HomeStandard Blog Whole Post (Page 263)

Przez dwa dni trwały na Białorusi eliminacje  do udziału w  finale 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika, który odbędzie się w dniach 10-13 stycznia 2019 roku w Będzinie, miejscowości na Śląsku, nazywanej Stolicą Polskiej Kolędy.

Jedni z czterech zwycięzców eliminacji – dziecięcy chór „Śpiewające sercem” z Oddziału ZPB na osiedlu Mołodiożnyj w Lidzie

Białoruś na prestiżowym forum muzycznym, zbierającym każdego roku  z całej Polski i krajów sąsiednich (Litwy, Ukrainy i Białorusi) najlepsze zespoły i najlepszych  solistów, wykonujących polskie oraz obcojęzyczne kolędy i pastorałki, będzie reprezentowało na finałowych przesłuchaniach w Będzinie jeden zespół dorosły, dwa młodzieżowo-dziecięce oraz ośmioletnia solistka.

Eliminacje wśród dorosłych zespołów odbyły się w sobotę, 8 grudnia, w Domu Polskim w Baranowiczach. Z kilkunastu pretendentów do miana zwycięzcy białoruskich eliminacji 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika wśród dorosłych, jury na czele z dr hab. Teresą Krasowską, będącą adiunktem w Zakładzie Chóralistyki Instytutu Muzyki Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, zdecydowało, że na reprezentowanie Białorusi w tej kategorii konkursowej najbardziej zasługuje zespół folklorystyczny „Wierzbica”, działający przy Stowarzyszeniu Kulturalno-Oświatowym „Poloniczka” w Mińsku.

Zwycięzca eliminacji w kategorii dorosłych – zespół „Wierzbica” z Mińska

Dzień później, 9 grudnia, w Lidzie odbyły się eliminacje wśród dziecięcych zespołów oraz najmłodszych solistów. Do udziału w zmaganiach przystąpiło kilkanaście zespołów i chórów oraz około dziesięciu solistów i duetów. Szeroka okazała się też geografia miejscowości, z których przybyli do Lidy młodzi wykonawcy kolęd i pastorałek. Na scenę wychodziły zarówno miejscowe lidzkie zespoły, jak również młodzi artyści z Grodna, Iwia, Mińska, Lachowicz (obwód brzeski), a nawet  z leżącego na wschodzie Białorusi Mozyrza (obwód homelski). Podczas koncertu konkursowego brzmiały nie tylko tradycyjne kolędy polskie oraz polskojęzyczne pastorałki. Wielu wykonawców zaśpiewało także pieśni bożonarodzeniowe w języku białoruskim.

Jury w Lidzie miało niezwykle trudne zadanie, gdyż reprezentowany przez artystów poziom okazał się bardzo wysoki i wyrównany.

– Gdybyśmy mieli możliwość przyznania większej liczby przepustek do finałowego etapu Festiwalu, niż zakłada regulamin konkursowy, to musielibyśmy przyznać ex aequo około dziesięciu pierwszych miejsc – mówiła po trwającym ponad dwie godziny przeglądzie konkursowym przewodnicząca jury Teresa Krasowska. Zaznaczyła, że regulamin Festiwalu zakłada, iż z dziesięciu kandydatów do finałowych przesłuchań w Będzinie może przejść tylko jeden. Z uwagi na to, że w dwudniowych eliminacjach, które odbywały się w Baranowiczach i Lidzie, wzięło udział  35 zespołów i solistów, kwota premiowanych wyjazdem do Będzina miejsc musiałaby wynieść zaledwie trzy. – Wybierając się do was na Białoruś rozmawiałam z dyrektorem Festiwalu, który  powiedział, że jeśli eliminacje odbędą się na wysokim poziomie i będzie z czego wybierać, to artystom z Białorusi można przyznać dodatkowe, czwarte, miejsce w finale – powiedziała Teresa Krasowska, podkreślając, że jej koledzy jurorzy chętnie skorzystali z tej możliwości i przyznali prawo przejścia do finałowego etapu 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika, dwóm dziecięcym zespołom i jednej młodej solistce.

Przewodnicząca jury przeglądów konkursowych w Baranowiczach i Lidzie Teresa Krasowska ogłasza wykonawców, którzy zakwalifikowali się do udziału w finałowym przeglądzie Festiwalu w Będzinie

Na mocy werdyktu jury młode pokolenie wykonawców z Białorusi będą reprezentować w Będzinie: dziecięcy chór „Śpiewające sercem” ze Szkoły Społecznej przy Oddziale Związku Polaków na Białorusi z osiedla Mołodiożnyj w Lidzie, chór dziecięcy „Śpiewające serduszka” z Instytucji Kultury „Chór Cantus Cordis” w Mińsku, a także jedna z najmłodszych uczęstniczek eliminacji,  ośmioletnia solistka z Lidy Aryna Chryszanowicz.

Ośmioletnia Aryna Chryszanowicz z Lidy – jedyna solistka wśród czterech zwycięzców eliminacji

Do Będzina pojedzie też chór „Śpiewające serduszka” z Mińska

Ogółem w eliminacjach, które się odbyły w Baranowiczach i Lidzie, wystartowało 24 chóry i zespoły oraz jedenastu solistów.

Organizatorem białoruskich eliminacji do udziału w Konkursie Finałowym 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika w Będzinie był Dział Kultury Związku Polaków na Białorusi.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z białoruskich eliminacji do udziału w Konkursie Finałowym 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika:

Baranowicze (konkurs wśród dorosłych)

Art-studio „Niespodzianka” z Mińska

Chór „Uścisk dłoni” z Uniwersytetu Trzeciego wieku w Brześciu

Chór „Liber Cante” z Mińska

Chór „Przyszłość” z parafii w Nowej Myszy

Zespół wokalny „Dziuszes” z Mińska

Zespół „Rosy band” ze Stołpców

Publiczność w Domu Polskim w Baranowiczach

Lida (konkurs wśród dzieci i młodzieży)

Chór „Młode pokolenie” z Oddziału ZPB w Lidzie

Zespół wokalny „Brawo” z Oddziału ZPB w Lidzie

Chór „Śpiewające sercem” z Oddziału ZPB na osiedlu Mołodiożnyj w Lidzie

Chór „Śpiewające serduszka” z Mińska

Grupa wokalna „Dżentelmeni” z Oddziału ZPB w Mińsku

Zespół wokalny „Akwarele” z Polskiej Szkoły Społecznej przy ZPB im. Stefana Batorego w Grodnie

Chór „Marzenie” z Oddziału ZPB w Mińsku

Zespół „Srebrny kamerton” z Oddziału ZPB w Lachowiczach

Zespół „Blask Księżyca” z Oddziału ZPB w Lachowiczach

Zespół „Kolory radości” z Oddziału ZPB w Słonimiu

Zespół „Korale” z Oddziału ZPB w Nowym Dworze

Zespół gromady zuchowej ze Słonimia „Zielona wyspa”

