posiedzenie komisji odbyło się na wniosek grupy posłów, którzy domagali się omówienia działań rządu wobec TVP Polonia i TVP Wilno.

W imieniu wnioskodawców głos zabrała posłanka Prawa i Sprawiedliwości Joanna Lichocka. Jej zdaniem Telewizja Polonia ulega obecnie faktycznej likwidacji. – Program jest nadawany, ale nie jest to zawartość odpowiadająca misji tej stacji. Brakuje rzetelnej i szerokiej informacji o życiu polskiej wspólnoty poza granicami kraju – podkreśliła.

Posłanka zwróciła uwagę na znaczące ograniczenie finansowania. Jak zaznaczyła, roczny budżet TVP Polonia został obniżony do 4 mln zł. – To działanie antypolskie i antywspólnotowe. Przy takich środkach Telewizja Polonia nie jest w stanie realizować zadań zapisanych w ustawie – oceniła.

Do zarzutów odniósł się dyrektor Michał Broniatowski, podkreślając, że zmiany mają charakter organizacyjny, a nie likwidacyjny. – Telewizja Polonia przestała być samodzielną jednostką, podobnie jak wcześniej Telewizja Biełsat, i weszła w skład Ośrodka Mediów dla Zagranicy. Dla widzów nie oznacza to żadnej zmiany – marka TVP Polonia nadal istnieje na antenie – wyjaśnił. Poinformował również, że budżet stacji w 2026 roku wyniesie 4,4 mln zł, a kanał będzie nadawał programy 24 godziny na dobę. Redakcją kieruje Krzysztof Tadej, wieloletni dziennikarz Telewizji Polonia.

W trakcie posiedzenia poruszono także kwestię TVP Wilno. Broniatowski przypomniał, że jest to samodzielny kanał działający w strukturze TVP SA i finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jednocześnie poinformował, że jego budżet został obniżony o 40 proc. – z 36 mln zł w ubiegłym roku do 20 mln zł obecnie.

Dyskusja ujawniła podziały także wśród innych parlamentarzystów. Poseł PSL–TD Tadeusz Samborski wyraził zaniepokojenie skutkami cięć finansowych dla podtrzymywania polskości i tożsamości narodowej za granicą. – Cztery miliony złotych na TVP Polonia to środki znikome – stwierdził. Posłanka niezrzeszona Paulina Matysiak oceniła, że dużym błędem jest rezygnacja z programów adresowanych do konkretnych środowisk polonijnych.

Z kolei Urszula Augustyn z Koalicji Obywatelskiej podkreśliła, że zarówno Telewizja Polonia, jak i TVP Wilno są ważnymi ośrodkami medialnymi. – Trzeba je chronić, ale jednocześnie racjonalnie gospodarować środkami i unikać powielania tych samych treści przez różne redakcje – zaznaczyła.

Debata w sejmowej komisji pokazała, że przyszłość mediów publicznych skierowanych do Polonii pozostaje tematem spornym, a kluczowym problemem pozostaje skala finansowania i sposób realizacji ich misji.

Znadniemna.pl na podstawie PAP

Telewizja Polonia została włączona do Ośrodka Mediów dla Zagranicy i przestała funkcjonować jako samodzielna jednostka TVP. Choć władze Telewizji Polskiej zapewniają, że kanał nadal będzie nadawał całą dobę, część posłów alarmuje o faktycznym ograniczaniu jego roli i drastycznym zmniejszeniu budżetu. Telewizja Polonia nie została zlikwidowana –

Od stycznia 2026 r. zaczął obowiązywać zaktualizowany zestaw zasad polskiej ortografii. Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” (ODN SWP) zaprasza na trzy praktyczne szkolenia online, które pomogą przygotować się do zmian i wdrożyć je w codziennej pracy z tekstem.

Proponowane szkolenia pomogą lepiej poznać największa od lat aktualizację w dziedzinie polskiej ortografii, obejmującą zarówno pisownię zapożyczeń, nazw własnych, jak i liczne reguły stosowane na co dzień przez nauczycieli, uczniów, redaktorów i wszystkie osoby pracujące z tekstem.

