HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

12 i 13 października 1943 roku żołnierze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyli swoją pierwszą bitwę na ziemi białoruskiej w rejonie miejscowości Lenino.

W 83. rocznicę tego krwawego chrztu bojowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie oddano hołd poległym, z których co czwarty żołnierz stracił życie, odniósł rany lub trafił do niewoli. Dla wielu Polaków po sowieckich łagrach i zesłaniach zostanie „Kościuszkowcem” było jedyną szansą na walkę z okupantem i powrót do Ojczyzny. Bitwa pod Lenino, choć operacyjnie trudna, na stałe wpisała się w historię, a rocznica krwawego starcia w okresie PRL obchodzona była jako Dzień Wojska Polskiego.

Szef UdSKiOR: „Krwi żołnierskiej nie wolno dzielić”

Podczas stołecznych uroczystości głos zabrał szef UdSKiOR, minister Lech Parell, który podkreślił, że pamięć o froncie wschodnim bywała po 1989 roku spychana na margines i traktowana jako kłopotliwa. Zadeklarował potrzebę przywrócenia równowagi i uczciwej pamięci o ludziach, zaznaczając: „Krwi żołnierskiej nie wolno dzielić na lepszą i gorszą”. Podkreślił, że czystych motywacji żołnierzy pragnących walczyć o Polskę nie należy utożsamiać z późniejszą propagandą czy stalinizmem.

Minister zwrócił się do współczesnych żołnierzy, zaznaczając, że mają prawo być dumni z męstwa frontowców, oraz zaapelował o narodowe pojednanie i unikanie podziałów wokół historii, wskazując, że w panteonie narodowym jest miejsce zarówno dla żołnierzy spod Monte Cassino, jak i spod Lenino.

Głos MON i wręczenie odznaczeń

Stanowisko o uniwersalnym wymiarze poświęcenia polskiego żołnierza, który „przelewał tę samą, czerwoną, polską krew”, wsparł również sekretarz stanu w MON Stanisław Wziątek, a w imieniu weteranów głos zabrał płk Czesław Lewandowski.

Ważnym punktem obchodów było wręczenie odznaczeń zasłużonym weteranom przez ministra Lecha Parella:

  • Medal „Pro Bono Poloniae” otrzymał pan Stanisław Sikorski.
  • Medal „Pro Patria” odebrał por. Edward Róg, którego symboliczny szlak bojowy wiódł od zesłania na Ural przez wyzwalanie Warszawy i Kołobrzeg aż po Berlin.

Uroczystość na placu Piłsudskiego zakończyło odczytanie Apelu Pamięci, salwa honorowa oraz złożenie wieńców na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza.

Znadniemna.pl na podstawie UdSKiOR, na zdjęciu: uroczystość złożenia wieńców przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie z okazji rocznicy bitwy pod Lenino, fot.: facebook.com/lech.parell

12 i 13 października 1943 roku żołnierze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyli swoją pierwszą bitwę na ziemi białoruskiej w rejonie miejscowości Lenino. W 83. rocznicę tego krwawego chrztu bojowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie oddano hołd poległym, z których co czwarty żołnierz stracił

Jeszcze kilka lat temu Kościół katolicki na Białorusi znajdował się w otwartym sporze z władzami. Dziś coraz częściej mówi o współpracy, uczestniczy w wydarzeniach organizowanych przez państwo i unika tematów budzących konflikt z reżimem. Niniejszy artykuł został przygotowany na podstawie szczegółowej analizy niezależnej inicjatywy „Chrześcijańska Wizja” i jest próbą odpowiedzi na  pytanie: czy jest to pragmatyczna strategia ochrony wspólnoty wiernych, czy też cena, jaką Kościół płaci za możliwość dalszego funkcjonowania w państwie autorytarnym?

Głęboki kryzys po zrywie wolnościowym

Po protestach z 2020 roku relacje między Kościołem katolickim a państwem znalazły się w najgłębszym kryzysie od czasu odzyskania przez Białoruś niepodległości. Konflikt wokół niewpuszczania do kraju abp. Tadeusza Kondrusiewicza, represje wobec części duchownych oraz zamknięcie mińskiego Czerwonego Kościoła sprawiły, że wielu wiernych postrzegało Kościół jako jedno z ostatnich środowisk zachowujących dystans wobec władzy.

W ostatnich dwóch latach nastąpiła jednak wyraźna zmiana tonu. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że część kościelnych hierarchów stawia na demonstracyjne podkreślanie lojalności wobec państwa. Dotyczy to zarówno uczestnictwa w wydarzeniach organizowanych przez administrację państwową, jak i przejmowania języka obecnego w oficjalnej ideologii.

Język reżimu pod kościelnymi sklepieniami

W kościelnych wystąpieniach coraz częściej pojawiają się odniesienia tożsame z oficjalną państwową propagandą. Mowa o sformułowaniach dotyczących „pokoju i dobrobytu”, „jedności narodu”, zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej czy tzw. „ludobójstwa narodu białoruskiego” z rąk niemieckich okupantów oraz polskiego podziemia akowskiego. Szczególnie widoczne jest to w działalności metropolity mińsko-mohylewskiego abp. Józefa Staniewskiego, który regularnie podkreśla znaczenie współpracy Kościoła z państwem.

