HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Dla Polaków mieszkających na Białorusi postać Witolda Pileckiego to coś więcej niż symbol narodowej historii. To część ich własnego dziedzictwa i dowód, że polskość przetrwała na tych ziemiach mimo trudnych dziejów. Związany z Krupowem i Lidą, Pilecki pozostaje bliski sercom lokalnych środowisk polskich. Dlatego uroczystości ku jego czci w Ostrowi Mazowieckiej mają szczególne znaczenie także dla tej społeczności.

W 1931 roku Witold Pilecki ożenił się z Marią Ostrowską i zamieszkał w majątku Sukurcze, który był częścią parafii w Krupowie. Krupowo  to wieś w obwodzie grodzieńskim, 12 km od Lidy, w której rotmistrz Pilecki spędzieł lata młodzieńcze i gospodarował w rodzinnym majatku Sukurcze w okresie międzywojennym. W tamtejszym kościele znajduje się obraz św. Antoniego pędzla Pileckiego.

W Ostrowi Mazowieckiej odbyły się obchody poświęcone jednej z najważniejszych postaci polskiej historii – rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu. Wydarzenie, zorganizowane pod honorowym patronatem Karola Nawrockiego, prezydenta Polski, uświetnił udział doradcy prezydenta, Jana Józefa Kasprzyka.

Doradca prezydenta, Jan Józef Kasprzyk

Świętowano dwie ważne rocznice: 125. urodziny rotmistrza i 95. rocznicę jego ślubu, który w 1931 roku odbył się w miejscowym kościele parafialnym pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Uroczystości przygotowało Muzeum – Dom Rodziny Pileckich, które od dekady pielęgnuje pamięć o życiu i działalności bohatera.

W liście do uczestników wydarzenia prezydent Karol Nawrocki podkreślił:

„Rotmistrz Witold Pilecki to jeden z największych bohaterów Polski i całego wolnego świata. Swoimi czynami wielokrotnie dał dowód męstwa, odwagi i miłości do Rzeczypospolitej. Jest on bez wątpienia postacią pomnikową, lecz tutaj w Ostrowi Mazowieckiej poznajemy go także z innej, prywatnej perspektywy. Z fotografii, pamiątek i przedmiotów codziennego użytku wyłania się portret człowieka, który kochał Polskę, ale przede wszystkim – zgodnie z chrześcijańskim ordo caritatis – kochał swoich najbliższych: żonę Marię, córkę Zofię i syna Andrzeja”.

Centralnym punktem obchodów była uroczysta Msza Święta w intencji „Ochotnika do Auschwitz”. Liturgii przewodniczył biskup łomżyński Janusz Stepnowski, a homilię wygłosił kapelan prezydenta Jarosław Wąsowicz. Uroczystości zwieńczył koncert, podczas którego publiczność wysłuchała fragmentów oratorium „Tak musiało być” autorstwa Huberta Kowalskiego.

W ramach obchodów Jan Józef Kasprzyk wraz z delegacją działaczy opozycji antykomunistycznej oraz środowiskiem „Opocznik” Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zwiedził muzeum. Ekspozycja w nowoczesny i multimedialny sposób przedstawia życie Witolda Pileckiego – od młodzieńczych lat i działalności harcerskiej, przez służbę w Wojsku Polskim i życie rodzinne, aż po dobrowolną misję w niemieckim obozie Auschwitz, udział w powstaniu warszawskim i działalność w powojennej konspiracji. Wszystko to zakończyło się męczeńską śmiercią rotmistrza w 1948 roku z rąk komunistycznych władz.

Blisko Polaków na Białorusi

Witold Pilecki jest szczególnie ważny dla Polaków mieszkających na Białorusi. W okresie międzywojennym był właścicielem majątku w Krupowie, niedaleko Lidy, gdzie prowadził gospodarstwo i angażował się w życie lokalnej społeczności polskiej.

Na cmentarzu w Krupowie znajdują się groby krewnych rtm. Pileckiego, którymi opiekują się wychowankowie Ireny Biernackiej, prezes Oddziału Związku Polaków na Białorusi w Lidzie, fot.: działacze ZPB w Lidzie

fot.: działacze ZPB w Lidzie

Jego działania społeczne i gospodarcze wspierały rozwój regionu i budowały lokalne struktury współpracy. Dlatego Pilecki zapisuje się w historii nie tylko jako bohater wojenny, ale także jako człowiek głęboko związany z życiem tych ziem. Pamięć o nim to dowód, że polskość i wartości niepodległościowe przetrwały także tam, gdzie historia była szczególnie trudna.

Rotmistrz Witold Pilecki pozostaje symbolem odwagi, niezłomności i poświęcenia. Jego życie pokazuje, że jedna jednostka, kierując się wartościami i odpowiedzialnością za innych, może zmienić bieg historii. Uroczystości w Ostrowi Mazowieckiej są wyrazem pamięci, wdzięczności i trwałego hołdu wobec człowieka, który pozostał wierny Polsce, rodzinie i ideałom do ostatnich dni życia.

