HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji.

Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie w dniach 24–26 lipca, zgromadził ponad dwudziestu wykonawców polskiego pochodzenia mieszkających w dwunastu krajach Europy oraz w Kazachstanie. Artyści – soliści, duety i zespoły – zaprezentowali szerokie spektrum muzycznych stylów, od piosenki autorskiej po folkowe opracowania tradycyjnych melodii. Waleria Ziaziulczyk, znana już opolskiej publiczności z wcześniejszych edycji festiwalu, tym razem sięgnęła po najważniejsze wyróżnienie i nagrodę w wysokości dziewięciu tysięcy złotych.

Wydarzenie przyniosło również liczne wyróżnienia. Uhonorowani zostali Duet Stream, zespół „Wisła”, Rafał Kilarski oraz Artur Wojtyczka. Specjalne podziękowanie trafiło do Małgorzaty Sitek za wieloletnie zaangażowanie w organizację festiwalu. Publiczność nagrodziła Jana Sarosieka, występującego jako „Niezły Jasiu”. Jury przyznało także trzy nagrody tematyczne: dla zespołu Liber Cante za folkowe opracowanie utworu „Od Bytomia droga bita”, dla Klaudii Kocel za piosenkę patriotyczną „Wracają ptaki do gniazd” oraz dla Noli za autorską piosenkę rozrywkową „Bilet do życia”.

Swoją nagrodę przyznało również Radio Opole – otrzymała ją Joanna Pszczoła „Jo Bee”, reprezentująca Belgię, która będzie mogła zarejestrować płytę w Studiu M im. SBB. Artystka od lat mieszka w Brukseli, gdzie tworzy i współpracuje z lokalnymi muzykami.

Tegoroczną edycję poprzedziły dziesięciodniowe warsztaty muzyczno‑wokalne dla młodzieży polonijnej. Uczestnicy pracowali nad emisją głosu, dykcją, interpretacją oraz scenicznym wizerunkiem, a także poznawali historię polskiego dziedzictwa muzycznego – od średniowiecznych pieśni po współczesne utwory. Efektem ich pracy było wspólne nagranie „Opolskiej Przystani”, nieformalnego hymnu festiwalu, oraz koncert „Młoda Polonia śpiewa”, który otworzył część konkursową.

Polonijny Festiwal Polskiej Piosenki, organizowany od 2017 roku przez Opolski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, powstał jako przestrzeń spotkania twórców polskiego pochodzenia mieszkających poza krajem. Jego pomysłodawczynią i dyrektorką jest Halina Nabrdalik. Celem wydarzenia jest nie tylko prezentacja talentów, lecz także wzmacnianie więzi z Polską, językiem i kulturą.

Tegoroczna edycja oraz poprzedzające ją warsztaty zostały dofinansowane przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programu opieki nad Polonią i Polakami za granicą. Patronat nad festiwalem objęła marszałek Senatu Małgorzata Kidawa‑Błońska.

 Znadniemna.pl na podstawie Polskie Radio, źródło ilustracji: Post  na Facebooku Polskiego Radia dla Zagranicy – Redakcji Polskiej

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji. Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie

Białoruski reżim wpisał oficjalną stronę największej polskiej agencji informacyjnej PAP na listę materiałów zakazanych. Decyzję podjął sąd rejonowy w obwodzie mohylewskim, co oficjalnie potwierdziło Ministerstwo Informacji w Mińsku. Szefostwo PAP traktuje ten krok jako próbę cenzury, podczas gdy białoruska opozycja widzi w nim dowód na strach i słabość totalitarnych władz, dla których prawda stanowi bezpośrednie zagrożenie.

Decyzja sądu z obwodu mohylewskiego oznacza objęcie domeny pap.pl restrykcjami cenzorskimi. Dla odbiorców na Białorusi niesie to za sobą poważne konsekwencje prawne, ponieważ udostępnianie materiałów, komentarze, a nawet polubienia mogą skutkować aresztem administracyjnym lub wysokimi grzywnami. W skrajnych wypadkach białoruskie służby kwalifikują dystrybucję takich treści jako wspieranie działalności ekstremistycznej, co grozi bezpośrednią odpowiedzialnością karną.

Władze agencji jednoznacznie zadeklarowały, że represje nie wpłyną na dotychczasową linię redakcyjną. Likwidator i dyrektor generalny agencji, Marek Błoński, oficjalnie oświadczył, że decyzję białoruskiego sądu traktuje jako próbę ograniczenia dostępu do rzetelnej i niezależnej informacji. Szef agencji stanowczo podkreślił, że Polska Agencja Prasowa będzie nadal relacjonowała wydarzenia na Białorusi zgodnie ze standardami profesjonalnego dziennikarstwa, dodając, iż ta decyzja nie zmieni zasad ani sposobu pracy PAP. Błoński zapewnił jednocześnie, że redakcja ze szczególną odpowiedzialnością podchodzi obecnie do bezpieczeństwa swoich źródeł oraz odbiorców zlokalizowanych na terytorium Białorusi.

