HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Andrzej Poczobut,  były więzień polityczny reżimu Łukaszenki, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi, podpisał oficjalny wniosek o wynajem dwupokojowego mieszkania z zasobów Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego (KTBS) w Białymstoku. Choć wyremontowany lokal o powierzchni 48 m² ma zabezpieczyć byt jego najbliższych, sam publicysta stanowczo zapowiada, że jego domem pozostaje Grodno, dokąd zamierza powrócić już we wrześniu bieżącego roku. Uruchomiona we wtorek procedura przydziału lokalu komunalnego ma zająć około trzech tygodni.

Pierwotny wniosek o przyznanie mieszkania pod wynajem dla Andrzeja Poczobuta złożyło stowarzyszenie Wspólnota Polska. Inicjatywa ta spotkała się z natychmiastową i pełną aprobatą ze strony władz miejskich. Prezydent Białegostoku, Tadeusz Truskolaski, poinformował, że przychylił się do tej prośby ze względu na szczególne zasługi oraz niezłomną działalność społeczną dziennikarza. Podpisany we wtorek wniosek formalnie rozpoczyna procedurę, która przejdzie teraz przez komisję mieszkaniową oraz Radę Nadzorczą KTBS.

Włodarze miasta nie kryją zadowolenia z faktu, że to właśnie stolica Podlasia stanie się nowym miejscem życia dla rodziny działacza. Prezydent Tadeusz Truskolaski podkreślił, że propozycje lokalowe dla Andrzeja Poczobuta napływały również z innych zakątków kraju, jednak bliskość wschodniej granicy przeważyła szalę na korzyść Białegostoku.

„To, że wybrał Białystok, to dla nas jest ogromny zaszczyt” – zadeklarował Truskolaski podczas wspólnej konferencji prasowej.

Do słów prezydenta i oficjalnego powitania publicysty w nowym otoczeniu przyłączył się również wojewoda podlaski, Jacek Brzozowski. Wskazał on na symboliczny wymiar tego wydarzenia dla całej lokalnej społeczności regionu. Wojewoda podlaski podkreślił wagę wolności słowa i solidarności, mówiąc: „Dzisiaj jako wolny człowiek staje się częścią naszej wspólnoty, naszego pięknego miasta”.

Sam Andrzej Poczobut w rozmowie z przedstawicielami mediów wyraził głęboką wdzięczność za okazaną pomoc i życzliwość wobec niego i jego najbliższych. Zwrócił jednak uwagę na fakt, że jego osobiste plany życiowe wiążą się nierozerwalnie z Białorusią. Dziennikarz precyzyjnie określił rolę nowego lokalu w swoim życiu: Podkreślił, że z mieszkania w Białymstoku na stałe będą korzystać jego dzieci, a także on, gdy będzie przyjeżdżał z Grodna.

– Jak będę ich (dzieci) odwiedzał, będę u siebie – powiedział Poczobut. Dodał, że jego córka od czterech lat mieszka w Białymstoku, a syn w przyszłości zamierza tu studiować. – Więc połowa rodziny na stałe będzie w Białymstoku, a teraz z przydziałem mieszkania i ja będę mógł, kiedy będę wracał (…) z Grodna – powiedział.

Decyzja o wyborze Podlasia ma dla rodziny Poczobutów silne podłoże praktyczne i rodzinne. Córka znanego publicysty mieszka i uczy się w Białymstoku już od czterech lat, natomiast jego syn planuje w najbliższej przyszłości podjąć studia na tutejszej uczelni. Nowo przyznane mieszkanie, liczące dwa pokoje, zostało już w pełni wyremontowane przez miejską spółkę i jest gotowe na przyjęcie lokatorów, gdy tylko zakończą się procedury formalne.

Wsparcie udzielone Andrzejowi Poczobutowi wpisuje się w stałą politykę samorządu Białegostoku, który regularnie pomaga osobom represjonowanym przez reżim w Mińsku. W przeszłości miasto udostępniło bezterminowo lokale komunalne innym działaczkom Związku Polaków na Białorusi – Marii Tiszkowskiej oraz Irenie Biernackiej. Poczobut, po wyjściu z kolonii karnej w kwietniu 2026 roku, zapowiedział już powrót do aktywnej pracy dziennikarskiej o tematyce historycznej.