Aby ułatwić przygotowanie do obowiązujących już zmian, Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” organizuje trzy warsztaty online „Nowe zasady polskiej ortografii w praktyce szkolnej i codziennej”, prowadzone przez prof. Danutę Krzyżyk, przewodniczącą Zespołu Ortograficznego RJP.

Terminy szkoleń

Wszystkie spotkania odbywają się online o godz. 20:00:

  • 13 stycznia 2026 r.
  • 20 stycznia 2026 r.
  • 27 stycznia 2026 r.

Koszt udziału w szkoleniu wynosi: 140 zł.

Zapisy

Formularz zgłoszeniowy dostępny jest na stronie ODN SWP.

Liczba miejsc jest ograniczona. Rejestracja trwa do 12 stycznia 2026 r. do godz. 20:00.

Znadniemna.pl na podstawie odnswp.pl 

Od stycznia 2026 r. zaczął obowiązywać zaktualizowany zestaw zasad polskiej ortografii. Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” (ODN SWP) zaprasza na trzy praktyczne szkolenia online, które pomogą przygotować się do zmian i wdrożyć je w codziennej pracy z tekstem. Proponowane szkolenia pomogą lepiej poznać największa od

Urodził się na kresowym pograniczu dawnej Rzeczypospolitej – w Brzostowicy Wielkiej, gdzie łacina spotykała się z cerkiewnym śpiewem, a polska tradycja współistniała z rosyjskim imperium. To właśnie z tej ziemi wyszedł Józef Szczepan Kowalewski: filomata z Wilna, zesłaniec caratu i uczony, który jako pierwszy w Europie opisał język i duchowość Mongolii. Jego biografia prowadzi od lokalnej prowincji po centra światowej nauki – i mówi wiele nie tylko o nim samym, lecz także o losie polskich elit XIX wieku.

Dziecko kresowego świata

Ratusz brzostowicki na ilustracji z 1899 roku. Fot.: histmag.org

Józef Szczepan Kowalewski urodził się 28 grudnia 1800 roku (9 stycznia 1801 według kalendarza gregoriańskiego) w Brzostowicy Wielkiej, w rodzinie unickiego duchownego. Była to przestrzeń pogranicza – kulturowego, religijnego i językowego – gdzie tradycja Rzeczypospolitej trwała jeszcze w pamięci, lecz realna władza należała już do Imperium Rosyjskiego.

Wychowany w rodzinie duchownej, Kowalewski od wczesnych lat obcował z księgą i słowem. Język łaciński, literatura antyczna i teologia były naturalnym elementem jego formacji. Edukację rozpoczął w renomowanym gimnazjum w Świsłoczy – szkole, która wydała całe pokolenie przyszłych inteligentów kresowych.

Wilno – kuźnia charakterów i idei

Wielki Dziedziniec Uniwersytetu Wileńskiego w 1850 roku. Litografia z „Albumu Wileńskiego” J. Wilczyńskiego

W 1817 roku młody Kowalewski rozpoczął studia filologii klasycznej na Uniwersytecie Wileńskim. Wilno było wówczas jednym z najważniejszych ośrodków życia intelektualnego na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. To tu krystalizowały się idee romantyczne, tu rodziła się nowoczesna polska inteligencja.

Kowalewski związał się z Towarzystwem Filomatów – tajnym stowarzyszeniem studenckim, którego członkami byli m.in. Adam Mickiewicz, Tomasz Zan i Jan Czeczot. Nie należał do liderów ruchu, ale wyróżniał się niezwykłą pracowitością i erudycją. Koledzy wspominali go jako cichego uczonego, niemal całkowicie pochłoniętego studiami nad greką i łaciną.

Już wtedy publikował pierwsze prace naukowe i przekłady autorów antycznych, zapowiadając karierę filologa klasycznego najwyższej próby.

Z Wilna na zesłanie

Panorama Urgi, namalowana w tradycyjnym stylu. Mnich-malarz Żugder, 1913 r.

Represje carskie po wykryciu działalności filomatów w 1823 roku brutalnie przerwały tę drogę. Kowalewski został aresztowany i osadzony w klasztorze bazylianów. Choć uniknął najcięższego wyroku, został skierowany do Kazania – formalnie na studia, faktycznie na zesłanie.