Chór „Jutrzenka” z parafii w Iwiu

Publicznośc w siedzibie Oddziału ZPB w Lidzie

Zespół „Recha” z parafii w Mozyrzu

Aryna Bartaszewicz i Aryna Tabola z Lidy

Daria Cichanowicz z Lidy

Duet „Majowe kwiaty” z Oddziału ZPB w Lachowiczach

Trio art-studia „Niespodzianka” z Mińska

Bracia Spirydowicz Marek i Zachar ze Smorgoni

Roman Budnik i Cyryl Bogdziewicz z parafii w Iwiu

Jury konkursu: Renata Dziemiańczuk, wiceprezes ZPB ds. Kultury, dr hab. Teresa Krasowska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz nauczycielka muzyki w jednej z lidzkich uczelni muzycznych Tatiana Kopaczel

Znadniemna.pl

Przez dwa dni trwały na Białorusi eliminacje  do udziału w  finale 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika, który odbędzie się w dniach 10-13 stycznia 2019 roku w Będzinie, miejscowości na Śląsku, nazywanej Stolicą Polskiej Kolędy. [caption id="attachment_35204" align="alignnone" width="500"] Jedni z

Ośmioosobowa delegacja pracowników Nadleśnictwa Toruń na czele z Szymonem Bocianem, specjalistą ds. handlu drewnem, odwiedza w tych dniach Grodzieńszczyznę, korzystając z możliwości bezwizowego podróżowania do Grodna i na białoruski odcinek Kanału Augustowskiego.

Delegacja Nadleśnictwa Toruń koniecznie chciała mieć zdjęcie z prezes ZPB Andżeliką Borys i z banerem organizacji

Będąc w grodzie nad Niemnem rodacy z Torunia nie mogli nie skorzystać z możliwości odwiedzenia  siedziby Związku Polaków na Białorusi i działającej przy organizacji Polskiej Szkoły Społecznej  im. Króla Stefana Batorego.

Do szkoły, w której w sobotę akurat trwały zajęcia, delegacja Nadleśnictwa Toruń przybyła z prezentami.

Wstępując do  klas lekcyjnych, goście częstowali uczniów szkoły toruńskimi przysmakami, a także sprezentowali placówce oświatowej partię zeszytów i przyborów szkolnych.

Szczęśliwie się złożyło, że w czasie wizyty torunian w ZPB uczniów szkoły odwiedzał także Święty Mikołaj, więc goście mogli sobie zrobić pamiątkowe zdjęcia nie tylko z nauczycielami i działaczami ZPB, ale także z sobowtórem biskupa z Miry.

Ze Świętym Mikołajem

Obecni  w dniu wizyty gości z Torunia w siedzibie ZPB prezes organizacji Andżelika Borys i jej współpracownicy oprowadzili gości po pomieszczeniach, wynajmowanych przez Zarząd Główny Związku Polaków i opowiedzieli przy herbacie o działalności największej na Białorusi organizacji społecznej, nie uznawanej przez władze w Mińsku.

Rozmowa przy herbacie z Andżeliką Borys

Po ciepłym i serdecznym spotkaniu członkowie delegacji Nadleśnictwa Toruń zadeklarowali Andżelice  Borys i jej kolegom, że reprezentowany przez nich urząd poważnie zastanawia się nad tym, aby utrzymywać trwałe kontakty z Polakami na Białorusi, odwiedzać rodaków za wschodnią granicą Polski częściej oraz wspierać ich działalność na rzecz pielęgnowania polskości w kraju zamieszkania.

Znadniemna.pl

Ośmioosobowa delegacja pracowników Nadleśnictwa Toruń na czele z Szymonem Bocianem, specjalistą ds. handlu drewnem, odwiedza w tych dniach Grodzieńszczyznę, korzystając z możliwości bezwizowego podróżowania do Grodna i na białoruski odcinek Kanału Augustowskiego. [caption id="attachment_35195" align="alignnone" width="500"] Delegacja Nadleśnictwa Toruń koniecznie chciała mieć zdjęcie z prezes ZPB

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Renata Szczęch wręczyła w piątek odznaczenia Pro Patria przyznane za troskę o polskie miejsca pamięci na Białorusi. Uroczystość odbyła się w ambasadzie RP w Mińsku.

„Polska zaczyna się w sercu” – mówiła wiceminister Szczęch, dziękując odznaczonym za dbanie o groby polskich żołnierzy na Białorusi i za „zachowanie pamięci”.

Medal Pro Patria to odznaczenie przyznawane przez szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych „za szczególne zasługi w kultywowaniu pamięci o walce o niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej”.

Uhonorowani zostali prezes Oddziału ZPB w Klecku Czesława Kniaziewa, ks. Alfred Piechota z miasteczka Widze na północy Białorusi i ks. Paweł Samsonow z Duniłowicz.

„Opieka nad miejscami pamięci na Białorusi to bardzo ważna część pracy ambasady, ale byłaby ona niemożliwa bez osób, które na miejscu pomagają, odkrywają te miejsca i troszczą się o nie” – powiedział radca ambasady RP w Mińsku Marcin Wojciechowski.

Przypomniał, że Czesława Kniaziewa doprowadziła do odnowienia tablicy upamiętniającej funkcjonariuszy KOP w Klecku i znajdujących się tam grobów polskich żołnierzy, pisze artykuły historyczne, przyczyniając się do upowszechniania wiedzy o polskiej historii ziem białoruskich.

Ks. Samsonow z Duniłowicz działał na rzecz odnowienia tamtejszego cmentarza wojskowego, gdzie spoczywają ofiary wojny z bolszewikami. 1 listopada w uroczystym otwarciu cmentarza brał udział minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

Ks. Piechota, który od 28 lat pracuje na Białorusi, odnowił znajdujący się w Widzach pomnik Tomasza Wawrzeckiego, ostatniego dowódcy Powstania Kościuszkowskiego, i dba o groby żołnierzy AK na północy Białorusi.

Znadniemna.pl za Justyna Prus/PAP, fot.: twitter Marcin Wojciechowski

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Renata Szczęch wręczyła w piątek odznaczenia Pro Patria przyznane za troskę o polskie miejsca pamięci na Białorusi. Uroczystość odbyła się w ambasadzie RP w Mińsku. „Polska zaczyna się w sercu” – mówiła wiceminister Szczęch, dziękując odznaczonym za dbanie o groby polskich

W kolejnym odcinku naszej rubryki pragniemy Państwu przedstawić śp. Wacława Sakowicza, ułana 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich, walczącego w wojnie obronnej 1939 roku, a później – „krysiaka”, czyli żołnierza II batalionu 77. Pułku Piechoty Armii Krajowej, dowodzonego przez legendarnego akowskiego dowódcę por. Jana Borysewicza „Krysię ”.