Znadniemna.pl na podstawie prezydent.pl, zdjęcia pochodzą ze strony Facebook.com/muzeum.pileckich

Dla Polaków mieszkających na Białorusi postać Witolda Pileckiego to coś więcej niż symbol narodowej historii. To część ich własnego dziedzictwa i dowód, że polskość przetrwała na tych ziemiach mimo trudnych dziejów. Związany z Krupowem i Lidą, Pilecki pozostaje bliski sercom lokalnych środowisk polskich. Dlatego uroczystości

Jerzy Maksymiuk, wybitny dyrygent, kompozytor i jedna z najbardziej charyzmatycznych osobowości polskiej muzyki współczesnej, obchodzi dziś 90. urodziny. To wyjątkowy dzień także z innego powodu: Mistrz świętuje równocześnie 70-lecie pracy artystycznej, którą rozpoczął jako młody, obiecujący pianista i kompozytor. Jego droga – od dzieciństwa w Grodnie po światowe estrady – to opowieść o talencie, który nie znał granic, i o twórczej odwadze, która zmieniła oblicze polskiej kultury muzycznej.

Jerzy Maksymiuk urodził się w Grodnie, a jego edukację muzyczną zwieńczyły trzy dyplomy: z pianistyki, kompozycji i dyrygentury. Już jako młody artysta zdobył I nagrodę na Konkursie Pianistycznym im. Paderewskiego, lecz szybko porzucił pianistykę na rzecz dyrygentury. Ten wybór okazał się przełomowy nie tylko dla niego, lecz także dla polskiej muzyki.

Prawdziwy rozkwit jego kariery nastąpił w latach 70. i 80. XX wieku, kiedy w 1972 roku założył Polską Orkiestrę Kameralną. Pod jego batutą zespół osiągnął poziom, który krytycy określali jako światowy. To właśnie wtedy powstały nagrania dla EMI (Electric and Musical Industries Ltd.), które do dziś uchodzą za wzorcowe. W tamtym czasie Witold Lutosławski mówił o nim z podziwem:

„Jerzy Maksymiuk jest jednym z najbardziej utalentowanych dyrygentów młodego pokolenia. Jego muzykalność i intuicja są absolutnie wyjątkowe.”

W 1975 roku został pierwszym dyrygentem Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, a w latach 1983–1991 kierował BBC Scottish Symphony Orchestra. Współpracujący z nim kompozytor James MacMillan, którego The Confession of Isobel Gowdie pod batutą Maksymiuka zdobyło Gramophone Award, wspominał:

„Maksymiuk potrafi sprawić, że muzyka zaczyna oddychać.”

Współpracował z największymi orkiestrami świata, prowadził premiery w English National Opera, dyrygował w Carnegie Hall, na London Proms i w Wiener Verein. Jego sposób pracy z orkiestrą doceniał również Krzysztof Penderecki, mówiąc:

„Maksymiuk ma niezwykłą zdolność wydobywania z orkiestry barw, których inni dyrygenci nawet nie próbują szukać.”

W Polsce szczególnie bliska była mu Sinfonia Varsovia, z którą wielokrotnie nagrywał i koncertował. Dorobek fonograficzny Jerzego Maksymiuka obejmuje około 100 płyt nagranych m.in. dla EMI, Hyperionu i Naxosa. Wiele z nich zdobyło prestiżowe nagrody: Wiener Floeten Uhr za interpretacje Mozarta z POK (1982), Gramophone Award (1992), nagrodę Hyperionu za koncerty Medtnera, a w Polsce liczne Fryderyki.

Maksymiuk od zawsze był orędownikiem muzyki współczesnej. Jest współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Muzyki Współczesnej, dwukrotnym laureatem nagrody „Orfeusza” na Warszawskiej Jesieni, a na całym świecie dokonał około 200 prawykonań. Za te zasługi uhonorowano go tytułem Doctor of Letters Uniwersytetu Strathclyde w Glasgow oraz złotym medalem Elgar Society.

Jako kompozytor pozostawił bogaty dorobek – od Exprontu po muzykę do Sanatorium pod klepsydrą. W latach 2010–2012 stworzył serię nowych utworów, wśród nich: A lonely Star over Be’er-Sheva (2010), Vivaldi w Bostonie (2010), Liście gdzieniegdzie spadające (2011) oraz Lament serca (2012). W tym samym okresie skomponował także 85‑minutową muzykę do niemego filmu „Mania” (1918) z Polą Negri, wykonywaną na żywo podczas projekcji w największych europejskich stolicach — m.in. w Londynie, Madrycie, Paryżu, Kijowie, Berlinie i Warszawie. Było to przedsięwzięcie wyjątkowe: Maksymiuk stworzył nową, współczesną partyturę do filmu sprzed ponad wieku, nadając mu drugie życie i przywracając go światowej publiczności.

