HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

W dniu ogłoszenia uwolnienia Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia w Wilnie wręczono mu Nagrodę im. Jerzego Giedroycia, którą w imieniu laureata odebrał inny były więzień polityczny reżimu Łukaszenki Eduard Palczys.

28 kwietnia w Wilnie, podczas forum poświęconego dziedzictwu Jerzego Giedroycia, ogłoszono przyznanie Nagrody im. Jerzego Giedroycia Andrzejowi Poczobutowi — dziennikarzowi i działaczowi polskiej mniejszości na Białorusi, który spędził pięć lat w więzieniu jako więzień polityczny reżimu Alaksandra Łukaszenki. Decyzję o wyróżnieniu podjęto jeszcze wtedy, gdy Poczobut przebywał w kolonii karnej, a informacja o jego uwolnieniu dotarła do uczestników dokładnie w trakcie trwającej dyskusji, co wywołało owację na sali.

Ponieważ sam laureat był już w drodze do Polski, nagrodę odebrał w jego imieniu Eduard Palczys — były białoruski więzień polityczny, który odbywał karę w tej samej kolonii w Nowopołocku. Podkreślił on, że wciąż trudno mu uwierzyć, iż dramat Poczobuta dobiegł końca, przypominając o jego pobytach w karcerze i odmowie napisania prośby o ułaskawienie. „On mógł to zrobić dawno, ale nie odszedł od swoich zasad” — zaznaczył Palczys.

Podczas ceremonii głos zabrała była dyrektor Biełsatu Agnieszka Romaszewska, która przypomniała drogę zawodową Poczobuta: pracę w „Pogoni” i „Narodnej Woli”, pierwszy areszt w 2011 roku, działalność w Związku Polaków na Białorusi oraz wieloletnią współpracę z polskimi mediami. Jak podkreśliła, za wierność zasadom i obronę prawdy zapłacił najwyższą cenę — własną wolnością.

Forum odbywało się w symbolicznym miejscu — w budynku przy ulicy Zamkowej w Wilnie, gdzie w 1918 roku podpisano deklarację niepodległości Litwy. Dyskusje poświęcone były myśli Jerzego Giedroycia, który wskazywał, że losy Polski, Litwy, Ukrainy i Białorusi są ze sobą nierozerwalnie związane. Organizatorzy podkreślili, że historia Poczobuta jest współczesnym dowodem na aktualność tej idei.

W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele życia publicznego Litwy i Polski, m.in. mer Wilna Valdas Benkunskas, wicemarszałek Senatu RP Rafał Grupiński, wiceprzewodnicząca Sejmu Litwy Viktorija Čmilytė‑Nielsen oraz doradca Swiatłany Cichanouskiej Franak Wiaczorka.

Znadniemna.pl na podstawie Budzma Belarusami, na zdjęciu: Eduard Palczys w obecności Agnieszki Romaszewskiej-Guzy odbiera Nagrodę im. Jerzego Giedrojcia w umieniu Andrzeja Poczobuta, fot.: Svaboda.org

W dniu ogłoszenia uwolnienia Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia w Wilnie wręczono mu Nagrodę im. Jerzego Giedroycia, którą w imieniu laureata odebrał inny były więzień polityczny reżimu Łukaszenki Eduard Palczys. 28 kwietnia w Wilnie, podczas forum poświęconego dziedzictwu Jerzego Giedroycia, ogłoszono przyznanie Nagrody im. Jerzego Giedroycia

Uwolniony po ponad pięciu latach z białoruskiego więzienia Andrzej Poczobut przebywa w warszawskim szpitalu na szczegółowych badaniach, a jego żona Oksana — publikując zdjęcie ze słowami „Poranek w warszawskim szpitalu. Najmilszy poranek z możliwych” — pokazała ich pierwsze spotkanie po latach izolacji.

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, dzień po uwolnieniu z kolonii karnej trafił do szpitala MSWiA w Warszawie, gdzie przechodzi kompleksową diagnostykę. Jego żona Oksana opublikowała w mediach społecznościowych pierwsze wspólne zdjęcie od lat, podpisując je słowami: „Poranek w warszawskim szpitalu. Najmilszy poranek z możliwych”. Fotografia szybko obiegła media i została udostępniona m.in. przez Swiatłanę Cichanouską, która podkreśliła, że „cudownie jest ich znów zobaczyć razem”.