Decyzję Mińska skomentowała także liderka białoruskiej opozycji demokratycznej, dostrzegając w działaniach reżimu paradoksalne potwierdzenie jakości pracy polskich dziennikarzy. Swiatłana Cichanouska wskazała, że dla Polskiej Agencji Prasowej to przede wszystkim uznanie dla pracy na rzecz rozpowszechniania rzetelnych i niezależnych informacji. Opozycyjna przywódczyni dodała, że jest to wyraźny znak, iż praca agencji ma realne znaczenie i dociera do Białorusinów, podczas gdy reżim Aleksandra Łukaszenki po raz kolejny pokazuje w ten sposób wyłącznie swoją słabość i absurdalność.

Krok ten stanowi element zorganizowanej i długofalowej kampanii niszczenia wolnego słowa, realizowanej przez białoruski aparat państwowy. Oficjalny rejestr materiałów ekstremistycznych prowadzony jest w tym kraju od 2008 roku i obejmuje już ponad 9 tysięcy obiektów, w tym witryny mediów międzynarodowych, niezależne kanały społecznościowe oraz książki. Tylko w lipcu 2026 roku do spisu dodano ponad 100 nowych pozycji, wśród których znalazły się między innymi zasoby wrocławskiego Kolegium Europy Wschodniej oraz działającej w Białymstoku organizacji Okno na Wschód. Wcześniej podobnym rygorem białoruskie sądy objęły m.in. Telewizji Biełsat oraz wybrane serwisy Polskiego Radia.

Prześladowania te od dawna uderzają bezpośrednio także w media polskiej mniejszości narodowej oraz organizacje wspierające demokratyzację regionu. Władze Białorusi na wcześniejszych etapach kampanii represyjnej uznały za ekstremistyczny portal Znadniemna.pl, będący jednym z kluczowych mediów, służących mniejszości polskiej na Białorusi. Podobny status nadano portalowi Kresy24.pl, dystrybuującemu niezależne wiadomości z Europy Wschodniej i wydawanemu przez polską Fundację Wolność i Demokracja.

Znadniemna.pl na podstawie Polska Agencja Prasowa, fot.: Facebook.com/PolskaAgencjaPrasowa

Białoruski reżim wpisał oficjalną stronę największej polskiej agencji informacyjnej PAP na listę materiałów zakazanych. Decyzję podjął sąd rejonowy w obwodzie mohylewskim, co oficjalnie potwierdziło Ministerstwo Informacji w Mińsku. Szefostwo PAP traktuje ten krok jako próbę cenzury, podczas gdy białoruska opozycja widzi w nim dowód na

Biskup Antoni Dziemianko, ordynariusz diecezji pińskiej na Białorusi, wystosował specjalne przesłanie do wiernych, w którym wezwał do modlitwy w intencji osób zmagających się z uzależnieniami oraz do troski o trzeźwe życie. Hierarcha podkreślił, że zachowanie trzeźwości jest kluczowym warunkiem utrzymania osobistej wolności, którą człowiek otrzymał od Boga.

W opublikowanym dokumencie ordynariusz piński odwołał się do słów św. Pawła Apostoła z Pierwszego Listu do Tesaloniczan, przypominając wiernym o ich chrześcijańskiej tożsamości jako „synów światłości i synów dnia”. Biskup zaznaczył, że prawdziwa wolność pozwala człowiekowi na świadome wybieranie dobra w wymiarze doczesnym oraz wiecznym. Zwrócił przy tym szczególną uwagę na niszczycielską siłę nałogów, ze szczególnym uwzględnieniem alkoholizmu, które tę wolność bezpowrotnie odbierają.

Według hierarchy każde uzależnienie degraduje ludzką godność i sprowadza człowieka do roli niewolnika. Skutki nałogów wykraczają daleko poza zniszczenie zdrowia i życia samej osoby uzależnionej – dotykają one bezpośrednio relacji z Bogiem, rozbijają więzi rodzinne, niszczą relacje z bliźnimi oraz destabilizują życie zawodowe. Z tego powodu bp Dziemianko zachęcił do głębokiej refleksji nad wartością daru trzeźwości i do ciągłego wzmacniania własnej woli.

