Widgetized Section

Go to Admin » Appearance » Widgets » and move Gabfire Widget: Social into that MastheadOverlay zone

Nielegalna modlitwa w Raczkowszczyźnie

Białoruski sąd skazuje za stawianie krzyża i modlitwę.

Weronika Sebastianowicz po ogłoszeniu orzeczenia sądowego

po ogłoszeniu orzeczenia sądowego

Orzeczenie sądu w Szczuczynie o winie prezesa Związku Polaków na Białorusi Mieczysława Jaśkiewicza i członkini jego zarządu, prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi Weroniki Sebastianowicz za ustanowienie i poświęcenie krzyża pamięci dowódcy oddziału AK Anatola Radziwonika, ps. „Olech” jest demonstracją tego, iż na Białorusi obywatele są prześladowani za przynależność narodową, w tym przypadku za bycie Polakiem, oraz za przekonania religijne.

Cztery miliony rubli (ok. 400 euro) grzywny dla Mieczysława Jaśkiewicza i dwa i pół miliona (ok. 250 euro) dla Weroniki Sebastianowicz – tak w środę 19 czerwca ukarał liderów szczuczyński sędzia Maksim Gołubowicz.

 

Adwokat Uładzimir Kisialewicz rozmawia z oskarżonymi

Adwokat Uładzimir Kisialewicz rozmawia z oskarżonymi

– To decyzja absolutnie niezgodna z prawem – mówił po zakończeniu procesu dziennikarzom adwokat skazanych Uładzimir Kisialewicz. W swojej mowie końcowej mecenas dowodził sądowi, iż zgodnie z prawem białoruskim, a także międzynarodowymi zobowiązaniami Republiki Białoruś, do rozprawy, jaka odbyła się w Szczuczynie, nie powinno było w ogóle dojść. – Milicja i KGB „naciągają” ustawę o imprezach masowych, nie licząc się z tym, że niektóre wydarzenia po prostu nie są w niej uwzględnione, a więc nie powinny być przez nią regulowane – mówił Kisialewicz. Adwokat zwrócił uwagę sądu na to, że poświęcenie krzyża poległym żołnierzom AK we wsi i modlitwa przy nim, odbywały się w miejscu niepublicznym, czyli na terenie prywatnym za zgodą gospodarzy posesji, na której stanął krzyż. – Jaśkiewicz i Sebastianowicz nie organizowali żadnego zgromadzenia. Oni po prostu postawili krzyż i zaprosili księdza, aby ten go poświęcił, bo taka jest tradycja katolicka i chrześcijański obowiązek. To, że pocztą pantoflową wieść o poświęceniu krzyża rozniosła się po okolicy i na uroczystości zebrało się około stu ludzi, świadczy o głębokiej wierze miejscowych katolików oraz o ich potrzebie wspólnej modlitwy – dowodził mecenas, dodając, iż nie jest to pierwszy przypadek, kiedy białoruskie organy ścigania naciągają prawo i wykorzystują je przeciwko ludziom o odmiennych, niż oficjalnie propagowane przez rząd Białorusi, przekonaniach. – Sebastianowicz i Jaśkiewicz są prześladowani wyłącznie za swoje przekonania! Proszę o ich uniewinnienie! – zakończył wystąpienie adwokat, wywołując aplauz na sali sądowej, wypełnionej po brzegi przez miejscowych Polaków, działaczy ZPB i dziennikarzy.

Prezes ZPB i członkini zarządu ZPB na wypęłnionej po brzegi sali sądowej

Prezes ZPB i członkini zarządu ZPB na wypęłnionej po brzegi sali sądowej

Prawie wszystkie, przedstawione w procesie sądowym, dowody oraz zeznania świadków poświęcenia krzyża w Raczkowszczyźnie, do którego doszło 12 maja, dawały podstawy ku temu, aby mecenas Kisialewicz poprosił sąd o uniewinnienie swoich klientów.