Według relacji osób, które widziały Poczobuta po uwolnieniu, jego stan fizyczny jest bardzo trudny — jest skrajnie wychudzony i wyczerpany wieloletnim pobytem w więzieniu o zaostrzonym rygorze, gdzie był pozbawiany kontaktu z bliskimi i narażony na kary dyscyplinarne. Lekarze prowadzą obecnie szczegółowe badania, a jego żona i rodzina towarzyszą mu w szpitalu.

Poczobut został uwolniony we wtorek w ramach wymiany więźniów na granicy polsko‑białoruskiej, przeprowadzonej na zasadzie „pięciu za pięciu”. Wraz z nim Mińsk zwolnił dwóch innych Polaków i dwóch obywateli Mołdawii. Polska strona przekazała osobę poszukiwaną przez Rosję, co — jak podkreślają komentatorzy — było elementem szerszych negocjacji dyplomatycznych z udziałem kilku państw.

Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska przypomniała, że mimo radości z uwolnienia Poczobuta, na Białorusi wciąż przetrzymywanych jest ponad tysiąc więźniów politycznych. „Nie możemy przestać, dopóki każda rodzina nie będzie znów kompletna” — napisała.

Znadniemna.pl na podstawie wiadomosci.wp.pl  oraz tvn24.pl, fot.: x.com/Tsihanouskaya

Uwolniony po ponad pięciu latach z białoruskiego więzienia Andrzej Poczobut przebywa w warszawskim szpitalu na szczegółowych badaniach, a jego żona Oksana — publikując zdjęcie ze słowami „Poranek w warszawskim szpitalu. Najmilszy poranek z możliwych” — pokazała ich pierwsze spotkanie po latach izolacji. Andrzej Poczobut, dziennikarz

W drodze z granicy do Warszawy Andrzej Poczobut opowiedział Bartoszowi Wielińskiemu o pierwszych chwilach w kolonii karnej, o miesiącach spędzonych w karcerze, o dramatycznej nocy uwolnienia i o tym, dlaczego początkowo odmówił wyjazdu z Białorusi. Jego relacja to świadectwo człowieka, którego próbowano złamać — i któremu się to nie udało.

W rozmowie z Bartoszem Wielińskim, prowadzonej w samochodzie ABW tuż po przekroczeniu granicy, Andrzej Poczobut wracał do pierwszych chwil w kolonii w Nowopołocku. Wspominał, jak zaraz po przyjeździe usłyszał krzyki torturowanego więźnia. Kapo kazał nowym osadzonym krzyczeć, by zagłuszyć jęki — Poczobut jako jedyny odmówił. Usłyszał wtedy od zastępcy naczelnika: „Nie potrzebujemy, żebyś był martwy. Potrzebujemy, żebyś był żywy”. Mimo tych słów nikt nie dbał o jego zdrowie.

Opowiadał o dwóch latach spędzonych w celi z otwartym oknem — zimą i latem — oraz o 167 dniach w karcerze, gdzie spał na deskach i nie miał żadnych rzeczy osobistych. W czasie odbywania kary schudł 20 kilogramów.

Wspominał też noc uwolnienia. O trzeciej nad ranem obudzono go z informacją o „przeniesieniu”. Myślał, że jedzie do więzienia w Mohylewie, gdzie warunki są nieco lepsze. Zdziwiło go, że kazano zabrać wszystkie rzeczy. Gdy funkcjonariusze KGB oznajmili, że ma zostać wywieziony do Polski, odmówił. Zażądał gwarancji, że będzie mógł wrócić na Białoruś. Przywieziono urzędnika Administracji Prezydenta, połączono go z polskim chargé d’affaires — obie strony potwierdziły, że powrót będzie możliwy.

Dopiero wtedy zgodził się na wyjazd.