Za swoje zasługi otrzymał liczne nagrody, w tym Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Medal „Gloria Artis”, Brylantową Batutę Polskiego Radia, SuperWiktora oraz tytuł Honorowego Obywatela Białegostoku. W 2024 roku został odznaczony Orderem Orła Białego, najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej.

Dzisiejszy jubileusz to nie tylko święto wielkiego artysty, lecz także okazja, by przypomnieć, jak ogromny wpływ wywarł na polską muzykę. Jego nagrania wciąż inspirują, jego kompozycje są wykonywane, a jego osobowość – pełna humoru, wrażliwości i nieustannej ciekawości świata – pozostaje symbolem twórczej niezależności.

Redakcja portalu Znadniemna.pl składa Mistrzowi najserdeczniejsze życzenia zdrowia, sił twórczych i nieustającej radości z muzyki. Dziękujemy za piękno, które wniósł Pan do świata – i za to, że wciąż potrafi Pan zachwycać. Sto lat, Maestro!

Redakcja Znadniemna.pl, fot.: Facebook.com/sinfoniavarsovia

Jerzy Maksymiuk, wybitny dyrygent, kompozytor i jedna z najbardziej charyzmatycznych osobowości polskiej muzyki współczesnej, obchodzi dziś 90. urodziny. To wyjątkowy dzień także z innego powodu: Mistrz świętuje równocześnie 70-lecie pracy artystycznej, którą rozpoczął jako młody, obiecujący pianista i kompozytor. Jego droga – od dzieciństwa w

W centrum Grodna, na terenie dawnego katolickiego zespołu sakralnego, archeolodzy natrafili na nieznany wcześniej nekropol z XVI–XVII wieku. Wśród ponad 20 odkrytych pochówków znaleziono wyjątkowy grób, który może należeć do matki i dziecka — rzadkość w chrześcijańskiej tradycji pogrzebowej. Odkrycie rzuca nowe światło na historię nieistniejącego już grodzieńskiego kościoła Świętej Trójcy i klasztoru augustianów, które przez stulecia kształtowały duchowe oblicze Grodna.

Odkrycia dokonano podczas prac budowlanych na ulicy Małej Trojeckiej, gdzie robotnicy natrafili na ludzkie szczątki w trakcie kopania fundamentów pod nowy obiekt. Prace natychmiast wstrzymano, a teren objęli badaniami archeolodzy z Instytutu Historii Narodowej Akademii Nauk Białorusi. Do tej pory odsłonięto 22 pochówki, obejmujące szczątki kobiet, mężczyzn i dzieci.

Szczególne zainteresowanie badaczy wzbudził grób, w którym spoczywają razem kobieta i dziecko. Jak podkreślają archeolodzy, taki sposób pochówku jest nietypowy dla chrześcijańskiej praktyki, w której zazwyczaj każdą osobę grzebano oddzielnie. Jeśli analiza potwierdzi, że jest to wspólny pochówek, będzie to rzadki wyjątek od obowiązujących wówczas norm.

Grób matki i dziecka na cmentarzu odkrytym w centrum Grodna, fot.: Telewizja Białoruska

Na stanowisku odkryto również liczne artefakty, m.in. norymberski żeton handlowy z lat 1585–1636, dwa szklane medaliony oraz unikatową kościaną kapawuszkę — bogato zdobione narzędzie higieniczne, rzadko spotykane w tej formie w XVI–XVIII wieku.

Ślady dawnego kościoła Świętej Trójcy

Znalezisko wpisuje się w ustalenia historyków dotyczące lokalizacji dawnego katolickiego kościoła Świętej Trójcy i klasztoru augustianów, które przez stulecia istniały w tej części Grodna. Współczesne badania topograficzne i archiwalne potwierdzają, że to właśnie tutaj znajdował się kompleks sakralny znany z dokumentów od końca XV wieku.

W XIX wieku rosyjskie publikacje próbowały przypisać to miejsce rzekomej cerkwi prawosławnej, co odpowiadało ówczesnej polityce antypolskiej i antykatolickiej. Dzisiejsze analizy jednoznacznie jednak wskazują, że nekropol należał do katolickiej parafii i klasztoru augustianów, a odkryte pochówki są pozostałością po ich cmentarzu.

Znaczenie odkrycia

Archeolodzy podkreślają, że znalezisko ma ogromną wartość dla badań nad historią Grodna i życiem religijnym jego mieszkańców w epoce nowożytnej. Odkryty nekropol pozwala lepiej zrozumieć katolickie tradycje pogrzebowe, strukturę społeczności miejskiej oraz funkcjonowanie klasztoru, który przez stulecia odgrywał ważną rolę w życiu duchowym miasta.