Znadniemna. pl na podstawie Bankier.pl/PAP, fot.: Dawid Gromadzki/Facebook.com/bialystokUM

Andrzej Poczobut,  były więzień polityczny reżimu Łukaszenki, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi, podpisał oficjalny wniosek o wynajem dwupokojowego mieszkania z zasobów Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego (KTBS) w Białymstoku. Choć wyremontowany lokal o powierzchni 48 m² ma zabezpieczyć byt jego najbliższych, sam publicysta stanowczo

Nasza krajanka Krystyna Cimanowska, reprezentująca Polskę w lekkoatletycznych biegach sprinterskich, potwierdziła swoją przynależność do absolutnej czołówki polskiego sprintu. Podczas 102. PZLA Mistrzostw Polski w Białymstoku wywalczyła dwa tytuły wicemistrzowskie na dystansach 100 i 200 metrów. Te znakomite występy zagwarantowały jej oficjalną kwalifikację na nadchodzące Mistrzostwa Europy, udowadniając, że po dramatycznych zmianach życiowych i sportowych Polka wciąż biega na najwyższym poziomie.

Finałowe biegi na stadionie „Zwierzyniec” w Białymstoku dostarczyły kibicom ogromnych emocji. Szczególnie dramatyczny przebieg miał finał na 200 metrów. Cimanowska stoczyła pasjonującą walkę ramię w ramię z 20-letnią Wiktorią Gajosz. O złotym medalu zadecydował ułamek sekundy oraz spektakularny rzut na linię mety w wykonaniu debiutantki. Reprezentantka Polski ukończyła bieg na drugim miejscu z bardzo dobrym czasem 23,09 sekundy.

Jestem bardzo zadowolona z tego biegu, bo mogłam mocno przyspieszyć w drugiej części. To mój trzeci start na 200 m w tym sezonie i z każdym biegam szybciej. Wiem, że jestem gotowa na złamanie bariery 23 sekund na Mistrzostwach Europy – zadeklarowała po finale optymistycznie nastawiona Cimanowska dla WP SportoweFakty.

Równie udany okazał się start na dystansie 100 metrów. Sportsmenka po raz kolejny udowodniła, że systematycznie buduje swoją dominującą pozycję na polskiej scenie lekkoatletycznej. Wyniki te dały jej oficjalną przepustkę do startu na obu dystansach (100 m i 200 m) podczas zbliżających się Mistrzostw Europy, które odbędą się w brytyjskim Birmingham.

Przypomnijmy, że biegaczka reprezentuje Polskę na arenie międzynarodowej od sierpnia 2023 roku, kiedy to World Athletics oficjalnie zniosło jej karencję po ucieczce przed białoruskim reżimem podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 2021 roku. Od momentu uzyskania polskiego obywatelstwa regularnie zdobywa medale mistrzostw kraju, udowadniając niezłomny charakter i wielką formę.

Znadniemna.pl na podstawie WP SportoweFakty,  na zdjęciu: Krystyna Cimanowska (biegnie po lewej) po dekoracji medalistów Mistrzostw Polski, fot.: Facebook.com/kristina.timanovskaya.1996

Nasza krajanka Krystyna Cimanowska, reprezentująca Polskę w lekkoatletycznych biegach sprinterskich, potwierdziła swoją przynależność do absolutnej czołówki polskiego sprintu. Podczas 102. PZLA Mistrzostw Polski w Białymstoku wywalczyła dwa tytuły wicemistrzowskie na dystansach 100 i 200 metrów. Te znakomite występy zagwarantowały jej oficjalną kwalifikację na nadchodzące Mistrzostwa

W sercu Wilna otwarto ekspozycję, która rzuca zupełnie nowe światło na naszą narodową nekropolię. Muzeum Wilna zaprasza na wystawę pt. „Żywa Rossa”, ukazującą ten wyjątkowy panteon nie tylko jako bezcenny pomnik historii i wspólne dziedzictwo trzech narodów – polskiego, litewskiego i białoruskiego, ale również jako tętniącą życiem ostoję dzikiej przyrody. Dla Polaków związanych z Kresami to poruszające przypomnienie o sile pamięci, która przetrwała najtrudniejsze dziejowe próby.

