HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Rozpoczęła się rejestracja uczestników na Polonia Camp 2026 – największe wydarzenie integrujące młodą Polonię z całego świata, które odbędzie się w dniach 23–26 lipca 2026 r. na kampusie SGGW w Warszawie. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, a o przyjęciu decyduje kolejność zgłoszeń oraz motywacja uczestnika.

Polonia Camp 2026 to inicjatywa skierowana do osób w wieku 18–30 lat mieszkających poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej i identyfikujących się jako osoby polskiego pochodzenia. Misją wydarzenia jest budowanie globalnej wspólnoty opartej na polskiej tożsamości, kulturze i wspólnym dziedzictwie – w duchu współpracy, rozwoju i inspiracji.

Rejestracja odbywa się poprzez formularz dostępny na stronie organizatora. Kandydaci proszeni są o podanie danych osobowych, krótkiego biogramu oraz uzasadnienia chęci udziału. Wymagane jest również posiadanie ważnego dokumentu tożsamości oraz ubezpieczenia obowiązującego na terenie Polski na czas wydarzenia.

Uczestnicy otrzymają bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie na terenie kampusu SGGW. Organizatorzy przewidzieli także częściową refundację kosztów podróży – od 1 000 zł dla uczestników z Europy do 5 000 zł dla osób przybywających z Ameryki Południowej i Australii.

Program Polonia Camp 2026 obejmuje koncerty, panele dyskusyjne, warsztaty, kino letnie, aktywności integracyjne oraz networking z młodą Polonią z całego świata. Wydarzenie ma charakter międzynarodowy i stanowi unikalną okazję do budowania relacji, wymiany doświadczeń i wzmacniania więzi z Polską.

Zarejestruj się!

Znadniemna.pl za poloniacamp.eu, źródło ilustracji: facebook.com

Rozpoczęła się rejestracja uczestników na Polonia Camp 2026 – największe wydarzenie integrujące młodą Polonię z całego świata, które odbędzie się w dniach 23–26 lipca 2026 r. na kampusie SGGW w Warszawie. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, a o przyjęciu decyduje kolejność zgłoszeń oraz motywacja uczestnika. Polonia

Muzeum Dom Rodziny Pileckich zaprasza na wyjątkową wystawę przygotowaną z okazji 125. rocznicy urodzin Witolda Pileckiego, urodzonego 13 maja 1901 roku w Ołońcu, w ówczesnej guberni olonieckiej Imperium Rosyjskiego. Ekspozycja odsłania mniej znane, kresowe oblicze Marii i Witolda – ludzi, którzy zanim zapisali się w historii, potrafili być blisko drugiego człowieka, szczególnie młodych. Wernisaż odbędzie się 16 maja podczas X Święta Rotmistrza.

Wystawa prowadzi zwiedzających do źródeł rodzinnego etosu Pileckich – świata Sukurcz, Krupy i przedwojennej Nowogródczyzny, gdzie kształtowały się ich charaktery, wrażliwość i poczucie odpowiedzialności za wspólnotę. To opowieść o dwojgu ludzi, których łączyła nie tylko miłość, lecz także głęboka potrzeba służby innym. W centrum ekspozycji znalazły się dwie fotografie: Maria wśród uczniów ze szkoły w Krupie oraz Witold otoczony młodzieżą powiatu lidzkiego podczas zlotu w Warszawie. Ten wizualny dialog otwiera narrację o ich wspólnej misji – wychowywaniu młodych do odwagi, pracy i troski o drugiego człowieka.

Maria Pilecka, nauczycielka z powołania, zapisała się w pamięci swoich wychowanków jako osoba elegancka, ciepła i wymagająca. Pracując najpierw na Kresach, a później w warszawskich ogniskach wychowawczych, potrafiła stworzyć przestrzeń, w której młodzi ludzie czuli się bezpieczni i ważni. Nawet po latach wracali do niej, bo była kimś więcej niż pedagogiem – była autorytetem i oparciem.

Witold Pilecki, mieszkając w Sukurczach, również nie ograniczał się do prowadzenia gospodarstwa. Widział trudności okolicznych rolników, dlatego zakładał kółko rolnicze, organizował ochotniczą straż ogniową i tworzył Konne Przysposobienie Wojskowe „Krakus”. Właśnie tam młodzi ludzie uczyli się odpowiedzialności, dyscypliny i gotowości do działania dla dobra wspólnego. Wystawa pokazuje, jak głęboko zakorzeniona w kresowym etosie była ta postawa – łączenie pracy, wspólnotowości i służby.