Adwokat Uładzimir Kisialewicz komentuje orzeczenie sądu dziennikarzom

Adwokat Uładzimir Kisialewicz komentuje orzeczenie sądu dziennikarzom

Sąd postanowił jednak inaczej i to tylko na podstawie pisemnego oświadczenia Raisy Gałuszko, pracowniczki sielsowieta (gminy) wsi Bakszty, niedaleko której leży Raczkowszczyzna. Urzędniczka napisała, iż wprawdzie nie była obecna na uroczystości poświęcenia krzyża, ale po naradzie z przewodniczącą sielsowietu stwierdziła, iż przy krzyżu odbył się nielegalny wiec. Śmiech na sali wywołały odczytane przez sędziego słowa Raisy Gałuszko o tym, że na rzekomym wiecu było dużo mieszkańców miejscowych, a także dużo obywateli Polski. To było ewidentne kłamstwo, gdyż z obywateli Polski na poświęceniu krzyża byli obecni tylko konsul generalny RP w Grodnie Andrzej Chodkiewicz, a także zaledwie kilku gości z Polski. Chcąc skompromitować uroczystość poświęcenia krzyża i uczestników modlitwy przy nim urzędniczka podkreśliła, iż modlitwę przy krzyżu poprowadził ksiądz z Polski. – W ten sposób sielsowiet wsi Bakszty „nadał” polskie obywatelstwo kapelanowi zrzeszonych przy ZPB Sybiraków i żołnierzy AK księdzu Andrzejowi Radziewiczowi – żartowali obecni na procesie działacze związkowi.

Mimo absurdalnej i kłamliwej treści oświadczenia pani Gałuszko to właśnie ono dało sądowi formalną podstawę, aby orzec o winie Mieczysława Jaśkiewicza i Weroniki Sebastianowicz.

Działacze związkowi winni się oczywiście nie poczuli i po zakończeniu procesu oświadczyli, iż mimo dotkliwej i niesprawiedliwej kary, nie żałują tego, że postawili krzyż upamiętniający Anatola Radziwonika i jego żołnierzy.

Mieczysław Jaśkiewicz dostrzega także pozytywną stronę absurdalnego orzeczenia sądu

dostrzega także pozytywną stronę absurdalnego orzeczenia sądu

– Cała sprawa, mimo swojej absurdalności, ma jeden duży plus, gdyż teraz wszyscy w Szczuczynie wiedzą gdzie zginął i jego oddział – zaznaczył prezes ZPB.

Weronika Sebastianowicz przypomniała z kolei, iż „krzyż to rzecz święta i należy się pośmiertnie każdemu człowiekowi, który się narodził”. – Cieszę się, że krzyż upamiętniający Radziwonika i innych AK-owców stoi – mówiła prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi. – Muszę jeszcze znaleźć brata swojego i też postawić mu krzyż. Do dziś nie wiem, gdzie leży. Też walczył w AK – oświadczyła pani Weronika.

Rozprawie w Szczuczynie pomimo dziennikarzy, działaczy ZPB i miejscowych Polaków przypatrywał się konsul Adam Chmura z Konsulatu Generalnego RP w Grodnie. 13 czerwca zaś polskie wydało oświadczenie w którym napisało że prześladowanie Sebastianowicz i Jaśkiewicza za upamiętnienie dowódcy AK i oskarżenie o rzekome zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia „przypomina represje z mrocznych czasów, które powinny dawno odejść w całej Europie w przeszłość”. – Mniejszości narodowe mają w całej Europie, w tym w Polsce, prawo do kultywowania swej tożsamości i historii. Oczekujemy także od Białorusi respektowania tego prawa – podkreślono w oświadczeniu polskiej dyplomacji.

 

Konsul Adam Chmura rozmawia z Weroniką Sebastianowicz

Konsul Adam Chmura rozmawia z Weroniką Sebastianowicz

Władze Białorusi, jak pokazał sąd w Szczuczynie, nie chcą respektować praw polskiej mniejszości w swoim kraju i wolą wzorować się na represjach z mrocznych czasów, karząc katolików za wspólną modlitwę przy krzyżu.

a. pis.

 

 

 

 

 

 

 

1 odpowiedź Nielegalna modlitwa w Raczkowszczyźnie

  1. Ja Odpowiedz

    13 września, 2013 w 21:48

    Anatol Radziwonik „Olech” był Polakiem, ale był Polakiem prawosławnym. Wielu takich tam przecież było… Chyba to umknęło autorowi artykułu, a jest to moim zdaniem – w kwestii prześladowań religijnych – dosyć istotne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *