HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Podczas Mszy św. w 30. rocznicę śmierci ks. Stanisława Kuczyńskiego w parafii Olkowicze arcybiskup Józef Staniewski pobłogosławił nowy pomnik na grobie kapłana. Monument pozostał jednak niedokończony, bo jego wykonawcę zatrzymano niemal równocześnie z proboszczem parafii, ks. Anatolem Parachniewiczem.

7 maja w parafii Olkowicze w rejonie wilejskim odprawiono Mszę św. z okazji 30. rocznicy śmierci ks. Stanisława Kuczyńskiego – pierwszego rektora Grodzieńskiego Seminarium Duchownego i wikariusza generalnego diecezji grodzieńskiej. Kapłan pochodził z okolic Olkowicz i spoczywa na terenie miejscowego kościoła.

Podczas uroczystości metropolita mińsko-mohylewski, arcybiskup Józef Staniewski pobłogosławił nowy pomnik przygotowany na jubileuszową rocznicę. Jak pokazują zdjęcia opublikowane przez Grodzieńskie Seminarium Duchowne, nagrobek nie został jednak ukończony: brakuje krzyża, steli, tablicy z nazwiskiem zmarłego i innych elementów, na płycie nagrobka widać jedynie tymczasową fotografię nieboszczyka.

Wierni ustalili, że wykonawca pomnika, przedsiębiorca z Zasławia, został zatrzymany mniej więcej w tym samym czasie co proboszcz parafii, ks. Anatol Parachniewicz. Duchowny miał zamówić nowy nagrobek  na grób śp. ks. Kuczyńskiego w ramach przygotowań do rocznicowych obchodów. Aresztowanie majstra przerwało prace.

Według przypuszczeń wiernych przyczyną zatrzymania zarówno przedsiębiorcy, jak i ks. Parachniewicza mógł być inny wykonany przez niego pomnik. Szczegółów na razie nie ujawniają.

Niepotwierdzone informacje wskazują, że ks. Parachniewicz jest oskarżony o „zdradę państwa” i przebywa w areszcie KGB. Wcześniejsze doniesienia o rzekomym zawale serca probiszcza z Olkowicz okazały się nieprawdziwe – według wiernych obecnie czuje się on zadowalająco.

 Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, fot.: Instagram Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie

Podczas Mszy św. w 30. rocznicę śmierci ks. Stanisława Kuczyńskiego w parafii Olkowicze arcybiskup Józef Staniewski pobłogosławił nowy pomnik na grobie kapłana. Monument pozostał jednak niedokończony, bo jego wykonawcę zatrzymano niemal równocześnie z proboszczem parafii, ks. Anatolem Parachniewiczem. 7 maja w parafii Olkowicze w rejonie wilejskim

8 maja 1945 roku Niemcy podpisały bezwarunkową kapitulację, kończąc działania wojenne na kontynencie. Dla narodów Europy, w tym dla Polaków, był to moment ulgi po sześciu latach terroru, zniszczeń i niewyobrażalnych strat. Data ta na trwałe zapisała się w historii jako symbol zwycięstwa nad nazizmem i pamięci o milionach ofiar wojny.

Podpisanie aktu kapitulacji w berlińskiej dzielnicy Karlshorst przypieczętowało ostateczny upadek III Rzeszy. Dokument wszedł w życie o 23:01, kończąc walki na europejskich frontach. Był to drugi akt kapitulacji – dzień wcześniej, 7 maja, w Reims podpisano wstępny dokument, który na żądanie ZSRR powtórzono w Berlinie, w obecności przedstawicieli wszystkich aliantów. Różnica czasu sprawiła, że w Moskwie był już 9 maja, co do dziś tłumaczy odmienne daty obchodów końca wojny.

Wiosną 1945 roku Niemcy były już państwem w rozsypce. Po samobójstwie Hitlera władzę przejął admirał Karl Dönitz, próbując negocjować częściowe zawieszenie broni, jednak alianci odrzucili wszelkie próby separatystycznych rozmów. Wehrmacht bronił się jeszcze w kilku odciętych enklawach – od Czech po Półwysep Helski – ale kapitulacja była nieunikniona.