To, co miało być karą, stało się punktem zwrotnym. W Kazaniu zetknął się z orientalistyką i językami Wschodu. Filolog klasyczny z kresowej prowincji wchodził stopniowo w świat Azji.

W latach 1828–1833 Kowalewski odbył wieloletnią podróż naukową po Syberii, Buriacji, Mongolii i Chinach. Studiował język mongolski u lamów, kopiował rękopisy buddyjskie, poznawał religię, filozofię i strukturę społeczną ludów stepowych. Przebywał w Urgii (dzisiejszy Ułan Bator) oraz w Pekinie jako sekretarz rosyjskiej misji dyplomatycznej.

Jego pochodzenie z pogranicza – świata wielojęzycznego i wielokulturowego – okazało się atutem. Łatwiej niż wielu rosyjskich uczonych nawiązywał kontakt z miejscową ludnością, szybciej przyswajał język i mentalność badanych społeczności.

Ojciec europejskiej mongolistyki

Budynek Uniwersytetu Kazańskiego. Litografia V. S. Turina, 1832 r.

Po powrocie do Kazania Kowalewski objął pierwszą w Europie katedrę mongolistyki. Jego dorobek naukowy stał się fundamentem nowej dyscypliny. Najważniejsze dzieło – „Słownik mongolsko-rosyjsko-francuski” – do dziś pozostaje jednym z podstawowych źródeł dla badaczy.

Portret profesora Józefa Kowalewskiego, pędzla nieznanego artysty, 1839–1842. Olej na płótnie. 36 × 30,5 cm, Państwowe Muzeum Rosyjskie

Równie istotne były prace poświęcone gramatyce języka mongolskiego, tekstom źródłowym oraz buddyjskiej kosmologii. Kowalewski należał do pierwszych Europejczyków, którzy potraktowali buddyzm nie jako egzotyczną ciekawostkę, lecz jako spójny system filozoficzny.

Kariera akademicka przyniosła mu wysokie stanowiska i odznaczenia. Został rektorem Uniwersytetu Kazańskiego i laureatem prestiżowej Nagrody Demidowa. Jednocześnie coraz mocniej wiązał się z aparatem państwowym Imperium Rosyjskiego.

Po powrocie do Warszawy w latach 60. XIX wieku przyjął postawę lojalną wobec władz carskich, co wzbudziło kontrowersje wśród polskiej inteligencji. Utrata archiwum i zbiorów naukowych w 1863 roku była dla niego osobistą tragedią i symbolicznym końcem etapu badań nad Azją.

Uczony z Brzostowicy

Portret Józefa Kowalewskiego, namalowany po jego powrocie do Polski. Autor: Polikarp Jutejka, znajduje się w Litewskim Muzeum Sztuki

Stan rodzinny Józefa Szczepana Kowalewskiego jest słabo udokumentowany w zachowanych źródłach, a znaczna część jego prywatnej korespondencji i dzienników uległa zniszczeniu w czasie powstania styczniowego w 1863 roku. Około 1839 roku Kowalewski ożenił się w Kazaniu; jego żona była Rosjanką, wyznania prawosławnego. Znane jest jedynie jej imię – Anna Sokołowa.

Małżonkowie mieli czworo dzieci: trzech synów i córkę, przy czym jeden z synów, Michał, zmarł w niemowlęctwie. Dzieci Kowalewskiego uważały się za Rosjan i były wychowane w obrządku prawosławnym. Największą sławę zdobyli dwaj najstarsi synowie: Mikołaj (1840–1891), profesor fizjologii, który w 1880 roku objął funkcję rektora Uniwersytetu Kazańskiego, oraz Paweł (1843–1903), malarz batalista i akademik malarstwa.

W źródłach pojawia się również wzmianka o córce Marii. W 1869 roku spotkał się z nią w Rydze W. Grigorjew, gdy przebywała tam wraz z matką na kuracji; fakt ten odnotował w liście skierowanym do Kowalewskiego. W 1883 roku wdowa po uczonym przekazała zachowane po nim materiały i dokumenty do biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego.