Sama obecność duchownych w przestrzeni publicznej nie jest niczym niezwykłym. Problem pojawia się wtedy, gdy granica między duszpasterstwem a państwową narracją staje się coraz mniej wyraźna. Symbolicznym przykładem stała się odprawiona w ramach dożynek październikowa Msza w Szkłowie, celebrowana przez bp. Aleksandra Jaszewskiego, podczas której publicznie modlono się za Aleksandra Łukaszenkę i wysokich urzędników państwowych.

Lojalność bez wzajemności

Zwrot w relacjach z władzami rodzi jednak zasadnicze pytanie: co Kościół otrzymał w zamian za demonstracyjną lojalność?

Trudno wskazać konkretne sukcesy. Los Czerwonego Kościoła w Mińsku nadal pozostaje niepewny. Władze nie zrezygnowały też z ograniczania działalności księży zza granicy, głównie z Polski. Co więcej, sam abp Józef Staniewski przyznał w rozmowie z białoruską redakcją Vatican News, że księża z Polski coraz częściej nie otrzymują zezwoleń na dalszą posługę, co pogłębia problem braków kadrowych w wielu parafiach.

To właśnie ten paradoks wydaje się dziś najważniejszy. Im częściej słyszymy o dobrej współpracy Kościoła z państwem, tym mniej widać dowodów na to, że państwo gotowe jest rozwiązywać najważniejsze problemy Kościoła.

Strategia Watykanu i ryzyko utraty głosu

W tej sytuacji warto postawić pytanie o rolę Watykanu. Nie ma podstaw, by twierdzić, że Stolica Apostolska zachęca białoruskich hierarchów do przejmowania elementów reżimowej ideologii państwowej. Można jednak przypuszczać, że kieruje się logiką zachowania struktur kościelnych i unikania otwartego konfliktu z władzami. Podobna strategia była stosowana przez Kościół powszechny także w innych państwach autorytarnych.

Taka polityka ma jednak swoją cenę. Kościół może przetrwać represje, a nawet funkcjonować w warunkach ograniczonej wolności. Znacznie trudniej zachować niezależność, gdy nacisk przybiera formę partnerstwa i współpracy.

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, czy państwo próbuje włączyć Kościół w swój system. Coraz więcej sygnałów wskazuje, że mamy do czynienia z takim właśnie procesem. Pytanie brzmi raczej, czy próbując zapewnić sobie spokojniejsze warunki działania, Kościół nie ryzykuje utraty własnego głosu. A właśnie ten głos, szczególnie w czasach kryzysu, stanowi o jego znaczeniu bardziej niż przychylność władz czy miejsce przy oficjalnym stole.

Znadniemna.pl na podstawie „Chrześcijańskiej Wizji”, na zdjęciu: abp Józef Staniewski, naczelny mufti Białorusi Abu Bekir Szabanowicz i rabin Grigorij Abramowicz na koncercie poświęconym Dniu Jedności Narodów Białorusi i Rosji, fot.: Instagram rabina Grigorija Abramowicza

Jeszcze kilka lat temu Kościół katolicki na Białorusi znajdował się w otwartym sporze z władzami. Dziś coraz częściej mówi o współpracy, uczestniczy w wydarzeniach organizowanych przez państwo i unika tematów budzących konflikt z reżimem. Niniejszy artykuł został przygotowany na podstawie szczegółowej analizy niezależnej inicjatywy „Chrześcijańska

W parafii św. Marii Magdaleny w Nowołukomlu zaprezentowano nowy wizerunek św. Carlo Acutisa wykonany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Obraz pobłogosławił abp Tadeusz Kondrusiewicz. Nietypowa inicjatywa stała się tematem dyskusji wśród części wiernych.

Uroczystość odbyła się 11 października. Pomysł stworzenia nowego wizerunku wyszedł od proboszcza parafii św. Marii Magdaleny w Nowołukomlu, ks. Mikołaja Lipskiego, który podczas internetowej transmisji Mszy św. poinformował, że obraz został przygotowany przy użyciu narzędzi sztucznej inteligencji.

Postać św. Carlo Acutisa nie została wybrana przypadkowo. Włoski nastolatek wykorzystywał internet do szerzenia wiary, tworzył strony poświęcone cudom eucharystycznym i zachęcał rówieśników do regularnego uczestnictwa w życiu sakramentalnym. W 2025 roku został kanonizowany, stając się pierwszym świętym zaliczanym do pokolenia milenialsów.

Wizerunek umieszczono w bocznym ołtarzu świątyni. Ma on pełnić funkcję zasłony obrazu patronki parafii, św. Marii Magdaleny. Według inicjatorów przedsięwzięcia zestawienie obu postaci symbolicznie łączy początki chrześcijaństwa ze współczesnym światem cyfrowym.