Wacław Sakowicz, jako ułan 4. Pułku Ulanów Zaniemeńskich. Zdjęcie z końca lat 30. minionego stulecia

Do akcji „Dziadek w polskim mundurze” Wacława Sakowicza zgłosił jego siostrzeniec – nasz, mieszkający w Grodnie, czytelnik i działacz Związku Polaków na Białorusi Zdzisław Bartoszewicz.

Zdjęcie swojego bohaterskiego wuja pan Zdzisław odnalazł w rodzinnym archiwum, przeglądając zdjęcia przodków po stronie matki.

Przychodząc ze zdjęciem do redakcji Zdzisław Bartoszewicz, niestety, niewiele mógł opowiedzieć o losie Wacława Sakowicza, o którym w rodzinie pamiętano, ale obawiano się opowiadać dzieciom, gdyż „wujek Wacław” zginął jako żołnierz Armii Krajowej z bronią w ręku w obławie NKWD i opowiadanie o jego służbie w polskiej partyzantce oraz okolicznościach śmierci groziło rodzinie represjami ze strony sowieckiej władzy. Dzięki skąpym informacjom, uzyskanym od czytelnika oraz dostarczonym przez niego zdjęciom, postaraliśmy się odtworzyć los „krysiaka”, walczącego o swoją polską ojczyznę, na wierność której składał przysięgę, z niemieckim i sowieckim okupantem na terenach współczesnych Białorusi i Litwy.

Przejdźmy zatem do naszych ze Zdzisławem Bartoszewiczem ustaleń:

Wacław Sakowicz urodził się prawdopodobnie w 1913 roku jako drugie dziecko w rodzinie Feliksa i Teresy Sakowiczów we wsi Mickańce (obecnie w rejonie werenowskim obwodu grodzieńskiego).

Sądząc po tym, że starsza siostra Wacława – Janina (matka naszego czytelnika Zdzisława Bartoszewicza – red.) – edukację otrzymywała w domu, jej młodszy brat także mógł pobierać lekcje w domu, albo(po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości i założeniu szkoły powszechnej w pobliskiej miejscowości Nacza) uczęszczać do szkoły w Naczy.

Po ukończeniu szkoły podstawowej Wacław Sakowicz nie kontynuował nauki, gdyż jako najstarszy z synów musiał pomagać ojcu na gospodarstwie, które obejmowało 19 hektarów ziemi uprawnej.

Młody rolnik musiał ile się dało zwlekać ze spełnieniem obowiązku odbycia zasadniczej służby wojskowej. Pod koniec lat 30. minionego stulecia został jednak zaciągnięty do służby w armii. Trafił do garnizonu Wilno, zostając ułanem 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Świadczą o tym barwy pułkowe, naniesione (na prośbę klienta) przez fotografika wileńskiego atelier na proporczyki na mundurze i na otok rogatywki, w których sfotografował się na pamiątkę o służbie w wojsku młody ułan.

Ułan Wacław Sakowicz podczas odbywania zasadniczej służby wojskowej w Wilnie. Zdjęcie z końca lat 30. minionego stulecia

W wojsku zastał naszego bohatera wybuch II wojny światowej. Pułk Wacława Sakowicza walczył w składzie Wileńskiej Brygady Kawalerii i w nocy z 9 na 10 września w czasie przeprawy przez Wisłę w rejonie Magnuszewa został rozproszony, ponosząc duże straty. Wacławowi Sakowiczowi udało się uratować, gdyż, znajdując się w wodzie, zdążył chwycić za rękę kolegę, który już wydostawał się na brzeg. Po uratowaniu się Wacław Sakowicz, podobnie jak inni ocalali ułani, postanowił wrócić do domu. Kiedy dotarł do rodzinnych Mickańców okazało się, że znalazł się w ZSRR. Okres pierwszej okupacji sowieckiej rodzinie Sakowiczów udało się przetrwać względnie spokojnie.

Po napaści na ZSRR „wiernego” sojusznika Stalina – Adolfa Hitlera i III Rzeszy, w okolicach Mickańców zaczęły powstawać zbrojne oddziały polskiej partyzantki. Wacław Sakowicz po dwóch latach niemieckiej okupacji wraz z młodszym bratem Stanisławem postanowił opuścić rodzinny dom i pójść do lasu.

Oddział, w którym się znaleźli bracia, musiał połączyć się z jednostkami, z których pod koniec 1943 roku sformowano II batalion 77. Pułku Piechoty AK pod dowództwem porucznika Jana Borysewicza „Krysi”.

Rodzina Wacława Sakowicza nie znała szczegółów prowadzonej przez Wacława i Stanisława walki partyzanckiej. Jako żołnierze „Krysi” musieli brać udział w organizowanych przez dowódcę akcjach bojowych i dywersyjnych przeciwko Niemcom. Latem 1944 roku udali się prawdopodobnie do Wilna, biorąc udział w operacji „Ostra Brama”, mającej wyzwolić Wilno od okupantów niemieckich przed ustanowieniem w mieście władzy Sowietów.

Z opisów historycznych wiadomo, że oddziały dowodzone przez Jana Borysewicza dotarły do Wilna na czas, ale dowódca nie otrzymał rozkazów, więc jego żołnierze nie wzięli udziału w końcowej fazie operacji, która zakończyła się rozbrojeniem walczących o Wilno akowców przez czerwonoarmistów.

Oddział „Krysi”, unikając rozbrojenia przez sowieckich żołnierzy, ukrył się w Puszczy Rudnickiej i na rozkaz dowództwa Armii Krajowej został rozformowany. Jan Borysewicz nie zamierzał jednak kończyć swojej walki i kilka dni później sformował kolejny oddział, przybierając nowy pseudonim „Mściciel”. Do nowej jednostki wstąpili najwierniejsi podkomendni Jana Borysewicza. Wśród nich znalazł się także nasz bohater oraz jego brat Stanisław.

Na okupowanych przez Sowietów terenach oddział „Mściciela” prowadził akcje, chroniące miejscową ludność przed łapankami i poborem do sowieckiego wojska. Akowcy Jana Borysewicza stali się prawdziwym postrachem dla okupacyjnych władz. Dokonywali brawurowych akcji wyzwolenia kolegów z sowieckich więzień i aresztów. Podkomendny Jana Borysewicza Wacław Sakowicz wraz z bratem Stanisławem i kilkoma kolegami z oddziału późną jesienią 1944 roku, kiedy leżał już śnieg i było mroźno) nocowali w gospodzie w miejscowości Koleśniki, miasteczku leżącym obecnie na Litwie przy granicy z Białorusią. W okolicy NKWD prowadził akcję, tropiącą polskich partyzantów. Grupa akowców, w której byli bracia Sakowiczowie, została zaatakowana przez enkawudzistów. Partyzanci zerwali się ze snu, ale na ucieczkę było już za późno. Jak wynika z relacji naszego czytelnika Zdzisława Bartoszewicza – większość zaskoczonych przez NKWD akowców poległo na miejscu. Wacław Sakowicz jeszcze próbował osłaniać ogniem z broni młodszego brata Stanisława, który dzięki temu zdążył wskoczyć na sanie i uciec.