 Znadniemna.pl na podstawie Nashaniva.com, fragment odnalezionego cmentarza katolickiego w centrum Grodna, fot.: Newgrodno.by

W centrum Grodna, na terenie dawnego katolickiego zespołu sakralnego, archeolodzy natrafili na nieznany wcześniej nekropol z XVI–XVII wieku. Wśród ponad 20 odkrytych pochówków znaleziono wyjątkowy grób, który może należeć do matki i dziecka — rzadkość w chrześcijańskiej tradycji pogrzebowej. Odkrycie rzuca nowe światło na historię

Katolicki duchowny z Białorusi, ks. Anatol Parachniewicz, od ponad dwóch tygodni pozostaje w areszcie, a wierni informują, że kapłan spędził za kratami zarówno Wielki Tydzień, jak i samą Wielkanoc. Do dziś nie wiadomo, jakie zarzuty mu postawiono ani gdzie dokładnie jest przetrzymywany.

Ksiądz Anatol Parachniewicz, proboszcz parafii w Olkowiczach w rejonie wilejskim, został zatrzymany i osadzony w areszcie w połowie marca. Wierni potwierdzają, że duchowny spędził w izolacji całe Triduum Paschalne i Wielkanoc. Władze nie podały żadnych informacji o podstawach zatrzymania ani o ewentualnych zarzutach.

Niepewność pogłębia brak oficjalnych komunikatów ze strony Kościoła katolickiego na Białorusi. W środowisku duchownych panuje milczenie — księża przyznają, że nie mają żadnych wiadomości o losie proboszcza z Olkowicz. Wierni przypuszczają, że pewne informacje mogą posiadać biskupi, ci jednak zachowują milczenie.

Ks. Parachniewicz ma 65 lat i nie ma bliskiej rodziny, która mogłaby zabiegać o informacje dotyczące jego losu. W Olkowiczach duchowny posługuje od 2007 roku; wcześniej pracował w Rakowie i Zasławiu, a formację kapłańską odbył w Białymstoku. W 2025 roku obchodził 30‑lecie święceń kapłańskich.

Duchowny znany jest jako opiekun lokalnego dziedzictwa. Przy kościele stworzył niewielkie muzeum, w którym gromadził m.in. XVIII‑wieczne ornaty zdobione elementami słuckich pasów, kolekcję białoruskich ręczników ludowych oraz stare księgi. Lokalna prasa określała go jako „pasterza dusz, historyka i zbieracza starych pamiątek”, podkreślając jego talent do tworzenia kwiatowych kompozycji, które sam uprawiał w przykościelnym ogrodzie. Ksiądz prowadził także pasiekę i słynął z wypieków.

Po zatrzymaniu duchownego kościół w Olkowiczach był przez pewien czas zamknięty po przeprowadzonym tam przeszukaniu. Klucze zwrócono wiernym, a posługę tymczasowo pełni ksiądz dojeżdżający z innej parafii. Dom proboszcza pozostaje zamknięty.

Wierni obawiają się, że ks. Parachniewicz może być przetrzymywany w areszcie KGB. W takim przypadku — jak wskazują — możliwe jest postawienie mu zarzutów związanych z „przestępstwami przeciwko państwu”, choć żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie nie ma.

Według informacji podawanych przez niezależne źródła, duchowny mógł zwrócić uwagę władz po tym, jak uczestniczył w przyjęciu z okazji Święta Konstytucji 3 Maja, zorganizowanym w Ambasadzie RP w Mińsku. Podobne kontakty z polskimi instytucjami były już wcześniej wykorzystywane jako pretekst do represji wobec duchowieństwa.

Zatrzymanie proboszcza z Olkowicz wpisuje się w szerszy kontekst presji wobec duchowieństwa na Białorusi. To kolejne takie wydarzenie zaledwie cztery miesiące po uwolnieniu — przy udziale Watykanu — dwóch wcześniej uwięzionych księży: ks. Henryka Okołotowicza i o. Andrzeja Juchniewicza OMI. Obaj przebywają obecnie w Rzymie i nie mogą wrócić do kraju ani prowadzić publicznej działalności.

Wierni z Olkowicz i innych parafii modlą się dziś szczególnie za ks. Anatola Parachniewicza, tak jak wcześniej modlili się za duchownych, którzy trafiali za kraty wcześniej.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: ks. Anatol Parachniewicz, fot.: Katolik.life

Katolicki duchowny z Białorusi, ks. Anatol Parachniewicz, od ponad dwóch tygodni pozostaje w areszcie, a wierni informują, że kapłan spędził za kratami zarówno Wielki Tydzień, jak i samą Wielkanoc. Do dziś nie wiadomo, jakie zarzuty mu postawiono ani gdzie dokładnie jest przetrzymywany. Ksiądz Anatol Parachniewicz, proboszcz

Drodzy Czytelnicy,

z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Wam serdeczne życzenia pokoju, nadziei i wewnętrznej siły. Niech ten czas odrodzenia przyniesie światło tam, gdzie panuje cień, a otuchę tam, gdzie codzienność wystawia nas na próbę.