Założony w 1801 roku Cmentarz na Rossie to jedna z czterech najważniejszych polskich nekropolii narodowych, która przez ponad dwa stulecia stała się miejscem spoczynku kluczowych postaci dla polskiej nauki, kultury i historii. Twórcy jubileuszowej wystawy wyraźnie akcentują jednak, że Rossa to wielowarstwowy panteon łączący Polaków, Litwinów i Białorusinów. Obok tak bliskich polskim sercom miejsc jak Mauzoleum Matki i Serca Syna, gdzie spoczywa serce marszałka Józefa Piłsudskiego, czy groby bohaterów powstań narodowych, Rossa jest domem pamięci dla twórcy litewskiego odrodzenia Jonasa Basanavičiusa oraz wybitnych twórców białoruskich. Z myślą o rodakach i gościach z całego świata, Muzeum Wilna przygotowało całą ekspozycję oraz opisy prezentowanych eksponatów również w języku polskim.

Słynne mauzoleum na Cmentarzu Na Rossie w Wilnie, w którym spoczywa Maria Piłsudska oraz serce jej syna, marszałka Józefa Piłsudskiego. cmentarza na Rossie fot.: TVP Polonia

Największym zaskoczeniem nowej wystawy jest nowatorskie połączenie dawnych dokumentów, planów architektonicznych i starych fotografii z wynikami współczesnych badań przyrodniczych. Ekspozycja udowadnia, że Rossa to nie tylko kamienne pomniki przeszłości, ale też tętniące życiem „żywe archiwum” i zielone korytarze w centrum litewskiej stolicy. Przestrzeń wystawiennicza została zaaranżowana w sposób imitujący cmentarne ścieżki, które przybliżają zwiedzającym sekrety wiekowych drzew, dzikich kwiatów, mchów oraz rzadkich owadów i ptaków. Na początku wystawy działa także specjalna strefa edukacyjna dla dzieci, która w przystępny sposób wprowadza najmłodszych w pojęcie bioróżnorodności i uczy szacunku do otaczającej przyrody.

Zgromadzone pamiątki mocno akcentują również społeczny wymiar ochrony Rossy, która przetrwała celowe, sowieckie dewastacje oraz trudne dekady powojenne dzięki niezłomnym ludziom. Organizatorzy wystawy wprost wyróżniają wieloletnie zasługi Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą oraz niezastąpioną postawę polskich harcerzy i wolontariuszy, którzy od pokoleń dbają o to, by pamięć o dawnych mieszkańcach Wilna nie zarosła trawą zapomnienia. Ekspozycja przy ulicy Vokiečių 6 (Niemiecka 6) będzie otwarta dla zwiedzających do 31 grudnia 2026 roku od wtorku do piątku w godzinach od 15 do 19 oraz w weekendy od 11 do 19.

Znadniemna.pl na podstawie TVP Wilno, na zdjęciu: ekspozycja wystawy pt. „Żywa Rossa”, fot.: Facebook.com/tvpwilno

W sercu Wilna otwarto ekspozycję, która rzuca zupełnie nowe światło na naszą narodową nekropolię. Muzeum Wilna zaprasza na wystawę pt. „Żywa Rossa”, ukazującą ten wyjątkowy panteon nie tylko jako bezcenny pomnik historii i wspólne dziedzictwo trzech narodów – polskiego, litewskiego i białoruskiego, ale również jako

Obchodzony 25 lipca Dzień Bezpiecznego Kierowcy, zbiegający się ze wspomnieniem św. Krzysztofa, to dla każdego z nas moment głębokiej refleksji nad tym, jak zachowujemy się na drogach. Tegoroczne święto, przebiegające w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia św. Krzysztofa pod hasłem „Uczniowie – misjonarze światłem świata na drogach”, przypomina Polakom w kraju i poza jego granicami, że kultura jazdy oraz szacunek do drugiego człowieka są bezwzględnym obowiązkiem chrześcijanina. Troska o bezpieczeństwo i wspólna odpowiedzialność na drodze łączą nas wszystkich, niezależnie od tego, czy podróżujemy po trasach w Polsce, czy przemierzamy szlaki na Białorusi, odwiedzając tamtejsze sanktuaria i parafie.