Dzięki poświęceniu Wacława Stanisławowi Sakowiczowi udało się przeżyć. Udał się on do rodzonej siostry Teresy, która była akowską łączniczką i wraz z nią skierował się do wsi Bieniuny – miejscowości, zamieszkałej przez polską ludność patriotyczną, która dała schronienie ukrywającym się przed NKWD polskim partyzantom.

Pod zmyślonymi imionami i nazwiskami Teresa i Stanisław Sakowiczowie zamieszkali w Bieniunach. Po pewnym czasie Teresa wyszła za mąż za miejscowego Polaka Michała Jachimowicza. Ożenił się też Stanisław, biorąc za małżonkę miejscową dziewczynę o imieniu Zofia. Obaj dożyli w Bieniunach do późnej starości i zmarli własną śmiercią.

Grób Stanisława Sakowicza (brata Wacława) i jego żony Zofii na cmentarzu w Bieniunach

Nasz czytelnik Zdzisław Bartoszewicz wspomina, że razem ze swoją mamą Janiną odwiedzał rodziny jej brata i siostry w Bieniunach. – Byłem wtedy dzieckiem, ale pamiętam, że o wujku Wacławie, jeśli wspominano, to po cichu, aby nie słyszały dzieci – opowiada nasz czytelnik. O okolicznościach, w jakich zginął jego bohaterski wuj Wacław, dowiedział się od mamy, kiedy już stał się dorosły. Według rodzinnej legendy ciała poległych w Koleśnikach akowców enkawudziści wywieźli do Ejszyszek i położyli na miejscowym rynku w celu zastraszenia miejscowej ludności. Nie wiadomo, gdzie potem spoczęły zwłoki polskich partyzantów.

Starsza siostra Wacława Sakowicza Janina z młodszą siostrą Teresą (byłą łączniczką AK), jej mężem Michałem Jachimowiczem i ich synami w Bieniunach. 1967 rok.

Jak dotąd jedynym upamiętnieniem żołnierza AK Wacława Sakowicza, walczącego pod dowództwem legendarnego dowódcy II batalionu 77. Pułku Piechoty AK por. Jana Borysewicza „Krysi”, jest tablica pamiątkowa, znajdująca się w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w miejscowości Nacza.

Tablica upamiętniająca poległych i zamordowanych żołnierzy oddziałów i placówek konspiracyjnych, walczących pod dowództwem por. Jana Borysewicza „Krysi” w kościele Wniebowzięcia NMP w Naczy

Tablicę tę z imionami poległych i zamordowanych żołnierzy oddziałów i placówek konspiracyjnych, walczących pod komendą por. Jana Borysewicza „Krysi”, „Mściciela”, ufundowali poległym towarzyszom broni „krysiacy”, którym udało się przeżyć wojnę.

Wśród kilkudziesięciu wyrytych na tablicy nazwisk bohaterów widnieje także imię i nazwisko wuja naszego czytelnika Zdzisława Bartoszewicza – Wacława Sakowicza.

Cześć Jego Pamięci!

Znadniemna.pl na podstawie relacji siostrzeńca Wacława Sakowicza – Zdzisława Bartoszewicza

W kolejnym odcinku naszej rubryki pragniemy Państwu przedstawić śp. Wacława Sakowicza, ułana 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich, walczącego w wojnie obronnej 1939 roku, a później - „krysiaka”, czyli żołnierza II batalionu 77. Pułku Piechoty Armii Krajowej, dowodzonego przez legendarnego akowskiego dowódcę por. Jana Borysewicza „Krysię ”. [caption

Na Białoruś dotarł Festiwal Filmów Polskich „Wisła”, znany od dziesięciu lat miłośnikom polskiego  kina w Rosji, a od kilku lat także w Chorwacji, Tadżykistanie, Azerbejdżanie, Uzbekistanie, Kirgistanie, Kazachstanie, Serbii i Gruzji. Pierwszą białoruską edycję przeglądu najnowszych i najciekawszych prac, które wydała  polska branża kinematograficzna, zainaugurowano w środę, 5 grudnia, w mińskim kinie „Centralny”.

Informator 1. białoruskiej edycji Festiwalu Filmów Polskich „Wisła”

Na program białoruskiej edycji Festiwalu „Wisła”, który potrwa w Mińsku do 9 grudnia, złożyły się pokazy prac polskich filmowców, które zdążyły już zdobyć sympatie widzów nie tylko w Polsce, lecz także poza jej granicami. Niektóre z filmów zdobyły już nagrody na prestiżowych festiwalach, a także osiągnęły sukces rynkowy.

Przegląd festiwalowy zainaugurował pokaz filmu „Najlepszy” wyreżyserowany przez Łukasza Palkowskiego.

„To fascynująca historia o morderczym wysiłku, spektakularnych upadkach i niezwykłej sile charakteru, historia inspirowana życiem Jerzego Górskiego, który ukończył bieg śmierci oraz ustanowił rekord świata w triathlonowych mistrzostwach świata. Ten rekord nie byłby jednak możliwy, gdyby nie pasmo życiowych doświadczeń, dzięki którym odmienił swoje życie” – czytamy w opisie filmu „Najlepszy”.

Jak powiedziała podczas ceremonii otwarcia festiwalu jego dyrektor Małgorzata Szlagowska-Skulska, film „Najlepszy” sprawił, że Jerzy  Górski w świadomości społecznej otrzymał „drugie życie”, gdyż przed ukazaniem się filmu  mało kto nawet w Polsce wiedział o tym człowieku i jego wyczynie.

W ofercie festiwalowej białoruscy miłośnicy polskiego kina mogą znaleźć filmy, należące do  różnych gatunków. Są wśród nich komedie, dramaty, a także filmy familijne.

O tym, że film polski cieszy się na Białorusi dużą popularnością świadczyła wypełniona, rozliczona na 166 siedzących miejsc, sala mińskiego kina „Centralny”. Ambasador RP na Białorusi Artur Michalski w odezwie  do widzów, zamieszczonej w informatorze festiwalu, przekonuje, że oferta festiwalowa jest dobrą okazją nie tylko do poznania współczesnych nurtów polskiej kinematografii, lecz może wywołać „refleksję nad naszym sąsiedztwem”, a także  pogłębić wiedzę o Polsce i Polakach.