Józef Szczepan Kowalewski zmarł w 1878 roku w Warszawie. Materiały Kowalewskiego zachowały się na Uniwersytecie Wileńskim, w Instytucie Rękopisów Orientalnych w St. Petersburgu i Państwowym Archiwum Republiki Tatarstanu w Kazaniu. Jego życie – od Brzostowicy Wielkiej po stepy Mongolii – pokazuje los uczonego z kresów: człowieka pogranicza, zdolnego do przekraczania granic języka, kultury i cywilizacji, lecz zmuszonego do trudnych wyborów politycznych.

Pozostaje jednym z najwybitniejszych polskich orientalistów XIX wieku i postacią, bez której europejska wiedza o Mongolii wyglądałaby zupełnie inaczej. Jeśli chcesz, mogę też zaproponować kilka alternatywnych tytułów – bardziej literackich albo bardziej publicystycznych.

Opr. Walery Kowalewski

Znadniemna.pl

Urodził się na kresowym pograniczu dawnej Rzeczypospolitej – w Brzostowicy Wielkiej, gdzie łacina spotykała się z cerkiewnym śpiewem, a polska tradycja współistniała z rosyjskim imperium. To właśnie z tej ziemi wyszedł Józef Szczepan Kowalewski: filomata z Wilna, zesłaniec caratu i uczony, który jako pierwszy w

Urodzony na Kresach, ukształtowany przez wojnę i powojenną odbudowę kraju – Jerzy Kuczyński należał do pokolenia, które z ruin budowało nową rzeczywistość. Inżynier, organizator wielkich inwestycji, wojewoda szczeciński, a zarazem świadek dramatycznych wyborów XX wieku, swoją drogą życiową połączył wschodnie korzenie z historią Szczecina i Pomorza Zachodniego.

Berezyna. Fot.: planetabelarus.by

Urodził się 8 stycznia 1926 roku w Berezynie nad rzeką Berezyną (obecnie miasto na Białorusi w obwodzie mińskim, stolica rejonu berezyńskiego) na Kresach. Jerzy Kuczyński był jednym z tych ludzi, których życiorys w szczególny sposób splata losy Kresów Wschodnich z powojenną historią Polski, a zwłaszcza Szczecina – miasta, z którym związał niemal całe dorosłe życie.

Berezyna – miasto na Białorusi w obwodzie mińskim, stolica rejonu berezyńskiego nad rzeką Berezyną. Fot.: planetabelarus.by

Kresowe korzenie i wojenne doświadczenia

Pochodził z rodziny o silnych tradycjach patriotycznych – jego matka Jadwiga była członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. W 1932 roku rodzina Kuczyńskich przeniosła się do Wilna, gdzie Jerzy spędził lata dzieciństwa i młodości. II wojna światowa brutalnie przerwała spokojne życie. W czasie okupacji pracował fizycznie – w pralni oraz jako drwal.

W sierpniu 1944 roku wstąpił do oddziału Armii Krajowej, który miał ruszyć na pomoc Powstaniu Warszawskiemu. Choć jego udział w konspiracji trwał krótko, doświadczenia te odcisnęły trwałe piętno na jego losach. Przed aresztowaniem przez NKWD uratował się, symulując zachorowanie na tyfus i „przechowując się” w szpitalu zakaźnym. Ostatecznie uniknął zesłania, wstępując do Wojska Polskiego (armii Berlinga). Służył m.in. w 19. Zapasowym Pułku Artylerii Ciężkiej oraz w Pierwszym Pułku Artylerii Lekkiej. Z wojska został zdemobilizowany w 1947 roku.

Szczecin – miasto wyboru

Po wojnie los skierował go na Ziemie Zachodnie. W 1947 roku Jerzy Kuczyński osiadł w Szczecinie, mieście, które wówczas dopiero budowało swoją nową tożsamość. Początkowo pracował jako mierniczy w Urzędzie Ziemskim, jednocześnie nadrabiając edukacyjne zaległości – ukończył wieczorową szkołę średnią, a następnie w 1952 roku Szkołę Inżynierską.