Znadniemna.pl na podstawie relacji Bartosza Wielińskiego opublikowanych w Gazecie Wyborczej oraz jego wpisów w mediach społecznościowych, na zdjęciu: Bartosz Wieliński i Andrzej Poczobut w drodze do Warszawy, fot.: Facebook.com

W drodze z granicy do Warszawy Andrzej Poczobut opowiedział Bartoszowi Wielińskiemu o pierwszych chwilach w kolonii karnej, o miesiącach spędzonych w karcerze, o dramatycznej nocy uwolnienia i o tym, dlaczego początkowo odmówił wyjazdu z Białorusi. Jego relacja to świadectwo człowieka, którego próbowano złamać — i

W ramach wtorkowej wymiany więźniów pomiędzy Polską a Białorusią na wolność wyszedł nie tylko Andrzej Poczobut. Wśród uwolnionych znalazł się również polski duchowny, karmelita Grzegorz Gaweł, którego zatrzymanie w 2025 roku wywołało duże poruszenie w Polsce.

Grzegorz Gaweł został zatrzymany przez białoruskie KGB we wrześniu 2025 roku w Lepelu. Reżimowe media oskarżyły 27-letniego zakonnika z Krakowa o rzekome szpiegostwo i posiadanie dokumentów związanych z ćwiczeniami wojskowymi „Zapad-2025”. Polskie władze od początku odrzucały te zarzuty, wskazując, że sprawa nosi znamiona prowokacji politycznej.

Po zatrzymaniu zakon karmelitów wydał specjalny komunikat, w którym potwierdził, że Gaweł jest członkiem zgromadzenia, i poprosił wiernych o modlitwę za współbrata. Sprawa była szeroko komentowana zarówno w mediach kościelnych, jak i świeckich.

Z czasem białoruskie organizacje praw człowieka, w tym „Wiasna”, uznały Grzegorza Gawła za więźnia politycznego. Według publikowanych danych wśród więźniów politycznych reżimu znajdowali się również obywatele Polski.

Dzisiejsze uwolnienie Andrzeja Poczobuta i Grzegorza Gawła to ważna wiadomość dla Polski oraz rodzin obu mężczyzn. Oznacza zakończenie dramatycznego okresu niepewności, a także sukces działań dyplomatycznych.

Znadniemna.pl

W ramach wtorkowej wymiany więźniów pomiędzy Polską a Białorusią na wolność wyszedł nie tylko Andrzej Poczobut. Wśród uwolnionych znalazł się również polski duchowny, karmelita Grzegorz Gaweł, którego zatrzymanie w 2025 roku wywołało duże poruszenie w Polsce. Grzegorz Gaweł został zatrzymany przez białoruskie KGB we wrześniu 2025

Niezależne białoruskie media poinformowały, że Andrzej Poczobut został uwolniony w ramach wymiany zatrzymanych pomiędzy Białorusią, Rosją a państwami Unii Europejskiej. Operacja, w którą zaangażowanych było siedem krajów, odbyła się według formuły „pięć na pięć”. Na granicy Poczobuta osobiście powitał premier Polski Donald Tusk.

Według relacji „Naszej Niwy” wymiana odbyła się w Puszczy Białowieskiej, na pieszo‑rowerowym przejściu Pererow–Białowieża. Strona białoruska i rosyjska przekazały pięciu zatrzymanych, w tym trzech obywateli Polski i dwóch obywateli Mołdawii. Wśród Polaków znalazł się Andrzej Poczobut, dziennikarz z Grodna, wieloletni korespondent „Gazety Wyborczej” i działacz Związku Polaków na Białorusi. W zamian państwa UE przekazały pięciu więźniów, w tym osoby oskarżane o działalność szpiegowską na rzecz Mińska i Moskwy.

Białoruska agencja BiełTA opisuje operację jako finał długotrwałych negocjacji prowadzonych od jesieni 2025 roku z udziałem służb specjalnych siedmiu państw. Według jej przekazu do włączenia Poczobuta do wymiany miała doprowadzić prośba jego matki oraz Andżeliki Borys.

„Nasza Niwa” przypomina, że Poczobut został zatrzymany w marcu 2021 roku i skazany na osiem lat kolonii karnej pod zarzutami związanymi z jego działalnością dziennikarską, w tym publikacjami o historii Polski, protestach na Białorusi i sytuacji polskiej mniejszości. W trakcie odbywania kary wielokrotnie trafiał do karceru, przeszedł operację i zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W czasie uwięzienia został uhonorowany Orderem Orła Białego oraz Nagrodą Sacharowa.