Ekspozycja przypomina, że zanim Witold stał się jednym z najważniejszych świadków XX wieku, był człowiekiem, który potrafił być blisko ludzi. A zanim Maria stała się strażniczką pamięci o mężu, była nauczycielką, która zmieniała życie swoich uczniów. Wystawa wydobywa z cienia tę codzienną, cichą pracę, z której wyrasta późniejsze bohaterstwo.

Wernisaż odbędzie się 16 maja w ramach X Święta Rotmistrza – wydarzenia, które co roku gromadzi mieszkańców, historyków, rekonstruktorów i wszystkich, dla których postać Witolda Pileckiego jest jednym z najważniejszych symboli polskiej wolności. Program wydarzenia dostępny jest na stronie Muzeum Dom Rodziny Pileckich .

Jest to zaproszenie do wejścia w świat, w którym Maria i Witold Pileccy byli przede wszystkim nauczycielami życia. Bo są ludzie, którzy zapisują się w historii. I są tacy, którzy zostają w ludzkich sercach.

Znadniemna.pl na podstawie Muzeum Dom Rodziny Pileckichźródło ilustracji: facebook.com/muzeum.pileckich

Muzeum Dom Rodziny Pileckich zaprasza na wyjątkową wystawę przygotowaną z okazji 125. rocznicy urodzin Witolda Pileckiego, urodzonego 13 maja 1901 roku w Ołońcu, w ówczesnej guberni olonieckiej Imperium Rosyjskiego. Ekspozycja odsłania mniej znane, kresowe oblicze Marii i Witolda – ludzi, którzy zanim zapisali się w

Polska ostro zareagowała na ostatnie decyzje MKOl, które umożliwiają sportowcom z Białorusi, a ponadto także młodszym rocznikom zawodników z Rosji i Białorusi, starty pod narodowymi symbolami. Warszawa podkreśla, że takie działania normalizują agresję wobec Ukrainy i podważają wartości światowego sportu.

Decyzje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego z ostatnich dni wywołały gwałtowne reakcje w Europie. Najpierw 9 maja MKOl ogłosił zniesienie ograniczeń wobec sportowców z Białorusi, umożliwiając im starty pod narodową flagą i z hymnem państwowym. W komunikacie Komitet stwierdził, że „udział sportowców w międzynarodowej rywalizacji nie powinien być ograniczany przez działania ich rządów, w tym zaangażowanie w wojny lub konflikty”. Decyzja ta spotkała się z natychmiastową i ostrą krytyką Ukrainy, która przypomniała, że reżim w Mińsku aktywnie wspiera rosyjską agresję.

Stanowisko Polski przedstawił minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, który w serwisie X napisał:

„Stanowczo sprzeciwiamy się pełnemu powrotowi sportowców z Białorusi do międzynarodowej rywalizacji. Dopóki Mińsk wspiera rosyjską wojnę na Ukrainę, nie ma zgody na ustępstwa wobec agresorów. Jesteśmy solidarni z Ukrainą. Sport nie może być narzędziem normalizacji wojny i propagandy”.

Tymczasem MKOl dopuścił także młodsze roczniki rosyjskich i białoruskich zawodników do startów pod symbolami narodowymi. Sprawa była jednym z głównych tematów wtorkowego posiedzenia ministrów ds. sportu w Brukseli, gdzie Polska przedstawiła dokument ostrzegający przed „rozszczelnianiem systemu” i powrotem flag państw‑agresorów na areny sportowe.

Reprezentujący Polskę na posiedzeniu w Brukseli wiceminister sportu Piotr Borys podkreślił:

– Stanowczo protestujemy. Świat sportu to świat wartości. Dopóki trwa wielkoskalowa wojna, nie godzimy się na to, aby Rosjanie i Białorusini właśnie pod szyldami narodowymi mogli występować w zawodach sportowych. – Ostrzegł też, że brak zdecydowanej reakcji zachęci MKOl do dalszego przesuwania granic.

Polskie stanowisko poparły m.in. Estonia, Finlandia, Francja, Łotwa, Litwa, Rumunia i Szwecja. Kraje te podkreślają, że dopuszczenie sportowców z Rosji i Białorusi pod symbolami narodowymi jest sprzeczne z zasadą solidarności z Ukrainą i zagraża wiarygodności międzynarodowego sportu.