Jako inżynier budownictwa morskiego przez 17 lat pracował przy kluczowych inwestycjach prowadzonych przez Zjednoczenie Budownictwa Morskiego. Brał udział m.in. w powojennej odbudowie portu w Szczecinie, mającej fundamentalne znaczenie dla rozwoju miasta i regionu.

Budowniczy w kraju i za granicą

Kompetencje i doświadczenie zaprowadziły go także poza granice Polski. Kierował dużymi projektami budowlanymi m.in. na Cyprze, gdzie przez trzy lata prowadził budowę portu morskiego, a także w Korei, Gwinei i Iraku. Był inżynierem, który potrafił działać w różnych realiach politycznych i gospodarczych, łącząc wiedzę techniczną z umiejętnościami organizacyjnymi.

Szczególne miejsce w jego zawodowym życiorysie zajmują Zakłady Chemiczne w Policach. W latach 1966–1969 pełnił tam funkcję naczelnego inżyniera, a następnie dyrektora zespołu generalnego wykonawcy budowy – jednej z największych inwestycji przemysłowych Pomorza Zachodniego.

Wojewoda szczeciński

W 1960 roku wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a w 1973 roku został mianowany przewodniczącym Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Szczecinie. Od 17 grudnia 1973 roku pełnił funkcję wojewody szczecińskiego, którą sprawował do 24 kwietnia 1980 roku.

W czasie jego kadencji zrealizowano lub rozpoczęto wiele kluczowych inwestycji: zintensyfikowano budowę Zakładów Chemicznych w Policach, zakończono budowę ujęcia wody pitnej z jeziora Miedwie i rurociągu do Szczecina, rozpoczęto budowę Trasy Zamkowej, powstało kilka dużych osiedli mieszkaniowych.

Jego odwołanie ze stanowiska było wynikiem narastających konfliktów z aparatem partyjnym Komitetu Wojewódzkiego PZPR.

Dyplomacja i ostatnie lata aktywności

1 sierpnia 1980 roku Jerzy Kuczyński został mianowany konsulem PRL w Bratysławie. Po dwóch latach odwołano go z tej funkcji – nieoficjalnie jako „karę” za emigrację syna do Kanady. W latach 1983–1988 pełnił funkcję pełnomocnika ministra ds. budowy Zakładów Chemicznych Police.

Jeszcze po przejściu na emeryturę w 1990 roku pozostawał aktywny zawodowo – brał udział m.in. w budowie basenu Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie oraz jako konsultant przy remoncie i rozbudowie Książnicy Pomorskiej.

Człowiek pogranicza historii

Jerzy Kuczyński zmarł 12 marca 2013 roku w Szczecinie. Spoczął na Cmentarzu Centralnym. Jego biografia jest świadectwem losów pokolenia urodzonego na Kresach, doświadczonego wojną, przesiedleniami i trudnymi wyborami powojennej Polski. Inżynier, urzędnik państwowy, wojewoda – a zarazem człowiek, którego życie od Berezyny po Szczecin wpisuje się w szeroką historię XX wieku.

Opr. Waleria Brażuk

Znadniemna.pl

Urodzony na Kresach, ukształtowany przez wojnę i powojenną odbudowę kraju – Jerzy Kuczyński należał do pokolenia, które z ruin budowało nową rzeczywistość. Inżynier, organizator wielkich inwestycji, wojewoda szczeciński, a zarazem świadek dramatycznych wyborów XX wieku, swoją drogą życiową połączył wschodnie korzenie z historią Szczecina i

Setki tysięcy stron historii Grodna i okolic przetrwały w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał — w wykutym w skale archiwum w amerykańskim stanie Utah. Jak podaje Hrodna.life, dziś te bezcenne księgi metrykalne można przeglądać bezpłatnie w Internecie, korzystając z jednej z największych genealogicznych baz danych na świecie.

Portal Hrodna.life informuje, że ogromna część grodzieńskich ksiąg metrykalnych — obejmujących parafie z Grodna, Pińska, Mińska i wielu innych miejscowości dawnej guberni grodzieńskiej — została zdigitalizowana już w latach 90. XX wieku. Kopie tych dokumentów trafiły do jednego z najlepiej strzeżonych archiwów na świecie: Granite Mountain Records Vault w stanie Utah, wykutego głęboko w górskiej skale i zabezpieczonego jak obiekt strategiczny.