W okresie letnim, kiedy na drogach pojawia się znacznie więcej pojazdów oraz pieszych i rowerowych grup podążających do miejsc kultu, przypomnienie zasad bezpiecznego poruszania się staje się kluczowe. Organizatorzy pielgrzymek nieustannie podkreślają, że nadrzędną wartością jest ochrona życia i zdrowia każdego uczestnika ruchu drogowego. Pierwsze przykazanie powszechnie znanego „Dekalogu Kierowców” wzywa wprost, by nie być egoistą na drodze. Ta uniwersalna zasada uczy, że na jezdni nie ma miejsca na brawurę i samolubstwo, a dbałość o bliźniego przejawia się w tak prozaicznych sprawach, jak przestrzeganie przepisów, zachowanie czujności oraz wzajemna życzliwość.

Bezpieczeństwo na drodze wymaga jednak sporej dyscypliny i świadomości tego, co najczęściej usypia naszą czujność podczas podróży. Doświadczeni uczestnicy ruchu drogowego, w tym byli funkcjonariusze policji, zwracają uwagę na pułapki, w które łatwo wpaść zwłaszcza latem. Współczesne, coraz mocniejsze samochody i stale poprawiająca się jakość infrastruktury drogowej paradoksalnie potrafią prowokować do brawury. Dodatkowo codzienne zabieganie, stres, nadmiar obowiązków oraz pośpiech sprawiają, że tracimy pełną koncentrację. Co ciekawe, zgubna bywa także piękna, słoneczna pogoda, która stwarza pozorne poczucie bezpieczeństwa i rozprasza uwagę kierujących. Zrozumienie tych zagrożeń pomaga zachować rozsądek niezależnie od długości pokonywanej trasy.

Dzień św. Krzysztofa to również tradycyjny czas solidarności z polskimi misjonarzami, którzy realizują swoje powołanie w najdalszych i często najtrudniej dostępnych zakątkach świata. Kierowcy włączają się w znaną akcję „1 grosz za 1 kilometr szczęśliwej jazdy”, organizowaną przez stowarzyszenie MIVA Polska. Zebrane fundusze pozwalają na zakup niezbędnych środków transportu dla duchownych pracujących na misjach. Tylko w minionym roku udało się sfinansować 71 różnego rodzaju pojazdów, w tym ambulanse dla szpitali, minibusy o charakterze pastoralno-edukacyjnym oraz szkolny autobus w Demokratycznej Republice Konga, niosąc realną pomoc wszędzie tam, gdzie polscy misjonarze posługują lokalnym społecznościom.

Warto, aby ta dzisiejsza uroczystość zainspirowała nas do ściągnięcia nogi z gazu i spojrzenia na drugiego kierowcę czy pieszego z autentyczną, chrześcijańską empatią. Niech bezpieczna, spokojna jazda i szczęśliwy powrót do domu będą naszym wspólnym celem, a kultura na drodze niech stanie się widocznym znakiem naszej tożsamości i szacunku dla ludzkiego życia, bez względu na to, gdzie aktualnie rzuca nas los.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl, źródło ilustracji: Wikipedia

Obchodzony 25 lipca Dzień Bezpiecznego Kierowcy, zbiegający się ze wspomnieniem św. Krzysztofa, to dla każdego z nas moment głębokiej refleksji nad tym, jak zachowujemy się na drogach. Tegoroczne święto, przebiegające w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia św. Krzysztofa pod hasłem „Uczniowie – misjonarze światłem świata na drogach”,

Mogiła powstańców styczniowych w Jeziorach to jedno z najważniejszych miejsc pamięci narodowej na Grodzieńszczyźnie. To właśnie tam, w lipcu 1863 roku, rozegrała się zapomniana bitwa, w której powstańcy stawili zacięty opór przeważającym siłom wojsk carskich. Pamięć o bohaterach w 163. rocznicę bitwy uczcił Konsul Generalny RP w Grodnie Grzegorz Stykowski.

Okolice podgrodzieńskich Jezior były w 1863 roku świadkiem dramatycznych walk o niepodległość Rzeczypospolitej. Polskie oddziały partyzanckie dwukrotnie mierzyły się w tym rejonie z regularną armią rosyjską. Pierwsze starcie miało miejsce 3 maja 1863 roku, gdy powstańcy pod wodzą płk. Aleksandra Lenkiewicza zdobyli broń w miasteczku, a następnie stoczyli nierówny bój na Świętych Błotach. Z powodu krytycznych braków w uzbrojeniu – na 136 walczących zaledwie 25 posiadało strzelby – bitwa zakończyła się dotkliwą porażką sił powstańczych.