Przemawia I radca Ambasady RP w Mińsku Marcin Wojciechowski

Obecny na otwarciu festiwalu I radca Ambasady RP w Mińsku Marcin Wojciechowski, będący zastępcą ambasadora, wyraził  z kolei nadzieję, że prezentowane w ramach festiwalu filmy polskie pomogą białoruskim widzom nie tylko lepiej poznać współczesną Polskę, lecz będą sprzyjały zbliżeniu się białoruskiego i polskiego narodów.

Obecna na otwarciu Festiwalu Filmów Polskich „Wisła” w Mińsku korespondent znadniemna.pl w kuluarach festiwalu porozmawiała z jego dyrektor Małgorzatą Szlagowską-Skulską:

Dyrektor Festiwalu Filmów Polskich „Wisła” Małgorzata Szlagowska-Skulska

Skąd pojawił się pomysł organizowania Festiwalu Filmów Polskich poza granicami Polski?

– Moim hobby jest dobre kino. Kiedy dwanaście lat temu urodziłam dziecko i zrezygnowałam z pracy, która zajmowała mi dużo czasu, postanowiłam zorganizować w Polsce Festiwal Filmów Rosyjskich, który stał się największym tego typu przedsięwzięciem poza granicami Rosji. A w 2008 roku w Moskwie odbył się pierwszy Festiwal Filmów Polskich „Wisła”. Pokazaliśmy wtedy 16 filmów. W tym roku wyświetliliśmy ich w Rosji już 82.

Jak długo trwały przygotowania białoruskiej edycji Festiwalu?

Bardzo krótko. Wspólnie z Ambasadą przygotowaliśmy Festiwal za niecały miesiąc. Byłoby to niemożliwe bez entuzjazmui pracy pani Elżbiety Iniewskiej (odpowiedzialnej w ambasadzie m.in. za promocję polskiej kultury – red.).

Czy opłaca się jeździć po świecie i pokazywać polskie kino?

Czasami dopłacam z prywatnej kieszeni. Ale życie filmu w Polsce nie jest zbyt długie. Trzy tygodnie po premierze ludzie już nie idą do kina. Jedyną szansą na przedłużenie życia filmu jest jego promocja za granicą. Czasem jest to także jedyna możliwość opowiedzenia prawdziwej historii Polski mieszkańcom innych krajów. W tym roku, podczas festiwalu w Kirgistanie, pokazaliśmy film „Miasto 44”. Okazało się, że w tym kraju nikt, nawet mieszkający tam Polacy, nie wiedział o Powstaniu Warszawskim. To jest przypadek, kiedy film stał się dla publiczności odkryciem historycznym.

Jakie są perspektywy poszerzenia geografii festiwalu?

– Planujemy dotrzeć z festiwalem do Chile, Turcji i Islandii. Mamy też wielką nadzieję, że uda się w następnym roku zorganizować 2. edycję  Festiwalu Filmów Polskich „Wisła” na Białorusi. Chcielibyśmy przy tej okazji zaprosić na Białoruś znanych aktorów i reżyserów. Miałam już na ten temat rozmowy z Krzysztofem Zanussim, Andrzejem Sewerynem, Januszem Gajosem i innymi legendami polskiego kina.

W ostatnim dniu festiwalu, który potrwa w Mińsku do 9 grudnia, o godzinie 13.00 odbędzie się spotkanie z producentem filmu „Miłość na wybiegu” Leszkiem Andrzejem Wyszyńskim, który opowie o współpracy z najlepszymi polskimi aktorami.

Patronatem honorowym festiwal objęli: Prezes IPN Jarosław Szarek oraz Dyrektor Festiwalu „Młodzi i Film” Paweł Strojek.

Z programem białoruskiej edycji Festiwalu Filmów Polskich „Wisła” można zapoznać się na stronie festiwalu.

Wejście na wszystkie festiwalowe pokazy jest bezpłatne.

Paulina Juckiewicz z Mińska

Na Białoruś dotarł Festiwal Filmów Polskich „Wisła”, znany od dziesięciu lat miłośnikom polskiego  kina w Rosji, a od kilku lat także w Chorwacji, Tadżykistanie, Azerbejdżanie, Uzbekistanie, Kirgistanie, Kazachstanie, Serbii i Gruzji. Pierwszą białoruską edycję przeglądu najnowszych i najciekawszych prac, które wydała  polska branża kinematograficzna, zainaugurowano

31 najlepszych recytatorów z 12 krajów weźmie udział w finałach 27. Konkursu Recytatorskiego dla Polaków z Zagranicy „Kresy”, które w dniach 10-15 grudnia odbędą się w Białymstoku – poinformowali w poniedziałek, 3 grudnia, organizatorzy konkursu na konferencji prasowej.

Rok temu Grand Prix 26. Konkursu Recytatorskiego dla Polaków z Zagranicy „Kresy” zdobyła grodnianka Ludow Kazak, fot.: Marcin Mazewski/Polskie Radio Białystok

W eliminacjach, w poszczególnych krajach, wzięło w tym roku udział około trzech tysięcy recytatorów w trzech kategoriach wiekowych (do 12 lat, 12-16 lat i 16 plus). W Białymstoku, w grudniu, co roku na finały przyjeżdżają laureaci z tej najstarszej kategorii wiekowej. Białoruś w recytatorskich zmaganiach finałowych „Kresów” będą reprezentowały trzy recytatorki (zwyciężczynie ex aequo eliminacji krajowych): grodnianka Ksenia Żywalewska, uczennica Polskiej Szkoły Społecznej przy Związku Polaków na Białorusi im. Króla Stefana Batorego, Beata Możejko z Porzecza oraz uczennica Społecznej Szkoły Polskiej im. Tadeusza Rejtana w Baranowiczach Daria Wasilczyk.

Chcą pielęgnować polszczyznę wśród Polaków z zagranicy

Konkurs jest uznawany przez polskie środowiska za granicą za prestiżowy. Organizuje go wspólnie z partnerami podlaski oddział stowarzyszenia Wspólnota Polska. Konkurs nosi imię Adama Mickiewicza. Główny cel przedsięwzięcia to pielęgnowanie polszczyzny wśród Polaków mieszkających poza granicami. To także – jak podkreśliła prezes podlaskiej Wspólnoty Polskiej Anna Kietlińska – „spotkania literackie” tych, którzy lubią poezję.

31 najlepszych recytatorów z 12 krajów

Na tegoroczne finały przyjadą recytatorzy z Rosji, Litwy, Łotwy, Białorusi, Ukrainy, Kazachstanu, Czech, Mołdawii, Rumunii, Gruzji, Bułgarii i po raz pierwszy z Kirgistanu.

W tym roku na konkursie nie zabraknie elementów związanych ze 100-leciem odzyskania niepodległości przez Polskę w połączeniu ze 100-leciem grupy literackiej Skamander i wątkom kawiarni literackiej – poinformowała koordynator „Kresów” Magdalena Kiszko-Dojlidko.