Jak podkreśla Hrodna.life, digitalizacja była częścią szerokiego projektu genealogicznego prowadzonego przez Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. To właśnie ta wspólnota stworzyła platformę, która dziś umożliwia każdemu bezpłatny dostęp do milionów akt metrykalnych — w tym dokumentów z terenów dawnej guberni grodzieńskiej.

Zgodnie z informacjami przytoczonymi przez portal Kresy24.pl za Hrodna.life, aby korzystać ze zdigitalizowanych ksiąg, wystarczy założyć darmowe konto na portalu FamilySearch.org. Po zalogowaniu użytkownik może przeglądać skany ksiąg, wyszukiwać nazwiska, filtrować wyniki według parafii, dat i rodzaju dokumentu. Wiele materiałów jest dostępnych od razu, a część — ze względu na ograniczenia archiwalne — można przeglądać wyłącznie w tzw. centrach historii rodzinnej, które działają w wielu krajach.

Dla osób poszukujących rodzinnych korzeni to ogromne ułatwienie. Dostęp do archiwów na Białorusi bywa utrudniony, a profesjonalne badania genealogiczne są kosztowne. Tymczasem cyfrowe kopie ksiąg metrykalnych, przechowywane w amerykańskim skarbcu, można przeglądać z dowolnego miejsca na świecie — często w znacznie lepszej jakości niż w oryginale.

Znadniemna.pl na podstawie Hrodna.life 

Setki tysięcy stron historii Grodna i okolic przetrwały w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał — w wykutym w skale archiwum w amerykańskim stanie Utah. Jak podaje Hrodna.life, dziś te bezcenne księgi metrykalne można przeglądać bezpłatnie w Internecie, korzystając z jednej z największych genealogicznych baz

Wojewoda Podlaski informuje, że w dniach 12–14 stycznia 2026 roku odbędzie się przyjmowanie zgłoszeń na Kartę Polaka. Jest to szansa dla obywateli Białorusi, Ukrainy i Federacji Rosyjskiej oraz osób posiadających w tych krajach status bezpaństwowca na rozpoczęcie procedury przyznania tego dokumentu.

Szczegóły rejestracji

Rejestracja rozpocznie się 12 stycznia o godzinie 8:00 i potrwa do 14 stycznia do godziny 22:00. Zgłoszenia będą przyjmowane wyłącznie drogą elektroniczną pod adresem e-mail: [email protected].

Forma zgłoszenia jest ściśle określona i nieprzestrzeganie instrukcji spowoduje odrzucenie wiadomości. W e-mailu należy podać wyłącznie:

  • Temat wiadomości: Zapisy KP (imię i nazwisko 4 ostatnie cyfry numeru paszportu), np. „Zapisy KP (Jan Nowak 0000)”.
  • Treść wiadomości: imię i nazwisko, data urodzenia, 4 ostatnie cyfry numeru paszportu oraz numer telefonu.

Możliwe jest zgłoszenie kilku osób z najbliższej rodziny w jednej wiadomości (mąż, żona, dzieci). W przypadku małoletnich, wniosek o Kartę Polaka dziecka można dołączyć do wniosku rodzica – postępowanie rozpoczyna się z dniem przyznania Karty rodzicowi.

Wymagane dokumenty

Do wniosku o Kartę Polaka należy dołączyć:

  • wypełniony w języku polskim wniosek,
  • aktualną fotografię 35×45 mm,
  • oryginał ważnego dokumentu tożsamości oraz jego kopię,
  • dokumenty potwierdzające polskie pochodzenie przodków,
  • w przypadku działalności w organizacjach polskich – zaświadczenie o aktywności w ciągu ostatnich 3 lat.

Dla małoletnich wymagane są dodatkowo: akt urodzenia, dokumenty tożsamości rodziców, Karta Polaka rodzica oraz – jeśli jeden z rodziców nie uczestniczy w wizycie – oświadczenie wyrażające zgodę na przyznanie Karty dziecku oraz uwierzytelniona kopia paszportu nieobecnego rodzica.