Życzymy Wam zdrowia, rodzinnego ciepła i wiary w to, że dobro — nawet ciche i skromne — zawsze ma sens. Niech Zmartwychwstanie Pańskie umocni Was w wytrwałości, doda odwagi i przypomni, że wspólnota i solidarność potrafią pokonać najtrudniejsze chwile.

Dziękujemy, że jesteście z nami, że wspieracie naszą misję i że razem podtrzymujemy pamięć, kulturę i prawdę.

Wesołego Alleluja!

Redakcja Znadniemna.pl

Drodzy Czytelnicy, z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Wam serdeczne życzenia pokoju, nadziei i wewnętrznej siły. Niech ten czas odrodzenia przyniesie światło tam, gdzie panuje cień, a otuchę tam, gdzie codzienność wystawia nas na próbę. Życzymy Wam zdrowia, rodzinnego ciepła i wiary w to, że dobro — nawet

Niedziela Palmowa od wieków gromadzi wiernych wokół znaków, które łączą pokolenia: barwnych palm, wspólnej modlitwy i opowieści o wjeździe Jezusa do Jerozolimy. To dzień, w którym radość miesza się z zadumą, a tradycja splata się z codziennością — tak samo dziś, jak i przed stuleciami.

W wielu miejscach Niedziela Palmowa zaczyna się dużo wcześniej — w domach, gdzie od pokoleń pielęgnuje się sztukę plecenia palm. To cicha, rodzinna praca: suszone kwiaty, barwione trawy, wstążki, gałązki wierzby i bukszpanu. Dzieci uczą się od starszych, jak dobierać kolory, jak układać wzory, jak nadać palmie lekkość i rytm. To nie tylko przygotowanie do święta, ale także przekazywanie pamięci — o dawnych zwyczajach, o przodkach, o wspólnocie, która trwa mimo czasu i odległości.

Na Kresach szczególne miejsce w tej tradycji zajmują palmy wileńskie i, nieco mniej znane, mające lokalne znaczenie – grodzieńskie. Te ostatnie – smukłe, misternie plecione, rozpoznawalne dzięki charakterystycznym, spiralnym wzorom i bogactwu barw, wyrabiane z cierpliwością i kunsztem, stały się symbolem Grodzieńszczyzny, a dla wielu Polaków z tamtych stron — znakiem domu.

Plecione na Kresach palmy, czy to wileńskie, czy grodzieńskie, niosą w sobie coś więcej niż tylko piękno: są świadectwem żywej kultury, która przetrwała mimo burzliwej historii regionu. W niejednej rodzinie palma grodzieńska jest przechowywana przez cały rok, jako pamiątka i jako znak błogosławieństwa.

Niedziela Palmowa otwiera Wielki Tydzień — czas, który prowadzi przez dramat Męki Pańskiej ku światłu Zmartwychwstania. W liturgii tego dnia pobrzmiewa kontrast: triumfalne „Hosanna” i zapowiedź nadchodzącego cierpienia. To przypomnienie, że ludzkie życie również biegnie między radością a próbą, między entuzjazmem a chwilą zwątpienia.

W polskich parafiach na Kresach Niedziela Palmowa ma także wymiar wspólnotowy. Po Mszy świętej odbywają się konkursy na najpiękniejszą palmę, a starsi mieszkańcy opowiadają o dawnych zwyczajach — o palmach z wileńskich jarmarków, o grodzieńskich wzorach, o rodzinnych przygotowaniach, które zaczynały się na długo przed świętami. To żywa pamięć o korzeniach, które trwają mimo czasu i granic.

Niedziela Palmowa zaprasza do zatrzymania się choć na chwilę. Do spojrzenia na własną drogę — tę codzienną, zwyczajną, pełną małych zwycięstw i trudnych pytań. To dzień, który otwiera tydzień prowadzący ku nadziei, nawet jeśli zaczyna się od cienia.

 Znadniemna.pl, na zdjęciu: Palmy grodzieńskie, wykonane przez grodzieńską mistrzynię Dominikę Kowalonok, fot.: Znadniemna.pl

 

Niedziela Palmowa od wieków gromadzi wiernych wokół znaków, które łączą pokolenia: barwnych palm, wspólnej modlitwy i opowieści o wjeździe Jezusa do Jerozolimy. To dzień, w którym radość miesza się z zadumą, a tradycja splata się z codziennością — tak samo dziś, jak i przed stuleciami. W

W nocy z soboty 28 marca na niedzielę 29 marca zegarki zostaną przesunięte z godziny 2:00 na 3:00, czyli zacznie obowiązywać tzw. czas letni. Oznacza to godzinę snu mniej, ale dłuższe, jaśniejsze popołudnia. Zmiana czasu nadal obowiązuje w całej Unii Europejskiej, mimo że od lat trwają dyskusje o jej zniesieniu.