Niepodległość, tak, w takiej wersji literackiej. Skamander swoją pierwszą edycję miał 29 listopada w kawiarence „Pod Pikadorem” w 1918 r. I do tego bezpośrednio nawiązujemy – powiedziała prezes podlaskiego oddziału Wspólnoty Polskiej Anna Kietlińska. Dodała, że za sprawą motywu kawiarni literackiej organizatorzy chcą pokazać młodym ludziom nie tylko – jak to określiła – „martyrologiczne” wątki w poezji wpisane w nurt patriotyczny, ale też „przyzwolenie na pewnego rodzaju codzienność w literaturze”.

Początek finału 10 grudnia

Konkurs rozpocznie się 10 grudnia. Młodzi recytatorzy będą oglądać spektakle w Akademii Teatralnej, Białostockim Teatrze Lalek. Specjalnie dla nich przygotowane są rożne warsztaty artystyczne, m.in. z kultury języka polskiego, z artystycznego słowa, warsztaty wokalne.

12 grudnia, w Operze i Filharmonii Podlaskiej, finaliści „Kresów” spotkają się z uczniami polskich szkół uczestniczących w programie podlaskiej Wspólnoty Polskiej „Razem dla Edukacji” na wigilii kresowej.

To jest program partnerstwa szkół. My łączymy w działaniach edukacyjnych, takich humanistycznych szkoły z Polski i szkoły, w których język polski pojawia się jako przedmiot, bądź jest językiem wykładowym w innych krajach – wyjaśniła Kietlińska.

Gala konkursu odbędzie się 15 grudnia. Recytatorzy przygotują specjalne widowisko, nad którym będą pracować podczas pobytu na finałach w Białymstoku. W spektaklu oprócz recytacji pojawią się także specjalnie napisane na tę okazję piosenki.

Magdalena Kiszko-Dojlidko powiedziała, że czasu na przygotowanie tej gali jest niewiele, ale udaje się to zawsze zrobić dlatego, że młodzi recytatorzy wykazują się na warsztatach ogromnym zaangażowaniem i pracą.

Oni są niezwykle zaangażowani zawsze w te działania i bardzo szybko co roku ci młodzi ludzie, którzy przyjeżdżają z różnych państw, którzy się nie znają, (…) stają się grupą, o której mogę powiedzieć – zespół – dodała Kiszko-Dojlidko.

„Kresy” Wspólnota Polska organizuje w tej edycji wspólnie z Białostockim Teatrem Lalek, białostockim wydziałem sztuki lalkarskiej Akademii Teatralnej w Warszawie oraz Operą i Filharmonią Podlaską – Europejskim Centrum Sztuki. Konkurs dofinansował Senat RP, prezydent miasta Białegostoku, urząd marszałkowski w Białymstoku oraz fundacja PKO BP.

Znadniemna.pl za Polskie Radio Białystok/PAP

31 najlepszych recytatorów z 12 krajów weźmie udział w finałach 27. Konkursu Recytatorskiego dla Polaków z Zagranicy "Kresy", które w dniach 10-15 grudnia odbędą się w Białymstoku - poinformowali w poniedziałek, 3 grudnia, organizatorzy konkursu na konferencji prasowej. [caption id="attachment_35162" align="alignnone" width="500"] Rok temu Grand Prix

2 grudnia, jak co roku, dyplomaci akredytowani na Białorusi, w tym również pracownicy Ambasady RP w Mińsku, przyłączyli się do organizacji charytatywnego świątecznego bazaru Międzynarodowego Klubu Kobiet na Białorusi (IWA).

Impreza cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem członków korpusu dyplomatycznego. Zbierając pieniądze na charytatywny cel promują swoje państwa, kulturę i produkty. Odwiedzający świąteczny bazar w jednym miejscu, często w okazyjnych cenach, mogą nabyć produkty niemal z całego świata, które mogą być świetnym prezentem bożonarodzeniowym lub noworocznym.

Sala konferencyjna i korytarze mińskiego Hotelu Renaissance przez niemal cały dzień do godz. 17.00 nieustannie były wypełnione odwiedzającymi gośćmi. Na sali można było obejrzeć stoiska z produktami lub spróbować dań typowo związanych z kuchnią różnych państw. Dodatkową atrakcją dnia były występy artystów prezentujących folklor niektórych państw. Swój sceniczny wkład miały też dzieci uczące się języka polskiego z chóru „Śpiewające Serduszka” utworzonego przy chórze Cantus Cordias, które wystąpiły z typowo świątecznym repertuarem polskich kolęd.

Dużym zainteresowaniem cieszyło się także polskie stoisko, gdzie dzięki uprzejmości sponsorów wystawione zostały typowo polskie produkty, łakocie, zabawki, ozdoby świąteczne, w tym ręcznie wykonane pierniki, rękodzieło oraz bombki choinkowe. W tym roku swoje materiały na polski stolik przesłały Departament Promocji i Współpracy z Zagranicą oraz Departament Sportu i Turystyki Podlaskiego Urzędu Marszałkowskiego. Swój aktywny wkład mieli też członkowie mińskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi oraz Polskiej Macierzy Szkolnej, którzy przekazali wiele pięknych wyrobów rękodzielniczych: biżuterii, zabawek i ozdób choinkowych oraz tradycyjnych polskich wypieków. Polscy dyplomaci w trakcie trwania imprezy zebrali w tym roku łącznie 1194,10 rubli oraz 60 złotych.

Znadniemna.pl za minsk.gov.pl

2 grudnia, jak co roku, dyplomaci akredytowani na Białorusi, w tym również pracownicy Ambasady RP w Mińsku, przyłączyli się do organizacji charytatywnego świątecznego bazaru Międzynarodowego Klubu Kobiet na Białorusi (IWA). Impreza cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem członków korpusu dyplomatycznego. Zbierając pieniądze na charytatywny cel promują swoje państwa,

Spotkanie Mikołajkowe dla najmłodszych Polaków Grodna i okolic zorganizował 2 grudnia Konsulat Generalny RP w Grodnie. Dzieciaki mieli okazję obejrzeć przedstawienie teatralizowane, oparte na motywach opowiadania Charlesa Dickensa pt. „Opowieść wigilijna” i otrzymali pierwsze w tym roku świąteczne prezenty.

Widowisko, które dzieci zobaczyły w Sali Multimedialnej Konsulatu Generalnego RP w Grodnie, nazwanej przez szefa placówki Jarosława Książka „Czarodziejskim Teatrem Konsularnym” zostało wyreżyserowane przez profesjonalnych aktorów z Białegostoku Magdalenę i Jacka Dojlidko. A w role bohaterów Charlesa Dickensa z jego opowiadania, należącego do klasyki literatury światowej dla dzieci o tematyce bożonarodzeniowej, wcielili się uczniowie trzech polskich placówek edukacyjnych Grodna: Polskiej Szkoły Społecznej przy ZPB im. Króla Stefana Batorego, Liceum Społecznego im. Elizy Orzeszkowej przy PMS oraz Szkoły Polskiej w Grodnie.

– Zaczynamy przygotowania do najpiękniejszego okresu w roku, jakim jest okres Świąt Bożego Narodzenia – tymi słowami powitał konsul generalny RP w Grodnie Jarosław Książek polskie dzieci z Grodna, Lidy, Wołkowyska, Werenowa, Radunia, Bieniakoń i innych miejscowości.

Dyplomata przypomniał, że organizowanie spotkań mikołajkowych dla najmłodszych Polaków Grodna i okolic stało się już dobrą tradycją w kierowanej przez niego placówce konsularnej. Jarosław Książek przywitał serdecznie także reżyserów i aktorów widowiska, którzy ciężko pracowali, żeby w „Czarodziejskim Teatrze Konsularnym” mogło odbyć się przedstawienie „inaugurujące okres najbardziej oczekiwanych przez dzieciaków świąt.

Konsul generalny nie zdradził, jaką rolę w przedstawieniu ma odegrać on sam. Dopiero pod koniec trwającego blisko godzinę widowiska z prowizorycznego okna, stanowiącego dekorację do spektaklu, wyjrzał, witając donośnym głosem obecnych, Święty Mikołaj, w którym nie każdy od razu dostrzegł podobieństwa z szefem placówki konsularnej.

Pojawienie się najbardziej kochanego przez dzieci chrześcijańskiego świętego oznaczało, że żaden młody Polak nie opuści tego dnia Konsulatu Generalnego RP w Grodnie bez prezentu. Rozdawanie odświętnie opakowanych słodkich upominków od Świętego Mikołaja trwało prawie pół godziny. Dzieciaki pięknie dziękowały za prezenty w języku polskim, co dla wielu z nich stało się pierwszym praktycznym zastosowaniem znajomości mowy ojczystej.

Przemawia konsul generalny RP w Grodnie Jarosław Książek

Dr Magdalena Kiszko-Dojlidko – aktorka, wykładowca w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie

Znadniemna.pl

Spotkanie Mikołajkowe dla najmłodszych Polaków Grodna i okolic zorganizował 2 grudnia Konsulat Generalny RP w Grodnie. Dzieciaki mieli okazję obejrzeć przedstawienie teatralizowane, oparte na motywach opowiadania Charlesa Dickensa pt. „Opowieść wigilijna” i otrzymali pierwsze w tym roku świąteczne prezenty. Widowisko, które dzieci zobaczyły w Sali Multimedialnej

Praktyczne zastosowanie wiedzy teoretycznej, zdobytej  podczas stażu metodycznego, który odbył się w sierpniu w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w Ostródzie, demonstrowały w dniach 22-25 listopada w Szkolnych Punktach Konsultacyjnych przy ambasadach RP w Paryżu  i Londynie nauczyciele języka polskiego z Białorusi, Ukrainy, Wielkiej Brytanii i Francji.

Dyrektor Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP w Paryżu im. Adama Mickiewicza Konrad Leszczyński oprowadza gości po kierowanej przez niego szkole

Polscy pedagodzy z Kresów Wschodnich i ich koledzy z Wielkiej Brytanii, którym przypadło odbywać praktyki w Szkolnym Punkcie Konsultacyjnym przy Ambasadzie RP w Paryżu podczas spotkania z dyrektorem ośrodka Konradem Leszczyńskim mieli okazję zapoznać się z historią powstania tej placówki oświatowej, noszącej imię Adama Mickiewicza i zwanej przez jej pracowników i administrację Szkołą Polską. Szkoła Narodowa Polska w Paryżu to historyczna nazwa polskiego ośrodka edukacyjnego  funkcjonującego od 175 lat w stolicy Francji.

Swoją obecną nazwę – Szkolny Punkt Konsultacyjny przy Ambasadzie RP w Paryżu im. Adama Mickiewicza – szkoła otrzymała zaledwie 12 lat temu. A jednak zapowiadana przez minister edukacji narodowej RP Annę Zalewską nowelizacja prawa oświatowego zakłada, że wkrótce zarówno paryskiemu, jak i innym  tego typu ośrodkom polskiej edukacji za granicą, zostanie przyznane prawo nazywania się „polskimi  szkołami”. W przypadku paryskiego ośrodka, będzie to oznaczać powrót do nazwy, której pochodzenie sięga 1842 roku, kiedy Szkoła Polska została ufundowana  w Paryżu przez przedstawicieli Wielkiej Emigracji, spowodowanej upadkiem powstania listopadowego.

Dyrektor Konrad Leszczyński opowiada o historii szkoły

Dyrektor Leszczyński przypomniał gościom  z Białorusi, Ukrainy i Wielkiej Brytanii, że z kierowaną przez niego szkołą związanych było wielu wybitnych Polaków: Adam Mickiewicz, Joachim Lelewel, gen. Józef Dwernicki, Józef Ignacy Kraszewski i inni. Opowiedział też o zasadach i specyfice funkcjonowania szkoły, będącej nie tylko instytucją edukacyjną, lecz także ośrodkiem integrującym społeczność polonijną we Francji.

Pobyt nauczycieli ze Wschodu i Wielkiej Brytanii w Polskiej Szkole w Paryżu można podzielić na kilka etapów. W pierwszym dniu stażu metodycznego mieli oni okazję przyglądać się temu, jak zajęcia ze swoimi uczniami prowadzą ich miejscowi koledzy. Następnego dnia goście podjęli się wyzwania samodzielnego poprowadzenia lekcji z młodymi paryskimi polonusami. Była to doskonała okazja aby w praktyce sprawdzić wiedzę, zdobytą podczas stażu metodycznego, który nauczyciele odbyli w sierpniu w Ostródzie.

Uczestnicy stażu metodycznego prowadzą zajęcia w II klasie Szkoły Polskiej w Paryżu

Pobyt nauczycieli w Paryżu, oprócz edukacyjnego, miał także wymiar historyczno-kulturalny. Goście Szkoły Polskiej. Im. Adama Mickiewicza mieli okazję odbycia wycieczki śladami sławnych Polaków, zwiedzili Katedrę Notre Dame de Paris, w której trwały przygotowania do uroczystości inauguracji kaplicy z ikoną Matki Boskiej Częstochowskiej. Uroczystość ta, poprzedzona Mszą  św. w intencji Ojczyzny, odbyła się 1 grudnia.

Uczestnicy stażu metodycznego podczas zwiedzania Katedry Notre Dame de Paris

Projekt staży metodycznych dla nauczycieli języka polskiego, pracujących poza granicami Polski, jest współfinansowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej RP, a realizowany przez Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”.