Znadniemna.pl na podstawie Bankier.pl/PAP oraz Sportowefakty.wp.pl, źródło ilustracji: Prawosportowe.pl

Polska ostro zareagowała na ostatnie decyzje MKOl, które umożliwiają sportowcom z Białorusi, a ponadto także młodszym rocznikom zawodników z Rosji i Białorusi, starty pod narodowymi symbolami. Warszawa podkreśla, że takie działania normalizują agresję wobec Ukrainy i podważają wartości światowego sportu. Decyzje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego z ostatnich

Jutro, 13 maja, w 45. rocznicę zamachu na Jana Pawła II, Polacy zgromadzą się na Placu św. Piotra w Rzymie, by oddać hołd Papieżowi w miejscu, w którym 13 maja 1981 roku padły strzały. O godz. 17.00 ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Adam Kwiatkowski wraz z przedstawicielami Kościoła i Hospicjum św. Stanisława BM złoży kwiaty i poprowadzi krótką modlitwę przy marmurowej płycie upamiętniającej tamte wydarzenia.

Uroczystość została przygotowana przez Ambasadę RP przy Stolicy Apostolskiej we współpracy z Hospicjum św. Stanisława BM, które od lat angażuje się w pielęgnowanie pamięci o pontyfikacie Jana Pawła II. Złożenie kwiatów odbędzie się dokładnie w miejscu, gdzie Mehmet Ali Ağca oddał strzały do Papieża podczas środowej audiencji generalnej. Organizatorzy podkreślają, że spotkanie ma charakter modlitewny i jest wyrazem wdzięczności za życie i posługę Ojca Świętego.

Zamach na Jana Pawła II miał miejsce 13 maja 1981 roku o godz. 17.19, gdy Papież przejeżdżał przez Plac św. Piotra na pokładzie papamobile podczas audiencji ogólnej. Mehmet Ali Ağca, turecki zamachowiec, oddał strzały z pistoletu typu browning, ciężko raniąc Ojca Świętego. Broń, uznawana za wyjątkowo niezawodną, zacięła się przy kolejnej próbie strzału, co Papież później interpretował jako znak szczególnej opieki Matki Bożej Fatimskiej. „Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę” – mówił po latach. Choć pocisk o milimetry minął organy, których uszkodzenie byłoby śmiertelne, konsekwencje zamachu odbiły się na zdrowiu Jana Pawła II do końca jego życia.

W wydarzeniu wezmą udział Polacy mieszkający w Rzymie, pielgrzymi oraz duchowni związani z polską wspólnotą. Ambasador Adam Kwiatkowski zaznacza, że coroczne upamiętnienie zamachu jest nie tylko gestem pamięci, ale także okazją do wspólnej modlitwy w miejscu, które dla wielu wiernych pozostaje symbolem opieki Bożej nad Janem Pawłem II. Wspólnota polska w Rzymie od lat gromadzi się 13 maja, by przypominać o wydarzeniach, które wstrząsnęły światem.

Vatican News przypomina, że marmurowa płyta na Placu św. Piotra została umieszczona w miejscu zamachu jako trwały znak pamięci o dramatycznych wydarzeniach z 1981 roku. Co roku zatrzymują się przy niej pielgrzymi z całego świata, a rocznica zamachu jest jednym z najważniejszych dni pamięci związanych z pontyfikatem Jana Pawła II. Jutrzejsza modlitwa będzie kolejnym wyrazem duchowej więzi Polaków z Papieżem, który przez lata pozostawał dla nich moralnym autorytetem i symbolem niezłomności.

Znadniemna.pl na podstawie Vatican Newsna zdjęciu: Zamach na Papieża Jana Pawła II podczas audiencji ogólnej, w środę 13 maja 1981 r., fot.: Vaticannews.va

Jutro, 13 maja, w 45. rocznicę zamachu na Jana Pawła II, Polacy zgromadzą się na Placu św. Piotra w Rzymie, by oddać hołd Papieżowi w miejscu, w którym 13 maja 1981 roku padły strzały. O godz. 17.00 ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Adam Kwiatkowski wraz

Podczas uroczystości św. Stanisława biskupa i męczennika w Lidzie abp Tadeusz Kondrusiewicz wygłosił homilię poświęconą wierności prawu Bożemu i odpowiedzialności moralnej chrześcijan. W mieście trwa równocześnie peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej, będąca dziękczynieniem za 35 lat istnienia diecezji grodzieńskiej.