Wprowadzenie czasu letniego ma na celu lepsze wykorzystanie światła dziennego — dzięki przesunięciu wskazówek do przodu wieczory stają się dłuższe, co historycznie miało przynosić oszczędności energii. Choć współczesne analizy wskazują, że efekt energetyczny jest dziś niewielki, system utrzymuje się głównie ze względów organizacyjnych: ujednolica rozkłady transportu, pracę systemów informatycznych i funkcjonowanie rynku wewnętrznego UE.

Unia Europejska planowała odejść od obowiązkowej zmiany czasu już w 2019 roku, po szerokich konsultacjach społecznych, w których większość obywateli opowiedziała się za jej likwidacją. Projekt jednak utknął, ponieważ państwa członkowskie nie uzgodniły, czy docelowo obowiązywać ma czas letni, czy zimowy. W efekcie zmiana czasu pozostaje w mocy co najmniej do końca 2026 roku.

Przejście Polski i całej UE na czas letni oznacza również zmianę różnicy czasu między Polską a Białorusią. Obecnie różnica wynosi dwie godziny, ale po przestawieniu zegarków zmniejszy się do jednej godziny, ponieważ Białoruś od 2011 roku nie stosuje już zmiany czasu i przez cały rok pozostaje przy czasie zimowym (UTC+3)

Znadniemna.pl na podstawie Forsal.pl

W nocy z soboty 28 marca na niedzielę 29 marca zegarki zostaną przesunięte z godziny 2:00 na 3:00, czyli zacznie obowiązywać tzw. czas letni. Oznacza to godzinę snu mniej, ale dłuższe, jaśniejsze popołudnia. Zmiana czasu nadal obowiązuje w całej Unii Europejskiej, mimo że od lat

Rząd RP potwierdził, że zawieszenie biegu terminów w postępowaniach dotyczących legalizacji pobytu cudzoziemców ma obowiązywać aż do 4 marca 2027 roku. Przedłużenie wynika z obowiązujących od 2022 roku przepisów specustawy ukraińskiej oraz z najnowszych projektów legislacyjnych przygotowanych w związku z przeciążeniem urzędów wojewódzkich i utrzymującym się wysokim napływem wniosków.

Obowiązujące od 2022 roku „zamrożenie” terminów zostaje utrzymane o kolejny rok, co oznacza dalsze zawieszenie standardowych terminów administracyjnych w sprawach dotyczących pobytu czasowego, pobytu stałego oraz statusu rezydenta długoterminowego UE. Przepisy obejmują wszystkich cudzoziemców, w tym obywateli Białorusi, którzy również nie mogą w tym okresie składać skarg na bezczynność organu ani domagać się rozpatrzenia sprawy w ustawowych terminach.

„Zamrożenie” nie wpływa na samą możliwość składania wniosków – urzędy wojewódzkie nadal je przyjmują i prowadzą postępowania. Zawieszenie terminów oznacza jednak, że organy nie ponoszą odpowiedzialności za przekroczenie ustawowych terminów, a cudzoziemcy nie mają narzędzi prawnych do kwestionowania przewlekłości.

Mechanizm został wprowadzony w związku z bezprecedensowym napływem cudzoziemców oraz trudnościami organizacyjnymi administracji. Najwyższa Izba Kontroli wskazywała, że nawet 60% postępowań prowadzono z naruszeniem terminów, co doprowadziło do systemowej niewydolności urzędów wojewódzkich.

Jednocześnie rząd nie przewiduje dalszego utrzymywania zawieszenia terminów w sprawach o ochronę międzynarodową. W tych postępowaniach decyzje ponownie mają być wydawane w standardowych terminach – do 6 miesięcy, z możliwością przedłużenia do 15 miesięcy.

Znadniemna.pl na podstawie Hpravy.org, fot.: Mostmedia.io

Rząd RP potwierdził, że zawieszenie biegu terminów w postępowaniach dotyczących legalizacji pobytu cudzoziemców ma obowiązywać aż do 4 marca 2027 roku. Przedłużenie wynika z obowiązujących od 2022 roku przepisów specustawy ukraińskiej oraz z najnowszych projektów legislacyjnych przygotowanych w związku z przeciążeniem urzędów wojewódzkich i utrzymującym

W marcu minęła 223. rocznica urodzin Kazimierza Bachmatowicza, jednego z pionierów białoruskiej litografii, który swoją twórczością uchwycił codzienne życie mieszkańców Kresów pierwszej połowy XIX wieku. Choć dla współczesnego czytelnika nazwisko to może brzmieć obco, jego dzieła zachowały wyjątkowy zapis zwyczajów, strojów i pejzaży regionu, z którego pochodził.