Do kolejnego, dużego starcia doszło niespełna trzy miesiące później, 25 lipca 1863 roku. Wówczas w rejonie Jezior skoncentrowało się ponad 200 powstańców. Połączone siły partyzanckie ponownie wydały bitwę wojskom carskim. Po niezwykle zaciętej i krwawej wymianie ognia, ze względu na techniczną i liczebną przewagę Rosjan, Polacy zostali zmuszeni do odwrotu. W trakcie lipcowych walk poległo siedmiu polskich żołnierzy.

Pamięć o tamtych wydarzeniach przetrwała do dziś dzięki zbiorowej mogile znajdującej się na cmentarzu w Jeziorach. Z okazji kolejnej rocznicy tych dramatycznych walk, kwiaty na grobie bohaterów złożył osobiście Konsul Generalny RP w Grodnie Grzegorz Stykowski. Choć dokładna liczba pochowanych w tym miejscu osób do dziś pozostaje tajemnicą, historycy przypuszczają, że mogiła skrywa ciała powstańców poległych zarówno w majowej bitwie na Świętych Błotach, jak i podczas lipcowego starcia.

Konsul generalny RP w Grodnie Grzegorz Stykowski oddaje hołd bohaterom przy mogile powstańców styczniowych w Jeziorach, fot.: facebook.com

Znadniemna.pl na podstawie Facebook.com/KGRP.Grodno oraz Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 7-8 (116 – 117) za lipiec – sierpień 2010 roku, fot.: Facebook.com/KGRP.Grodno

Mogiła powstańców styczniowych w Jeziorach to jedno z najważniejszych miejsc pamięci narodowej na Grodzieńszczyźnie. To właśnie tam, w lipcu 1863 roku, rozegrała się zapomniana bitwa, w której powstańcy stawili zacięty opór przeważającym siłom wojsk carskich. Pamięć o bohaterach w 163. rocznicę bitwy uczcił Konsul Generalny

Uwolniony niedawno z kolonii karnej Andrzej Poczobut oraz Amnesty International Polska skierowali list otwarty do premiera Donalda Tuska. Autorzy apelu domagają się pilnych zmian prawnych, które poprawią sytuację ponad 140 tysięcy Białorusinów uciekających przed reżimem Aleksandra Łukaszenki.

Wspólna inicjatywa legendarnego działacza i organizacji humanitarnej ma na celu rozwiązanie kryzysu dokumentowego. W wyniku dekretu reżimu z 2023 roku obywatele Białorusi stracili możliwość odnawiania paszportów w placówkach dyplomatycznych swojego kraju. Powrót do ojczyzny grozi im natychmiastowym aresztowaniem i wieloletnim więzieniem. Z tego powodu tysiące osób żyje obecnie w Polsce w permanentnym zawieszeniu bez ważnych dokumentów. Uniemożliwia im to załatwianie podstawowych spraw urzędowych, takich jak zawarcie ślubu czy wyjazd na pogrzeb bliskich. Skrajnie trudna jest sytuacja białoruskich dzieci urodzonych w Polsce, które aktualnie nie posiadają żadnych dokumentów tożsamości.

Amnesty International wraz z Andrzejem Poczobutem wskazują, że polski rząd może łatwo zmienić ten stan rzeczy. W liście otwartym zaproponowano relatywnie proste i konkretne reformy legislacyjne. Sygnatariusze apelują o wydłużenie okresu ważności polskich dokumentów podróży wydawanych zastępczo Białorusinom do minimum 3 lat. Domagają się również wprowadzenia stałych zmian na poziomie ustawy, co zastąpiłoby uciążliwe i wydawane co pół roku tymczasowe rozporządzenia MSWiA. Autorzy listu podkreślają, że mieszkający w Polsce Białorusini chętnie się integrują i wspierają krajową gospodarkę, dlatego premier powinien podjąć realne działania, aby zapewnić im bezpieczeństwo.

Pełną treść Apelu przeczytasz TUTAJ.