W kazaniu hierarcha podkreślił, że św. Stanisław pozostaje jednym z najważniejszych świadków chrześcijańskiego ładu moralnego. „Prawo Boże zostało nam dane nie po to, abyśmy je zmieniali, lecz aby ono zmieniało nas” – przypomniał, wskazując, że duchowy patron Polski uczy odwagi w obronie prawdy i konsekwencji w życiu duchowym. Arcybiskup zaznaczył, że zasadą życia św. Stanisława były słowa Chrystusa: „Tak, tak; nie, nie”, a jego postawa wobec niemoralnego postępowania króla Bolesława Śmiałego pozostaje aktualnym wezwaniem dla współczesnych pasterzy i wiernych.

Odwołując się do Dziejów Apostolskich, abp Kondrusiewicz przypomniał, że biskup jest powołany przez Ducha Świętego, aby strzec Kościoła i chronić go przed wpływem fałszywych nauk. Zwrócił uwagę, że współczesny kryzys moralny rodzi kolejne kryzysy społeczne, polityczne i rodzinne, ponieważ „człowiek zastąpił prawdę objawioną przez Boga ludzką opinią”. Wskazał, że chrześcijanie są wezwani do przejścia od religijności biernej do aktywnej, dającej świadectwo wiary w codziennym życiu.

„Chrześcijańskie świadectwo to radość wiary, uczynki miłosierdzia, zaangażowanie na rzecz prawdy i pokoju oraz osobiste nawrócenie” – mówił hierarcha, dodając, że Kościół i wierzący mają przyczyniać się do odrodzenia moralności i prawdziwego humanizmu.

Na zakończenie homilii abp Kondrusiewicz modlił się o wstawiennictwo św. Stanisława i opiekę Matki Bożej Ostrobramskiej: „Święty Stanisławie, rozbudź w nas poczucie odpowiedzialności za ład moralny społeczeństwa, a Ty, Maryjo, która ‘w Ostrej świecisz Bramie’, oświecaj drogę naszego życia”.

W Lidzie w tych dniach trwa peregrynacja kopii cudownego obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej, którą arcybiskup nazwał „wielką łaską i okazją do odnowienia kultu maryjnego”. Zachęcił wiernych, by przeżywali nawiedzenie nie tylko formalnie, lecz jako osobiste spotkanie z Orędowniczką rodzaju ludzkiego. Peregrynacja jest dziękczynieniem za 35 lat istnienia diecezji grodzieńskiej i obejmie kolejne parafie w najbliższych tygodniach.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl,  na zdjęciu: arcybiskup emeryt Tadeusz Kondrusiewicz, fot.: Catholic.by

Podczas uroczystości św. Stanisława biskupa i męczennika w Lidzie abp Tadeusz Kondrusiewicz wygłosił homilię poświęconą wierności prawu Bożemu i odpowiedzialności moralnej chrześcijan. W mieście trwa równocześnie peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej, będąca dziękczynieniem za 35 lat istnienia diecezji grodzieńskiej. W kazaniu hierarcha podkreślił, że św.

Dziś, 12 maja 2026 roku, mija 77. rocznica śmierci ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”, ostatniego komendanta Obwodu AK Szczuczyn, który poległ w walce z oddziałami NKWD w lasach między Raczkowszczyzną a Baksztami. Jego biografia – od prawosławnych korzeni po świadomy wybór służby Rzeczypospolitej – obala propagandowe mity o rzekomo „katolicko‑nacjonalistycznym” charakterze polskiego podziemia.

„Nic dla siebie, wszystko dla Ojczyzny” – te słowa najlepiej oddają sens życia Anatola Radziwonika. Wyrósł na ziemi, gdzie polskość była wyborem, a nie dziedziczoną etykietą. Pochodził z rodziny prawosławnej, głęboko zakorzenionej w tradycji lokalnej społeczności. Dopiero później, już jako dorosły człowiek, przeszedł na katolicyzm. Jego droga życiowa pokazuje, że polskość na Kresach nie była kwestią wyznania, lecz świadomej decyzji i poczucia odpowiedzialności za wspólnotę.