Kluczowym momentem dnia było spotkanie na granicy: premier Donald Tusk osobiście powitał Andrzeja Poczobuta po jego przekroczeniu granicy. W opublikowanym wpisie na platformie X premier zamieścił zdjęcie z dziennikarzem, opatrując je słowami: „Serdecznie witamy w polskim domu, przyjacielu”. Na zdjęciu Poczobut trzymał w ręku białoruski paszport.

Według relacji mediów amerykańskich i białoruskich w proces wymiany uczestniczyli także przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, którzy mieli odegrać istotną rolę w koordynacji działań dyplomatycznych.

Znadniemna.pl na podstawie Nasza Niwa oraz X.com/donaldtusk, na zdjęciu: Donald Tusk i Andrzej Poczobut, fot.: x.com/donaldtusk

Niezależne białoruskie media poinformowały, że Andrzej Poczobut został uwolniony w ramach wymiany zatrzymanych pomiędzy Białorusią, Rosją a państwami Unii Europejskiej. Operacja, w którą zaangażowanych było siedem krajów, odbyła się według formuły „pięć na pięć”. Na granicy Poczobuta osobiście powitał premier Polski Donald Tusk. https://twitter.com/donaldtusk/status/2049084209185112412 Według relacji „Naszej

Od 4 maja osoby w wieku 60+ zapraszane do Polski przez bliskich krewnych będą mogły umawiać wizytę wizową bez rejestracji w systemie. Zgłoszenia będą przyjmowane wyłącznie mailowo przez Wydział Konsularny Ambasady RP w Mińsku.

Nowe zasady mają odciążyć przeciążony system rejestracji i ułatwić seniorom podróżowanie do Polski w celach rodzinnych. Zmiana dotyczy wyłącznie mińskiego okręgu konsularnego i nie obejmuje wnioskodawców z okręgów grodzieńskiego ani brzeskiego, które funkcjonują według dotychczasowych zasad.

Aby uzyskać termin wizyty, wnioskodawcy powinni wysłać zgłoszenie na adres: [email protected], wpisując w tytule wiadomości: „zaproszenie UW 60+”. Do maila należy dołączyć skan zaproszenia zarejestrowanego w urzędzie wojewódzkim oraz podać pełne dane kontaktowe, w tym numer telefonu. Na tej podstawie konsulat wyznaczy termin i godzinę wizyty w jednym z punktów przyjmowania wniosków wizowych: w Mińsku, Homlu, Mohylewie lub Witebsku — zgodnie z miejscem zameldowania osoby ubiegającej się o wizę.

Ambasada przypomina, że zgłoszenia niekompletne nie będą rozpatrywane. Nieobecność na wyznaczonym terminie uniemożliwi ponowne skorzystanie z preferencyjnej procedury.

Znadniemna.pl na podstawie Gov.pl, fot.: Shutterstock

Od 4 maja osoby w wieku 60+ zapraszane do Polski przez bliskich krewnych będą mogły umawiać wizytę wizową bez rejestracji w systemie. Zgłoszenia będą przyjmowane wyłącznie mailowo przez Wydział Konsularny Ambasady RP w Mińsku. Nowe zasady mają odciążyć przeciążony system rejestracji i ułatwić seniorom podróżowanie do

Charytatywny long stream Piotra „Łatwoganga” Garkowskiego zakończył się historycznym sukcesem – zebrano ponad 251 mln zł na leczenie dzieci z chorobami nowotworowymi, a wydarzenie oficjalnie pobiło rekord Guinnessa jako największa internetowa zbiórka na żywo. Dziewięciodniową transmisję śledziły setki tysięcy internautów, a akcja stała się jednym z najgłośniejszych wydarzeń charytatywnych w historii polskiego Internetu.

Dziewięciodniowy stream, prowadzony na YouTube przez Piotra „Łatwoganga” Garkowskiego, przerodził się w ogólnopolskie poruszenie. Każda wpłata zasilała Fundację Cancer Fighters, wspierającą dzieci i młodzież walczących z nowotworami. W szczytowych momentach transmisję oglądało ponad milion osób, a licznik darowizn rósł w tempie, które zaskoczyło nawet organizatorów.