Znadniemna.pl na podstawie Facebook.com/amnestypolska, fot.: Facebook.com/amnestypolska

Uwolniony niedawno z kolonii karnej Andrzej Poczobut oraz Amnesty International Polska skierowali list otwarty do premiera Donalda Tuska. Autorzy apelu domagają się pilnych zmian prawnych, które poprawią sytuację ponad 140 tysięcy Białorusinów uciekających przed reżimem Aleksandra Łukaszenki. Wspólna inicjatywa legendarnego działacza i organizacji humanitarnej ma na

Białoruskie służby bezpieczeństwa rozpoczęły masowe wzywanie na rozmowy nastolatków, którzy studiują lub planują podjąć naukę w Polsce. Jak informuje Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”, działania te obejmują nawet osoby nieletnie, a ich celem jest inwigilacja kontaktów zagranicznych młodzieży.

Białoruskie Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” zaalarmowało o nowej praktyce tamtejszych służb. Nastolatkowie studiujący w Polsce oraz ci, którzy dopiero ubiegają się o wizy studenckie, są wzywani na przesłuchania do placówek KGB. W przypadku osób nieletnich procedury te odbywają się w obecności rodziców. Funkcjonariuszy interesują szczegóły dotyczące wybranych uczelni i szkół, kosztów czesnego oraz powodów ewentualnego zwolnienia z opłat. Pytają również o plany na przyszłość i wybraną przez młodego człowieka specjalizację.

Głównym celem pytań jest jednak krąg kontaktów młodzieży w Polsce. Służby zbierają dane o rówieśnikach z roku, nazwiskach znajomych oraz numerach telefonów osób przebywających na emigracji. Ponadto funkcjonariusze przeglądają i fotografują zawartość prywatnych telefonów oraz historię czatów w aplikacji Telegram. Choć rozmowy przebiegają bez jawnej przemocy, obrońcy praw człowieka ostrzegają, że jest to element prewencyjnej inwigilacji. Władze w Mińsku chcą w ten sposób wykrywać wszelkie przejawy aktywności uznawanej przez reżim za destrukcyjną. Zjawisko to nasila się wraz z rosnącą liczbą Białorusinów wybierających polskie licea i uniwersytety.

Znadniemna.pl na podstawie Spring96.org, na zdjęciu: Siedziba KGB Białorusi w Mińsku, fot.: reform.by

Białoruskie służby bezpieczeństwa rozpoczęły masowe wzywanie na rozmowy nastolatków, którzy studiują lub planują podjąć naukę w Polsce. Jak informuje Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”, działania te obejmują nawet osoby nieletnie, a ich celem jest inwigilacja kontaktów zagranicznych młodzieży. Białoruskie Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” zaalarmowało o

Z powodu braku zgodności ze współczesnymi wymogami technicznymi rozebrano zabytkowy budynek klasztorny Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu w Nowogródku, co zmusiło zakonnice do opuszczenia swojej dotychczasowej siedziby. Siostry nazaretanki, strażniczki pamięci o jedenastu błogosławionych Męczennicach rozstrzelanych przez nazistów w 1943 roku, pilnie poszukują wsparcia finansowego, aby sfinansować trwające już prace budowlane. Nowy, trzykondygnacyjny obiekt ma zapewnić im odpowiednie zaplecze do dalszej pracy duszpasterskiej, edukacyjnej i charytatywnej.

Decyzja o całkowitym demontażu obiektu zapadła w ramach planowanej rekonstrukcji, a pierwsze prace rozbiórkowe rozpoczęły się w kwietniu 2026 roku. Stan techniczny dawnego domu nie pozwalał na jego bezpieczne użytkowanie i renowację. Choć budynek nie figurował w oficjalnym rejestrze zabytków, dla lokalnej społeczności oraz Kościoła katolickiego miał fundamentalne znaczenie duchowe jako historyczna siedziba nowogródzkich męczennic.

Siostry nazaretanki przybyły do Nowogródka w 1929 roku na zaproszenie biskupa Zygmunta Łozińskiego, przejmując opiekę nad wychowaniem młodzieży oraz kościołem Przemienienia Pańskiego. Po odzyskaniu obiektu w latach 90. XX wieku, zakonnice przez trzy dekady prowadziły tam zajęcia dla dzieci, organizowały „Wakacje z Bogiem” oraz zajmowały się wypiekiem hostii i opłatków dla całego obwodu grodzieńskiego.