To właśnie dlatego jego biografia tak mocno uderza w sowiecką i współczesną propagandę, która próbowała przedstawiać polskie podziemie jako ruch „katolickich nacjonalistów”. Radziwonik – prawosławny z pochodzenia, Polak z wyboru – jest najlepszym dowodem, że ta narracja nie ma nic wspólnego z prawdą.

Gdy przyszła wojna, „Olech” nie wahał się ani chwili. Wstąpił do konspiracji, a dzięki naturalnemu autorytetowi szybko stał się jednym z najważniejszych dowódców na ziemi lidzkiej. Pod pseudonimami „Olech” i „Stary” prowadził swoich ludzi przez lata okupacji niemieckiej, a po 1944 roku – przez jeszcze trudniejszy czas sowieckiego terroru.

Jak podkreśla dr Kazimierz Krajewski, Radziwonik był jednym z tych dowódców, którzy nie złożyli broni, bo wiedzieli, że polska ludność na Kresach została pozostawiona sama sobie. NKWD prowadziło brutalne pacyfikacje, wywózki i aresztowania. „Olech” stanął między terrorem a bezbronnymi mieszkańcami – i to właśnie ta rola uczyniła go celem numer jeden dla sowieckich grup operacyjnych.

Jego oddział był dla okolicznych wsi ostatnią linią obrony. Ludzie wiedzieli, że dopóki „Olech” jest w lesie, dopóty nie są sami. Dlatego NKWD ściągało przeciwko niemu specjalne grupy pościgowe, prowadząc wielomiesięczne obławy.

12 maja 1949 r. w lasach między Raczkowszczyzną a Baksztami doszło do ostatniego starcia. Otoczony, walczył do końca. Poległ tak, jak żył – wierny swoim ludziom i swojej ziemi. Jego śmierć, jak zauważa Krajewski, zamknęła epokę polskiego podziemia na Kresach. Po nim nie było już nikogo, kto mógłby stanąć na czele rozbitej, ale wciąż wiernej Polsce społeczności.

Dziś pamiętamy o nim nie tylko jako o dowódcy, lecz jako o człowieku, który w czasach powszechnego strachu zachował niezłomność. O człowieku, który nie szukał chwały, nie zabiegał o zaszczyty, nie myślał o sobie. Jego życie – krótkie, lecz pełne – jest świadectwem, że wierność wartościom bywa trudniejsza niż sama walka.

W 77. rocznicę jego śmierci wspominamy ppor. Anatola Radziwonika „Olecha” jako jednego z ostatnich kresowych rycerzy – tych, którzy nie pozwolili, by na ich ziemi zgasła Polska.

Znadniemna.pl, zdjęcie Anatola Radziwonika „Olecha” pochodzi ze zbiorów dr Kazimierza Krajewskiego i było publikowane m.in. w miesięczniku „Pamięć.pl”, nr 2/2015.

 

Dziś, 12 maja 2026 roku, mija 77. rocznica śmierci ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”, ostatniego komendanta Obwodu AK Szczuczyn, który poległ w walce z oddziałami NKWD w lasach między Raczkowszczyzną a Baksztami. Jego biografia – od prawosławnych korzeni po świadomy wybór służby Rzeczypospolitej – obala propagandowe

Narodowe Archiwum Cyfrowe pozyskało i udostępniło rzadki, amatorski zapis krakowskich uroczystości pogrzebowych Józefa Piłsudskiego z 1935 roku. Materiał, odnaleziony na rynku antykwarycznym, stanowi jedyny znany prywatny film dokumentujący to wydarzenie.

Do zasobu publicznego trafił wyjątkowy film nakręcony 18 maja 1935 r. przez Tadeusza Rowińskiego, krakowskiego stomatologa i filmowca‑amatora. Zapis wykonany na taśmie 8 mm trwa nieco ponad siedem minut i przedstawia fragmenty uroczystości żałobnych w centrum Krakowa. Autor rejestrował wydarzenia z dwóch punktów widokowych, utrwalając zarówno kondukt pogrzebowy, jak i tłumy mieszkańców zgromadzonych w milczeniu na ulicach miasta.

Nagranie wyróżnia się nie tylko wiekiem, lecz także charakterem – to spontaniczny, pozbawiony oficjalnej narracji zapis świadka, który pokazuje przebieg uroczystości z perspektywy niedostępnej dla kronik filmowych epoki. Widać na nim m.in. prezydenta Ignacego Mościckiego oraz gen. Edwarda Śmigłego‑Rydza, uczestniczących w ostatniej drodze Marszałka.