Podczas poświęcenia nowego obrazu wykonano również specjalny utwór przygotowany z okazji kanonizacji św. Carlo Acutisa. Organizatorzy podkreślali, że młody święty może być inspiracją dla współczesnej młodzieży żyjącej w świecie nowych technologii.

Inicjatywa spotkała się jednak nie tylko z zainteresowaniem, ale także z krytyką części wiernych. W mediach społecznościowych pojawiły się opinie, że obraz wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji nie powinien być określany mianem ikony w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim miejsca nowych technologii w sztuce sakralnej i życiu Kościoła.

Nowy wizerunek św. Carlo Acutisa pobłogosławił abp Tadeusz Kondrusiewicz, który mimo przejścia na emeryturę pozostaje aktywny duszpastersko. W ostatnich dniach emerytowany metropolita mińsko-mohylewski przewodniczył również uroczystościom w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Rakowie, gdzie przypominał wiernym o znaczeniu modlitwy różańcowej w życiu chrześcijan (https://www.ekai.pl/abp-kondrusiewicz-przypomina-o-mocy-modlitwy-rozancowej/).

Znadniemna.pl na podstawie „Głos Duszy” na Youtubie, na zdjęciu:  W czasie Mszy świętej abp Tadeusz Kondrusiewicz pobłogosławił obraz z wizerunkiem św. Carlo Acutisa, fot.: screenshot z transmisji na Youtubie

W parafii św. Marii Magdaleny w Nowołukomlu zaprezentowano nowy wizerunek św. Carlo Acutisa wykonany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Obraz pobłogosławił abp Tadeusz Kondrusiewicz. Nietypowa inicjatywa stała się tematem dyskusji wśród części wiernych. Uroczystość odbyła się 11 października. Pomysł stworzenia nowego wizerunku wyszedł od proboszcza parafii św.

W minionym tygodniu swój wyjątkowy jubileusz obchodził major Władysław Dąbrowski – nasz krajan, żołnierz 2. Korpusu Polskiego gen. Andersa oraz uczestnik legendarnych walk o Monte Cassino.

Losy kresowego weterana, naznaczone sowieckim zesłaniem, wojenną tułaczką i walką o niepodległość Polski, pozostają świadectwem doświadczeń całego pokolenia Polaków z dawnych ziem wschodnich Rzeczypospolitej.

Jubileusz naszego bohaterskiego krajana jest okazją do przypomnienia niezwykłej biografii jednego z ostatnich żyjących żołnierzy 2. Korpusu Polskiego. Choć urodził się 6 października 1924 roku w Warszawie, to od pierwszych miesięcy życia wychowywał się w Nowogródku. Jako młody chłopak przeszedł przez sowieckie represje, deportację w głąb ZSRR, szlak Armii Andersa oraz najważniejsze bitwy kampanii włoskiej.

Po sowieckiej agresji na Polskę ojciec przyszłego żołnierza, pracujący jako rusznikarz w Policji Państwowej, został aresztowany przez NKWD i trafił do łagru. Młody Władysław Dąbrowski wraz z matką został deportowany w głąb Związku Sowieckiego, do obwodu aktiubińskiego w Kazachstanie, gdzie był zmuszany do pracy w kołchozie.

Po podpisaniu układu Sikorski-Majski nasz bohater zgłosił się jako ochotnik do formującej się Armii Polskiej w ZSRR. Wraz z 2. Korpusem Polskim opuścił Związek Sowiecki i odbył długi szlak przez Irak, Palestynę, Liban i Egipt. Następnie został skierowany do Włoch, gdzie rozegrał się jeden z najważniejszych etapów walk polskich żołnierzy na froncie zachodnim.

Służąc w 15. Pułku Ułanów Poznańskich jako kierowca czołgu, Władysław uczestniczył w bitwie o Monte Cassino. Po przełamaniu niemieckiej linii obrony żołnierze 2. Korpusu Polskiego ruszyli dalej przez Półwysep Apeniński, biorąc udział między innymi w walkach o Ankonę i Bolonię.

Wojenne losy majora Władysława Dąbrowskiego są świadectwem odwagi i wytrwałości Polaków związanych z ziemią nowogródzką. Podobnie jak tysiące mieszkańców Kresów, doświadczył on deportacji i wojennej tułaczki, nie rezygnując jednak z walki o wolną Polskę.

Obchody 102. Urodzin bohatera odbyły się w gronie rodziny, przyjaciół i znajomych. Życzenia jubilatowi przekazał również szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Lech Parell, podkreślając znaczenie jego życiowego świadectwa dla kolejnych pokoleń Polaków.

Dziś major Władysław Dąbrowski pozostaje jednym z ostatnich żyjących świadków epoki, która na zawsze odmieniła losy mieszkańców Kresów. Jego historia przypomina o drodze, jaką przeszło pokolenie Polaków związanych z przedwojennym Nowogródkiem i innymi miastach dawnego województwa nowogródzkiego.