Przesłanie biskupa pińskiego to również apel o solidarność i otoczenie opieką oraz modlitwą tych, którzy już zmagają się z problemem uzależnienia. Hierarcha wezwał społeczność wiernych do budowania codziennego stylu życia opartego na wolności dzieci Bożych oraz do szerzenia wiedzy o realnych zagrożeniach płynących z nadużywania alkoholu i innych substancji. Na zakończenie udzielił wszystkim podejmującym trud walki o trzeźwość pasterskiego błogosławieństwa.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl, na zdjęciu: biskup Antoni Dziemianko, fot.: Wikipedia

Biskup Antoni Dziemianko, ordynariusz diecezji pińskiej na Białorusi, wystosował specjalne przesłanie do wiernych, w którym wezwał do modlitwy w intencji osób zmagających się z uzależnieniami oraz do troski o trzeźwe życie. Hierarcha podkreślił, że zachowanie trzeźwości jest kluczowym warunkiem utrzymania osobistej wolności, którą człowiek otrzymał

80-letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz od ponad 10 dni przebywa w szpitalu z powodu problemów z sercem. Chociaż sytuacja zdrowotna hierarchy była poważna, lekarzom udało się ją ustabilizować, a sam duchowny czuje się znacznie lepiej i oczekuje na wypis z placówki medycznej.

Emerytowany metropolita mińsko-mohylewski, abp Tadeusz Kondrusiewicz, zmaga się w ostatnim czasie z poważnymi problemami zdrowotnymi. Informacje o pogorszeniu jego stanu fizycznego ujawniono publicznie, gdy z powodów zdrowotnych oraz na wyraźne zalecenie lekarzy nie zdołał przybyć na uroczystości parafialne w Nowołukomlu 25 lipca 2026 roku. Hierarcha skierował wówczas do wiernych list z przeprosinami i wyjaśnieniem, że zmuszony jest pozostać pod stałą obserwacją medyczną w szpitalu. Duchowny nie wziął również udziału w kolejnym święcie dedykowanym ludziom starszym w mińskiej archikatedrze, które odbyło się 26 lipca, o czym oficjalnie powiadomiono zgromadzonych w świątyni uczestników nabożeństwa.

Jak podają lokalne źródła, początkowy stan 80-letniego arcybiskupa był bardzo poważny, jednak podjęte niezwłocznie leczenie przyniosło oczekiwane rezultaty. Obecnie Kondrusiewicz kontynuuje terapię w warunkach stacjonarnych, a jego samopoczucie uległo wyraźnej poprawie. Jeśli pozytywny trend w powrocie do zdrowia się utrzyma, hierarcha jeszcze w tym tygodniu opuści szpital i powróci do domu. Warto przypomnieć, że problemy kardiologiczne to nie jedyne wyzwanie, z jakim mierzy się duchowny, ponieważ arcybiskup cierpi także na chorobę nowotworową i od blisko półtora roku walczy z jej nawrotem, przechodząc regularne i wyczerpujące leczenie onkologiczne. Wierni na całej Białorusi jednoczą się w modlitwach o jego szybki powrót do pełnego zdrowia, siły i spokoju ducha.

Obecny pobyt w szpitalu wywołał ogromne poruszenie wśród lokalnej społeczności katolickiej, dla której arcybiskup pozostaje niekwestionowanym autorytetem moralnym i duchowym. Wierni z wielu parafii natychmiast po upublicznieniu wiadomości o hospitalizacji zainicjowali codzienne modlitwy różańcowe oraz msze święte w intencji pomyślnego powrotu hierarchy do zdrowia. Reakcja ta pokazuje, jak silną więź emocjonalną i duszpasterską zbudował abp Kondrusiewicz z mieszkańcami Białorusi w trakcie swojej wieloletniej, aktywnej posługi, nawet po przejściu na oficjalną emeryturę. Wsparcie płynące ze stron wspólnot religijnych dociera do szpitala, stanowiąc dla chorego duże źródło duchowego pocieszenia w tym trudnym czasie.

Lekarze opiekujący się arcybiskupem podkreślają, że pacjent wykazuje niezwykłą wolę walki i dyscyplinę w przestrzeganiu wszelkich zaleceń medycznych. Łączenie terapii kardiologicznej z wymagającym protokołem onkologicznym stanowi ogromne obciążenie dla organizmu w tym wieku, jednak stabilne wyniki dają personelowi medycznemu powody do ostrożnego optymizmu. Medycy zamierzają w najbliższych dniach przeprowadzić jeszcze serię rutynowych badań kontrolnych, aby upewnić się, że opuszczenie szpitalnego oddziału będzie dla hierarchy w pełni bezpieczne. Planowany powrót do domu ma pozwolić duchownemu na dalszą regenerację w bardziej komfortowych warunkach.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu:  arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz fot.: Nashaniva.com