Wszystkie dokumenty w języku obcym muszą być przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego na język polski.

Terminy wizyt i kontakt

Terminy wizyt zostaną wyznaczone od marca 2026 roku. Informacja o terminie wizyty zostanie przesłana e-mailem najpóźniej 30 dni przed wizytą. Nie ma możliwości zmiany danych zgłoszenia ani wyznaczonego terminu wizyty.

Wszelkie pytania dotyczące procedury można kierować pod numery telefonów:
+48 857 439 407, +48 857 439 312, +48 857 439 273.

Więcej informacji

Szczegółowe informacje o Karcie Polaka, świadczeniach dla jej posiadaczy oraz wzory wniosków dostępne są na stronie: www.gov.pl/web/uw-podlaski/informacja-dot-karty-polaka-oraz-wzor-wniosku.

Znadniemna.pl/gov.pl

Wojewoda Podlaski informuje, że w dniach 12–14 stycznia 2026 roku odbędzie się przyjmowanie zgłoszeń na Kartę Polaka. Jest to szansa dla obywateli Białorusi, Ukrainy i Federacji Rosyjskiej oraz osób posiadających w tych krajach status bezpaństwowca na rozpoczęcie procedury przyznania tego dokumentu. Szczegóły rejestracji Rejestracja rozpocznie się 12

Dokładnie 231 lat temu Stanisław August Poniatowski został zmuszony do opuszczenia Warszawy. W asyście rosyjskich wojsk wyruszył do Grodna, gdzie pod presją polityczną podpisał akt abdykacji. To wydarzenie zamknęło dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Wyjazd z Warszawy: początek końca

Stanisław August Poniatowski opuścił Warszawę na rozkaz Katarzyny II w dniu 5 stycznia 1795 roku. Jak podaje Muzeum Historii Polski, „opuścił na zawsze swoją ukochaną Warszawę i w asyście dragonów rosyjskich wyjechał do Grodna”. Dwa dni później był już w drodze, pozbawiony realnej władzy i politycznego znaczenia.

Wyjazd ten nie był decyzją dobrowolną. Po klęsce insurekcji kościuszkowskiej i przygotowaniach do III rozbioru Rzeczypospolitej Rosja dążyła do całkowitego unieszkodliwienia monarchy. Historycy podkreślają, że „król mógł przydać się już tylko do przypieczętowania losu podzielonego kraju abdykacją”.

W tym sensie podróż do Grodna była elementem szerszego planu politycznego. Król miał zostać odizolowany, pozbawiony wpływu na wydarzenia i przygotowany do podpisania aktu, który ostatecznie zakończy istnienie państwa polsko‑litewskiego.

Grodno: areszt domowy nazywany „opieką”

Po przybyciu do Grodna 12 stycznia 1795 roku król został umieszczony w Nowym Zamku, gdzie — jak podają źródła — pozostawał pod stałą strażą. Choć oficjalnie mówiono o „opiekuńczej trosce” Katarzyny II, faktycznie była to forma aresztu domowego. Król miał ograniczoną swobodę przemieszczania się nawet po mieście, kontrolowano jego korespondencję i ruchy, a każdy kontakt z zewnętrznym światem odbywał się pod nadzorem.

Współcześni królowi nie szczędzili mu krytyki, co dobrze oddaje atmosfera epoki. Jeden z obserwatorów wydarzeń sprzed ponad 230 lat, złośliwie drwił z króla, celowo zniekształcając dane o jego pochodzeniu: „Babka jego była siostrą Karola XII, matka córką Piotra Wielkiego, a jednak był to urodzony tchórz, pasibrzuch, i tak pocieszna figura, że widząc go, niepodobna było nie powiedzieć sobie w duszy: ‘toż to istny arlechino finto principe’” (włoskie wyrażenie „arlechino finto principe” po polsku oznacza: „arlekin przebrany za księcia” – red.). Choć opinia ta jest stronnicza, pokazuje, jak nisko oceniano monarchę w schyłkowym okresie jego panowania.