Choć 8 maja zakończył wojnę w Europie, światowy konflikt trwał jeszcze do września, kiedy skapitulowała Japonia. Dla Europejczyków był to jednak dzień przełomowy – koniec bombardowań, obozów, egzekucji i strachu. II wojna światowa pochłonęła ponad 50 milionów istnień, w tym niemal 6 milionów obywateli Polski. Dlatego 8 maja pozostaje dniem pamięci, refleksji i przestrogą przed totalitaryzmem, który doprowadził do największej tragedii XX wieku.

Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl (PAP), źródło pochodzenia grafiki: powiat-lebork.com

8 maja 1945 roku Niemcy podpisały bezwarunkową kapitulację, kończąc działania wojenne na kontynencie. Dla narodów Europy, w tym dla Polaków, był to moment ulgi po sześciu latach terroru, zniszczeń i niewyobrażalnych strat. Data ta na trwałe zapisała się w historii jako symbol zwycięstwa nad nazizmem

8 maja Kościół w Polsce obchodzi uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, głównego patrona Ojczyzny. To dzień, który od wieków łączy pamięć o jego męczeństwie z żywą tradycją narodowych i religijnych obchodów. W tym roku centralne uroczystości odbędą się w niedzielę 10 maja: o godz. 9.00 wyruszy procesja z Wawelu na Skałkę, a o 10.00 Mszy św. będzie przewodniczył metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś.

Święty Stanisław urodził się w Szczepanowie między 1034 a 1040 rokiem. Kształcił się w Krakowie, Gnieźnie i w Belgii, a około 1060 roku przyjął święcenia kapłańskie. Po latach pracy w krakowskiej kurii, prowadzenia szkoły katedralnej i głoszenia kazań, w 1072 roku został biskupem krakowskim. Znany był z pokory, skromności i odwagi w obronie wiernych. Wspierał rozwój życia religijnego, budowę katedry na Wawelu i klasztorów benedyktyńskich.

Jego współpraca z królem Bolesławem II Szczodrym początkowo układała się dobrze, jednak po 1077 roku doszło do konfliktu, którego przyczyny do dziś pozostają niejasne. Według przekazów biskup upomniał monarchę, a gdy to nie przyniosło skutku, nałożył na niego klątwę. Rozgniewany król 11 kwietnia 1079 roku zabił Stanisława podczas Mszy św. na Skałce. Późniejsze badania czaszki potwierdziły ślady brutalnych uderzeń. Wierni natychmiast sprzeciwili się królowi, który został wygnany, a w 1088 roku szczątki biskupa przeniesiono do katedry na Wawelu.

Kanonizacja św. Stanisława odbyła się 8 września 1253 roku w Asyżu. Rok później, 8 maja, zorganizowano pierwszą procesję z relikwiami z Wawelu na Skałkę – upamiętniającą przeniesienie jego ciała z 1088 roku. Od tamtej pory procesja odbywa się co roku w pierwszą niedzielę po liturgicznej uroczystości świętego. Przez wieki była nie tylko wydarzeniem religijnym, lecz także manifestacją polskości: uczestniczyli w niej królowie, duchowieństwo, przedstawiciele władz i wierni z całego kraju. Nawet w czasach okupacji i komunizmu, mimo zakazów i represji, tradycja ta nie zanikła. Jej blask przywrócił abp Karol Wojtyła, zapraszając na uroczystości biskupów z Polski i zagranicy.

Dziś procesja stanisławowska pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń religijnych w Polsce – znakiem jedności, pamięci i wdzięczności. Kard. Grzegorz Ryś podkreśla, że jej charakter od wieków łączy wymiar kościelny, patriotyczny i narodowy, a liczny udział wiernych jest świadectwem dojrzałej wiary i troski o dobro wspólne.

Znadniemna.pl na podstawie ekai.pl ilustracja: obraz przedstawiający św. Stanisław, buskupa i męczennika, z około 1490 roku, przechowywany w klasztorze franciszkanów w Krakowie źródło: Wikipedia

8 maja Kościół w Polsce obchodzi uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, głównego patrona Ojczyzny. To dzień, który od wieków łączy pamięć o jego męczeństwie z żywą tradycją narodowych i religijnych obchodów. W tym roku centralne uroczystości odbędą się w niedzielę 10 maja: o godz.

Podczas debaty plenarnej w Parlamencie Europejskim Mariusz Kamiński zwrócił uwagę na represje wobec białoruskich dziennikarzy, wskazując na sprawę grodzieńskiego reportera Dzianisa Iwaszyna, skazanego na 13 lat więzienia. Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAJ) reżim Łukaszenki wciąż przetrzymuje 22 przedstawicieli mediów, co dodatkowo podkreśla skalę problemu. Europoseł apelował o realne wsparcie dla niezależnych białoruskich redakcji działających na emigracji.

W swoim wystąpieniu Kamiński podkreślił, że mimo ogłaszanych co jakiś czas w Białorusi amnestii, dziennikarze nadal pozostają w więzieniach. Zaznaczył, że sprawa Dzianisa Iwaszyna, reportera „Nowego Czasu” i współpracownika projektu InformNapalm, powinna być traktowana przez Unię Europejską jako priorytetowa.

Europoseł zwrócił się także do Magdaleny Bąkowskiej, zastępczyni dyrektora w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych odpowiedzialnej m.in. za politykę wschodnią, pytając o skuteczność unijnego wsparcia dla niezależnych białoruskich mediów funkcjonujących na emigracji. Wskazał, że choć UE przeznacza środki na pomoc mediom, to trafiają one do organizacji pośredniczących, które rozdzielają je według własnych, często subiektywnych kryteriów. W efekcie – jak zauważył – duże redakcje tworzone przez białoruskich dziennikarzy, takie jak Radio Racja czy „Charter’97”, nigdy nie otrzymały bezpośredniego wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej.

Dane BAJ, według których w białoruskich więzieniach nadal przebywa 22 przedstawicieli mediów, dodatkowo podkreślają konieczność konsekwentnych działań na rzecz wolności słowa.

Znadniemna.pl na podstawie x.com/Kaminski_M_, na zdjęciu: Mariusz Kamiński, fot.: screenshot z x.com/Kaminski_M_

Podczas debaty plenarnej w Parlamencie Europejskim Mariusz Kamiński zwrócił uwagę na represje wobec białoruskich dziennikarzy, wskazując na sprawę grodzieńskiego reportera Dzianisa Iwaszyna, skazanego na 13 lat więzienia. Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAJ) reżim Łukaszenki wciąż przetrzymuje 22 przedstawicieli mediów, co dodatkowo podkreśla skalę problemu. Europoseł

Od maja 2026 roku polskie centra wizowe na Białorusi udostępniają oficjalną aplikację mobilną VFS, umożliwiającą rejestrację na złożenie dokumentów wizowych bezpośrednio z telefonu, w pełnej zgodności z procedurą obowiązującą na stronie internetowej.

Nowa aplikacja mobilna VFS pozwala na wygodne zapisanie się na wizytę oraz oferuje rozszerzone funkcje wprowadzania danych paszportowych. Dane wnioskodawcy mogą zostać uzupełnione automatycznie poprzez skanowanie fotografii paszportu lub bezpośredni odczyt chipu paszportu biometrycznego z wykorzystaniem technologii NFC na kompatybilnych urządzeniach.

Aplikacja jest dostępna do pobrania w sklepach App Store i Google Play dla urządzeń z systemami iOS i Android. Oferowana jest w trzech wersjach językowych.

Polskie centra wizowe przypominają, że nie ponoszą odpowiedzialności za korzystanie z usług pośredników, nieoficjalnych aplikacji mobilnych ani stron internetowych. Wnioskodawcom zaleca się korzystanie wyłącznie z oficjalnej strony oraz aplikacji VFS.

Znadniemna.pl za visa.vfsglobal.by

Od maja 2026 roku polskie centra wizowe na Białorusi udostępniają oficjalną aplikację mobilną VFS, umożliwiającą rejestrację na złożenie dokumentów wizowych bezpośrednio z telefonu, w pełnej zgodności z procedurą obowiązującą na stronie internetowej. Nowa aplikacja mobilna VFS pozwala na wygodne zapisanie się na wizytę oraz oferuje rozszerzone

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w najnowszym raporcie za lata 2024–2025 jednoznacznie wskazuje, że Białoruś – obok Rosji – prowadzi wobec Polski działania wywiadowcze, dywersyjne i dezinformacyjne. W dokumencie podkreślono, że służby białoruskie działają „w ścisłej współpracy z rosyjskimi strukturami specjalnymi”, a ich aktywność wobec Polski w ostatnich latach wyraźnie wzrosła. Wnioski ABW znajdują potwierdzenie w analizach Ośrodka Studiów Wschodnich oraz w oficjalnych komunikatach Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

W raporcie ABW czytamy, że „lata 2024–2025 przyniosły wzrost aktywności przede wszystkim służb rosyjskich, ściśle z nimi współpracujących białoruskich oraz chińskich”. To jedno z najostrzejszych sformułowań dotyczących Białorusi, jakie pojawiło się w jawnych materiałach ABW. Agencja podkreśla, że działania te obejmują zarówno klasyczne operacje szpiegowskie, jak i działania wpływu, kampanie dezinformacyjne oraz próby destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Polsce. W innym fragmencie raportu zapisano, że „Polska pozostawała celem wzmożonych działań obcych służb, przede wszystkim rosyjskich, białoruskich i chińskich”, co potwierdza, że Mińsk – podobnie jak Moskwa – traktuje Polskę jako kluczowy obszar operacyjny.

Skalę zagrożenia obrazują dane liczbowe. ABW informuje, że „tylko w latach 2024–2025 wszczęto aż 69 śledztw dotyczących aktywności wywiadowczej służb Rosji i Białorusi”, a w ich wyniku „91 osób objęto statusem podejrzanych”, „82 osobom postawiono zarzuty szpiegostwa”, a „62 osoby zostały zatrzymane”. To największa liczba spraw dotyczących działalności wywiadowczej od początku lat 90., co – jak podkreślają analitycy OSW – wpisuje się w szerszy trend rosnącej agresywności służb rosyjskich i białoruskich w regionie.

Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW) w swoich analizach zwraca uwagę, że po 2020 roku, po sfałszowanych wyborach prezydenckich i brutalnym stłumieniu protestów, reżim w Mińsku znacząco zaostrzył kurs wobec Polski. OSW podkreśla, że w białoruskiej propagandzie Polska zaczęła być przedstawiana jako główny „ośrodek destabilizacji” i „zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”, co stało się uzasadnieniem dla intensyfikacji działań KGB. W analizach ośrodka wskazuje się, że białoruskie służby prowadzą rozpoznanie środowisk emigracyjnych, monitorują polskie media zajmujące się tematyką białoruską oraz uczestniczą w kampaniach dezinformacyjnych wymierzonych w polską opinię publiczną. OSW zwraca również uwagę, że współpraca KGB z rosyjską FSB ma charakter systemowy i obejmuje zarówno wymianę informacji, jak i wspólne operacje.

W komunikatach Ministerstwa Spraw Zagranicznych wielokrotnie podkreślano, że Białoruś prowadzi wobec Polski działania hybrydowe i informacyjne. MSZ wskazywało, że Mińsk wykorzystuje propagandę do atakowania Polski w kontekście kryzysu migracyjnego na granicy, oskarżając Warszawę o „agresywne zamiary” i „destabilizację regionu”. W oficjalnych stanowiskach resortu spraw zagranicznych podkreślano, że działania te są elementem „koordynowanej z Rosją kampanii dezinformacyjnej wymierzonej w bezpieczeństwo Polski i Unii Europejskiej”. MSZ zwracało również uwagę na represje wobec polskiej mniejszości na Białorusi, w tym na uwięzienie Andrzeja Poczobuta i likwidację polskich instytucji edukacyjnych, co – jak podkreślano – stanowiło element presji politycznej i informacyjnej.

We wstępie do raportu ABW szef Agencji, płk Rafał Syrysko, pisze, że „najpoważniejszym wyzwaniem pozostaje aktywność dywersyjna wymierzona w Polskę, inspirowana i organizowana przez rosyjskie służby specjalne”, dodając, że „to zagrożenie było i jest realne i bezpośrednie”. W kontekście współpracy rosyjsko‑białoruskiej oznacza to, że działania KGB Białorusi są traktowane przez polskie służby jako część szerszej strategii destabilizacyjnej prowadzonej przez oba reżimy. OSW w swoich analizach potwierdza tę ocenę, wskazując, że Białoruś pełni rolę „zaplecza operacyjnego Rosji”, a jej służby uczestniczą w działaniach wymierzonych w państwa NATO i UE.

Wszystkie te elementy – raport ABW, analizy OSW i komunikaty MSZ – tworzą spójny obraz rosnącej aktywności białoruskich służb wobec Polski. Wynika z nich jednoznacznie, że KGB prowadzi wobec Polski działania wywiadowcze, informacyjne i dywersyjne, a ich intensywność wzrosła po 2020 roku. Służby białoruskie są aktywne zarówno w przestrzeni fizycznej, jak i informacyjnej, a ich działania obejmują rozpoznanie instytucji państwowych, środowisk emigracyjnych, mediów oraz infrastruktury krytycznej. Operacje te są prowadzone w ścisłej koordynacji z rosyjskimi służbami specjalnymi, co czyni je jednym z najpoważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa Polski. Wnioski ABW są spójne z ocenami OSW i oficjalnymi stanowiskami MSZ, które również wskazują na systemowy i rosnący charakter aktywności białoruskich służb wobec Polski.

Znadniemna.pl na podstawie abw.gov.pl, źródło zdjęcia: gov.pl

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w najnowszym raporcie za lata 2024–2025 jednoznacznie wskazuje, że Białoruś – obok Rosji – prowadzi wobec Polski działania wywiadowcze, dywersyjne i dezinformacyjne. W dokumencie podkreślono, że służby białoruskie działają „w ścisłej współpracy z rosyjskimi strukturami specjalnymi”, a ich aktywność wobec Polski w

Papież Leon XIV podczas audiencji generalnej w Watykanie 6 maja 2026 roku zaapelował do wiernych z Polski, aby w modlitwie prosili o dar jedności i o poszanowanie wartości chrześcijańskich w narodzie. W katechezie podkreślił, że Kościół ma obowiązek potępiać zło we wszystkich jego formach i nieustannie odnawiać swoje struktury, by wiernie służyć misji Chrystusa.

W czasie spotkania z tysiącami wiernych na Placu Świętego Piotra papież zwrócił się bezpośrednio do licznie obecnych Polaków:

„W pierwszych dniach maja powierzacie się szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, oraz świętego Stanisława, biskupa i męczennika, nazywanego patronem ładu moralnego waszej ojczyzny” – powiedział Leon XIV.

Następnie dodał: „Przez ich orędownictwo błagajcie o dar jedności i o poszanowanie wartości chrześcijańskich w waszym narodzie”.

W katechezie papież przypomniał, że misją Kościoła jest odczytywanie historii w świetle Ewangelii i jednoznaczne przeciwstawianie się wszelkim formom zła. „Kościół odczytuje i interpretuje dynamikę historii w świetle Ewangelii potępiając zło we wszystkich jego formach i głosząc słowem i czynem zbawienie, które Chrystus pragnie urzeczywistnić dla całej ludzkości, oraz jego królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju” – podkreślił.

Leon XIV zaznaczył również, że Kościół nie może skupiać się na sobie samym: „Kościół nie głosi samego siebie, przeciwnie, w nim wszystko powinno odsyłać do zbawienia w Chrystusie”.

Papież przypomniał także o odpowiedzialności Kościoła za tych, którzy cierpią. „Kościół, stróż nadziei, która rozświetla drogę, jest również zobowiązany do wypowiadania jasnych słów, by odrzucić wszystko, co poniża życie i uniemożliwia jego rozwój, do zajmowania stanowiska w obronie ubogich, wyzyskiwanych, ofiar przemocy i wojny, a także wszystkich, którzy cierpią” – zaznaczył.

W dalszej części katechezy Leon XIV mówił o konieczności nieustannej odnowy instytucji kościelnych:

„Kościół jest wezwany do tego, by pokornie uznać ludzką kruchość i przemijalność własnych instytucji, które, choć służą Królestwu Bożemu, noszą w sobie przemijający kształt tego świata. Żadna instytucja kościelna nie może być absolutyzowana; przeciwnie, ponieważ istnieją one w historii i w czasie, są wezwane do nieustannego nawracania się, do odnowy form i reformy struktur, do ciągłego odnawiania relacji, aby mogły rzeczywiście odpowiadać swojej misji”.

Na zakończenie papież udzielił Polakom błogosławieństwa, prosząc, by majowa modlitwa umacniała ich w jedności, pokoju i wierności chrześcijańskim wartościom.

Znadniemna.pl na podstawie Vatican News, na zdjęciu: papież Leon XIV, fot.: @Vatican Media

Papież Leon XIV podczas audiencji generalnej w Watykanie 6 maja 2026 roku zaapelował do wiernych z Polski, aby w modlitwie prosili o dar jedności i o poszanowanie wartości chrześcijańskich w narodzie. W katechezie podkreślił, że Kościół ma obowiązek potępiać zło we wszystkich jego formach i

W Polsce i na Litwie trwa intensywna utylizacja papierosów przemycanych głównie z Białorusi. Oba kraje informują o zniszczeniu dużych partii nielegalnych wyrobów tytoniowych, które po zakończeniu postępowań trafiają do specjalistycznych zakładów utylizacji.

Litewska Służba Celna poinformowała w miniony poniedziałek o zniszczeniu pochodzących z przemytu 3,9 mln sztuk papierosów (195 tys. paczek). Towar został rozdrobniony w urządzeniach przemysłowych, a następnie zmieszany z substancjami biologicznymi i chemicznymi, co uniemożliwia jego ponowne wykorzystanie i gwarantuje bezpieczeństwo środowiskowe. Litewskie służby podkreślają, że papierosy z przemytu często nie spełniają norm sanitarnych i stanowią zagrożenie dla zdrowia.

Podobne działania prowadzi Polska, gdzie skala przemytu z Białorusi jest znacznie większa. W ostatnich tygodniach Krajowa Administracja Skarbowa zniszczyła kilka dużych partii nielegalnych papierosów, m.in. ponad 10 mln sztuk w Białymstoku, 7 mln sztuk w Lublinie oraz kolejne kilka milionów w Gdańsku i Rzeszowie. Łącznie w ostatnim okresie utylizacji poddano ponad 20 mln sztuk papierosów przejętych na wschodniej granicy i w trakcie kontroli wewnątrz kraju. Towar, podobnie jak na Litwie, jest rozdrabniany i kierowany do wyspecjalizowanych instalacji utylizacyjnych.

Służby obu państw podkreślają, że przemyt wyrobów tytoniowych z Białorusi pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań na granicy zewnętrznej Unii Europejskiej, a systematyczne niszczenie przechwyconych papierosów ma ograniczyć straty budżetowe i ryzyko zdrowotne związane z nielegalnym rynkiem.

Znadniemna.pl na podstawie komunikatu Litewskiej Służby Celnej oraz informacji Krajowej Administracji Skarbowej, fot.: muitine.lrv.lt

W Polsce i na Litwie trwa intensywna utylizacja papierosów przemycanych głównie z Białorusi. Oba kraje informują o zniszczeniu dużych partii nielegalnych wyrobów tytoniowych, które po zakończeniu postępowań trafiają do specjalistycznych zakładów utylizacji. Litewska Służba Celna poinformowała w miniony poniedziałek o zniszczeniu pochodzących z przemytu 3,9

Był człowiekiem, którego życiorys wymyka się prostym definicjom: lekarzem o błyskotliwym umyśle, powstańcem skazanym na śmierć, emigrantem walczącym pod obcymi sztandarami i zesłańcem, który leczył nawet tam, gdzie sam był więźniem.

Przyszedł na świat w Rutce — niewielkim majątku szlacheckim w powiecie nowogródzkim, na historycznych Kresach dawnej Rzeczypospolitej — 23 kwietnia 1831 roku według kalendarza juliańskiego, czyli 5 maja według gregoriańskiego – dokładnie 195 lat temu.

Korzenie i młodość na Nowogródczyźnie

Władysław Borzobohaty pochodził ze starego rodu szlacheckiego herbu Jelita, znanego od XVII wieku, którego przedstawiciele posiadali niewielkie majątki w okolicach Nowogródka i Słucka. Jego ojciec, Konstanty Borzobohaty, pełnił funkcje sędziego granicznego, a matka, Julia z Tuganowskich, pochodziła z sąsiedniego majątku. Władysław dorastał w nowym drewnianym dworze w Rutce, odziedziczonym przez ojca wraz z siedemdziesięcioma poddanymi.

Pierwsze nauki pobierał w domu, a w 1842 roku rozpoczął naukę w szkole w Nowogródku. W 1846 roku trafił do gimnazjum w Słucku dzięki protekcji Pawła Wołka, miejscowego ziemianina i mecenasa szkoły. Po dwóch latach został jednak wydalony pod zarzutem „niepewności politycznej”, co – jak wspominał – na trwałe ustawiło go „przeciw wszystkiemu, co rosyjskie”.

W 1848 roku rozpoczął naukę w gimnazjum w Mińsku, ale za udział w tajnej organizacji młodzieżowej został wydalony bez prawa kontynuowania nauki. W 1849 roku wymierzono mu publiczną karę chłosty — 101 uderzeń rózgą, co zapamiętał jako moment przełomowy. Po amnestii ogłoszonej przez Aleksandra II w 1855 roku rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Moskiewskim.

W młodości pracował jako guwerner w domu lekarza Pawła Fiodorowicza Gnańskiego, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, Fanny Strudel de Belmont, Szwajcarkę z Lozanny. Pobrali się w 1854 roku. Z ośmiorga dzieci przeżyła tylko dwójka: córka Weronika i syn Władysław.

Powstanie styczniowe i emigracyjna tułaczka

Po uzyskaniu dyplomu w 1861 roku pracował jako lekarz w Nowogródku. W 1862 roku został przedstawicielem Litewskiego Komitetu Prowincjonalnego, a jego działalność konspiracyjna szybko objęła ponad sto osób. W czasie powstania styczniowego pełnił funkcję komisarza powiatu nowogródzkiego, współpracując z Konstantym Kalinowskim. Organizował oddziały, zaopatrzenie, broń i żywność, a także pełnił funkcję lekarza powstańców. Śledztwo po upadku powstania uznało go za najważniejszego organizatora ruchu powstańczego w powiecie.

Po klęsce powstania ukrywał się w Grodnie, a w 1864 roku został zaocznie skazany na śmierć. Uciekł do Królestwa Polskiego, a następnie przez granicę austriacką do Włoch, skąd trafił do Francji. W Paryżu prowadził praktykę lekarską, początkowo ograniczoną do emigrantów z Imperium Rosyjskiego. Dzięki dodatkowym szkoleniom zdobył uznanie, zwłaszcza po wyleczeniu rosyjskiego arystokraty Władimira Butkowa z ciężkiej choroby psychicznej. To przyniosło mu protekcję wpływowego hrabiego Pawła Szuwałowa.

Wziął udział w wojnie francusko-pruskiej jako lekarz 4. batalionu armii Loary, a w 1871 roku — w Komunie Paryskiej, gdzie był lekarzem sztabu generała Walerego Wróblewskiego. Po upadku Komuny został aresztowany i skazany na galery, lecz ostatecznie zwolniono go po siedmiu tygodniach.

Zesłanie, ostatnie lata i pamięć

W 1872 roku przeniósł się do Krakowa, gdzie żył skromnie, utrzymując się z nielegalnej praktyki lekarskiej. W 1874 roku, korzystając z protekcji Szuwalowa, zdecydował się wrócić do Rosji. Po zgłoszeniu się na granicy został aresztowany i osadzony w wileńskiej cytadeli. Ostatecznie zesłano go na dziesięć lat do guberni kostromskiej. Tam pracował jako lekarz ziemski w miejscowości Warnawin, zdobywając uznanie mieszkańców i otrzymując w podzięce złoty zegarek.

Po zakończeniu zesłania w 1884 roku próbował wrócić do Nowogródka, lecz władze mu tego zabroniły. Osiadł w Lubieszowie w powiecie pińskim, gdzie pracował jako lekarz do śmierci 28 marca 1886 roku. Został pochowany na miejscowym cmentarzu, ale jego grób się nie zachował.

Pozostawił po sobie wspomnienia o powstaniu styczniowym oraz liczną rodzinę, której potomkowie żyli w Polsce aż do XX wieku. W 1982 roku w Nowogródku jedną z ulic nazwano jego imieniem.

Opr. Kazimierz Sadowski/Znadniemna, na zdjęciu: Władysław Borzobohaty w 1861 roku, fot.: Facebook Encyklopedii Staropolskiej podług autorów różnych

Był człowiekiem, którego życiorys wymyka się prostym definicjom: lekarzem o błyskotliwym umyśle, powstańcem skazanym na śmierć, emigrantem walczącym pod obcymi sztandarami i zesłańcem, który leczył nawet tam, gdzie sam był więźniem. Przyszedł na świat w Rutce — niewielkim majątku szlacheckim w powiecie nowogródzkim, na historycznych Kresach

Rosnąca liczba zezwoleń i widoczna na rynku aktywność pokazują, że Polska stała się dla wielu z nich nowym, bezpiecznym domem.

Z najnowszych danych MSWiA wynika, że zainteresowanie polskim rynkiem nieruchomości rośnie z roku na rok, a wśród migrujących do Polski obcokrajowców szczególnie wyróżniają się obywatele Białorusi. W 2025 roku wydano cudzoziemcom ponad półtora tysiąca zezwoleń na nabycie nieruchomości gruntowych oraz ponad sześćset zezwoleń na zakup lokali mieszkalnych i użytkowych. To liczby, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nieosiągalne, a dziś pokazują, jak bardzo zmienia się mapa zagranicznych inwestycji w Polsce i jak silnie przyciąga ona mieszkańców państw spoza Unii Europejskiej.

Skalę tego zjawiska potwierdzają również dane dotyczące faktycznych zakupów mieszkań. W 2025 roku cudzoziemcy nabyli w Polsce ponad 1 milion metrów kwadratowych lokali mieszkalnych, a Białorusini znaleźli się na drugim miejscu wśród wszystkich nacji. Kupili 191,7 tys. m² mieszkań — o ponad 13 tys. m² więcej niż rok wcześniej i niemal trzykrotnie więcej niż w 2022 roku. Wyprzedzają ich jedynie Ukraińcy, którzy w 2025 roku nabyli ponad 548 tys. m². Za Białorusinami plasują się Niemcy (43,6 tys. m²), Hindusi (15,9 tys. m²), Rosjanie (15,4 tys. m²), Włosi, Brytyjczycy, Francuzi, Czesi i Turcy. To pokazuje, że obywatele Białorusi stali się jedną z najważniejszych grup kształtujących zagraniczny segment polskiego rynku mieszkaniowego.

Za tymi decyzjami stoją konkretne historie ludzi szukających stabilizacji, bezpieczeństwa i nowego początku. Wielu Białorusinów przyjechało do Polski po 2020 roku, często w pośpiechu, często bez planu, ale z nadzieją, że znajdą tu przestrzeń do normalnego życia. Z czasem tymczasowe wynajmowane mieszkania zaczęły ustępować miejsca własnym lokalom, a Polska stała się dla nich miejscem, w którym można nie tylko pracować i prowadzić firmę, lecz także budować przyszłość swoich rodzin. Zakup mieszkania bywa dla nich symbolicznym gestem — potwierdzeniem, że chcą zostać tu na dłużej, że to właśnie tutaj zaczynają układać swoje życie od nowa.

Rosnąca aktywność tej grupy jest jednym z najbardziej wyrazistych trendów ostatnich lat. Widać ją w statystykach, ale przede wszystkim w codzienności polskich miast. W wielu miejscach Białorusini stają się naturalną częścią lokalnych społeczności: otwierają sklepy, restauracje, gabinety usługowe, pracują w branżach kreatywnych i technologicznych, a ich dzieci chodzą do polskich szkół. Coraz częściej to właśnie oni pojawiają się na listach nowych właścicieli mieszkań w dużych miastach, ale także w mniejszych ośrodkach, gdzie szukają spokoju i niższych kosztów życia.

Wraz z napływem nowych mieszkańców zmienia się także codzienny krajobraz wielu polskich miast. W kawiarniach, biurach i na osiedlach coraz częściej słychać akcent przybyszów zza wschodniej granicy Polski, a lokalne społeczności uczą się funkcjonować w nowej, bardziej różnorodnej rzeczywistości. Dla części Polaków obecność Białorusinów stała się czymś naturalnym, dla innych — impulsem do refleksji nad tym, jak bardzo zmieniła się Polska ostatnich lat. Wspólnym mianownikiem pozostaje jednak to, że ci, którzy zdecydowali się tu zamieszkać, wnoszą do życia społecznego energię, przedsiębiorczość i doświadczenia, które wzbogacają tkankę miast i miasteczek. Właśnie dlatego ich obecność coraz częściej postrzegana jest nie tylko jako efekt migracji, lecz także jako trwały element współczesnej Polski.

Znadniemna.pl na podstawie Sprawozdanie MSWiA za 2025 r. – Druk Sejmowy nr 2420, na zdjęciu: zabudowa mieszkalna – zdjęcie ilustracyjne, źródło ilustracji: zpe.gov.pl

Rosnąca liczba zezwoleń i widoczna na rynku aktywność pokazują, że Polska stała się dla wielu z nich nowym, bezpiecznym domem. Z najnowszych danych MSWiA wynika, że zainteresowanie polskim rynkiem nieruchomości rośnie z roku na rok, a wśród migrujących do Polski obcokrajowców szczególnie wyróżniają się obywatele Białorusi. W

Przejdź do treści