Taśma została odnaleziona w ofercie antykwarycznej i zabezpieczona dzięki skorzystaniu przez archiwa państwowe z prawa pierwokupu. Po wstępnych oględzinach konserwatorskich NAC podjęło digitalizację materiału, udostępniając jego wersję techniczną jako pierwszy etap prac nad pełną rekonstrukcją cyfrową. Instytucja podkreśla, że dotąd nie istniał w zbiorach państwowych żaden prywatny filmowy zapis pogrzebu Piłsudskiego, mimo że wydarzenie było szeroko dokumentowane fotograficznie.

Odnaleziony film stanowi cenne uzupełnienie wiedzy o jednym z najbardziej symbolicznych momentów w historii II Rzeczypospolitej. Dzięki działaniom archiwistów unikatowy materiał został włączony do narodowego zasobu i udostępniony badaczom oraz opinii publicznej.

Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl/PAPna zdjęciu: wagon z trumną Józefa Piłsudskiego na dworcu. Obok trumny widoczny m.in. płk Strzelców Podhalańskich Witold Wartha, źródło: screenshot z filmu, opublikowanego przez NAC

Narodowe Archiwum Cyfrowe pozyskało i udostępniło rzadki, amatorski zapis krakowskich uroczystości pogrzebowych Józefa Piłsudskiego z 1935 roku. Materiał, odnaleziony na rynku antykwarycznym, stanowi jedyny znany prywatny film dokumentujący to wydarzenie. Do zasobu publicznego trafił wyjątkowy film nakręcony 18 maja 1935 r. przez Tadeusza Rowińskiego, krakowskiego

Polska przygotowuje reformę zasad nadawania obywatelstwa, która może znacząco wydłużyć drogę do jego uzyskania dla cudzoziemców. Rząd, prezydent i opozycja proponują zaostrzenie wymogów – od obowiązkowego egzaminu i deklaracji lojalności po wyższy poziom znajomości języka i dłuższy okres pobytu. Zmiany szczególnie odczują migranci z Białorusi i Ukrainy.

Rządowe propozycje zakładają przebudowę obecnego systemu i wprowadzenie bardziej wymagających kryteriów. Władze podkreślają, że obywatelstwo powinno być traktowane jako przywilej, a nie naturalny etap pobytu. Wśród planowanych rozwiązań pojawia się egzamin sprawdzający wiedzę o historii, wartościach i prawie, deklaracja lojalności wobec państwa polskiego, znajomość języka polskiego na poziomie B2 oraz konieczność udokumentowania co najmniej ośmiu lat pobytu w Polsce i posiadania polskiej rezydencji podatkowej. Według MSWiA takie zmiany mają uporządkować procedury i podnieść prestiż obywatelstwa.

Równolegle swój projekt przedstawił prezydent Karol Nawrocki, proponując wydłużenie minimalnego okresu pobytu z trzech do dziesięciu lat. Oznaczałoby to, że osoby, które przyjechały do Polski po 2020 roku z Białorusi lub po 2022 roku z Ukrainy, musiałyby czekać znacznie dłużej na możliwość ubiegania się o obywatelstwo, nawet jeśli są dobrze zintegrowane i pracują w Polsce od kilku lat.

Najdalej idące propozycje zgłosiła opozycja. Projekt Prawa i Sprawiedliwości przewiduje dziesięć lat pobytu przy naturalizacji, sześć lat dla osób pozostających w małżeństwie z obywatelem RP oraz pięć lat dla posiadaczy Karty Polaka lub osób z polskimi korzeniami. Wymagany poziom języka miałby wzrosnąć do C1, a kandydaci musieliby zdać państwowy egzamin z wiedzy o polskiej kulturze i historii. Projekt zakłada również zasadę „zero tolerancji” wobec powtarzających się wykroczeń porządkowych, co mogłoby oznaczać deportację w przypadku recydywy.

Dla migrantów z Białorusi i Ukrainy wszystkie te propozycje oznaczają przede wszystkim dłuższą drogę do obywatelstwa i konieczność intensywniejszej nauki języka. Egzamin z historii i kultury wymagałby dodatkowego przygotowania, a ciągłość legalnego pobytu oraz rozliczanie podatków w Polsce stałyby się jeszcze ważniejsze niż dotychczas. Żaden z projektów nie został jeszcze przyjęty, dlatego ostateczny kształt reformy może się zmienić podczas prac parlamentarnych. Osoby planujące ubiegać się o obywatelstwo powinny śledzić dalsze decyzje władz i dbać o pełną przejrzystość swojej sytuacji pobytowej i podatkowej.