W trakcie streamu pojawili się artyści, sportowcy i twórcy internetowi. Wsparcie okazali m.in. Doda, Robert Lewandowski, Adam Małysz, Cezary Pazura, Roksana Węgiel czy Bedoes. Niektóre gwiazdy zdecydowały się na symboliczne gesty solidarności z chorymi dziećmi — jak zgolenie włosów na żywo. Widzowie byli świadkami spontanicznych występów, emocjonalnych rozmów i momentów, które natychmiast obiegały media społecznościowe.

Impulsem do zorganizowania zbiórki była piosenka Bedoesa i Mai Mecan „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, która nagłośniła temat chorób nowotworowych wśród najmłodszych. Łatwogang zaproponował swoim widzom wyzwanie: długość streamu miała odpowiadać liczbie polubień pod jednym z jego filmów. Internauci odpowiedzieli masowo — transmisja trwała aż dziewięć dni.

Według analiz medialnych akcja była niemal jednogłośnie oceniana pozytywnie, a Internet określał ją jako „historyczną”, „bezprecedensową” i „rekordową”. Oficjalne potwierdzenie pobicia rekordu Guinnessa — jako największej zbiórki internetowej prowadzonej na żywo — nadało wydarzeniu dodatkowy wymiar.

Fundacja Cancer Fighters zapowiedziała pełną transparentność rozliczeń oraz uruchomienie specjalnej strony, na której publikowane będą informacje o wykorzystaniu środków. Pieniądze mają zostać przeznaczone na leczenie, rehabilitację, transport do klinik, konsultacje specjalistyczne, zakup sprzętu medycznego oraz wsparcie rodzin podopiecznych.

Rekordowa zbiórka pokazała, że polska społeczność internetowa potrafi jednoczyć się wokół najważniejszych spraw — a solidarność z dziećmi walczącymi z rakiem ma siłę, która przekracza granice platform i pokoleń.

Znadniemna.pl na podstawie Wilnoteka.lt oraz L24.lt , fot.: Facebook/Cancer Fighters

Charytatywny long stream Piotra „Łatwoganga” Garkowskiego zakończył się historycznym sukcesem – zebrano ponad 251 mln zł na leczenie dzieci z chorobami nowotworowymi, a wydarzenie oficjalnie pobiło rekord Guinnessa jako największa internetowa zbiórka na żywo. Dziewięciodniową transmisję śledziły setki tysięcy internautów, a akcja stała się jednym

W artykule opublikowanym przez amerykańską agencję OSV News, jedno z najważniejszych katolickich mediów informacyjnych w USA, białoruscy działacze praw człowieka – w tym laureat Pokojowej Nagrody Nobla Aleś Bialacki – wzywają Kościół i Watykan do aktywniejszego reagowania na nasilające się represje wobec duchowieństwa i wiernych w Białorusi.

OSV News, wpływowa katolicka agencja prasowa o globalnym zasięgu, opublikowała obszerny materiał dotyczący sytuacji Kościoła w Białorusi. Medium to jest jednym z najważniejszych źródeł informacji dla katolickich redakcji w Ameryce Północnej i często cytowane jest przez media religijne i ogólnoinformacyjne na świecie. Właśnie tam ukazał się apel białoruskich obrońców praw człowieka, którzy ostrzegają przed pogłębiającą się falą represji religijnych.

Ales Bialacki, były więzień polityczny i laureat Pokojowej Nagrody Nobla, podkreśla w rozmowie z OSV News, że Kościół katolicki na Zachodzie oraz dyplomacja watykańska powinny mocniej angażować się w obronę prześladowanych duchownych i świeckich. Zwraca uwagę, że więźniowie polityczni rzadko mają dostęp do informacji z zewnątrz, ale świadomość, że ktoś o nich pamięta, ma ogromne znaczenie.