Paulina Juckiewicz z Paryża

Praktyczne zastosowanie wiedzy teoretycznej, zdobytej  podczas stażu metodycznego, który odbył się w sierpniu w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w Ostródzie, demonstrowały w dniach 22-25 listopada w Szkolnych Punktach Konsultacyjnych przy ambasadach RP w Paryżu  i Londynie nauczyciele języka polskiego z Białorusi, Ukrainy, Wielkiej

Koncert pt. „Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky” w wykonaniu polskiego literata Andrzeja Stasiuka i ukraińskiego zespołu rockowo-folkowego „Haydamaky” zakończył 28 listopada tegoroczny Miesiąc Literatury Polskiej, organizowany co roku w białoruskiej stolicy przez Instytut Polski w Mińsku.

W ramach dorocznego przedsięwzięcia, popularyzującego wśród mieszkańców białoruskiej stolicy najlepsze wzorce polskiej literatury klasycznej i współczesnej, w tym roku odbyły się m.in. prezentacje: białoruskojęzycznego wydania drugiego tomu „Trylogii złodziejskiej” Sergiusza Piaseckiego pt. „Spojrzę ja w okno…” w tłumaczeniu Marii Puszkinej, książki prof. Aleksandra Smalańczuka pt. „Roman Skirmunt (1868-1939). Życiorys obywatela Kraju”, a także białoruskojęzycznego wydania powieści Ignacego Karpowicza „Sońka”, przetłumaczonej przez Maryję Martysiewicz. W Narodowej Bibliotece Białorusi odbyła się także wystawa „Sklep z cytatami”, prezentująca skrzydlate słowa wybitnych postaci polskiej literatury.

Koncert „Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky”, który odbył się w mińskim klubie Brugge, stał się uwieńczeniem tegorocznego cyklu literackich przedsięwzięć. W założeniu organizatorów miał stać się imprezą najbardziej masową, przyciągającą uwagę młodych mieszkańców białoruskiej stolicy. I tak się też stało. Występ Andrzeja Stasiuka i ukraińskich artystów z zespołu „Haydamaky” przyciągnął do popularnego klubu białoruskiej stolicy tłumy miłośników współczesnej muzyki rockowej i folkowej.

Widzowie przekonali się, że liryka najwybitniejszego w dziejach polskiego poety – romantyka, za jakiego jest uznawany Adam Mickiewicz, może być doskonałym materiałem do jej twórczego wykorzystania z zastosowaniem współczesnych muzycznych środków wyrazu, zrozumiałych młodemu pokoleniu.

Andrzej Stasiuk i Ołeksandr Jarmoła

Płytowa premiera programu „Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky” odbyła się w styczniu tego roku i stała się jednym z najbardziej zauważalnych wydarzeń na polskim muzycznym rynku wydawniczym.

Na program złożyły się wykonane w estetyce rockowo-folkowej, a nawet rapowej wiersze Mickiewicza, pochodzące z cyklu „Sonety Krymskie”, a także z „Dziadów” i „Konrada Wallenroda”, m.in.: „Burza”, „Upiór”, „Alpuhara” oraz wiersz „Reduta Ordona”.

Andrzej Stasiuk

– Polska ma trzech największych poetów – Norwida, Słowackiego i Mickiewicza, ale tylko Mickiewicz ma swój zespół – mówił podczas koncertu w Mińsku Andrzej Stasiuk, wyrażając przekonanie, iż Mickiewicz, gdyby żył współcześnie, to rapowałby swoje wiersze. Stasiuk zaznaczył, że postać poety i jego twórczość są bliskie Polakom, Białorusinom, Litwinom i Ukraińcom, a nawet Tatarom Krymskim, których kulturą także inspirował się w swojej twórczości. Nie przypadkowo zatem podczas koncertu w Mińsku brzmiały nie tylko języki polski, białoruski, ukraiński, ale także krymsko-tatarski – przy okazji wykonania „Mogił Haremu”.

Andrzej Stasiuk, będący cenionym współczesnym literatem polskim, laureatem Nagrody Literackiej „Nike” w jednym z wywiadów na pytanie, dlaczego zdecydował się na tak niezwykły projekt muzyczno-literacki odparł, że „trochę dlatego, aby Mickiewicz nie zardzewiał”. – Najszybciej umierają lektury obowiązkowe. A wiersz mickiewiczowski wciąż zachowuje swoją niebywałą siłę – uważa współautor projektu „Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky”.

Wital Ryżkou i „Haydamaky”

Podczas koncertu opartego na poezji Mickiewicza, którego z zachwytem słuchała licznie przybyła na niego młodzież, Andrzej Stasiuk zachęcał do tańczenia pod wykonywane przez zespół melodie orientalne. Najwięcej emocji wśród publiczności wywołało wykonanie mickiewiczowskiej „Reduty Ordona”, zadedykowanej przez artystów tym, kto walczy o wolność i sprawiedliwość. W koncercie pojawił się także wyraźny akcent białoruski. Utwór „Droga nad przepaścią w Czufut-Kale”, przetłumaczony na język białoruski przez Sierża Minskiewicza, wraz z zespołem wykonał białoruski poeta Wital Ryżkou. Na koniec koncertu zrobił to jeszcze raz na bis, kiedy publiczność nie chciała się rozstać z artystami.

Koncert „Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky”, stał się nie tylko zwieńczeniem Miesiąca Literatury Polskiej w Mińsku. Był także elementem obchodów 220. rocznicy urodzin Adama Mickiewicza także organizowanych na Białorusi przez Instytut Polski w Mińsku.

Wital Ryżkou

Po koncercie artyści z zespołu „Haydamaky” i Andrzej Stasiuk przyznali, że występ w Mińsku stał się premierową sceniczną prezentacją projektu „Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky” poza granicami Polski. Andrzej Stasiuk dodał też, że chciałby jeszcze wracać do białoruskiej stolicy, w której przekonał się kolejny raz, że poezja Mickiewicza jest wciąż zapotrzebowana również przez młodzież. A wiersz z „Liryk lozańskich” pt. „Pytasz za co Bóg…” zabrzmiał ze sceny w Mińsku niezwykle aktualnie:

„Lecz uczynki, jak ziarna w głąb ziemi zaryte,
Aż na przyszły rok ziarna wydadzą obfite.
Przyjdzie czas, gdy błyszczące imiona pogniją,
Z cichych ziaren wywite kłosy świat okryją.”

Paulina Juckiewicz z Mińska

Koncert pt. „Mickiewicz - Stasiuk - Haydamaky” w wykonaniu polskiego literata Andrzeja Stasiuka i ukraińskiego zespołu rockowo-folkowego „Haydamaky” zakończył 28 listopada tegoroczny Miesiąc Literatury Polskiej, organizowany co roku w białoruskiej stolicy przez Instytut Polski w Mińsku. W ramach dorocznego przedsięwzięcia, popularyzującego wśród mieszkańców białoruskiej stolicy najlepsze

Skip to content