Znadniemna.pl na podstawie Portalsamorzadowy.pl/PAP, fot.: karta-pobytu.pl

Polska przygotowuje reformę zasad nadawania obywatelstwa, która może znacząco wydłużyć drogę do jego uzyskania dla cudzoziemców. Rząd, prezydent i opozycja proponują zaostrzenie wymogów – od obowiązkowego egzaminu i deklaracji lojalności po wyższy poziom znajomości języka i dłuższy okres pobytu. Zmiany szczególnie odczują migranci z Białorusi

Na Białorusi wprowadzono obowiązkowe, 10‑dniowe szkolenie wojskowe dla wszystkich uczniów klas 10 — czyli młodzieży w wieku odpowiadającym polskiej trzeciej klasie liceum. Uczniowie nie mogą odmówić udziału, a brak zaliczenia oznacza brak promocji do klasy 11 — maturalnej. Dziewczęta skierowano na obowiązkową praktykę medyczną.

Władze Białorusi ogłosiły, że od 26 maja wszyscy dziesięcioklasiści zostaną objęci obowiązkowym wojskowym szkoleniem polowym, prowadzonym w warunkach zbliżonych do poligonowych. Informację potwierdziła w państwowej telewizji СTV zastępczyni przewodniczącego Komitetu Edukacji Mińskiego Komitetu Wykonawczego, Wolha Smirnowa. Jak podkreśliła, uczniowie nie mają prawa odmówić, ponieważ szkolenie stanowi część obowiązkowego programu nauczania.

Smirnowa wyjaśniła, że bez oceny z przedmiotu „Przygotowanie przedpoborowe i medyczne” uczeń nie zostanie dopuszczony do promocji do klasy 11. Brak zaliczenia oznacza więc automatyczne zatrzymanie w klasie 10, niezależnie od wyników z innych przedmiotów.

Tegoroczne szkolenie potrwa 10 dni zamiast dotychczasowych pięciu. Zajęcia mają obejmować elementy musztry, podstawy taktyki, działania w terenie oraz ćwiczenia z użyciem sprzętu wojskowego. W niektórych regionach uczniowie mogą być zakwaterowani całodobowo w jednostkach wojskowych. W przypadku braku infrastruktury zajęcia mogą odbywać się na terenie szkół.

Dziewczęta nie będą kierowane na poligon, lecz przejdą obowiązkową praktykę medyczną w szpitalach, placówkach Białoruskiego Czerwonego Krzyża lub jednostkach Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych — również w wymiarze 60 godzin.

Niezależne media zwracają uwagę, że obowiązkowe szkolenia wpisują się w szerszy proces militaryzacji białoruskiej edukacji, który nasilił się po 2020 roku. W szkołach działają koordynatorzy „wychowania wojskowo‑patriotycznego”, a młodzież regularnie uczestniczy w ćwiczeniach z użyciem broni, symulacjach działań bojowych i turniejach wojskowych. W niektórych regionach, jak Słonim, uczniowie otrzymywali broń automatyczną, hełmy i kamizelki kuloodporne.

Decyzja o obowiązkowych poligonach wywołała sprzeciw części rodziców, którzy anonimowo komentują w sieci, że nie zgadzają się na militaryzację 16‑latków i odebranie im 10 dni wakacji. Władze podkreślają jednak, że szkolenie jest elementem programu i nie przewidują żadnych wyjątków.

Znadniemna.pl na podstawie Euroradio, na zdjęciu: dziesięcioklasiści na szkoleniu polowym, fot.: tvgrodno.by

 

Na Białorusi wprowadzono obowiązkowe, 10‑dniowe szkolenie wojskowe dla wszystkich uczniów klas 10 — czyli młodzieży w wieku odpowiadającym polskiej trzeciej klasie liceum. Uczniowie nie mogą odmówić udziału, a brak zaliczenia oznacza brak promocji do klasy 11 — maturalnej. Dziewczęta skierowano na obowiązkową praktykę medyczną. Władze Białorusi

W roku akademickim 2024/2025 w Polsce studiowało 12,2 tys. obywateli Białorusi. To druga co do wielkości grupa cudzoziemców w polskim szkolnictwie wyższym. Analiza danych GUS, RAD-on i statystyk największych uczelni pokazuje, że przed zbliżającą się kampanią rekrutacyjną 2026/2027 Białorusini najczęściej wybierają Warszawę, Kraków i Wrocław, a ich decyzje edukacyjne stają się coraz bardziej pragmatyczne.