Z okazji 102. urodzin składamy majorowi Władysławowi Dąbrowskiemu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, pogody ducha oraz wielu kolejnych lat spędzonych wśród bliskich. Niech pozostaje jak najdłużej strażnikiem pamięci o pokoleniu Polaków z Kresów, które przeszło przez zesłanie, wojnę i tułaczkę, zachowując wierność Ojczyźnie i swoim wartościom.

Dwustu lat, Panie Majorze!

Znadniemna.pl na podstawie Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, na zdjęciu: major Władysław Dąbrowski przy torcie urodzinowym, fot: kombatanci.gov.pl

W minionym tygodniu swój wyjątkowy jubileusz obchodził major Władysław Dąbrowski – nasz krajan, żołnierz 2. Korpusu Polskiego gen. Andersa oraz uczestnik legendarnych walk o Monte Cassino. Losy kresowego weterana, naznaczone sowieckim zesłaniem, wojenną tułaczką i walką o niepodległość Polski, pozostają świadectwem doświadczeń całego pokolenia Polaków z

Rozpoczęła się rejestracja uczestników z Białorusi na katolickie Światowe Dni Młodzieży, które odbędą się w sierpniu 2027 roku w Seulu. Organizatorzy poinformowali, że koszt wyjazdu wyniesie około 2000-2500 dolarów od osoby, a zainteresowani powinni wpłacić pierwszą transzę środków do 1 listopada.

Białoruscy organizatorzy pielgrzymki do Korei Południowej opublikowali formularz  zgłoszeniowy oraz przedstawili wstępne informacje dotyczące trasy i kosztów wyjazdu. Podróż została zaplanowana z Mińska przez Kazachstan. W Ałmaty uczestnicy spędzą dwa dni przed dalszym lotem do Seulu.

Jak zaznaczają organizatorzy, ostateczna cena wyjazdu będzie zależała przede wszystkim od kosztów biletów lotniczych. Oprócz przelotu uczestnicy będą musieli opłacić wizę oraz pakiet związany z udziałem w wydarzeniach Światowych Dni Młodzieży.

Szacunkowy koszt uczestnictwa wynosi od 2000 do 2500 dolarów amerykańskich na osobę. Aby możliwy był zakup biletów i dokonanie wymaganych wpłat na rzecz organizatorów ŚDM, chętni powinni do 1 listopada wpłacić 2000 dolarów.

„Droga młodzieży! Rozumiemy, że podana cena nie jest ostateczna i może budzić obawy, ale trasa jest bardzo skomplikowana. Bilety będziemy kupować po utworzeniu grupy i zebraniu potrzebnych środków” – wyjaśnili organizatorzy białoruskiej pielgrzymki.

Światowe Dni Młodzieży w Seulu zgromadzą młodych katolików z całego świata. Dla uczestników z Białorusi będzie to pierwsza od lat okazja do wspólnego udziału w tym wydarzeniu, odbywającym się w tak odległej części świata.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, ilustracja: logo Światowych Dni Młodzieży 2027 w Seulu, źródło: lawka.org

Rozpoczęła się rejestracja uczestników z Białorusi na katolickie Światowe Dni Młodzieży, które odbędą się w sierpniu 2027 roku w Seulu. Organizatorzy poinformowali, że koszt wyjazdu wyniesie około 2000-2500 dolarów od osoby, a zainteresowani powinni wpłacić pierwszą transzę środków do 1 listopada. Białoruscy organizatorzy pielgrzymki do Korei

Pod hasłem „Św. Jan Paweł II. Uczeń-Misjonarz” obchodzony jest dziś XXVI Dzień Papieski. W Polsce i środowiskach polonijnych na całym świecie wierni przypominają nauczanie papieża Polaka, modlą się w jego intencjach oraz wspierają fundusz stypendialny Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Hasło tegorocznego Dnia Papieskiego odwołuje się do określenia „uczeń-misjonarz”, obecnego w nauczaniu Kościoła i podkreślającego, że każdy chrześcijanin jest powołany zarówno do pogłębiania własnej wiary, jak i do dzielenia się nią z innymi. Tegoroczne obchody zachęcają do ponownego odczytania duchowego dziedzictwa św. Jana Pawła II w perspektywie współczesnych wyzwań ewangelizacyjnych.

Organizatorzy przypominają słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane podczas pielgrzymki do Polski w 1979 roku: „Musicie myśleć o sobie w kategoriach uczniów Chrystusa”. Tegoroczne hasło podkreśla, że chrześcijanin jest zarazem uczniem i misjonarzem, powołanym nie tylko do pogłębiania własnej wiary, ale także do dzielenia się nią z innymi.

Dzień Papieski obchodzony jest nie tylko w Polsce, ale także w środowiskach polonijnych na całym świecie. Towarzyszą mu Msze święte, czuwania modlitewne, spotkania poświęcone nauczaniu św. Jana Pawła II oraz zbiórki na rzecz programu stypendialnego dla uzdolnionej młodzieży z mniej zamożnych rodzin. Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” określa stypendystów mianem „żywego pomnika” papieża Polaka.