80-letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz od ponad 10 dni przebywa w szpitalu z powodu problemów z sercem. Chociaż sytuacja zdrowotna hierarchy była poważna, lekarzom udało się ją ustabilizować, a sam duchowny czuje się znacznie lepiej i oczekuje na wypis z placówki medycznej. Emerytowany metropolita mińsko-mohylewski, abp

Władze Łotwy podjęły decyzję o całkowitym zamknięciu granicy z Białorusią i zawieszeniu odpraw na jedynym działającym dotychczas przejściu lądowym. Oficjalnym powodem są awarie systemów informatycznych, jednak ruch ten zbiega się z drastycznym wzrostem presji migracyjnej w ramach wojny hybrydowej prowadzonej przez reżim w Mińsku. Szef łotewskiego MSW zaapelował do obywateli o natychmiastową rezygnację z podróży i powrót do kraju alternatywnymi trasami.

Łotewska Straż Graniczna poinformowała, że odprawa osób i pojazdów na przejściu Pāternieki–Grigorowszczina została całkowicie wstrzymana z przyczyn technicznych. Służby nie są w stanie określić, jak długo potrwają utrudnienia. Minister spraw wewnętrznych Jānis Dombrava podkreślił w mediach społecznościowych, że bezpieczne przemieszczanie się w tym rejonie jest obecnie niemożliwe.

Choć Ryga powołuje się na błędy systemowe, komentatorzy wskazują na kontekst geopolityczny. Tylko od początku 2026 roku łotewskie służby udaremniły blisko 9 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia białorusko-łotewskiej granicy. W związku z eskalacją działań hybrydowych, sąsiednia Estonia już zapowiedziała wysłanie dodatkowych funkcjonariuszy w celu wsparcia ochrony łotewskiej granicy państwowej.

Decyzja o wstrzymaniu ruchu w Pāternieki wpisuje się w szerszą strategię rządu w Rydze, który systematycznie zaostrza procedury bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO. Zaledwie kilka dni temu łotewski gabinet ministrów zdecydował o uruchomieniu dodatkowych funduszy na modernizację barier fizycznych, rozbudowę elektronicznych systemów nadzoru oraz zabezpieczenie terenów podmokłych wzdłuż liczącej 173 kilometry granicy z Białorusią. Ponadto łotewska Prokuratura Generalna wszczęła śledztwo w sprawie bezpośredniego udziału białoruskich pograniczników w zorganizowanym procederze przemytu ludzi, co Ryga oficjalnie traktuje jako próbę destabilizacji kraju przed zaplanowanymi na październik wyborami parlamentarnymi.

Wprowadzone restrykcje wywołują natychmiastową reakcję państw ościennych oraz uderzają w sektor transportowy. W odpowiedzi na potencjalne przekierowanie fal migracyjnych na inne odcinki, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Litwy już podjęło decyzję o prewencyjnym wzmocnieniu kontroli na swojej granicy z Łotwą. Jednocześnie łotewski resort transportu forsuje przepisy mające całkowicie zakazać regularnych przewozów autobusowych do Rosji i Białorusi, co według szacunków tamtejszych zrzeszeń przewoźników wygeneruje straty sięgające nawet kilku milionów euro rocznie.

Znadniemna.pl na podstawie Latvian Public Service Media, na zdjęciu: Granica Republiki Łotewskiej, fot: x.com/janisdombrava

Władze Łotwy podjęły decyzję o całkowitym zamknięciu granicy z Białorusią i zawieszeniu odpraw na jedynym działającym dotychczas przejściu lądowym. Oficjalnym powodem są awarie systemów informatycznych, jednak ruch ten zbiega się z drastycznym wzrostem presji migracyjnej w ramach wojny hybrydowej prowadzonej przez reżim w Mińsku. Szef

1 sierpnia przypada Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego. Dokładnie 82 lata temu, o godzinie 17:00, tysiące Polaków stanęło do nierównej walki z niemieckim okupantem, realizując rozkaz dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”. Ten największy w okupowanej Europie zryw niepodległościowy, zaplanowany na kilka dni, trwał aż przez 63 dni i stał się wiecznym symbolem polskiej niezłomności.

Historyczna godzina „W” na zawsze zmieniła losy polskiej stolicy. Głównym celem powstańców było nie tylko wyzwolenie Warszawy spod brutalnej okupacji hitlerowskiej, ale także zamanifestowanie suwerenności wobec nadchodzącej dominacji sowieckiej. W bój ruszyło około 50 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, wspieranych przez Narodowe Siły Zbrojne oraz Polską Armię Ludową.

Był to przede wszystkim zryw ludzi młodych, dla których wkraczanie w dorosłość splotło się z wojennym dramatem. Szacuje się, że aż 65 procent walczących nie ukończyło 25. roku życia. Najmłodsi członkowie Szarych Szeregów, w tym kilkunastoletnie dziewczęta i chłopcy, z narażeniem życia służyli jako łącznicy, sanitariusze oraz kurierzy Harcerskiej Poczcie Polowej.