Dawna posiadłość Dobrawlany w rejonie smorgońskim, gdzie niegdyś znajdował się pałac Sanguszków i Günterów, 1835 rok. Fot.: yavarda.ru/bakhmanovich

Kazimierz urodził się 24 lutego (8 marca według kalendarza gregoriańskiego) 1803 roku w Dobrowlanach, dziś niewielkiej wsi w smorgońskim rejonie obwodu grodzieńskiego, położonej nad jeziorem Świr, między trzema rzekami – Ośmianką, Wilenką i Wilią. Pochodził z rodziny szlacheckiej o herbie „Boża Wola”, która na tych terenach osiadła już w XVII wieku. Jego przodkowie – z linii Bachmatowiczów z okolic Radoszkowicz – od dawna należeli do miejscowej drobnej szlachty, a w XIX wieku jego ojciec Felicjan pełnił funkcję lokalnego urzędnika. Matką Kazimierza była Agata z rodu Suryntów, pochodząca ze starożytnej, utytułowanej rodziny. Chrzestnym artysty został szlachecki duet: Marcin Surynt i Konstancja Romanowska, a świadkami – Marcin Charewicz i prawdopodobnie siostra matki.

Metryka z kościoła w Swirze

Młody Kazimierz w wieku 15–20 lat został wysłany do Wilna, gdzie kształcił się w Wileńskiej Szkole Malarstwa pod kierunkiem Jana Rustema. To właśnie tam zdobył solidne podstawy rysunku i grafiki, które potem pozwoliły mu wypracować własny, niezwykle szczegółowy styl litograficzny. Po ukończeniu edukacji powrócił do rodzinnych Dobrawlan, gdzie przez niemal dziesięć lat pracował jako nauczyciel rysunku w majątku hrabiego Güntera, którego dwór stał się jego drugim domem i miejscem twórczych inspiracji.

Najbardziej znaczące prace Bachmatowicza powstały w połowie lat 30. XIX wieku i obejmują serie albumowe: Souvenir de Dobrowlany („Wspomnienia z Dobrowlan”, 1835), Orlosiada (1836), „Rysunki Jana Rustema” (1837), „Wspomnienia z Wilna. Typy i charaktery” (1837) oraz „Ubrania i sceny. Litewskie stroje”. Dzięki nim artysta po raz pierwszy w białoruskiej sztuce wyniósł małą formę graficzną do rangi pełnoprawnego dzieła sztuki. Jego prace odznaczają się nie tylko dokumentalnym oddaniem strojów, pejzaży i codzienności mieszkańców Kresów, ale też wnikliwą obserwacją człowieka – jego charakteru, słabości i pasji.

„Orlosiada” Kazimierza Bachmatowicza, 1836 rok. Fot.: wikipedia.org

Kirgiz na koniu, z serii „Orłosiady”, 1836 rok. Fot.: polona.pl

Przypomnienie Wilna litografowane przez Bachmatowicza, 1837; Teka litografii; wydane w litografierni Józefa Oziembłowskiego w Wilnie, 1837; Oziembłowski był kolegą Bachmatowicza podczas wspólnych studiów u J. Rustema. Fot.: artinfo.pl

Dobrowlany – szlachecka rezydencja z XVIII–XIX wieku, istniejąca w tej samej wsi w powiecie oszmiańskim guberni grodzieńskiej Imperium Rosyjskiego, 1835 rok. Fot.: yavarda.ru/bakhmanovich

W 1831 roku jego prace opublikowano w albumie Zbiór strojów narodowych i wojskowych, rysowanych przez Kazimierza Bachmatowicza, ucznia Wileńskiej Akademii w Litwie. Obecnie są one cennym źródłem wiedzy o kulturze materialnej i obyczajach ludności regionu pierwszej połowy XIX wieku.

Pałac Günterów w Dobrowlanach na litografii Kazimierza Bachmatowicza, 1835 rok. Fot.: www.radzima.org

Choć żył krótko – zmarł w Dobrowlanach w 1837 roku w wieku zaledwie 34 lat, a pochowany został na pobliskiej wsi Świr – pozostawił trwałe dziedzictwo. Jego rodzinne Dobrowlany upamiętniły artystę w 2003 roku podczas pleneru „Wspomnienie o Dobrowlanach”, który zgromadził współczesnych twórców inspirowanych krajobrazem i historią wsi. Prace powstałe podczas pleneru prezentowane były w Smorgoni i w galerii „Uniwersytet Kultury” w Mińsku.

Kazimierz Bachmatowicz pozostaje postacią nieco zapomnianą, ale jego dorobek pozwala dziś podróżować w czasie – do kresowej codzienności, barwnych strojów, architektury i rytmu życia wsi i miasteczek dawnej Wileńszczyzny. Jego twórczość przypomina, że kultura Kresów była i pozostaje mozaiką polsko-białoruskiego dziedzictwa, które warto odkrywać na nowo.