Wizualizacja nowego projektu przewiduje duży, funkcjonalny gmach, który pozwoli siostrom na niesienie posługi w znacznie lepszych i bezpieczniejszych warunkach bytowych. Koszty tak potężnej inwestycji budowlanej całkowicie przewyższają bieżące, skromne możliwości finansowe zgromadzenia, przez co powodzenie projektu zależy od hojności darczyńców.

Wizualizacja nowej siedziby sióstr nazaretanek w Nowogródku, fot.: Instagram

W celu zebrania niezbędnych funduszy siostry przygotowały osobiste nagranie, w którym szczegółowo wyjaśniają swoją sytuację. Oficjalny apel zakonnic z instrukcjami dotyczącymi wsparcia oraz form pomocy finansowej można obejrzeć pod tym linkiem na Instagramie.

 Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: rozebrana już historyczna siedziba sióstr nazaretanek w Nowogródku, fot.: Katolik.life

Z powodu braku zgodności ze współczesnymi wymogami technicznymi rozebrano zabytkowy budynek klasztorny Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu w Nowogródku, co zmusiło zakonnice do opuszczenia swojej dotychczasowej siedziby. Siostry nazaretanki, strażniczki pamięci o jedenastu błogosławionych Męczennicach rozstrzelanych przez nazistów w 1943 roku, pilnie poszukują wsparcia finansowego,

22 lipca 1926 roku w Brześciu nad Bugiem urodziła się Aloiza Zacharska-Marcolla – polska malarka i nauczycielka, która po wojnie zapisała się w historii polskiego środowiska artystycznego Opola. W setną rocznicę jej urodzin przypominamy postać artystki, której życiowa droga rozpoczęła się w mieście leżącym dziś na Białorusi.

Aloiza Zacharska-Marcolla przyszła na świat w Brześciu nad Bugiem. W 1926 roku miasto znajdowało się w granicach II Rzeczypospolitej. Dziś Brześć jest częścią Białorusi, dlatego biografia artystki może być szczególnie bliska naszym czytelnikom.

W latach 1948–1954 studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jej profesorami byli m.in. Czesław Rzepiński, Zbigniew Pronaszko, Emil Krcha i Hanna Rudzka-Cybis, pod kierunkiem której uzyskała dyplom.

W 1956 roku wyjechała do Zielonej Góry w ramach „akcji osiedleńczej twórców na Ziemiach Zachodnich”. Łączyła tam działalność artystyczną z pracą pedagogiczną. W latach 1959–1965 uczyła przedmiotów plastycznych w Studium Nauczycielskim w Zielonej Górze.

Od 1967 roku związana była z Opolem. Uprawiała malarstwo sztalugowe, zajmowała się grafiką książkową, a w latach 1969–1975 także projektowaniem i wykonywaniem malarstwa ściennego. Jej realizacje powstawały m.in. w Opolu, Strzelcach Opolskich, Blachowni Śląskiej i Prudniku. W swojej twórczości posługiwała się spokojną, wyważoną kreską i często monochromatyczną kolorystyką.

Dużą część swojego życia poświęciła także edukacji artystycznej. W latach 1970–1984 prowadziła pracownię malarstwa w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Opolu. Była nauczycielką kilku pokoleń młodych artystów. Jej znaczenie dla opolskiego środowiska artystycznego podkreślała m.in. Galeria Sztuki Współczesnej, nazywając ją „nestorką opolskich malarzy”.

Zacharska-Marcolla brała udział w wystawach zbiorowych w Polsce i za granicą, miała również wystawy indywidualne. Jej prace znajdują się w kolekcjach instytucji kultury. Galeria Sztuki Współczesnej w Opolu wymienia ją wśród ważnych artystów związanych z miastem, których dzieła znajdują się w jej zbiorach. Z kolei Muzeum Śląska Opolskiego informuje, że artystka przekazała muzeum cenny zespół swoich prac.

Artystka była żoną malarza Antoniego Marcolli. Oboje należeli do ważnych postaci opolskiego środowiska artystycznego. W 2020 roku Galeria Sztuki Współczesnej w Opolu zorganizowała wystawę „Don Kichot i Opolanka”, poświęconą twórczości i pamięci artystycznego małżeństwa.