Dla katolików i Polaków na Białorusi postać św. Jana Pawła II pozostaje szczególnie ważnym punktem odniesienia. W wielu parafiach pamięć o papieżu Polaku jest podtrzymywana poprzez modlitwę, nabożeństwa oraz przypominanie jego nauczania. Jan Paweł II wielokrotnie okazywał bliskość Kościołowi na ziemiach dzisiejszej Białorusi, pozostawiając trwały ślad w pamięci tamtejszych wiernych.

Dla białoruskich katolików Dzień Papieski pozostaje okazją do powrotu do duchowego dziedzictwa św. Jana Pawła II, jego troski o wiernych i Polaków żyjących poza ojczyzną, a także do refleksji nad odpowiedzialnością za zachowanie wiary, narodowej tożsamości i więzi wspólnotowych.

Znadniemna.pl na podstawie Vaticannews.va,  na zdjęciu: „Św. Jan Paweł II. Uczeń-Misjonarz” – pod takim hasłem odbywa się XXVI Dzień papieski w Polsce, fot. Radio Watykańskie

Pod hasłem „Św. Jan Paweł II. Uczeń-Misjonarz” obchodzony jest dziś XXVI Dzień Papieski. W Polsce i środowiskach polonijnych na całym świecie wierni przypominają nauczanie papieża Polaka, modlą się w jego intencjach oraz wspierają fundusz stypendialny Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Hasło tegorocznego Dnia Papieskiego odwołuje się do

9 października w Brukseli odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Rady Polonii Świata (World Polonia Council). Najważniejszym punktem obrad przedstawicieli środowisk polskich i polonijnych z całego globu były wybory przewodniczącego organizacji. W głosowaniu mandat zaufania na nową kadencję otrzymał Frank Spula z USA, zastępując na tym stanowisku Jarosława Narkiewicza.

Wydarzenie miało kluczowe znaczenie dla podsumowania dotychczasowych działań oraz wyznaczenia strategicznych kierunków rozwoju dla wspólnot polonijnych na świecie. Podczas zjazdu delegaci wysłuchali szczegółowych sprawozdań ustępującego przewodniczącego, Komisji Rewizyjnej oraz skarbnika, po czym oficjalnie udzielili dotychczasowym władzom absolutorium.

Głównym elementem spotkania były wybory personalne, w ramach których wyłoniono pełny skład Prezydium Rady Polonii Świata na nową kadencję. Oficjalne władze oraz członkowie Prezydium RPŚ prezentują się następująco:

Przewodniczący: Frank Spula (USA)

Wiceprzewodniczący: Tadeusz Adam Pilat (Szwecja)

Wiceprzewodniczący: Dominik Roszak (Kanada)

Sekretarz: Małgorzata Kwiatkowska (Australia)

Skarbnik: Aleksander Zając ( Niemcy)

Członkowie Prezydium RPŚ:

Gerwazy Longher, Alicja Donimirska, Andrzej Suchanek, Alicja Kuklińska, Urszula Stefańska-Andreini, Jarosław Narkiewicz, Wiktoria Laskowska (prezes Światowego Kongresu Oświaty Polonijnej) oraz Andrzej Janeczko.

W Zjeździe uczestniczyli również goście specjalni zaproszeni przez RPŚ – reprezentanci Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”: przewodniczący Tomasz Różniak oraz wiceprezes Zenka Bańkowska.

Nowo wybranym władzom serdecznie gratulujemy objęcia tych zaszczytnych i odpowiedzialnych funkcji. Życzymy owocnej pracy, wielu sukcesów, jedności w działaniach oraz niesłabnącej wytrwałości w realizowaniu wyzwań stojących przed Polakami poza granicami ojczyzny.

Niech nadchodzące lata upłyną pod znakiem budowania silnych, partnerskich relacji, integracji młodego pokolenia oraz skutecznej, globalnej współpracy na rzecz ochrony i promocji polskiej oświaty, języka, kultury oraz tożsamości narodowej.

Znadniemna.pl na podstawie Wieści POLonijne na faceboooku, na zdjęciu: nowe władze Rady Polonii Świata, fot.: facebook.com

9 października w Brukseli odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Rady Polonii Świata (World Polonia Council). Najważniejszym punktem obrad przedstawicieli środowisk polskich i polonijnych z całego globu były wybory przewodniczącego organizacji. W głosowaniu mandat zaufania na nową kadencję otrzymał Frank Spula z USA, zastępując na tym

Polskie uczelnie zainaugurowały właśnie rok akademicki 2026/2027. Choć pełne dane dotyczące struktury narodowościowej studentów za bieżący semestr zostaną opublikowane dopiero w późniejszych miesiącach, już dziś wiadomo, że zakończony rok przyniósł wyraźną zmianę wieloletniego trendu. Liczba obywateli Białorusi studiujących w Polsce spadła do 10 710 osób. Oznacza to ubytek blisko 1,5 tysiąca studentów w porównaniu z poprzednim rokiem akademickim.