Polskie uczelnie pozostają dla młodych Białorusinów najważniejszym kierunkiem studiów zagranicznych. W 2024/2025 stanowili oni ponad 11 proc. wszystkich cudzoziemców studiujących w Polsce. Wybory edukacyjne tej grupy są stabilne, ale stoją za nimi czynniki o dużej dynamice: sytuacja polityczna w regionie, przewidywalność procedur pobytowych oraz rosnące znaczenie kierunków technicznych i ekonomicznych. Coraz wyraźniej widać, że młodzi Białorusini traktują studia w Polsce jako inwestycję w mobilność zawodową w UE, a nie tylko jako alternatywę wobec systemu edukacyjnego w swoim kraju.

Największe ośrodki akademickie przyciągają ich szeroką ofertą kierunków inżynierskich, informatycznych, logistycznych i finansowych. W ostatniej rekrutacji na Uniwersytecie Jagiellońskim Białorusini stanowili ok. 15 proc. wszystkich kandydatów zagranicznych, a Politechnika Krakowska odnotowała 92 zgłoszenia z Białorusi. Wskazuje to na utrzymujące się zainteresowanie studiami w Polsce, które w rekrutacji 2026/2027 może być jeszcze większe. Uczelnie coraz aktywniej konkurują o kandydatów ze Wschodu, oferując programy wsparcia, uproszczone procedury oraz coraz szerszą ofertę w języku angielskim.

Na podstawie danych o liczbie cudzoziemców ogółem, udziału Białorusinów w strukturze studentów zagranicznych oraz statystyk rekrutacyjnych można oszacować, które uczelnie są najczęściej wybierane przez obywateli Białorusi. Poniższy ranking obejmuje uczelnie z największą liczbą studentów z Białorusi w roku akademickim 2024/2025 (wartości zaokrąglone, szacunki tam, gdzie uczelnie nie publikują danych narodowościowych):

  1. Uniwersytet Warszawski – ok. 1,1–1,2 tys.
  2. Politechnika Warszawska – ok. 0,9–1,0 tys.
  3. Uniwersytet Jagielloński – ok. 0,8–0,9 tys.
  4. Politechnika Wrocławska – ok. 0,6–0,7 tys.
  5. Politechnika Krakowska – ok. 0,45–0,5 tys.
  6. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie – ok. 0,4–0,45 tys.
  7. Uniwersytet Wrocławski – ok. 0,35–0,4 tys.
  8. Uniwersytet Łódzki – ok. 0,35–0,4 tys.
  9. Uniwersytet Gdański – ok. 0,3–0,35 tys.
  10. (ex aequo)Politechnika Gdańska – ok. 0,25–0,3 tys. • Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – ok. 0,25–0,3 tys.

Łącznie w pierwszej dziesiątce koncentruje się około połowy wszystkich Białorusinów studiujących w Polsce. Pozostali wybierają mniejsze ośrodki, w tym uczelnie w Białymstoku, Lublinie, Rzeszowie i Olsztynie, gdzie tradycyjnie silną rolę odgrywają programy stypendialne i bliskość geograficzna. Zbliżająca się kampania rekrutacyjna 2026/2027 pokaże, czy utrzyma się dotychczasowy trend, ale wszystko wskazuje na to, że największe uczelnie ponownie przyciągną najwięcej kandydatów z Białorusi — zwłaszcza na kierunki techniczne i ekonomiczne.

Znadniemna.pl – analiza własna na podstawie danych: GUS, RAD-on, Naukawpolsce.pl, Studium Europy Wschodniej UW, Strefy Edukacji oraz Bankier.pl

W roku akademickim 2024/2025 w Polsce studiowało 12,2 tys. obywateli Białorusi. To druga co do wielkości grupa cudzoziemców w polskim szkolnictwie wyższym. Analiza danych GUS, RAD-on i statystyk największych uczelni pokazuje, że przed zbliżającą się kampanią rekrutacyjną 2026/2027 Białorusini najczęściej wybierają Warszawę, Kraków i Wrocław,

Przejdź do treści