W pierwszych dniach sierpnia serca mieszkańców stolicy przepełniała euforia i nadzieja. Na uwalnianych ulicach masowo wznoszono barykady, wywieszano biało-czerwone flagi i wspólnie śpiewano pieśni patriotyczne. Niestety, ogromna przewaga militarna wojsk niemieckich oraz brak realnego zaangażowania ze strony zachodnich sojuszników przesądziły o tragicznej klęsce zrywu. Walki ustały dopiero 2 października 1944 roku. Cena za pragnienie wolności była porażająca – zginęło około 180 tysięcy cywilów, a Warszawa została doszczętnie obrócona w gruzy.

Choć powstanie zakończyło się militarną przegraną, w wymiarze politycznym i moralnym ukształtowało tożsamość kolejnych pokoleń. Jak pisał wybitny kurier Jan Nowak Jeziorański, ta heroiczna postawa pozwoliła narodowi ocalić swoją odrębność i przetrwać plany całkowitego zniewolenia ze strony Stalina.

Od 2010 roku, z inicjatywy Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, 1 sierpnia ma status oficjalnego święta państwowego. Co roku Polacy na całym świecie oddają hołd tym, którzy z bronią w ręku sprzeciwili się widmu totalitarnej niewoli, udowadniając prawo naszego narodu do samostanowienia.

Znadniemna.pl na podstawie Sejm.gov.pl, Źródło ilustracji: Prezydent.pl

1 sierpnia przypada Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego. Dokładnie 82 lata temu, o godzinie 17:00, tysiące Polaków stanęło do nierównej walki z niemieckim okupantem, realizując rozkaz dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”. Ten największy w okupowanej Europie zryw niepodległościowy, zaplanowany na kilka dni, trwał

W przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego odbyła się uroczysta sesja Rady Miasta Stołecznego Warszawy, podczas której Andrzej Poczobut, wieloletni korespondent polskich mediów na Białorusi, działacz ZPB oraz nasz redakcyjny kolega z „Głosu znad Niemna”, osobiście odebrał insygnia Honorowego Obywatela Warszawy. Wyróżnienie to przyznano mu już w 2024 roku, gdy przebywał w nieludzkich warunkach w białoruskiej kolonii karnej, a warszawscy radni zadecydowali wówczas, że medal będzie czekał na jego uwolnienie.

Dla społeczności skupionej wokół portalu Znadniemna.pl oraz dla wszystkich Polaków na Białorusi, piątkowa uroczystość w Dużej Auli Politechniki Warszawskiej miała wymiar głęboko symboliczny i wzruszający. Andrzej Poczobut, który przez ponad pięć lat cierpiał w więzieniu reżimu Aleksandra Łukaszenki za wierność polskości i wolnemu słowu, stanął przed zgromadzonymi jako wolny człowiek. Gdy wchodził na salę, obecni powitali go długą owacją na stojąco.

Odbierając pamiątkowy medal, dyplom oraz legitymację z rąk prezydenta Rafała Trzaskowskiego i przewodniczącej Rady Warszawy Ewy Malinowskiej-Grupińskiej, Andrzej Poczobut nie krył wzruszenia. Przytoczył wspomnienie z momentu, w którym po raz pierwszy dowiedział się o decyzji warszawskich radnych.

– Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za to wyróżnienie – jestem bardzo wzruszony. Tak samo byłem wzruszony w 2024 r., kiedy z listu od rodziców dowiedziałem się o tej nagrodzie. Warszawa, wówczas dla mnie tak daleka, stała się nagle tak bliska. To miasto szczególne, które powinno mieć miejsce w sercu każdego Polaka – mówił ze sceny laureat.

Władze Warszawy od początku podkreślały, że symboliczny gest z 2024 roku miał na celu przerwanie ciszy wokół uwięzionego dziennikarza i pokazanie białoruskim oprawcom, że świat nie zapomniał o jego walce.

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, wskazał na bezpośrednią ciągłość wartości, które łączą dawnych obrońców wolności z dzisiejszymi ludźmi niezłomnymi. W tym roku obok Andrzeja Poczobuta do zaszczytnego grona Honorowych Obywateli dołączyli: powstaniec warszawski z legendarnego batalionu „Zośka” ppłk Jakub Nowakowski oraz wybitny publicysta, redaktor i wydawca Adam Michnik.

– Odwaga, odpowiedzialność, solidarność – to wartości, które łączą pokolenie Powstańców z dzisiejszymi laureatami i wyróżnionymi. To one budują most między przeszłością a teraźniejszością – podkreślał prezydent stolicy.

Zwracając się bezpośrednio do postawy polsko-białoruskiego dziennikarza, Trzaskowski dodał:

– Jego słowa nie służą budowaniu własnej legendy. Świadczą o pokorze, poczuciu odpowiedzialności i prawdziwej odwadze. Przypominają nam, że trudno mówić o wolności bez praw człowieka i bez odpowiedzialności za innych.

Przypomnijmy, że Andrzej Poczobut został aresztowany w Grodnie w marcu 2021 roku. W pokazowym procesie w lutym 2023 roku skazano go na 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za rzekome „podżeganie do nienawiści” i „rehabilitację nazizmu”, co w rzeczywistości oznaczało karę za pisanie prawdy o historii Polaków na Kresach Wschodnich i obronę praw polskiej mniejszości.

Mimo brutalnych nacisków, pobytów w karcerach i izolacji, Poczobut konsekwentnie odmawiał podpisania prośby o ułaskawienie do dyktatora. Na wolność wyszedł dopiero pod koniec kwietnia 2026 roku w wyniku skomplikowanych, wielomiesięcznych działań dyplomatycznych i międzynarodowej operacji służb specjalnych. Kilka dni po uwolnieniu, 3 maja 2026 roku, prezydent RP odznaczył go najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego.

Dla nas, jego redakcyjnych kolegów z Grodzieńszczyzny i czytelników portalu Znadniemna.pl, widok Andrzeja Poczobuta odbierającego osobiście laury w wolnej Warszawie jest dowodem na to, że prawda i niezłomność jednak zwyciężają nad tyranią.

Andrzeju, gratulujemy i jesteśmy dumni!

Znadniemna.pl na podstawie relacji oficjalnego portalu Miasta Stołecznego Warszawy, na zdjęciu: Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski gratuluje Andrzejowi Poczobutowi wysokiego odznaczenia, fot.: Facebook.com/andrzej.poczobut.9

W przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego odbyła się uroczysta sesja Rady Miasta Stołecznego Warszawy, podczas której Andrzej Poczobut, wieloletni korespondent polskich mediów na Białorusi, działacz ZPB oraz nasz redakcyjny kolega z „Głosu znad Niemna”, osobiście odebrał insygnia Honorowego Obywatela Warszawy. Wyróżnienie to przyznano mu już

Białostocki Cmentarz św. Rocha przyjął do ziemi doczesne szczątki śp. Kazimierza Czapli ps. „Irys” – rodowitego lidzianina, niezłomnego obrońcy Kresów Wschodnich i jednego z ostatnich żyjących partyzantów nowogródzkiej Armii Krajowej. Żegnamy dziś nie tylko wielkiego bohatera, ale przede wszystkim naszego Kresowego Krajana, który przez całe życie niósł w sercu etos utraconej, kresowej ojczyzny.

Rodowity lidzianin żołnierzem „Krysi”

Śp. Kazimierz Czaplo urodził się 4 marca 1927 roku w Lidzie na Grodzieńszczyźnie. Tam spędził najwspanialsze, przedwojenne lata dzieciństwa, tam uczył się w szkole powszechnej i tam zastała go zawierucha II wojny światowej. Młodzieńcze lata, przesiąkniecie duchem tradycji i bezgranicznego patriotyzmu, ukształtowały go na całe życie.

Gdy przyszedł czas próby, bez wahania zaryzykował wszystko. Jako młody chłopak wstąpił w szeregi Armii Krajowej, wiążąc swój los z legendarnym 2. batalionem 77. Pułku Piechoty AK. Walcząc na kresowej ziemi pod dowództwem por. Jana Borysewicza „Krysi”, służył m.in. jako konny zwiadowca i dawał dowody niezwykłego męstwa. Za wierność Rzeczypospolitej zapłacił wysoką cenę – podczas walk partyzanckich został ciężko ranny w kręgosłup, co odczuwał do końca swoich dni.

Przez sowieckie łagry do Polski

Po wkroczeniu Armii Czerwonej na Kresy, jak tysiące innych kresowych akowców, „Irys” doświadczył pełnego nienawiści uderzenia sowieckiego aparatu represji. Zamiast orderów czekało na niego piekło wschodnich obozów pracy. Po odmowie złożenia przysięgi i wstąpienia do Armii Czerwonej trafił do łagru w Kałudze. Tam, zmuszany do ciężkiej pracy przy wyrębie lasów, zachował nienaganną postawę żołnierza Armii Krajowej, odrzucając narzucane mu sowieckie obywatelstwo.