Eksperci i obserwatorzy życia akademickiego wskazują, że wpływ na tę sytuację mogło mieć kilka czynników. Wśród nich wymienia się zmiany w procedurach związanych z wydawaniem wiz i dokumentów umożliwiających podjęcie studiów w Polsce, a także rosnącą liczbę formalności towarzyszących całemu procesowi rekrutacji. Zmiany te odczuły również rodziny planujące edukację swoich dzieci na polskich uczelniach. Dla części kandydatów długie oczekiwanie na załatwienie formalności oznaczało dodatkowe trudności w terminowym rozpoczęciu studiów. W rezultacie sama decyzja o podjęciu nauki za granicą stała się bardziej wymagająca niż jeszcze kilka lat temu.

Nowe wyzwania dotyczą także młodzieży posiadającej polskie korzenie. Karta Polaka nadal pozostaje ważnym instrumentem wspierającym studiowanie i pobyt w Polsce, jednak osoby korzystające z tego rozwiązania muszą przedstawić dokumenty potwierdzające pochodzenie oraz wykazać znajomość języka i kultury polskiej. Dodatkową trudnością dla części kandydatów jest pozyskanie materiałów archiwalnych potwierdzających polskie korzenie. Wielu zainteresowanych zwraca uwagę, że dostęp do dokumentów przechowywanych w białoruskich archiwach bywa skomplikowany, zwłaszcza dla osób nieprowadzących działalności naukowej. Niektórzy obawiają się również, że otwarte informowanie o zamiarze uzyskania Karty Polaka może wzbudzać nieufność ze strony lokalnych władz. Wielu wnioskodawców podkreśla, że procedury weryfikacyjne stały się obecnie bardziej szczegółowe i czasochłonne niż w przeszłości.

Istotny wpływ na decyzje i możliwości młodych ludzi ma także sytuacja wewnętrzna na samej Białorusi. Od kilku lat państwo systematycznie zaostrza kontrolę nad młodym pokoleniem, starając się ograniczać odpływ wykształconej młodzieży za granicę. Osoby planujące studia poza krajem spotykają się z większą liczbą barier administracyjnych, w tym z obowiązkiem podpisywania zobowiązań do powrotu w przypadku wyjazdów na stypendia czy programy międzynarodowe. Ponadto absolwenci kierunków finansowanych przez państwo podlegają rygorystycznemu systemowi przymusowych nakazów pracy (biał. razmierkawannie), a próba jego uniknięcia wiąże się z poważnymi konsekwencjami prawnymi i finansowymi ze strony tamtejszej prokuratury.

Równocześnie istotnym czynnikiem w regionie staje się aktywność edukacyjna Federacji Rosyjskiej. Rosyjskie uczelnie oraz tamtejsze programy rządowe, działając w ramach struktur Państwa Związkowego, oferują obywatelom Białorusi stale rosnącą pulę bezpłatnych miejsc, zakwaterowanie w akademikach oraz maksymalnie uproszczone procedury rekrutacyjne. Dla części młodzieży, wobec rosnących barier na granicy z Unią Europejską, oferta ta staje się łatwiejszą i bardziej dostępną ścieżką zdobycia wyższego wykształcenia, co jednak zdaniem obserwatorów wiąże się z ryzykiem trwałej integracji z tamtejszym rynkiem pracy i systemem społecznym.

Mimo spadku liczby studentów z Białorusi Polska pozostaje jednym z najważniejszych kierunków edukacyjnych wybieranych przez młodych ludzi zza wschodniej granicy. Polskie uczelnie oferują szeroki wybór kierunków, wysoki poziom kształcenia oraz możliwość zdobycia dyplomu uznawanego w całej Unii Europejskiej.

Dla polskiej społeczności na Białorusi edukacja w Polsce ma znaczenie wykraczające poza samą naukę. Od lat stanowi ona bowiem sposób na podtrzymywanie więzi językowych, kulturowych i rodzinnych z krajem przodków. Dlatego spadek liczby studentów budzi niepokój wielu środowisk związanych z polskością na Wschodzie i skłania do pytań o to, jak w przyszłości utrzymać dostępność tej ścieżki kształcenia dla kolejnych pokoleń młodych ludzi.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl, zdjęcie ilustracyjne

Polskie uczelnie zainaugurowały właśnie rok akademicki 2026/2027. Choć pełne dane dotyczące struktury narodowościowej studentów za bieżący semestr zostaną opublikowane dopiero w późniejszych miesiącach, już dziś wiadomo, że zakończony rok przyniósł wyraźną zmianę wieloletniego trendu. Liczba obywateli Białorusi studiujących w Polsce spadła do 10 710 osób.

Założyciel internetowej biblioteki Kamunikat Jarosław Iwaniuk znalazł się na celowniku białoruskich służb. To kolejny przypadek represji wymierzonych w osoby dokumentujące historię i współczesność Białorusi oraz losy Polaków mieszkających za wschodnią granicą. W rosyjskich i białoruskich bazach osób poszukiwanych figuruje również redaktor naczelny portalu Znadniemna.pl Andrzej Pisalnik, a także inni obywatele Polski.