Na zdjęciu: Kazimierz Bachmatowicz. Dobrowlany, dwór Sanguszków, 1835 rok. Fot.: yavarda.ru/bakhmanovich

Opr. Walery Kowalewski/Znadniemna.pl

W marcu minęła 223. rocznica urodzin Kazimierza Bachmatowicza, jednego z pionierów białoruskiej litografii, który swoją twórczością uchwycił codzienne życie mieszkańców Kresów pierwszej połowy XIX wieku. Choć dla współczesnego czytelnika nazwisko to może brzmieć obco, jego dzieła zachowały wyjątkowy zapis zwyczajów, strojów i pejzaży regionu, z

25 marca br. Fundacja Pomorskich Kresowian zorganizowała w Gdańsku spotkanie poświęcone Mieczysławowi Gębarowiczowi – kustoszowi, historykowi sztuki i ostatniemu polskiemu dyrektorowi Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Prelekcję poprowadził Tomasz Kuba Kozłowski, który od lat przybliża historię Kresów i ich wybitnych, często zapomnianych bohaterów.

Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie

W zapowiedzi wydarzenia organizatorzy podkreślali, że będzie to opowieść o niezwykłych działaniach Gębarowicza podczas II wojny światowej oraz o tym, jak udało się odzyskać rękopisy „Pana Tadeusza”, „Zemsty”, „Potopu” czy „Chłopów”, wywiezione przez Niemców i przechowywane w stajni, oborze i budynku mieszkalnym na Dolnym Śląsku. Chodziło o skrzynie odnalezione po wojnie w Adelsdorfie (dzisiejszym Zagrodnie), gdzie – jak przypomniał Kozłowski – znajdowały się dziesiątki tysięcy woluminów pochodzących z Ossolineum i innych zrabowanych przez Niemców polskich księgozbiorów.

Pałac – Zagrodno Górne. Fot.: zamkilubuskie.pl

Strona tytułowa pierwszego wydania Pana Tadeusza, Public domain, via Wikimedia Commons

Rękopis Pana Tadeusza w zbiorach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, Pleple2000, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

W trakcie prelekcji Tomasz Kuba Kozłowski przedstawił dramatyczne okoliczności, w jakich Gębarowicz ratował najcenniejsze skarby polskiej kultury. Zwracał uwagę, że działania te wymagały odwagi, determinacji i ogromnej odpowiedzialności, a decyzja o pozostaniu we Lwowie po 1945 roku – mimo represji i marginalizacji – była świadomym wyborem człowieka, który czuł się strażnikiem polskiego dziedzictwa.

W drugiej części spotkania prelegent przypomniał, że w 2018 roku do Kancelarii Prezydenta RP trafił formalny wniosek o pośmiertne odznaczenie Mieczysława Gębarowicza Orderem Orła Białego. Jak wyjaśnił, wniosek ten nie został rozpatrzony ani nie doczekał się odpowiedzi ze strony KPRP. Kozłowski zaznaczył, że jego zdaniem sprawa została odłożona bez uzasadnienia, co trudno pogodzić z wagą zasług Gębarowicza dla polskiej kultury.

Informacja ta wywołała żywą reakcję publiczności. Wśród uczestników pojawiły się propozycje ponowienia wniosku o Order Orła Białego, tym razem z szerokim poparciem środowisk kresowych, naukowych i instytucji kultury. Kilka osób wyraziło gotowość do współpracy przy przygotowaniu dokumentów i nagłośnieniu sprawy. Kozłowski podkreślał, że nagłaśnianie tematu może być kluczowe, aby doprowadzić do ponownego zajęcia się wnioskiem przez Kancelarię Prezydenta.

Spotkanie odbyło się w roku szczególnym dla polskiego dziedzictwa –  rok2026 został ogłoszony bowiem przez Sejm RP Rokiem Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, twórcy instytucji, której najcenniejsze zbiory Gębarowicz ratował w najtrudniejszych czasach. W tym kontekście uczestnicy prelekcji zwracali uwagę, że właśnie teraz warto przypominać o jego zasługach i zabiegać o ich godne uhonorowanie.

Na zdjęciu: Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie i Michał Rzepiak, prezes Fundacji Pomorskich Kresowian. Fot.: archiwum redakcji

Znadniemna.pl

 

25 marca br. Fundacja Pomorskich Kresowian zorganizowała w Gdańsku spotkanie poświęcone Mieczysławowi Gębarowiczowi – kustoszowi, historykowi sztuki i ostatniemu polskiemu dyrektorowi Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Prelekcję poprowadził Tomasz Kuba Kozłowski, który od lat przybliża historię Kresów i ich wybitnych, często zapomnianych bohaterów. [caption id="attachment_72814"

Przejdź do treści