Do okrojonej, powojennej Polski zdołał powrócić w grudniu 1945 roku. Mimo potwornych doświadczeń i utraty ukochanych stron rodzinnych, nie poddał się. Ukończył studia inżynierskie na Politechnice Warszawskiej, a od 1954 roku na stałe związał swoje życie z Białymstokiem. Stał się tam cenionym projektantem i współtwórcą tamtejszego biura projektowego. Choć budował nowe miasto, myślami zawsze wracał nad Niemen i Lidzieję.

Ostatnia warta kresowego rycerza

Mjr Kazimierz Czaplo odszedł 29 lipca 2026 roku w wieku 99 lat, będąc ostatnim partyzantem AK na Podlasiu. Choć jego ziemska droga dobiegła końca blisko granicy, która sztucznie odcięła go od rodzinnej Lidy, pamięć o jego kresowych korzeniach pozostanie żywa.

Dziś urnę z jego prochami złożono na Cmentarzu św. Rocha w Białymstoku. Odszedł do Pana dzielny żołnierz, ale nade wszystko nasz wierny Krajan – strażnik pamięci o Ziemi Lidzkiej, która dla niego na zawsze pozostała najdroższym domem.

Znadniemna.pl na podstawie Polskiego Radia Białystok, na zdjęciu: śp. mjr. Kazimierz Czaplo, fot.: Muzeum Wojska w Białymstoku

Białostocki Cmentarz św. Rocha przyjął do ziemi doczesne szczątki śp. Kazimierza Czapli ps. „Irys” – rodowitego lidzianina, niezłomnego obrońcy Kresów Wschodnich i jednego z ostatnich żyjących partyzantów nowogródzkiej Armii Krajowej. Żegnamy dziś nie tylko wielkiego bohatera, ale przede wszystkim naszego Kresowego Krajana, który przez całe

W przypadającą dziś 85. rocznicę podpisania układu Sikorski-Majski wspominamy przełomowe porozumienie polsko-sowieckie zawarte 30 lipca 1941 roku w Londynie przez premiera Władysława Sikorskiego i ambasadora Iwana Majskiego. Akt ten oficjalnie wznowił stosunki dyplomatyczne między oboma krajami, unieważnił pakt Ribbentrop-Mołotow oraz otworzył bramy radzieckich łagrów dla setek tysięcy więzionych Polaków. Wynegocjowany w obliczu niemieckiej inwazji na ZSRR traktat położył także podwaliny pod budowę nowej Armii Polskiej na terytorium radzieckim.

Nowy rozdział w relacjach z Moskwą

Podpisany dokument diametralnie zmienił dotychczasową sytuację polityczną w Europie Wschodniej i zredefiniował układ sił w strukturach alianckich. Na mocy zawartego traktatu Związek Radziecki oficjalnie uznał radziecko-niemieckie porozumienia terytorialne z 1939 roku za całkowicie niebyłe, co stanowiło jednoznaczne unieważnienie rozbioru Rzeczypospolitej. Przerwane po agresji z 17 września stosunki dyplomatyczne między rządami zostały formalnie przywrócone, umożliwiając ponowne otwarcie placówek dyplomatycznych.

Niezwykle istotnym elementem porozumienia była decyzja o rozpoczęciu formowania Polskich Sił Zbrojnych na terenie Związku Radzieckiego. Wojsko to miało być zorganizowane pod polskim dowództwem, jednak pod względem operacyjnym zostało podporządkowane Naczelnemu Dowództwu ZSRR.

Protokół dodatkowy pod brytyjską presją

Najbardziej wyczekiwanym i humanitarnym elementem umowy był dołączony do niej protokół dodatkowy. Władze radzieckie zobowiązały się w nim do udzielenia natychmiastowej amnestii obywatelom polskim pozbawionym wolności, choć w praktyce objęła ona wyłącznie osoby narodowości polskiej oraz żydowskiej. Decyzja ta oznaczała otwarcie bram więzień, obozów jenieckich oraz łagrów rozproszonych w głębi kraju, niosąc ratunek dla setek tysięcy wycieńczonych rodaków.

Zawarcie paktu odbyło się w atmosferze potężnego kryzysu gabinetowego w Londynie. Premier Sikorski złożył swój podpis bez oficjalnych pełnomocnictw ze strony prezydenta Władysława Raczkiewicza, ulegając silnej presji brytyjskich gospodarzy. Świadkami tego dramatycznego i historycznego momentu w gmachu brytyjskiego MSZ byli premier Winston Churchill oraz minister Anthony Eden. Pomimo głębokich kontrowersji wokół braku jednoznacznego zagwarantowania przedwojennych granic Polski, układ ten stał się w tamtym momencie jedyną realną szansą na ocalenie ludzkiego życia i wyprowadzenie Polaków z „nieludzkiej ziemi”.

Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl, na zdjęciu: podpisanie układu Sikorski-Majski, fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W przypadającą dziś 85. rocznicę podpisania układu Sikorski-Majski wspominamy przełomowe porozumienie polsko-sowieckie zawarte 30 lipca 1941 roku w Londynie przez premiera Władysława Sikorskiego i ambasadora Iwana Majskiego. Akt ten oficjalnie wznowił stosunki dyplomatyczne między oboma krajami, unieważnił pakt Ribbentrop-Mołotow oraz otworzył bramy radzieckich łagrów dla

Najnowsza edycja globalnego rankingu Henley Passport Index 2026 przyniosła historyczny sukces dla Rzeczypospolitej. Polski dokument podróży zajął wysokie 6. miejsce na świecie, wyprzedzając pod względem swobody przemieszczania się globalne mocarstwa, takie jak Stany Zjednoczone oraz Kanada. Podczas gdy obywatele Polski mogą podróżować bez wizy do aż 184 państw, obywatele Białorusi mierzą się z ogromnymi ograniczeniami, plasując się dopiero na 62. pozycji zestawienia z dostępem do zaledwie 78 kierunków.

Z opublikowanego raportu wynika, że polski paszport stał się jednym z najbardziej pożądanych dokumentów na arenie międzynarodowej. W najnowszym zestawieniu Polska dzieli 6. lokatę m.in. z Wielką Brytanią oraz Węgrami. To wielki krok naprzód w budowaniu pozycji kraju na świecie, ponieważ obecnie posiadacze polskiego dokumentu mogą wjechać bez wcześniejszego ubiegania się o wizę do 184 krajów i terytoriów. Dla porównania, plasujące się niżej Stany Zjednoczone oferują swoim obywatelom dostęp do 180 kierunków, natomiast Kanada pozwala na wjazd do 183 państw. Taka pozycja realnie ułatwia codzienne życie podróżnych, upraszczając planowanie urlopów i drastycznie redukując urzędowe formalności.

Sytuacja w regionie Europy Środkowo-Wschodniej pokazuje wyraźny podział na kraje zintegrowane z Unią Europejską oraz te, które pozostają w strefie wpływów rosyjskich. Państwa bałtyckie, podobnie jak Polska, odnotowują znakomite wyniki. Estonia zajmuje wysoką pozycję w pierwszej dziesiątce rankingu, Łotwa plasuje się tuż za nią, a Litwa oferuje bezwizowy wjazd do ponad 180 lokalizacji. Co niezwykle istotne, ogromną odporność na kryzys geopolityczny wykazuje Ukraina. Pomimo trwającego konfliktu zbrojnego, dzięki pogłębianiu relacji z Unią Europejską, ukraiński paszport zajmuje mocną 31. pozycję na świecie. Obywatele Ukrainy mogą podróżować bez wcześniejszej wizy do około 150 krajów, znacznie dystansując pod tym względem miński reżim.

Wynik tych wszystkich państw drastycznie kontrastuje z pozycją Białorusi, która w Europie wypada pod względem swobody podróżowania najgorzej. Paszport obywatela Białorusi zajmuje w tym samym zestawieniu dopiero 62. miejsce, a osoby posługujące się tym dokumentem mają uproszczony, bezwizowy wjazd do zaledwie 78 państw. Oznacza to, że posiadacze polskich czy litewskich dokumentów mają otwarte drzwi do ponad 100 krajów więcej niż mieszkańcy Białorusi, co eksperci przypisują m.in. postępującej izolacji politycznej i sankcjom nakładanym na Mińsk.

Globalnym liderem rankingu pozostaje Singapur, którego obywatele mogą podróżować bezwizowo do 192 miejsc. Drugie miejsce z wynikiem 188 kierunków zajęły wspólnie Japonia, Korea Południowa oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, a podium zamyka Szwecja, oferująca dostęp do 187 państw. Na samym dole zestawienia, na 104. pozycji, uplasował się Afganistan, którego paszport pozwala na swobodny wjazd jedynie do 22 państw na całym świecie. Różnica 170 kierunków między szczytem a dołem tabeli dobitnie obrazuje, jak ważnym narzędziem w międzynarodowych podróżach stał się silny paszport.

 Znadniemna.pl na podstawie Innpoland.pl, zdjęcie ilustracyjne, źródło: Spidersweb.pl

Najnowsza edycja globalnego rankingu Henley Passport Index 2026 przyniosła historyczny sukces dla Rzeczypospolitej. Polski dokument podróży zajął wysokie 6. miejsce na świecie, wyprzedzając pod względem swobody przemieszczania się globalne mocarstwa, takie jak Stany Zjednoczone oraz Kanada. Podczas gdy obywatele Polski mogą podróżować bez wizy do

Przejdź do treści