Artykuł szeroko opisuje przypadek ks. Anatola Parachniewicza, proboszcza z Olkowicz, który od połowy marca przebywa w areszcie KGB bez oficjalnych informacji o zarzutach. Jego zatrzymanie nastąpiło niedługo po uwolnieniu ks. Henryka Okołotowicza, skazanego wcześniej za „zdradę państwa”. Według ekspertów zatrzymanie ks. Parachniewicza może być formą nacisku na uwolnionego współbrata.

Natalia Wasilewicz z inicjatywy Chrześcijańska Wizja wskazuje z kolei, że represje w Białorusi stają się coraz bardziej rozległe, a jednocześnie mniej widoczne. Rodziny zatrzymanych boją się informować o represjach, licząc, że milczenie ochroni ich bliskich. Zwraca również uwagę na działania władz wymierzone w Kościół Greckokatolicki, którego parafie są likwidowane, a duchowni zatrzymywani. Jej zdaniem część działań mogła być inspirowana przez lojalną wobec władz Cerkiew Prawosławną.

Artykuł podkreśla, że nowe prawo o wolności sumienia, obowiązujące od 2024 r., umożliwia władzom odbieranie wspólnotom religijnym statusu prawnego pod pretekstem ochrony „suwerenności i ładu konstytucyjnego”. W efekcie liczba parafii katolickich spada, a Kościół Greckokatolicki stoi na granicy przetrwania.

Bialacki zapowiada, że aktualne potrzeby Kościoła w Białorusi zamierza przedstawić podczas planowanego spotkania z papieżem. Podkreśla, że troska i solidarność ze strony wspólnoty międzynarodowej są kluczowe dla przyszłości represjonowanych Białorusinów.

Znadniemna.pl na podstawie osvnews.com, na zdjęciu: Aleś Bialacki, były więzień polityczny, laureat Pokojowej Nagrody Nobla i kierownik Centrum Praw Człowieka „Wiasna” fot.: Belarus2020.churchby.info

W artykule opublikowanym przez amerykańską agencję OSV News, jedno z najważniejszych katolickich mediów informacyjnych w USA, białoruscy działacze praw człowieka – w tym laureat Pokojowej Nagrody Nobla Aleś Bialacki – wzywają Kościół i Watykan do aktywniejszego reagowania na nasilające się represje wobec duchowieństwa i wiernych

Mija 40 lat od katastrofy w Czarnobylu – wydarzenia, które najbardziej na świecie dotknęło Białoruś. Choć od wybuchu minęły cztery dekady, skutki tragedii pozostają częścią codzienności wielu rodzin, a pamięć o niej jest jednym z fundamentów współczesnej białoruskiej tożsamości. Z tej okazji białoruskie siły demokratyczne zorganizowały rocznicowe marsze pamięci w Wilnie, Warszawie i innych miastach, m.in. w Białymstoku.

Czarnobyl był dla Białorusi tragedią o skali, której nie doświadczył żaden inny kraj. To na białoruskie ziemie spadła większość radioaktywnego opadu, obejmując skażeniem ogromne obszary Homelszczyzny i Mohylewszczyzny. Setki wsi zostały wysiedlone, tysiące rodzin straciło domy, a całe regiony na lata wyłączono z normalnego życia. Wspomnienia tamtych dni – pełnych niewiedzy, strachu i braku informacji – do dziś są żywe w opowieściach mieszkańców południa kraju.

Dla Białorusinów Czarnobyl to nie tylko katastrofa ekologiczna, lecz także symbol milczenia, które przez lata towarzyszyło tragedii. Wiele rodzin wspomina, że w pierwszych dniach po wybuchu nikt nie ostrzegał ich przed zagrożeniem. Dzieci uczestniczyły w szkolnych uroczystościach, rolnicy pracowali w polu, a życie toczyło się jak zwykle – choć radioaktywny pył już opadał na pola, rzeki i podwórka.

Od lat białoruskie środowiska demokratyczne przypominają o Czarnobylu poprzez uliczne marsze pamięci. To tradycja, która stała się jednym z najważniejszych elementów obywatelskiego kalendarza. W tym roku, w 40. rocznicę katastrofy, pochody odbyły się w Wilnie, Warszawie i w Białymstoku, gromadząc przedstawicieli diaspory, aktywistów, byłych likwidatorów oraz rodziny osób dotkniętych chorobami popromiennymi. Uczestnicy tradycyjnie nieśli zdjęcia wysiedlonych wsi, symbole skażonych regionów oraz portrety tych, którzy zmarli w wyniku chorób związanych z promieniowaniem.