Prowadzona przez Jarosława Iwaniuka Biblioteka Kamunikat od lat gromadzi publikacje poświęcone historii, kulturze i życiu społecznemu Białorusi. W jej zasobach znajdują się także liczne materiały dotyczące polskiej mniejszości na Białorusi, w tym archiwalne numery uznawanego przez reżim Łukaszenki za „ekstremistyczny” i wydawanego na emigracji peiodyku „Głos znad Niemnana uchodźstwie”.

Iwaniuk przyznaje, że nie wie jeszcze, jakie konsekwencje mogą go spotkać ze strony władz w Mińsku.

– Zastanawiam się, czy jak już dojdzie do rozprawy, dojdzie do tak zwanego sądu w Mińsku, czy ja jako obywatel RP też zaocznie mogę dostać karę więzienia. Takich przypadków podobno jeszcze nie było, żeby zaocznie skazano obywatela spoza Republiki Białorusi – powiedział wydawca.

W marcu białoruskie KGB uznało grupę niezależnych wydawnictw działających poza granicami kraju za tak zwaną „koalicję” i oskarżyło jej domniemanych uczestników o działalność ekstremistyczną. Wśród podmiotów wymienionych przez służby znalazło się również białostockie wydawnictwo Kamunikat. Na liście osób powiązanych z rzekomą „formacją ekstremistyczną” umieszczono także nazwisko Jarosława Iwaniuka. Sam wydawca stanowczo odrzucił te oskarżenia, podkreślając, że wskazywane przez KGB środowiska nie tworzyły żadnej wspólnej struktury organizacyjnej.

Sprawa Iwaniuka wpisuje się w szerszy obraz represji stosowanych przez reżimy w Mińsku i Moskwie wobec osób zaangażowanych w działalność publiczną, społeczną, kulturalną i informacyjną dotyczącą Białorusi. W rosyjskiej bazie osób poszukiwanych od pewnego czasu figuruje również redaktor naczelny portalu Znadniemna.pl Andrzej Pisalnik, od lat opisujący sytuację Polaków na Białorusi oraz przypadki łamania praw człowieka przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Na podobnych listach w Rosji i na Białorusi znalazły się także inne osoby publiczne z Polski, w tym urzędujący Prezydent RP Karol Nawrocki. Trafił on do rosyjskiego rejestru ściganych jeszcze w czasie pełnienia funkcji prezesa IPN w związku z realizacją ustawy dekomunizacyjnej i koordynowaniem akcji usuwania z polskiej przestrzeni publicznej sowieckich obiektów propagandowych. Umieszczanie zagranicznych obywateli i wysokich rangą urzędników państwowych w bazach osób poszukiwanych stało się jednym z kluczowych elementów politycznej oraz propagandowej presji wywieranej przez autorytarne władze Białorusi i Rosji na krytyków ich działań.

Według obrońców praw człowieka represje na Białorusi nie ustają. Mimo zwolnienia części więźniów politycznych, w kraju nadal dochodzi do nowych zatrzymań, przesłuchań i procesów prowadzonych pod zarzutami działalności „ekstremistycznej”. Jak podają białoruskie władze, w ciągu ostatniego półtora roku zarzutami w takich sprawach objęto ponad 2,5 tysiąca osób, a machina urzędnicza reżimu systematycznie rozszerza listy tak zwanych ekstremistów, obejmując nimi kolejne tysiące obywateli.

Przypadek Jarosława Iwaniuka pokazuje, że w kręgu zainteresowania służb Łukaszenki pozostają nie tylko obywatele Białorusi, lecz także osoby mieszkające za granicą, które zajmują się dokumentowaniem historii, obroną praw człowieka i zachowaniem pamięci o wielokulturowym dziedzictwie ziem dawnej Rzeczypospolitej.

Znadniemna.pl na podstawie Polskiego Radia Białystok, na zdjęciu: Jarosław Iwaniuk, fot.: Facebook.com/jaroslaw.iwaniuk

Założyciel internetowej biblioteki Kamunikat Jarosław Iwaniuk znalazł się na celowniku białoruskich służb. To kolejny przypadek represji wymierzonych w osoby dokumentujące historię i współczesność Białorusi oraz losy Polaków mieszkających za wschodnią granicą. W rosyjskich i białoruskich bazach osób poszukiwanych figuruje również redaktor naczelny portalu Znadniemna.pl Andrzej

W nocy z 5 na 6 października doszło do brutalnej, dwuetapowej prowokacji hybrydowej na granicy łotewsko-białoruskiej, gdzie uzbrojeni i zamaskowani ludzie powiązani z reżimem Łukaszenki najpierw grozili łotewskim żołnierzom, a następnie wtargnęli na terytorium Łotwy, niszcząc infrastrukturę elektryczną i kradnąc kamery monitoringu. W reakcji na ten incydent oraz sygnały o możliwej mobilizacji w Federacji Rosyjskiej, sąsiednia Litwa podjęła decyzję o natychmiastowym, prewencyjnym skierowaniu około 100 żołnierzy do ochrony nieposiadającej ogrodzenia granicy z obwodem królewieckim. Choć Wilno zdecydowało się na stanowcze kroki obronne, tamtejsze władze uspokajają, że ogólny poziom zagrożenia dla kraju pozostaje bez zmian, a sytuacja jest w pełni kontrolowana.