Mimo ograniczeń król starał się zachować pozory normalności. Utrzymywał niewielką świtę, prowadził korespondencję i próbował wpływać na swój los, choć jego działania miały już niewielkie znaczenie. Grodno stało się miejscem oczekiwania — na decyzję, która miała przesądzić o jego przyszłości i ostatecznie o losie państwa.

Abdykacja i ostatnie lata na obczyźnie

25 listopada 1795 roku, w dniu imienin Katarzyny II i w 31. rocznicę własnej koronacji, Stanisław August podpisał akt abdykacji. Dokument przygotował książę Nikołaj Repnin, a król — pod presją polityczną — zaakceptował jego treść. W akcie pisał: „opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych”.

Abdykacja była formalnym zakończeniem istnienia monarchii w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Po jej podpisaniu król pozostał jeszcze w Grodnie, a jego los zależał od decyzji dworu petersburskiego. Dopiero po śmierci Katarzyny II nowy car, Paweł I, złagodził politykę wobec byłego monarchy.

W 1797 roku pozwolono mu przenieść się do Petersburga, gdzie otrzymał na rezydencję Pałac Marmurowy. Tam spędził ostatnie miesiące życia, zmarł w 1798 roku i został pochowany na rosyjskiej ziemi. Jego wyjazd z Warszawy w styczniu 1795 roku okazał się początkiem drogi, z której nie było już powrotu — drogi kończącej epokę polskiej państwowości.

 Opr. Adolf Gorzkowski/Znadniemna.pl

Dokładnie 231 lat temu Stanisław August Poniatowski został zmuszony do opuszczenia Warszawy. W asyście rosyjskich wojsk wyruszył do Grodna, gdzie pod presją polityczną podpisał akt abdykacji. To wydarzenie zamknęło dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wyjazd z Warszawy: początek końca Stanisław August Poniatowski opuścił Warszawę na rozkaz Katarzyny II

Obchody Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego, przypadające 7 stycznia, są jednym z najstarszych i najgłębiej zakorzenionych świąt w tradycji Kościołów wschodnich. Ich rytm wyznacza czterdziestodniowy post, który nie jest jedynie wstrzemięźliwością kulinarną, lecz przede wszystkim czasem duchowego wyciszenia i przygotowania na przyjście Chrystusa. Wigilia, obchodzona 6 stycznia, rozpoczyna się od podzielenia prosfory — chleba, który symbolizuje jedność wspólnoty i pokój. Na Białorusi, w odróżnieniu od wielu innych krajów prawosławnych, wieczerza ta ma wyjątkowo spokojny, niemal kontemplacyjny charakter.

Z dawnych zwyczajów przetrwał również gest pozostawienia nakrytego stołu do rana oraz karmienia zwierząt sianem spod obrusa — echo przekonania, że w noc Narodzenia Pańskiego całe stworzenie uczestniczy w radości z przyjścia Zbawiciela. Po wieczerzy wierni udają się na nocne nabożeństwa, będące odpowiednikiem katolickiej pasterki, a następnie świętują w gronie rodzinnym. Na Białorusi okres Kaliadów trwa aż do 19 stycznia, do święta Chrztu Pańskiego, tworząc długi, pełen symboliki czas radości, kolędowania i duchowego odnowienia.

Redakcja Znadniemna.pl składa wszystkim prawosławnym, grekokatolickim i staroobrzędowym Czytelnikom serdeczne życzenia pokoju, zdrowia i nadziei. Niech narodzenie Chrystusa przyniesie Wam umocnienie, radość ze wspólnego świętowania oraz błogosławieństwo na każdy dzień Kaliadów. Niech ten czas będzie źródłem światła, które towarzyszy przez cały nadchodzący rok.

Znadniemna.pl, ilustracja: ikona Narodzenia Pańskiego, źródło: cerkiew-sokolka.pl

Obchody Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego, przypadające 7 stycznia, są jednym z najstarszych i najgłębiej zakorzenionych świąt w tradycji Kościołów wschodnich. Ich rytm wyznacza czterdziestodniowy post, który nie jest jedynie wstrzemięźliwością kulinarną, lecz przede wszystkim czasem duchowego wyciszenia i przygotowania na przyjście Chrystusa. Wigilia, obchodzona

Przejdź do treści