Akcja rocznicowa w Warszawie, fot.: facebook.com

Akcja rocznicowa w Wilnie, fot.: faceboook.com

Akcja rocznicowa w Białymstoku, fot.: facebook.com

Czterdzieści lat po katastrofie Czarnobyl pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla białoruskiej pamięci zbiorowej. To historia o stracie, ale też o solidarności – o lekarzach, którzy ratowali dzieci z Homla, o nauczycielach, którzy organizowali wyjazdy zdrowotne, o rodzinach, które musiały zaczynać życie od nowa. To również przypomnienie, że skutki katastrofy nie zniknęły: w wielu miejscach nadal obowiązują ograniczenia dotyczące użytkowania ziemi, a część terenów pozostaje zamknięta.

Dla Białorusinów Czarnobyl jest wciąż żywą raną, ale także lekcją odpowiedzialności i pamięci. Rocznicowe marsze w Wilnie i Warszawie pokazują, że nawet poza granicami kraju Białorusini nie zapominają o tragedii, która na zawsze zmieniła ich los.

Znadniemna.pl, fot.: facebook.com

Mija 40 lat od katastrofy w Czarnobylu – wydarzenia, które najbardziej na świecie dotknęło Białoruś. Choć od wybuchu minęły cztery dekady, skutki tragedii pozostają częścią codzienności wielu rodzin, a pamięć o niej jest jednym z fundamentów współczesnej białoruskiej tożsamości. Z tej okazji białoruskie siły demokratyczne

Wierni informują, że ks. Anatol Parachniewicz, proboszcz parafii w Olkowiczach, przebywający w areszcie od ponad miesiąca, miał przejść zawał serca i pozostaje w ciężkim stanie w izolacji. Duchowny został zatrzymany jeszcze przed Wielkanocą i – według relacji – oskarżany jest o „zdradę państwa”, choć szczegóły zarzutów nie zostały ujawnione.

Kapłan został zatrzymany przez nieznanych funkcjonariuszy w maskach, którzy przyjechali kilkoma samochodami i zapieczętowali jego dom. Od tamtej pory duchowny przebywa w areszcie, prawdopodobnie w izolacji KGB, gdzie – jak przekazują wierni – jego stan zdrowia znacząco się pogorszył. Miał przejść zawał serca, mimo czego nadal pozostaje w areszcie śledczym, w którym spędził również tegoroczną Wielkanoc.

Wierni przedstawiają także możliwą wersję przyczyn zatrzymania proboszcza z Olkowicz. Według ich relacji jednym z powodów mogła być jego obecność podczas obchodów Święta Konstytucji 3 Maja, zorganizowanych przez Ambasadę RP. Udział duchownego w uroczystości, w której uczestniczyli przedstawiciele polskiej społeczności, mógł – zdaniem wiernych – zostać uznany przez władze za działanie niepożądane.

Parafianie z Olkowicz podkreślają, że jeśli to właśnie udział w obchodach 3 Maja lub inne działania duszpasterskie stały się podstawą zatrzymania, to duchowny został pozbawiony wolności bez jakichkolwiek przesłanek świadczących o popełnieniu przestępstwa.

Sprawa ks. Parachniewicza wpisuje się w szerszy kontekst działań wobec duchowieństwa. Wcześniej pod podobnym zarzutem „zdrady państwa” skazany został ks. Henryk Okolotowicz, zwolniony po czterech miesiącach dzięki mediacji Stolicy Apostolskiej. Jego zatrzymanie poprzedziło aresztowanie proboszcza z Olkowicz.

 Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, fot.: Katolik.life

Wierni informują, że ks. Anatol Parachniewicz, proboszcz parafii w Olkowiczach, przebywający w areszcie od ponad miesiąca, miał przejść zawał serca i pozostaje w ciężkim stanie w izolacji. Duchowny został zatrzymany jeszcze przed Wielkanocą i – według relacji – oskarżany jest o „zdradę państwa”, choć szczegóły

Przejdź do treści