Aloiza Zacharska-Marcolla została również uhonorowana tytułem Zasłużonego Obywatela Miasta Opola. Jej nazwisko znajduje się na oficjalnej liście osób wyróżnionych tym tytułem przez miasto.

Zmarła 14 czerwca 2020 roku w Opolu.

Dziś, w 100. rocznicę jej urodzin, warto przypomnieć ją także w Brześciu i na całej Białorusi. To właśnie nad Bugiem rozpoczęła się historia kobiety, która później przez dziesięciolecia współtworzyła polskie życie artystyczne w Opolu.

Biografia Aloizy Zacharskiej-Marcolli jest jednym z wielu przykładów losów Polaków urodzonych na dawnych Kresach, których życie po wojnie potoczyło się w innych częściach Polski. Jej rodzinny Brześć pozostał jednak ważnym punktem na mapie jej biografii.

Dla Polaków mieszkających dziś na Białorusi jej historia może być przypomnieniem, że ziemia brzeska wydała wielu ludzi, którzy współtworzyli polską kulturę. Aloiza Zacharska-Marcolla, urodzona w Brześciu nad Bugiem, pozostawiła po sobie nie tylko obrazy i grafiki, lecz także pamięć uczniów, których przez lata uczyła sztuki.

Opr. Emilia Kuklewska

Znadniemna.pl/Fot.: „Don Kichot i Opolanka”, fot.: GSP w Opolu

22 lipca 1926 roku w Brześciu nad Bugiem urodziła się Aloiza Zacharska-Marcolla – polska malarka i nauczycielka, która po wojnie zapisała się w historii polskiego środowiska artystycznego Opola. W setną rocznicę jej urodzin przypominamy postać artystki, której życiowa droga rozpoczęła się w mieście leżącym dziś

Jerzy Giedroyc, wybitny redaktor, publicysta, wydawca i myśliciel polityczny, został patronem 2026 roku. Dzisiaj w Senacie RP otwarto wystawę „Jerzy Giedroyc. Gra o Polskę”, przygotowaną przez Bibliotekę Narodową w ramach obchodów Roku Jerzego Giedroycia.

Wystawę otworzyła marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. Podkreśliła, że Giedroyc był człowiekiem wyjątkowym, który mimo działania przez większość życia poza granicami Polski współtworzył intelektualne fundamenty wolnej i niepodległej Rzeczypospolitej.

– „Gra” nie była grą o osobisty sukces ani o osobiste wpływy, a o przyszłość Polski jako państwa suwerennego, niepodległego, świadomego swoich korzeni – powiedziała marszałek Senatu.

Przemawia wicemarszałek Senatu RP Rafał Grupiński

Inicjator wystawy, wicemarszałek Senatu Rafał Grupiński, zwrócił uwagę na podwójny wymiar działalności Giedroycia. Z jednej strony był on twórcą i redaktorem paryskiej „Kultury”, skupiającej wybitnych polskich pisarzy i intelektualistów, z drugiej – współtwórcą ważnej polskiej myśli politycznej.

Założony przez Giedroycia Instytut Literacki i wydawana w Paryżu „Kultura” przez dziesięciolecia stanowiły ważny ośrodek niezależnej polskiej myśli na emigracji. Szczególne miejsce w dorobku środowiska „Kultury” zajmowała refleksja nad przyszłością Polski i jej relacjami z narodami Europy Środkowo-Wschodniej, w tym z Ukrainą, Litwą i Białorusią.

Wystawa „Jerzy Giedroyc. Gra o Polskę” przybliża patrona roku 2026 jako intelektualistę, redaktora i wydawcę, którego działalność wywarła trwały wpływ na polską kulturę i myśl polityczną. Jest również przypomnieniem, że niezależna kultura i odważna myśl mogą mieć znaczenie dla przyszłości państwa, nawet jeśli tworzone są poza jego granicami.

Znadniemna.pl/senat.gov.pl

Jerzy Giedroyc, wybitny redaktor, publicysta, wydawca i myśliciel polityczny, został patronem 2026 roku. Dzisiaj w Senacie RP otwarto wystawę „Jerzy Giedroyc. Gra o Polskę”, przygotowaną przez Bibliotekę Narodową w ramach obchodów Roku Jerzego Giedroycia. Wystawę otworzyła marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. Podkreśliła, że Giedroyc był człowiekiem wyjątkowym,

Przejdź do treści