Szczegóły incydentu na Łotwie, które przekazał tamtejszy minister spraw wewnętrznych Janis Dombrava, wskazują na wyjątkowo agresywny i demonstracyjny charakter działań białoruskich służb lub powiązanych z nimi grup przestępczych. Wszystko zaczęło się od próby siłowego przepchnięcia przez linię graniczną grupy około 20 nielegalnych migrantów. Towarzyszący im uzbrojeni napastnicy wygłaszali groźby pod adresem łotewskich strażników, a kilka godzin później wykorzystali osłonę nocy, aby dokonać sabotażu i uciec z powrotem na Białoruś przed przybyciem wezwanego patrolu. Łotewski minister spraw wewnętrznych Janis Dombrava publicznie i stanowczo potępił te działania, wysyłając jasny komunikat w stronę Mińska: „Białoruś powinna zrozumieć, że takie incydenty mogą prowadzić do poważnych konsekwencji dla niej samej”. W odpowiedzi na te powtarzające się akty wojny hybrydowej, rząd w Rydze zdecydował o przedłużeniu specjalnej operacji ochronnej pod kryptonimem „Wilkołak” do końca grudnia.

Wydarzenia z łotewskiej granicy miały miejsce w szczególnym okresie politycznym, tuż po wyborach parlamentarnych na Łotwie, w czasie gdy nowy rząd nie został jeszcze sformowany, a Kreml podgrzewał temperaturę ataków propagandowych wymierzonych w kraje bałtyckie. Na tę jawną próbę destabilizacji terytorium NATO stanowczo zareagowali sojusznicy z Zachodu. Niemcy w geście solidarności i wsparcia wschodniej flanki podjęły decyzję o natychmiastowym wysłaniu na Łotwę dwóch dodatkowych par myśliwców, wzmacniając tym samym ochronę przestrzeni powietrznej regionu.

Dywersyjny wypad na Łotwę wpisuje się w szerszy, długofalowy kryzys migracyjny wywołany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Z przedstawionego tła statystycznego wynika, że Łukaszenka w ostatnich miesiącach wyraźnie przekierował główne strumienie migrantów właśnie na odcinek łotewski. Tylko od początku tego roku łotewskie służby powstrzymały przed nielegalnym przekroczeniem granicy aż 11,9 tysiąca osób. Skalę naporu najlepiej obrazuje fakt, że do pobicia rekordu z całego ubiegłego roku brakuje już zaledwie 121 udaremnionych przypadków.

Wydarzenia te wywołały również natychmiastową reakcję litewskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, którego szef Martynas Katelynas zwrócił się do ministra obrony Robertasa Kaunasa o pilne wsparcie straży granicznej przez regularną armię. Choć obaj ministrowie potwierdzili, że decyzja ma charakter czysto zapobiegawczy, to skierowanie sił akurat na odcinek królewiecki wynika z konkretnych uwarunkowań geostrategicznych. Ta część granicy nie posiada fizycznej zapory ani płotu, jakie stoją na granicy z Białorusią, przez co ochrona tego rejonu wymaga znacznie większych zasobów ludzkich. Dodatkowo litewskie służby biorą pod uwagę ryzyko związane z ewentualną kolejną falą mobilizacji w Rosji, co mogłoby wywołać nagły napływ agresywnie nastawionych cudzoziemców z tamtego kierunku.

Mimo zaostrzenia procedur bezpieczeństwa i zaplanowania misji wojskowej na kilka najbliższych tygodni (w pierwszej fazie do połowy października), litewskie kierownictwo stanowczo apeluje do obywateli o spokój. W oficjalnym oświadczeniu MSW zaznaczono, że sytuacja na samej linii granicznej pozostaje całkowicie stabilna. Zwiększona obecność żołnierzy ma charakter wyłącznie prewencyjny i ma dać jasny sygnał odstraszania, gwarantując pełną gotowość państwa na wypadek prób przeniesienia podobnych prowokacji na terytorium Litwy.

Znadniemna.pl na podstawie wydarzenia.interia.pl, na zdjęciu: granica łotewsko-białoruska, fot.: Łotewskie Siły Zbrojne

W nocy z 5 na 6 października doszło do brutalnej, dwuetapowej prowokacji hybrydowej na granicy łotewsko-białoruskiej, gdzie uzbrojeni i zamaskowani ludzie powiązani z reżimem Łukaszenki najpierw grozili łotewskim żołnierzom, a następnie wtargnęli na terytorium Łotwy, niszcząc infrastrukturę elektryczną i kradnąc kamery monitoringu. W reakcji na

Przejdź do treści